Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 30 sty 2016, 01:59
A ja dziewczyny obiecywałem sobie ,że pójdę do psychologa po weekendzie i co? I jak zwykle było coś "ważniejszego"... ostatnio mam fazę na cukrzycę, nie zjem przez dłuższy czas to kręci mi się w głowie i jest mi słabo...dziś to samo a w końcu jak zjadłem to czułem się jeszcze gorzej bo myślałem ,że cukier nagle wystrzelił do góry.... i tak w kółko...

Czy ktoś z Was wkręcał sobie cukrzycę ? Jeżeli tak to jak to wyglądało ? U mnie to typowa nerwica..ciągle piszę do znajomych i skarżę się na różne dolegliwości, nawet sąsiadka z dołu mówi ,że mi odbija na punkcie zdrowia...ciągle łapię się za klatkę żeby sprawdzić jak serce bije itp...skupiam się strasznie na swoim ciele i nie wiem jak przestać..
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Neurosi 30 sty 2016, 19:22
Mój atak lęku z dysocjacją w czwartek.

Miałam kwalifikację u Dr L. Bryły na Dolnej. Był miły, uprzejmy, kulturalny. Powiedział, że nie nadaję się na Oddział Terapeutyczny, bo przy takim poziomie lęku, nie dam rady pracować. Zaproponował oddział dzienny ogólnopsychiatryczny. Rozmawiałam z Ordynatorem tego oddziału dr Józefacką, powiedziała, że raczej to nie jest oddział do zmian lekowych, że raczej nie za bardzo mi pomoże.

I po tym mój lęk coraz bardziej mną rozsadzał. Niepokój nie do wytrzymania. Zaczęłam mieć wszystkie objawy przed atakiem sztywnienia. No i wśród ludzi - na przystanku tramwajowym, zesztywniałam, buzia się otworzyła przymusowo, język wyszedł sztywno, bolesne sztywnienie i wykrzywianie twarzy, zaczęłam wydawać nieartykułowane jęki, krzyki i bezwiednie zesikałam się w spodnie. Stałam na zimnie zesikana, z otwartą gębą i trzęsąca się z paniki, wydawałam krzyki. Ktoś do mnie podszedł, dałam kartkę, którą ze sobą miałam. Wezwano pogotowie, przyjechała karetka na sygnale, Izba Przyjęć Szpitala Wolskiego, zastrzyki z benzodiazepin, ponowne sztywnienie, dalej zastrzyki z benzodiazepin, wypuścili do domu, bo na oddziale nie mieli miejsc.

To co się ze mną dzieje, to jest najgorsze cierpienie na świecie.

Najgorsze.

Nie widzę żadnych perspektyw dla siebie, żadnej nadziei.

Cierpię strasznie i nie mam już dłużej sił.

Dziś byłam u swojej psychiatry.

Do Seroxatu 60 mg i Mirzatenu 45 mg dodała mi Tegretol 200 mg.

Miało zadziałać od razu, a nie zadziałało wcale.

Ja już nie mogę wytrzymać.

Moja lekarka powiedziała, że w całej swojej dotychczasowej praktyce lekarskiej nie spotkała takiego przypadku.

Lęk wykańcza, a wykończyć nie może.

Non stop się telepię z niepokoju.
Seroxat 60 mg
Mirzaten 45 mg
Tegretol 800 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
31 gru 2015, 16:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 30 sty 2016, 20:46
Cortezjusz, dobrze, że napisałeś. Zastanawiałam się, co z tym Twoim spotkaniem z terapeutą. Nie poszedłeś dlatego, że zacząłeś wkręcać sobie cukrzycę, czy o co chodzi?
Też przerabiałam fazę z cukrzycą, a nawet z rakiem tkanek miękkich (co to już nie lada wyczyn). Balam się też hipoglikemii, bo czułam się ciągle zmęczona, ale badania wszystko wykluczyły. Jeśli masz az tak silny lęk przed cukrzycą, to zrób badanie i bedziesz spokojniejszy. Dobrze by bylo, gdybyś się wybrał wreszcie do tego terapeuty. Ja polecam szczególnie terapie grupową, ale każdy jest inny i co dobre dla jednego, to złe dla drugiego.
Trzymaj się! I dawaj znać, jeśli zrobisz już jakiś krok.
Neurosi, Może wobec tego poszukaj w internecie innego oddziału, który glownie zajmuje sie zaburzeniami lękowymi (napisałaś o wolskim, więc pewnie jesteś z Warszawy, a w Warszawie pełno jest takich oddzialow) . Jeśli piszesz, że te lęki są tak silne, to może potrzebujesz całodobowej pomocy? Albo właśnie oddziału dziennego. Ja byłam na takim oddziale, i na lęki jak najbardziej pomogło.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Neurosi 30 sty 2016, 23:33
Dziękuję. Mój stan cały czas jest zły. Moja lekarka psychiatra 15 lat pracowała w IPIN na Sobieskiego i powiedziała, że tak ciężkiego przypadku, jak ja, nigdy nie widziała.
Seroxat 60 mg
Mirzaten 45 mg
Tegretol 800 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
31 gru 2015, 16:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez icrew 31 sty 2016, 13:54
Od 3 dni biorę ponownie wenlafaksynę i już nie mam ataków paniki ale na razie odczuwam cały czas ten ucisk w mostku i cięższy oddech... ale już trochę mniej.
Czy z czasem mi to raczej minie całkiem?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
196
Dołączył(a)
20 wrz 2012, 11:09

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez icrew 31 sty 2016, 20:01
Da się w ogóle z tego całkowicie wyleczyć żeby te męczące objawy nie powracały po odstawieniu leków?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
196
Dołączył(a)
20 wrz 2012, 11:09

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 31 sty 2016, 20:04
icrew, już Ci pisałam, ale mam wrażenie, że wcale nie słuchasz albo czekasz na wpis, który utwierdzi Cię w Twoich przekonaniach :roll: Owszem, da się wyleczyć ale tylko dzięki terapii/pracy nad sobą. Leki tłumią objawy, ale nie leczą przyczyn, jeśli więc chcesz się uporać z nerwicą raz na zawsze to musisz dojść do jej przyczyn, zrozumieć i zacząć ogarniać. Nie ma na to - niestety - cudownej pigułki.
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 31 sty 2016, 20:12
icrew, alu ma rację. Ja przepracowałam te lęki i objawy na terapii i mam spokój, a jak jakieś objawy wrócą (bo wracają) to już wiem jak sobie radzić, więc nie paraliżują mi życia. A z lekami jest właśnie tak, jak napisała alu. One nie leczą przyczyny, a jedynie maskują objawy, przez co problem wciąż "zamiatasz pod dywan". Dopiero, gdy rozpracujesz przyczynę poczujesz się wolny i silniejszy, więc próbuj i się nie poddawaj! :)
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez icrew 31 sty 2016, 20:13
Tylko właśnie nie wiem co jest przyczyną mojej nerwicy i tego, że się odnawia.
Teraz mam już fajne życie, dziewczynę, pracę i super się wszystko układa.

Nie mam większych powodów do zmartwień.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
196
Dołączył(a)
20 wrz 2012, 11:09

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 31 sty 2016, 20:20
icrew, to jeśli nie wiesz, to jest to właśnie zadanie dla terapeuty. Wspólnie spróbujcie znaleźć przyczynę, bo na pewno jest coś na rzeczy. Nerwica nie bierze się z powietrza.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 31 sty 2016, 20:20
icrew, no jak grochem o ścianę! Pisałam Ci już wiele razy, że często trudno dojść do przyczyn, że to wymaga pracy, wysiłku, zaangażowania i sorry "brak zmartwień, dziewczyna, praca" to żaden argument.
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez _marcin 31 sty 2016, 20:39
alu napisał(a):Leki tłumią objawy, ale nie leczą przyczyn, jeśli więc chcesz się uporać z nerwicą raz na zawsze to musisz dojść do jej przyczyn, zrozumieć i zacząć ogarniać. Nie ma na to - niestety - cudownej pigułki.




Ja już znalazłem przyczyny dzięki terapii tylko co z tego skoro dalej wszystko jest tak samo a w niektórych nerwicowych segmentach jeszcze gorzej niż było.
_marcin
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 31 sty 2016, 20:51
_marcin, dowiedzieć się to jedno, ale trzeba jeszcze z tym i nad tym pracować. Często właśnie po terapii się pogarsza, bo organizm się buntuje. Ja nikogo nie namawiam, sama nie jestem zwolenniczką farmakoterapii i nigdy nie dałabym z siebie zrobić testera leków psychiatrycznych, ale jak ktoś chce to łykać i liczy, że go to uleczy to proszę bardzo :) Sama wątpię, że jakakolwiek tabletka sprawiłaby, że nagle przestałabym sie bać i myśleć o rzyganiu :)
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez _marcin 31 sty 2016, 21:13
alu napisał(a):_marcin, dowiedzieć się to jedno, ale trzeba jeszcze z tym i nad tym pracować. Często właśnie po terapii się pogarsza, bo organizm się buntuje.



Wychodziłem z założenia że dotarcie do przyczyn samo w sobie będzie czynnikiem uzdrawiającym. Nie jestem jeszcze po terapii ale coraz częściej nie widzę sensu w jej kontynuowaniu skoro trzeba nad czymś pracować i nie wiadomo jak bo terapeuta nie wydaje poleceń.
_marcin
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 16 gości

Przeskocz do