Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez icrew 26 sty 2016, 16:43
alu napisał(a):
icrew, rób co chcesz, ale Twoje podejście jest imo strasznie głupie :pirate: pytasz o rady, mówisz że nie chcesz brać leków, ale właściwie to nic z tymi dolegliwościami też Ci się robić nie chce, więc chyba jednak pójdziesz po leki. Powodzenia, idealny pacjent psychiatryczny, zawsze wróci :)


Dlaczego głupie? Postaram się nie myślec o objawach i brać te leki ziołowe ale jak ten ucisk mi nie minie to chyba będę zmuszony wrócić do mocniejszych leków :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 wrz 2012, 11:09

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 26 sty 2016, 16:56
alu napisał(a):WinterTea, no cóż, bardzo różnie, ale nie poddaję się :)

To super. Czyli prawdopodobne jest, że doczekamy się na forum Twojego posta, w którym napiszesz, że już nie boisz się rzygania, czego Ci życzę :)

icrew, ale nawet nie wyprobowałeś innych rozwiązań niż leki. Skorzystaj z rad, które Ci napisaliśmy (np. zajęcie się czymś, co lubisz) a nie od razu leki i nic innego.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez icrew 26 sty 2016, 17:05
Ok spróbuje tak jak piszecie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 wrz 2012, 11:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez vendetta555 27 sty 2016, 00:17
Witam!
Pisze tutaj, poniewaz nie wiem jak juz sobie radzic z moja nerwica, a opisanie problemu moze mnie nieco uspoko. Zaczela sie ona kilka lat temu, ale objawy wystepowaly glownie podczas zmian w moim zyciu. Niestety jakies pol roku temu, mialam ogromna ilosc stresu, przeprowadzke do nowego miejsca, nowa praca. Na poczatku radzilam sobie z tym calkiem niezle, ale jakies dwa tygodnie po rozpoczeniu pracy, zaczelam miec objawy. Pierwszym byl pecherz i parcie na niego wieczorami, poniewaz stresowalam sie czy rano wstane do pracy. Potem wymyslanie roznych chorob(piersi, uklad moczowy, problemy ginekologiczne itp.) i problemow z niczego i ataki paniki w zwiazku z tym. Bardzo czesto chce mi sie wieczorami, czy w weekendy plakac, kiedy teoretycznie powinnam sie zrelaksowac. Poza tym nie mam ochoty na nic, czesto nawet na wyjscie z mieszkania, wiec obecnie moje zycie przebiega tylko miedzy praca a mieszkaniem. Ataki lekowe czasem przechodza, jednak po kilku dniach wracaja z jakas inna choroba lub problemem. Nawet teraz nakrecam sie na problem z piersiami, pomimo iz byly miesiac temu sprawdzone palpitacyjnie przez ginekologa (rutynowa wizyta) i wszystko bylo ok. Juz mnie skora wokol biustu boli od tego ciaglego sprawdzania wszytskiego teraz. Czesto w nocy nie moge tez spac, lub budze sie co godzine. Moj chlopak, ktory mieszka obecnie w innym miejscu, mowil tez, ze zgrzytam zebami, czego wczesniej nie robilam. Probuje sie jakos uspokajac, biore melise na noc i kupilam szyne na zeby, zeby ich nie zetrzec, ale czy ktos ma jakis sposob na lepsze radzenie sobie ze zmianiami? Czy musze za kazdym razem, jak cos sie dzieje w zyciu, spodziewac sie atakow nerwicy? :(
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 gru 2015, 17:46

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez znerwicowanamarchew 27 sty 2016, 01:50
Od kilku lat śledzę wpisy, czytam, szukam, analizuje, sprawdzam na własnej skórze objawy ,lęki ,natręctwa,przyczyny, ... Przyszedł w końcu czas by zadać kilka pytań do Was znerwicowani bo można się domyśleć ,że gdybym nie potrzebowała pomocy z pewnością chciałabym teraz spać Z nerwicą borykam się od lat. Byłam na początku obojętna, potem spanikowana, wzięłam się do pionu i przez ponad rok za sprawą psychoterapii , faszerowałam się pigułkami co w efektach przyniosło sukces i wygraną. Leczyłam wszelakie objawy które z pewnością znacie , udało się je w większości uciszyć. Od kilku tygodnii czuję jak znowu zakrada się za mną i próbuje przejąć kontrolę nade mną ta niewdzięcznica! Tyle że w zupełnie innej odsłonie! Z innymi objawami nad którymi nie mam kontroli . Tamte udało się ujarzmić mam na nie sposoby etc. Ta teraz to jakaś kolejna paranoja. Suchość w gardle, nagłe przebudzenia z kołatającym serduchem jak dzwon, problem z przełykaniem śliny. Dajcie jakiś odzew. Czy też macie problem ( Ci z dłuższym stażem lęków i psychosomatycznych objawów) ,że zaskakuje po jakimś czasie zupełnie czymś innym?
Marchew. Najgorsza ta bezsenność...
Posty
2
Dołączył(a)
26 sty 2016, 04:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez muchaWsmole 27 sty 2016, 13:16
A co jesli najgorzej jest mi w domu kiedy jestem sam to juz w ogole , a wsrod ludzi przechodzi , tylko ze w domu tez trzeba byc cos porobic , generuje sie rozp...ol w domu i na podworku zalegaja i nawarstwiaja sie rzeczy ktore mialem naprawic zrobic itp. Ale przychodzi sasiad sasiadka to ochoczo cos naprawiam majstruje heh potem swiadomosc tego paradoksu jeszcze bardziej mnie przygniata ze gdzies cos zrobilem a w domu nie moge i tak błedbe kolo.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 maja 2015, 06:48

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 27 sty 2016, 20:12
vendetta555, nie musisz siebie skazywać na nerwicę, ale skoro już masz do niej predyspozycje, to ataki objawów w stresujących sytuacjach zapewne będą się pojawiać częściej niż u tych, którzy z nerwicą się nie zetknęli.
Napisałaś o zmianach- moim sposobem jest zaadaptowanie się ze zmiana i nie skupianie sie na negatywnych skutkach, bo wystarczy je odreagować emocjonalnie (dac sobie czas i powkurwiać się w tym czasie) a później szukac szczęścia i nie rozczulać się za bardzo. Polecam Ci książkę pt. "Kto zabrał mój ser"- jest wlasnie o radzeniu sobie podczas zmian.
Nie wkręcaj sobie chorób, a jak przyjdzie ochota, to myśl racjonalnie (skoro lekarz potwierdzil, ze jest ok to nie ma co rozkminiać).

znerwicowanamarchew, tak, nerwica niejeden raz potrafi zaskoczyć nowymi objawami. Ja miałam cala serie objawów, nawet ze strony narzadu wzroku.
I było to właśnie tak, jak u Ciebie- jedne objawy znikały, a pojawiały się kolejne.
Jeśli jednak nie wkręcisz się w ich analizowanie, to pewnie dadzą Ci spokoj, bo przeciez nerwica karmi się lękiem.

muchaWsmole, Może nie lubisz, albo boisz się samotności? Czy jest tak, ze obecnosc innych motywuje Cie do działania, ale juz sam siebie nie umiesz zachęcić do pracy? Bo tak wynika z Twojego wpisu.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez icrew 27 sty 2016, 22:24
Takie objawy też są przy nerwicy?
Siedzę sobie przy komputerze już z 2 godziny i nagle zrobiło mi się gorąco i takie uderzenie do głowy nieprzyjemne.
Po chwili przeszło... też tak macie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 wrz 2012, 11:09

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez icrew 27 sty 2016, 22:44
No i takie uczucie drętwienia prawej ręki powyżej łokcia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 wrz 2012, 11:09

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 28 sty 2016, 17:37
icrew, To mógł być też skok ciśnienia, ale nawet jeśli, to skoki też należą do objawów nerwicy.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez icrew 28 sty 2016, 19:25
Byłem u psychiatry, rozmawiałem o nerwicy i powiedziała, że bardzo często są jej nawroty niestety.
Od dzisiaj biorę najpierw Hydroksyzynę, a później Venlectine 37,5mg przez 10 dni, następnie 75mg.
Mówiła, że leczenie na pewno będzie trwało kilka miesięcy jak nie dłużej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 wrz 2012, 11:09

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 29 sty 2016, 19:53
icrew, tylko trwaj w tym leczeniu i utrzymuj jego efekty po zakończeniu. Lepiej poświęcić 10 miesięcy z życia na leczenie niż dawać nerwicy powód do dumy.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 30 sty 2016, 01:59
A ja dziewczyny obiecywałem sobie ,że pójdę do psychologa po weekendzie i co? I jak zwykle było coś "ważniejszego"... ostatnio mam fazę na cukrzycę, nie zjem przez dłuższy czas to kręci mi się w głowie i jest mi słabo...dziś to samo a w końcu jak zjadłem to czułem się jeszcze gorzej bo myślałem ,że cukier nagle wystrzelił do góry.... i tak w kółko...

Czy ktoś z Was wkręcał sobie cukrzycę ? Jeżeli tak to jak to wyglądało ? U mnie to typowa nerwica..ciągle piszę do znajomych i skarżę się na różne dolegliwości, nawet sąsiadka z dołu mówi ,że mi odbija na punkcie zdrowia...ciągle łapię się za klatkę żeby sprawdzić jak serce bije itp...skupiam się strasznie na swoim ciele i nie wiem jak przestać..
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Neurosi 30 sty 2016, 19:22
Mój atak lęku z dysocjacją w czwartek.

Miałam kwalifikację u Dr L. Bryły na Dolnej. Był miły, uprzejmy, kulturalny. Powiedział, że nie nadaję się na Oddział Terapeutyczny, bo przy takim poziomie lęku, nie dam rady pracować. Zaproponował oddział dzienny ogólnopsychiatryczny. Rozmawiałam z Ordynatorem tego oddziału dr Józefacką, powiedziała, że raczej to nie jest oddział do zmian lekowych, że raczej nie za bardzo mi pomoże.

I po tym mój lęk coraz bardziej mną rozsadzał. Niepokój nie do wytrzymania. Zaczęłam mieć wszystkie objawy przed atakiem sztywnienia. No i wśród ludzi - na przystanku tramwajowym, zesztywniałam, buzia się otworzyła przymusowo, język wyszedł sztywno, bolesne sztywnienie i wykrzywianie twarzy, zaczęłam wydawać nieartykułowane jęki, krzyki i bezwiednie zesikałam się w spodnie. Stałam na zimnie zesikana, z otwartą gębą i trzęsąca się z paniki, wydawałam krzyki. Ktoś do mnie podszedł, dałam kartkę, którą ze sobą miałam. Wezwano pogotowie, przyjechała karetka na sygnale, Izba Przyjęć Szpitala Wolskiego, zastrzyki z benzodiazepin, ponowne sztywnienie, dalej zastrzyki z benzodiazepin, wypuścili do domu, bo na oddziale nie mieli miejsc.

To co się ze mną dzieje, to jest najgorsze cierpienie na świecie.

Najgorsze.

Nie widzę żadnych perspektyw dla siebie, żadnej nadziei.

Cierpię strasznie i nie mam już dłużej sił.

Dziś byłam u swojej psychiatry.

Do Seroxatu 60 mg i Mirzatenu 45 mg dodała mi Tegretol 200 mg.

Miało zadziałać od razu, a nie zadziałało wcale.

Ja już nie mogę wytrzymać.

Moja lekarka powiedziała, że w całej swojej dotychczasowej praktyce lekarskiej nie spotkała takiego przypadku.

Lęk wykańcza, a wykończyć nie może.

Non stop się telepię z niepokoju.
Seroxat 60 mg
Mirzaten 45 mg
Tegretol 800 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
31 gru 2015, 16:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do