Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 12 sty 2016, 19:05
Ahh ta nerwica... na wszystkie objawy reagujemy ZA OSTRO.... Ja nawet jak dłużej nie śpię i jestem zmęczony to zaraz się bardzo źle czuję i mam wrażenie ,że zemdleję... tak gdzie "zdrowa" osoba może być lekko zmęczona tylko i nic poza tym :D
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Olalala 12 sty 2016, 21:45
Cortezjusz, jeśli Cię ssie w żołądku to myślę, że warto sobie zrobić badanie z kału pod kątem obecności na bakterię Helicobacter Pylori. U mnie zaczęło się od ssania, bólów żołądka (aczkolwiek zawrotów głowy i omdleń nie miałam), a wyszła bakteria w żołądku(ja akurat robiłam gastroskopię)... niestety to jest mega gówno, lubi powracać. Ja to wyleczyłam (bakterię), ale mój żołądek od tego czasu stał się bardzo wrażliwy :/ już nie mogę jeść wszystkiego niestety :( no i oczywiście reguralnie posiłki, co 2-3 godziny, nie dopuszczać do tego żeby żołądek był pusty.

To oczywiście tylko moja rada, to wcale nie musi być to :-) równie dobrze mogą to być objawy nerwicy.
Sertralina 50mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
10 wrz 2015, 19:58

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 12 sty 2016, 21:47
Olalala, badanie na helico z kału? Chyba jedyną wiarygodną opcją jest gastroskopia z wycinkiem.
alu
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 12 sty 2016, 22:40
Poszłam za radą i dzisiaj w pracy byłam słoniem :great: o wiele lepiej fukcjonowalam, lęki minimalne, nawet miałam humor w pracy, chciało mnie parę razy złapać, ale dałam radę. Nawet czułam się jak "stara ja" chwilami. Byłam na terapii, to mnie tez podbudowało :great:
Offline
Posty
571
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez warrior11 13 sty 2016, 09:32
Alexandra, dzielna słonica jesteś ;)
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
996
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 13 sty 2016, 20:14
Ja już miałam zaleczone te skurwysyny (schizowe lęki) i objawy nie nerwicy przestały mnie już nawiedzać, a tu wczoraj znowu czułam się jak na zejściu i myślałam, że zemdleję po drodze do sklepu, że nie wytrzymam, bo czułam się zmulona jak zgniły jełop :?
A dzisiaj w ciagu dnia kręciło mi się w głowie. Beznadzieja. Nie wiem, czym to wszystko tłumaczyć, ale nie pozwolę zrobić z siebie ofiary jaką byłam jeszcze dwa lata temu. Nie da się jednak tej nerwicy całkowicie wyleczyć. Znika i wraca.
Alexandra, to brawo! Takie dni pokazują, że możliwa jest kontrola nad zbuntowanym umysłem.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 13 sty 2016, 20:15
Mimo kiepskiego samopoczucia wstałam, skończyłam projekt, wysprzątałam mieszkanie, pojechałam do księgarni odebrać książki i zaraz jadę na jogę. Nie daję się! :8):
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 13 sty 2016, 21:00
Alu, brawo! :great:

Winter Tea, ja u siebie też widzę ze znika i wraca. Wczoraj super dzień, dzisiaj już miałam tyle w pracy, że znowu zaczęlam kontrolować swoją głowę, natrętne myśi o zawrotach, miękkości w głowie i oczywiście ich pojawianie się. Po południu się przespalam 2h i wstałam jak pijana
, tak mi sie coś w głowie ciągnie przesuwa i znowu te myśli. Wczoraj miałam dobry humor i było fajnie, dzisiaj gorszy i od razu objawy fizyczne. Ale nie daję się, pracuję i robię wszystko, co należy z myślami, że może coś mi jest i czy to aby nie objaw czegoś. Na siłę nie będę oich wypędzać, bo wtedy objawy się nasilają.

Tak więc akceptuje to, że jestem jak pijana i idę zrobic coś do jedzenia. Amen.
Offline
Posty
571
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 13 sty 2016, 23:52
Alexandra, super czytać, że jesteś tak zmotywowana! Jedziemy na identycznym wózku, różnią nas tylko objawy :) Trzymam kciuki za Ciebie! :*
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 14 sty 2016, 15:55
[color=#112f55]Alexandra[/or], Ja już przerobiłam etap, w którym to bałam się objawów i każdego nowego dnia. Teraz jak cholerstwo od czasu do czasu wróci, to tylko mnie irytuje, bo ma go już nie być!
Dobrze, że pracujesz, bo nie ma co myśleć przez 24h o objawach. Jak się ich nie boisz, to wtedy nie mają już w sobie wielkiej siły.
Najgorsze w trakcie leczenia jest wkręcanie sobie chorób :? Ja w tym momencie nawet śmieję się z siebie, że kiedyś straciłam cenny rok życia na szukanie choroby, ale inaczej się wtedy myślało.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 14 sty 2016, 22:46
WinterTea, fajnie masz, że dla Ciebie to tylko irytujące.

Alu, jestem zmotywowana, ale od poniedziałku mam nowy objaw i lęk, że jednak jestem na coś chora. Staram sie normalnie funkcjonować i gdy uda mi się zapomniec o objawach, nagle mam 2 sekundy wrazenia miękkości w głowie, przelewania się, ciepła. Te 2 sekundy powodują lęk, po którym dochodzę do siebie przez godzinę.
Okropne uczucie. Nie wiem czy to nowy objaw, czy zapowiedz czegoś, zaczynam się bać, że mi się coś stanie. Tego nie miałam do tej pory. Myślałam, że zawroty głowy są najgorsze, a miałam je 3 mce non stop. 3 mce non stop miałam obręcz na głowie i ucisk w głowie. One ustąpiły, a teraz to.

Zastanawiam się też, dlaczego gdy nie myślę o tym, jestem zmotywowana, to mnie łapie. I znowu to pytanie: Bosze co to, dlaczego w tym momencie? Serce robi się miękkie, klatka piersiowa i idzie dalej.

No ale idę dalej, ewentualnie tarczycę zbadam.
Offline
Posty
571
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 17 sty 2016, 01:11
Pamiętacie jak się Was radziłam, czy podjąć się nowego wyzwania zawodowego? Od początku roku realizuję się w tych nowych rzeczach. Dużo pracy wymagającej kreatywności, wiedzy nie tylko z mojej dziedziny i wyobraźni. I wyskoczyłam na inny tryb życia. Nie mam ataków paniki! Chcę mi się żyć i coś robić! Nie myślę jak będę się czuła jutro, cieszę się tym, że dziś był dzień bez nerwicy i depresji. Jaka to ulga, jakbym wygrała w totolotka :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 17 sty 2016, 01:15
Brawo!!! Ja nigdy z tego nue wyjde...stracilem bardzo waznych 10 lat w moim zyciu ..mam 21 lat!! Jestem juz wrakiem, zwiazek mi sie sypie, nie mam ochotyl, sily, motywacji do niczego, przychodze do swojej kobiety i tylko leze...

Ostatnio problemy z oddychaniem, robi sie sucho w ustach i w drogach oddechowych i bardzo dziwnie sie oddycha...boje sie ze to cos powaznego:(
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 17 sty 2016, 17:22
Cortezjusz nawet mnie nie denerwuj! Jestem od Ciebie sporo starsza w latach, w doswiadczanych sytuacjach, w traumach. Jak ja się nie podałam i walczę, to tym bardziej Ty możesz. Ja w Ciebie wierzę. A jeśli chodzi o dziewczynę... Użyłeś newralgicznego argumentu. Seks i pożądanie wracają podobno na końcu zdrowienia. U mnie z tym też na razie kiepsko. Tym bardziej masz po co się starać zdrowieć ;-)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: blitz i 37 gości

Przeskocz do