Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez dziambi 25 sie 2008, 14:33
Już mi te lęki przechodzą na szczęście, ale na początku i to na obczyźnie to było przerąbane. Jak napisałem w pierwszym (i drugim poście siłą rzeczy ;]) już sobie radze jako-tako i wygadanie się na tym forum też mi trochę pomogło. Podobnie jak wróbelek Elemelek też czasem myśle, że mi to nigdy nie przejdzie, a nie chce z tym badziewiem do końca życia się użerać bo są ciekawsze rzeczy do roboty.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
22 sie 2008, 09:39
Lokalizacja
Wrocław

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 25 sie 2008, 14:44
Mi psychiatra powiedział że nerwice można wyleczyć w 100% Także głowa do góry... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bee84 25 sie 2008, 21:11
... poważnie myślicie, że można się tego pozbyć na zawsze??? ... trudno w to uwierzyć ... ja już dawno zrezygnowałam z marzeń, z tego, że założę rodzinę ... będę miała dzieci, będę mogła podróżować itd ...
Leczę sie już pięć lat, byłam i różnych psychiatrów ... i lipa ... jest coraz gorzej ... ale mimo wszystko ... TRZEBA SIĘ TRZYMAĆ :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 25 sie 2008, 21:20
skoro nawet jedna osoba powiedziała ze da się to wyleczyć w 100%, to ja w to wierze:) także Misiek, dzięki za info :mrgreen: poza tym chyba pierwszym krokiem do zmian jest zmiana myślenia i nastawienia, nie wiem co prawda od czego zacząc, ale na pewno coś da się z tym zrobić ;)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez dziambi 26 sie 2008, 08:49
Dokładnie, najważniejsze jest podejście i wiara, że kiedyś to się skończy. Ja postanowiłem zacząć od psychoterapii. Pojęcia nie mam jak to wygląda, ale ponoć pomaga.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
22 sie 2008, 09:39
Lokalizacja
Wrocław

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nataliaggr1 26 sie 2008, 16:29
Czytając Wasze objawy, doszłam do wniosku, że ze mną jest chyba coś nie tak, bo ja mam wręcz przeciwne objawy! Dobrze czuję się wśród ludzi, natomiast gdy jestem sama w domu to zaczynam sie bać! 2 razy zdarzyło mi się stracić całkowicie kontrolę nad sobą- płakałam, trzęsłam sie i nie mogłam sie uspokoić! Poszłam na psychoterapię.W sumie było to chyba z 6 wizyt. Z pierwszym psychoterapeutą nie za dobrze się dogadywałam, więc poszłam do innego.Trafiłam na wspaniałą kobietę! Bardzo mi pomogła. Przez rok miałam z głowy nerwicę! Niestety, ostatnio znów wróciła :( Miałam pewne problemy zdrowotne, a że jestem hipochondrykiem, wszystko wyolbrzymiłam. Lęki wróciły, ale już nie tak silne. Chciałam wrócić na psychoterapię, ale moja pani psycholog jest na urlopie wychowawczym:(
Czy rzeczywiście uważacie, że narwicę da sie pokonać raz na zawsze?
" Są góry, przez które trzeba przejść, inaczej droga sie kończy"
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
02 mar 2007, 15:55

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ewa125 26 sie 2008, 16:42
bee84 -> nie mysl tak pesymistycznie! ja nawet w najgorszym stadium nerwicy nie zrezygnowalam z mojego ukochanego, powiedzialam mu o wszystkim a on mnie zrozumial i choc bylo mi bardzo ciezko to TO mnie nie pozbawilo i nie pozbawi posiadania ukochanej osoby a w przyszlosci moze dzieci ( jak poczuje instynkt maciezynski). fakt, czasem jest nam duzo ciezej nawet w normalnych sytuacjach ale nikt ci nie odbiera do prawa bycia szczesliwa i nie odbieraj sobie nadziei bo nerwica...hmm, nawet jezeli nie przejdzie w 100 % to przejdzie w 70, 80 , 90 a to i tak juz lepiej. glowa do gory!
ja wierze ze nerwice da sie wyleczyc w 100% bo moj chlopak ja kiedys mial przez kilka m-cy i potem mu sama przeszla. jesli chodzi o mnie to mi calkiem nie minela, chociaz tak to mozna jeszcze zyc. sa lepsze i gorsze chwile ale to bez porownania z tym co bylo na poczatku a to byl koszmar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 26 sie 2008, 18:52
nataliaggr1, tak!!:) ja przede wszystkim ostatnio, zaczęłam dbać o siebie... zawsze było tak, ze miałam pełno spraw na głowie, ale udawałam zę to jest nic, ze sobie poradzę, spoko maroko i wogóle:P ale dosyć tego - trzeba się szanować;) to po pierwsze, a po drugie - trzeba zacząć dbać tez o zdrowie... mówicie co chcecie, ale ja naprawdę wierze w to ze zdrowie fizyczne może mieć bardzo duży wpływ na to jak myślimy i jak postrzegamy otoczenie... wiem że nie wszyscy się z tym zgadzają, ale u mnie wiara czyni cuda ;) dlatego właśnie uważam ze z nerwicą można sobie poradzić, a to zależy rpzede wszystkim od naszego myślenia i nastawienia, to jest chyba pierwszy krok do pokonania nerwicy;) przynajmniej ja od tego zaczne i życzę wszystkim zeby się udało w końcu pokonać nasze fobie lęki i różne kompleksy;)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bee84 27 sie 2008, 10:49
Ewo125 ... dziękuję za to co napisałaś ... ja wiem, że trzeba wierzyć ... i wierzę ...
Ale ciężko jest pozytywnie myśleć kiedy się nie ma tej drugiej, ukochanej osoby ... i póki co nie ma się za bardzo szans na spotkanie jej (chyba, że przypadkiem wpakowałaby mi się do domu ;) )
... najgorsze jest to, że nawet moja mama mnie nie wspiera ... mówi, że symuluję, i że sobie coś wymyślam bo nie chce mi się pracować itd ... i to mnie najbardziej boli ... ona tak strasznie bagatelizuje to co ja czuję ... że mam prawo twierdzić, że w dużej mierze to ona jest główną przyczyną mojego złego stanu ...
Ogólnie moja matka to dobra kobieta, mam tylko ją - nie mam do niej pretensji .... ale w tej materii się kompletnie nie sprawdziła ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nataliaggr1 27 sie 2008, 21:20
Ci, którzy nigdy nie doświadczyli lęków nie zrozumieją nas. Moja rozmowa z mamą wygląda tak:
- Mamo, boje się
- Czego?
-Nie wiem
- Hmm...
Koniec rozmowy.
W sumie się jej nie dziwię, sama czasem tego nie pojmuje.
Na szczęsie mamy to forum:) Tu znajdujemy zrozumienie:)
" Są góry, przez które trzeba przejść, inaczej droga sie kończy"
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
02 mar 2007, 15:55

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bee84 28 sie 2008, 00:38
... no wiem Natalio ;) ... w sumie nic dziwnego, że nikt nas nie rozumie ... bo rzeczywiście my się sami nie rozumiemy (przynajmniej ja siebie nie rozumiem)
... taki nasz parszywy los :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 28 sie 2008, 09:49
nataliaggr1, u mnie też była mniej więcej taka rozmowa... ;) ciesze się ze trafiłam na to forum w najcięższym dla mnie czasie, bardzo pomogło :)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ewa125 28 sie 2008, 12:44
znam te rozmowy z mama. moja mama- ale co ci jest?. a ja - nie wiem. to na prawde brzmi dziwnie, teraz mi sie z tego nawet troche smiac chce jak to pisze. potem mama proponowala mi obejrzenie filmu, ale mnie to kompletnie nie interesowalo, nie umialam czerpac z tego najmniejszej przyjemnosci, tylko lek i lek.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez wiolator 28 sie 2008, 20:35
Witam was ja tez często siedzę na forum i czytam o tej chorobie zatruwającej życie ja cierpię na to 7 lat i nie mogę się od niej uwolnic. Brałam już kilka leków ale one na mnie żle wpływają najgorsze jest to że mam dziecko i męża dla których chciałabym byc " normalna" a mi nie wychodzi , napiszcie coś więcej jak sobie radzicie z napadami lęku ja przez ostatnie lata nigdzie prawie nie byłam bo nie moge się oddalic od domu tz gdziś pojechac np w góry bo mam straszne napady lęku i nie wiem czy bym dojechała. Czasami mam doś tego nie chce tak zyc ale jestem za tchórzliwa żeby coś z tym zrobic. Tak naprawdę tego nikt nie rozumie każdy się pyta ale co ci jest a ja sama nie wiem co i czego się boję nie mam za dużo znajomych bo nigdzie nie wychodze bo albo nerwica albo astma wszysko jest chwilami do d.... Dobra kończe już Jak ktoś chciałby o tym pogada to mój e0mail:rogwiol!wp.pl pozdrowionka
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
07 sie 2006, 15:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Arielka1988, Baidu [Spider] i 18 gości

Przeskocz do