Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 07 gru 2015, 11:08
Cortezjusz, jest taki temat na głównej stronie forum "Miasta". Łódź tez tam jest :) topic-t21057.html
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 07 gru 2015, 16:18
Dorzucam dziś jeszcze takie moje poweekendowe spostrzeżenie. O wiele lepiej funkcjonuję w moich przypadłościach w tygodniu niż w weekend. Dziś na przykład robię więcej niż muszę i sprawia mi to przyjemność. A w sobotę i niedzielę nic mi nie szło, źle się czułam i w ogóle koszmar. Taka mała rada z tego wynika dla tych, którzy w nerwicy mają przemożną ochotę, jak ja kiedyś, do wycofania się, do wzięcia półrocznego co najmniej urlopu z pracy i odpoczywaniu... Nie róbcie tego! Praca, obowiązki, przymus bycia i robienia czegoś na czas, czyli pewna systematyczność, to coś, co trzyma w pionie, nawet jak nam się wydaje, że nie damy rady. Ja teraz podjęłam eksperyment nowych zdań bojowych w pracy. Zacznie się od nowego roku. I mimo że mam czasem w związku z tymi nowymi obowiązkami potworne lęki (tak samo je miałam, tylko teraz temat tych lęków się zmienił), to zyskałam jakąś nową energię. Już ktoś kiedyś mądry powiedział, że praca jest najlepszym lekarstwem na wszystko. I mam nadzieję, że nie był to Marks czy Engles, bo to w naszym przypadku może być zbawienne ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 07 gru 2015, 23:14
Carita, różnie to z tym bywa. U mnie praca potęgowała objawy, pojawiły się wieksze ataki, potworne lęki. W pracy nie mogłam na niczym sie skupić, wata w mózgu, totalne otumanienie. Tylko liczyłam czas do wyjścia, w żaden sposób mnie mnie zajmowała, choć jest baaardzo absorbująca. Wytrzymywałam, ale nie poprawiało to mojego stanu i nie mialam satysfakcji. Teraz jest trochę lepiej. Dzisiaj np faktycznie się zajęłam czym powinnam, ale wcześniej to był dla mnie koszmar. Nieraz trzeba poleżeć i zostać w domu, dla psychiki i poczucia wolności i ulgi. Mnie to pomaga, żeby wrócić.

Cieszę się, że Tobie pomaga i życzę sukcesów :)
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 08 gru 2015, 09:40
Alexandra, ja też miałam w pracy straszne objawy, a teraz zdarza się, że nadal miewam. I są takie dni, że ledwo daję radę. Akurat w tym tygodniu mam energię. Wcześniej zdarzały się u mnie właśnie w pracy takie bloki paniki, że ktoś wchodził, coś do mnie mówił, a ja nie wiedziałam, kto to jest i co mówi i musiałam udawać, a w duchu się modliłam, żeby już wyszedł. Kilka razy uciekłam z pracy. Po prostu rzuciłam wszystko, pracę i wybiegłam, mówiąc tylko koleżance, że muszę wyjść i wrócę niebawem (nieraz nie wracałam). W tamtym czasie, gdyby ktoś dał mi możliwość miesięcznego, trzymiesięcznego czy półrocznego L4, to bym poszła w to jak w dym. Ale psychiatra, u którego się wtedy leczyłam, dał mi 2 tygodnie, a potem jeszcze raz 2 tygodnie (przy zmianie leków) i widziałam, że to nie jest jego metoda i raczej niechętnie urlopuje, dlatego go nie prosiłam o więcej. Dopiero dziś, kiedy jest ze mną lepiej, mogę powiedzieć, że bardzo dobrze się stało, że nie zrezygnowałam z pracy, że nijako zostałam zmuszona przez lekarza, partnera, przyjaciół, żeby pracować. Ostatnio, jak czekałam w kolejce do mojej obecnej psychiatry, siedziały dwie dziewczyny koło mnie i zastanawiały się głośno, czy dostaną kolejne L4, bo im się kończyło półroczne. Widziałam po nich, że pójście do pracy to ostatnia rzecz, na którą się zgodzą. To chyba trochę tak jak z wypadkiem samochodowym. Jak od razu nie wsiądziesz i nie pojedziesz, to po czasie już nie wsiądziesz za kierownicę. Wiem, ile kosztuje wsiąść po wypadku i jechać, ale wiem też, że to jedyny sposób na pokonanie lęku. Może to zależy od osobowości człowieka, ale niektórzy ludzie widać muszą się sami trzymać krótko, bez zbytnich sentymentów. Czytam książkę "Efekt placebo", którą ktoś tu polecił. Poza tym, że polowa tej książki to amerykański hurraoptymizm i łopatologia jak dla idiotów, to jak wycisnąć z niej sedno, to jest tam kilka bardzo wartościowych uwag właśnie o tym, jak można pomóc samemu sobie poświęcając czas na myślenie o pewnych rzeczach i totalne niemyślenie o innych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 08 gru 2015, 19:24
Carita, masz dużo racji. Ja w sumie ze względu na nerwicę w ogóle nie byłam na zwolnieniu, mimo że czasami ledwo wytrzymywałam. Myślalam o zwolnieniu dluższym, jednak uważam, że wtedy powrót byłby o wiele trudniejszy. Jak wróciłam po zwolnieniu lekarskim (angina) nie byłam w stanie sie przystosować , miałam lęki, że zemdleję i znowu pójdę na zwolnienie. Poza tym, jestem 5 mcy po rozstaniu z partnerem , sama się utrzymuję, muszę pracować. Myślę, że terapia zaczyna mi pomagać, rozumiem , że wi ększosć tych objawów: zawroty i wszelkie bóle dzień w dzień pojawiła się po rozpadzie związku.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 08 gru 2015, 22:35
Alexandra nie wiem, czy Cię pocieszę, czy nie, ale jeśli Twoje objawy są spowodowane sytuacją życiową a nie jest to choroba endogenna, to łatwiej z tego wyjść.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 08 gru 2015, 23:04
Carita, niestety u mnie zaczęło się dużo wcześniej, miałam okresy remisji-nawet 5letniej, ale niestety depresja i nerwica u mnie niemalże od wieku dojrzewania. W rodzinie depresja cieżka kliniczna plus nerwica lękowa u 3 osób, więc duże prawdopodobieństwo , że to genetyczne.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lukasz_kra 11 gru 2015, 12:49
Ja właśnie dostałem nawrotu objawów nerwicy po 1,5 miesięcznej przerwie. Wydawało mi się że już jestem zdrowy.

Wczoraj to naprawdę kiepsko się czułem, wyszedłem godzinę wcześniej z pracy, wsiadłem do samochodu i czekałem jeszcze 20 minut na dziewczynę.
Doczekać się nie mogłem, czas mi się strasznie dłużył. Wsiadałem, wysiadałem, grzebałem w bagażniku żeby czymś się zająć.
Jak zwykle podczas jazdy objawy ustępowały. Może to dziwne ale pomaga mi jazda samochodem, uspokajam się, no chyba że jest mega korek wtedy kaplica.

Objawy tym razem to głównie: mocne zawroty głowy i oczywiście lęk. Czasami aż takie szarpnięcie że człowiek myśli że się przewróci. W głowie natłok myśli. Często też lęk przed tym że zwariuję i mnie zabiorą nieprzytomnego.

Paskudztwo to jest ta nerwica. Da się z tym żyć ale ostro człowiek dostaje w tyłek.

Co mi pomaga (warto spróbować):

-głębsze oddychanie
-zajęcie się czymś co skupia uwagę, na przykład liczenie czegoś
-rozmowa z kimś to mnie rozumie (podczas rozmowy czasami objawy lekowe zupełnie ustają)
-czytanie kawałów, oglądanie śmiesznych obrazków w internecie (wiem że to dziecinne trochę ale mi pomaga)
-picie wody (niegazowanej, ale oczywiście jak mam atak to nie mam nic zwykle pod ręka)
-nadmuch chłodnego powietrza na twarz, czy to w samochodzie czy w mieszkaniu załączam wiatrak, wogóle wolę zimno niż ciepło
-siedząc w domu wyłączenie rażącego oświetlenia
-pisanie na tym forum


Należy unikać dużych skupisk ludzi, sklepów jak hipermarkety oraz oczywiście stresujących sytuacji, konfrontacji, problemowych ludzi.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 wrz 2015, 10:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Dirty_Harry 12 gru 2015, 05:10
Masakra, ratujcie!
Właśnie wróciłem z Izby Przyjęć. Niestety dzisiaj dowiedziałem się, że mam dne moczanową. Wyszło z badań laboratoryjnych. Jestem tym załamany, gdyż objawy nie są jednoznaczne. Oczywiście nie wytrzymałem. Poczytałem w necie i wyszło, że takie wyniki mogą być przy nowotworach. Oczywiście na pierwszy plan ida jelita. A jak że, bóle brzucha, przelewanie, różnej masci stolce. Do tej pory każdy mówił że to jest jelito drażliwe. Jeśli nie? W dodatku wkręciłem sobie cukrzycę jakąś utajoną. Ogólny dramat. Wszystko w mojej głowie układa się w jedną całość choroby nowotworowej. Przejmowanie się wszystkim mnie zniszczyło. A ostatnią taką jazdę miałem jakieś 5 lat temu. Ratujcie. Jeszcze przeskakuje mi cos w biodrach, pod żebrami. Masakra.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
12 gru 2015, 05:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 12 gru 2015, 19:36
Wiecie co? A ja właśnie siedzę w kafejce na dużym dworcu w dużym mieście wkoło galopują tłumy ludzi a ja się nie boję. Bałam się być tam, gdzie byłam i boję się być tam gdzie jadę, choć to niby najbliższe miejsca, najbliższe osoby. Moja nerwica to chyba właśnie moi najbliżsi. Nikt mnie nie doprowadził na dworzec, nikt mnie z niego nie odbierze. Nikomu się nie chce. Moi najbliżsi. Chyba tylko pies mnie kocha :-) Czy można mieć nerwicę z niebycia kochanym?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 12 gru 2015, 21:36
Carita, super że tak dobrze się czujesz! Jak widać, wszystko jest w Twojej głowie :)

Dirty Harry, ale dna moczanowa nie ma nic wspólnego z nowotworem. Mój tata też ją ma. Czy inne wyniki są jakieś niepokojące? Jaka masz hemoglobinę? Aczkolwiek rozumiem mechanizm lęku co do nowotworów.

Łukasz, ja mam identyczne objawy. Czy szarpnięcie, o którym piszesz jest taki szarpnięciem w głowie? Też tak miewam plus zawroty , ale ostatnio odpukac trochę jest lepiej.

Teraz mam jakiś dziwny objaw, że jak zasypiam, jest ciemno w nocy i zamykam oczy to widze jakby takie rozbłyski, coś jaśniejszego, białe kółka. Boję się, że to odwarstwienie siatkówki, bo mam męty oczne albo że coś jednak z mózgiem :(
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Dirty_Harry 12 gru 2015, 22:23
Dziękuje za słowa otuchy. Inne wyniki w miarę. Wszyscy mi mówią żebym to zostawił. Ale bóle w pachwinie, te grudki które wyczuwam palcami. No jest ostro.
Ale dziękuje, za odpowiedz.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
12 gru 2015, 05:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 12 gru 2015, 22:31
Ból w pachwinach, węzlach nie jest objawem raka, wręcz przeciwnie. Węzły nowotworowe są niebolesne, co nie oznacza, że gdy nie bolą, to na pewno nowotwór. Już to przerabiałam.
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Dirty_Harry 13 gru 2015, 00:05
Wiedziałem, ze powrót na forum pozwoli mi odsapnąć :) Oczywiscie bez zaliczenia kilku lekarzy niepokój nie ustanie :)
Spokojnej nocy.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
12 gru 2015, 05:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do