Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 06 paź 2015, 21:14
Alexandra, czy ten ból głowy to Twoje objawy dawne? Może to reakcja na nowy lek? Nie wiem, czy to moja autosugestia, czy coś w tym jest, ale jak zaczęłam pić wyciąg z dziurawca, to jestem trochę silniejsza. To raczej nie szkodzi (na pewno tak tak bardzo jak te wszystkie prochy, które łykamy), więc jak ktoś chce się złapać czegoś jak tonący brzytwy, jak to w przysłowiu, to polecam. Jak nie pomoże na nerwy, to pomoże na trawienie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 10 paź 2015, 00:01
Ja dzisiaj dzień wolny od roboty i co jakiś czas pojedyncze kopniaki w klatce.. :( Mimo ,że psychicznie się czuję dobrze, nic sobie nie wkręcam itp to i tak jakoś nie ustepuje..
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 10 paź 2015, 19:18
Mam takie pytanie, przy nerwicy czesto towarzyszy nam przewlekly plytki oddech i mam takie pytanie czy moze on prowadzic do jakiegos niedotlenienia ? Bo ja caly czas sie lapie na tym ze zapominam oddychac. Dzisiaj duzo mowilem jednym ciagiem na bezdechu i mialem kilka szarpniec serca.... druga sprawa to mam czasami wrazenie ze nie zawsze to serce wariuje tylko sa to jakieś skurcze zoladka....mozliwe ? Kolejna sprawa to czy moje leki moga brac sie ze strachu przed chorobami ??
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 11 paź 2015, 19:03
Cortezjusz, tak może być. Ty masz szarpnięcia w sercu, w żołądku, ja mam w głowie. To, o czym piszesz nie może doprowadzić do niedotlenienia.

Carita, od tygodnia brałam nowy lek i objawy- zawroty głowy oraz ścisk mi się znacznie nasiliły. Po tym leku miałam wrażenie rozpływającego się mózgu, koszmar.
Na moje szczęscie przedwczoraj dostałam wysypki na całym ciele od tego właśnie leku. Psychiatra kazała od razu odstawić. Minęło 1,5 dnia i wydaje mi się, że jest trochę lepiej. Ale ja jestem tak nakręcona i w takim lęku, że ciągle myślę, czy znowu mi się nie zakręci, czy nie uciśnie, a potem nie będzie wrażenia "przelewania" w głowie. Boję się, że jak nie przejdzie, okaże się, że zawroty nie były po leku i będę nakręcać się od czego one są.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 12 paź 2015, 11:12
Mam do Was pytanie związane z atakami i chorobą. Jak radzicie sobie w pracy? Moja choroba pochłania tyle mojej energii i myśli, że mam straszny problem z pracą. Rok czasu miałam takie coś, że za wszelką cenę starałam się jeszcze jak najlepiej pracować, nawet jak prawie nic nie widziałam na oczy z paraliżującego lęku, depersonalizacji itd. Ale twardo parłam do przodu, starając się być jakby do przodu, żeby nikt nie zauważył, że coś ze mną nie tak. Jak nie dawałam rady w pracy, to brałam, co mogłam, do domu i nadrabiałam. Od pół roku straciłam tę werwę do pracy, wydaje mi się, że to co robię, nie ma żadnego sensu, męczy mnie to i coraz mniej obchodzi. Zawalam coraz więcej i ciągle się zmuszam. Miałam już dwie poważne wpadki. Poszłabym najchętniej na jakiś urlop bezpłatny i uciekła z pracy, z domu gdzieś daleko, sama... Bardzo, bardzo jestem zmęczona już tą chorobą. Czuję jakbym się poddawała. Kiedy tak przestałam walczyć, to objawów lękowych mam mniej, ale znów jestem w nieustannym smutku, niechęci... Depresja. Nie zdziwiłabym się, gdybym straciła tę pracę. I uwierzcie, to nie jest moja lekkomyślność. Potrzebuję tych pieniędzy do życia. Po prostu nie mogę, nie wiem, jak się zmusić, zmobilizować do pracy. Moja uwaga skupia się na pracy jakieś 10 minut. Po tym czasie myśli uciekają, zaczynam cokolwiek innego robić. Nie poznaje siebie. To nie ja. Kiedyś, pracoholik, 100% normy, jak na sprężynce, tysiąc pomysłów na minutę... Dziś czuję się jak wrak. Ktoś ma taki problem? Jak to przezwyciężyć?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 12 paź 2015, 11:25
carita, mam identycznie, ale jeszcze nie znalazłam sposobu na to, jak to przezwyciężyć, niestety!
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez AgataS 12 paź 2015, 15:19
Carita, mam to samo ! Szczególnie, że pierwszego mojego ataku lęku w życiu, dostałam właśnie w pracy, skąd wówczas zabrała mnie karetka! Od tamtej pory przychodzę do pracy i już od 8 rano liczę minuty do 16, żeby tylko stąd wyjść. Czasem wychodzę wcześniej, kiedy nie umiem opanować lęku, po prostu kiedy czuję, że już nie dam rady dłużej siedzieć, po prostu mówię, że źle się czuję ( pracodawca wie, że choruję ale nie do końca wie na co ) i wychodzę z biura. Pod pracą, pod samymi drzwiami oczywiście już czeka mój chłopak, bo sama w życiu nie wsiadła bym do autobusu. I tak od 3 miesięcy. Mam takie zaległości jak nigdy wczesniej, współpracownicy są na mnie obrażeni, że całe dnie siedzę w internecie a oni ciężko pracują. Staram się codziennie przełamywać i nawet jak rano źle się czuję to i tak jadę do pracy, wmawiając sobie, że w razie co przecież się zwolnię, wezmę taksówkę i pojadę do domu. Próbuję też co dziennie coś zrobić ( nie wiem jak ty, ja jestem księgową ), jak jedna czynność mi się znudzi i przypomnę sobie, że kręci mi się w głowie, biorę sie za coś innego. Mam też cały czas przy sobie telefon, chociaż mi nie wolno i jak jest krytyczna sytuacja dzwonię do chłopaka albo mamy z jakąś głupotą - oni wiedzą o atakach, więc nie musze się tłumaczyć, czemu akurat o 11 rano dzwonię, żeby np. zapytać co zrobić na kolację... :) Dobrze jest, kiedy pracodawca wie, że coś ci dolega, nie musisz od razu mówić, że masz nerwicę napadową, ja powiedziałam, że mam nadcisnienie ( bo tak jest ) i przy tym zaburzenia rytmu serca. Jeśli mojej szefowej znudzi się wieczne moje jęczenie, trudno rozstaniemy się, przecież świat się nie skończy. Tak samo w twoim przypadku. Popróbuj często zmieniać kolejność wykonywania czynności w pracy, jeśli nie pomoże, weź zwolnienie na parę dni, odpoczniesz sobie i przemyślisz na spokojnie co dalej robić. Ja byłam prawie miesiąc na zwolnieniu i powiem tylko, że to zdecydowanie za dużo, jeszcze bardziej się rozleniwiłam.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
08 paź 2015, 20:32

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 12 paź 2015, 23:24
Dzięki Dziewczyny za wątek o pracy.

Nie jest łatwo. Mam ogromny lęk, że w pracy zemdleję, będę mieć zawroty głowy, że nie dam rady , nie wytrzymam do końca. Dzisiaj np. miałam zawroty przez cały dzień. Jak mi sie zaczęły o 9 rano, tak się zestresowałam i dostałam takiego lęku, że już do wieczora mi się kręciło :( A teraz, dla odmiany mnie mdli. A wcześniej, miałam ucisk w głowie. Byłam już na zwolnieniu, więc mam silniejszy stres w związku z objawami. Czasem chce mi się płakać, wydaje mi się, że wszyscy wokół dobrze się czują, nie kręci im się w głowie , tylko mnie. I to mnie tym bardziej dołuje :( Ale mimo wszystko ide do pracy, bo w domu też łapią mnie lęki i panika. A w pracy mam chociaż fajne koleżanki.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 13 paź 2015, 16:03
Dziewczyny dziękuję Wam za odzew. Myśl, że nie jestem sama już mnie podniosła na duchu. Nie, to nie to, że się cieszę, że komuś jest źle, że ma problem w pracy. Najgorszemu wrogowi nie życzę takich objawów, ale przecież nerwica jest, zbiera żniwo, więc lepiej się wesprzeć niż walczyć samotnie. Moi szefowie wiedzą, że coś mi jest/było (chyba raczej sądzą, że było), ponieważ w zeszłym roku w stanie bardzo ciężkim nagle z dnia na dzień poprosiłam o urlop wakacyjny, a był to wysoki czas urlopowy, koleżanki na urlopach, ja jedna na placu boju... Zrozumieli, urlop dali, firma nie padła. Ale wiem z obserwacji różnych sytuacji w pracy, że osoby chorujące nie są mile widziane. Poza tym ktoś, kto tyle pracował co ja, kto robił za siebie, za innych... nagle tak obniżający swe loty... To nie działa na moją korzyść. To mnie dodatkowo stresuje. Bo zauważyłam, że koleżanki, które zawsze olewały pracę, mają wyrobioną określoną markę, czyli, że tyle mogą, wyżej nie podskoczą. A ja nawet jeśli teraz robię więcej niż one, to i tak jestem na minusie, bo stać mnie przecież na więcej. No nie przewidziałam, że tak mi się posypie życie. To nastawienie plus ta pogoda, ciemności, brak słońca i zieleni, zimno... Bardzo źle przeżyłam poprzednią zimę. Mam traumę zimowo-świąteczną: i chorobową, i życiową (jedno z drugim też ma związek). Wczoraj u mnie spadło dużo śniegu i już się zrobił taki nastrój zimowo-świąteczny, a mój mózg działa jak u psa Pawłowa i obniżam loty. Ehhh
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 13 paź 2015, 16:51
carita, odpuść sobie! Wiem, że to trudne, ale warto! (spoko, wiem, że łatwo się mówi, bo czytając Twoje posty to jakbym czytała o sobie:P).
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Olalala 14 paź 2015, 11:33
Mam podobnie dziewczyny, ale ja odpuscilam, co będzie to będzie. Robię w pracy tyle ile mogę. To mi pozwala uczyć się akceptować swoje słabości, a nie być tylko na tip-top.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
10 wrz 2015, 19:58

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez AgataS 14 paź 2015, 15:22
Carita, świetnie Cię rozumiem, przechodzę dokładnie to samo. Rób w pracy tyle ile dajesz radę. Ja z 8 godzin pracy, tak na prawdę pracuję może z godzinę, niestety nie jestem w stanie się "zmusić". Miałam kilka poważnych rozmów, wpadek itp ale pracuję w jednym biurze ponad 4 lata i wmawiam sobie, że tak łatwo nikt mnie nie zwolni. Mam gorszy okres w życiu... no i co? Przecież kiedyś musi być lepiej! Więc siedzę i czekam, aż ten okres minie a ja wrócę do dawnej formy. Praca to nie wszystko!
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
08 paź 2015, 20:32

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ginny 21 paź 2015, 04:22
Carita odpuść sobie troszkę. Dajesz z siebie tyle, ile w tej chwili możesz. To bardzo dobrze, że jesteś ambitna i wiesz, że stać Cię na więcej. Jednak nie zawsze mamy wpływ na to co się dzieje. A przecież dalej jesteś dobrym pracownikiem. Pokonasz nerwicę to będziesz pracować tak jak dawniej pracowałaś :)
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
27 paź 2014, 14:10

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 22 paź 2015, 10:04
Hej, czy u was jest też tak kiepsko jak u mnie? mam dość, chyba sobie w łeb strzele, bo juz nie mam siły z tym cholerstwem walczyć, na prawdę!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do