Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lukasz_kra 16 wrz 2015, 11:41
Ja mam nerwicę od 1,5 miesiąca. To krótko ale ataków już miałem sporo, mogę zatem coś dodać od siebie :).

Zwykle ataki przeczuwam, poprzedzone są takim kiepskim nastrojem (czasami pięć, dziesięć minut kiepskiego nastroju i następuje atak) . Czasami gdy zdarzę czymś się zając, czymś co skupia uwagę, ktoś mnie zagada i rozmowa się ciągnie - potrafię się jeszcze wyrwać i do ataku nie dochodzi.

Najczęściej jednak nerwica swoje a ja swoje, czyli jakby nie mam wpływu na to kiedy dostanę ataku, mogę być wyluzowany, następnie kilka dziwnych myśli i nagle lipa. Ataki są różne, czasami tylko lęk, często jednak dodatkowe sprawy typu bóle głowy, kręgosłupa, drętwienie mięśni (szczególnie ramion), nogi z waty, zawroty głowy, wrażenie że będę wymiotował (z tym sobie już radzę). Wcześniej miałem oczywiście inne klasyczne objawy typu: lęki przed poważnymi chorobami, uczucie jakby przytkanego przełyku, bóle w mostku, itp.

Dodatkowo (w czasie ataku) mam wrażenie dziwnego widzenia, oczy mam jakby wybałuszone, zmęczone, niby widzę dobrze ale jakoś inaczej, to co jest dalej widzę lepiej (ktoś już gdzieś wspominał że to adrenalina, czyli organizm przygotowuje się na niebezpieczeństwo i nawet wzrok inaczej działa). Gdy mija atak mijają wszystkie powyższe objawy, czasem zostaje tylko minimalny ból głowy, który mogę zwalczyć nawet połową tabletki Ibuprom.

Oprócz ataków czasami cały dzień mam taki lękowy, wiem zwykle już rano jaki będzie dzień gdy wstanę z łóżka.
Silne ataki lęku, paniki nawet bym powiedział, trwają u mnie różnie, zwykle około 1h ale i potrafią dłużej nawet 3h.

Nerwica czasami daje mi odpocząć nawet kilka dni, wtedy czuję się całkowicie zdrowy, raz nawet myślałem, że już pozbyłem się tego cholerstwa.

Co mi pomaga:

-rozmowy (najlepiej długie na ciekawe tematy), najgorzej jest dla mnie gdy jestem sam, unikam samotności

-skupienie się nad czymś (układanie, liczenie, czasami czytanie czegoś skomplikowanego), potrafię wyjść do samochodu na parking i coś zacząć grzebać pod maską, nie raz już w taki sposób ataki ustępowały

-picie melisy (to jest akurat tak że nie melisa mi pomaga, po prostu wcześniej już wbiłem sobie do głowy że jest pomocna i podświadomie już chyba się tym sugeruję)

Byłem już raz u psychiatry, przepisał mi parogen (narazie tylko mam brać pół tabletki dziennie rano).


Mam bardzo wiele do przekaznia, chętnie także włączę się w dyskusję o nerwicy.



Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.

Łukasz
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 wrz 2015, 10:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 16 wrz 2015, 11:58
lukasz_kra, hej Łukasz, moje ataki są bardzo podobne do Twoich. Potrafię czuć się OK i nagle pojawia się 'coś', a potem to już niemal szarpnięcie żołądkiem i wrażenie, że zwymiotuję (mam emetofobię, więc to najgorszy koszmar), uderzenie gorąca, trzęsące ręce, suchość w ustach, kamien w żołądku, zaciśnięte gardło, wrażenie, że mdleje, wariuje, koniec świata tuż tuż. Napisałeś, że radzisz sobie z wrażeniem, że będziesz wymiotował - jak?
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lukasz_kra 16 wrz 2015, 12:38
Tak wogóle to na koniec pierwszego ataku (wtedy myślałem, że to zatrucie) zwymiotowałem. Od razu atak się na tym skończył.
Teraz czasami lekko mnie mdli. O wszystkim wie moja dziewczyna i powiedziała mi kiedyś bardzo stanowczo "bzdura nie będzie zwracał, to wszystko Ci się wydaje". Wbiłem sobie to do głowy, jak mnie mdli mówię wtedy sobie że to złudzenie, zaraz będzie lepiej i mi przechodzi.

Zauważyłem też, że w przypadku odczuwania nudności nie wolno mi pić nic słodzonego, robię wtedy melisę, lub popijam wodę minerlaną, ale tylko niegazowaną.

Teraz mam takie nudności gdy wstaję rano. Trwają może 20 minut i przechodzą. Wmawiam sobie że mam to gdzieś, robię swoje, prysznic, meliska, pakowanie do pracy i wychodzę. W samochodzie już jest dobrze.

Jeśli chodzi o inne wymienione przez inne Ciebie dolegliwości to tak mam je wszystkie (i jeszce więcej, nie sposób chyba wymienić). Ostatnio często pojawia się myśl - kurdę przecież takie ataki mnie wykończą, oszaleję, zamienię się w warzywo, mózg przestanie pracować lub stracę osobowość. Nic bardziej błednego, dużo czytałem i wszyscy piszą że nic takiego nam nie grozi.

Pewego dnia obmyśliłem sobie strategię działania na wypadek ataku (gdy czułem się zupełnie ok). Mianowicie obiecałem sobie, że podczas ataku będę już przecież wiedział, że nie umrę, że to ściema, nic mi nie grozi, będę zachowywał się tak jakby nic zupełnie mi sie nie działo. W taki sposób właśnie walczę, to trudne to fakt.

Użyłem wczesniej słowa : złudzenie.
Zaczynam tak traktować nerwicę, zaczynam to bagatelizować. Ostatnio w pracy miałem atak i od razu: nogi z waty, zawroty głowy, pustka, świat gdzieś daleko (no wlaśnie to klejny objaw), boł głowy. Wyszedłem z budynku, zapaliłem papierosa, i powiedziałem sobie: pierd... to !!!
Mam to gdzieś !!! Nie będzie mi jakaś wredna choroba psuć życia.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 wrz 2015, 10:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lukasz_kra 16 wrz 2015, 14:31
O to teraz mam zludzenie (żart :) )

Właśnie poczułem się kiepsko, jestem w pracy. Ale to jest lipa z tą nerwicą. Nie opisałbym tego jako atak, nawet nie bardzo lęk w tj chwili (no może trochę strach żebym nie poczuł się gorzej), ciężki się zrobiłem, słaby, rozbolały mnie plecy. Objawy są bardzo bardzo różnorodne jak widać. Aczkolwiek plecy to ja podejrzewam że mam chore, kręgosłup wiecznie wygięty, dużo pracy przed kompem. Odpoczywam też i spię w niewygodnych pozycjach, zwykle na boku. Współczuję chorym na nerwicę w tym sobie. Musimy sobie radzić z tym dziadostwem.

Poprawiam sobie humor myślą że gdy wrócę do domu (mam nadzieję że bede czuł się dobrze) kupie sobie piwko i puszczę jakiś ciekawy film lub dokument, porozmawiam z dziewczyną. Bardzo mnie to uspokaja.

Chwilę temu zjadłem słodką drożdzówkę, wypiłem kawę, a wczesniej trochę napoju i potwierdzić, mogę po raz kolejny, że nie służy mi słodkie.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 wrz 2015, 10:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 16 wrz 2015, 14:41
lukasz_kra, masz o tyle dobrze, że panicznie nie boisz się wymiotów :) Ja wolę umrzeć, zemdleć, zapaść się pod ziemię - wszystko, byleby nie rzygać, dlatego też te nudności są dla mnie najgorszym objawem nerwicy :( Tez zawsze tłumaczę sobie, że to wkręt, złudzenie i coraz częściej staram się to olewać. Pozwalam, żeby ta koszmarna fala "przeszła przeze mnie" i walczę, by się nie nakręcać. Czasem się udaje, a czasem zapętlę się tak, że chodzę po mieszkaniu, płaczę, myślę, żeby sobie strzelić w łeb - no świruję innymi słowy.
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lukasz_kra 16 wrz 2015, 16:14
Rozumiem. Poczytałem o emetofobii, bardzo Ci współczuję. Ja mam chyba typową nerwicę lekową i różne objawy za każdym razem. Sądzę że jestem sobie w stanie wkręcić prawie wszystko.

Podczas silnych ataków też łażę po domu, w jednej minucie jestem 3 razy w każdym pokoju. Wydziela się adrenalina i nie usiedzę. Mam coś przepisane jakiś betabloker, na czas ataku, ale do tej pory nie zażyłem ani razu ze strachu o reakcję, wolałem przeczekać atak. Z parogenem czaiłem się kilka dni zanim zacząłem brać. Oczywiście także z uwagi na strach przed działaniem niepożądanym.


Niepokojące jest tez to, że w zasadzie każdy atak jest trochę inny. Nigdy do końca nie wiadomo czego się spodziewać.
Najgorszą do tej pory jazdę miałem jak miałem atak nerwicy plus ból zęba. Muszę teraz wszystko szybko poleczyć.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 wrz 2015, 10:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 16 wrz 2015, 16:29
lukasz_kra, a robiłeś jakiekolwiek badania? Przynajmniej podstawowe? Wiesz, o nerwicy można mówić, jeśli wykluczy się przyczyny organiczne. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś to warto się przebadać, bo takie jazdy potrafi dawać niedoczynność tarczycy czy choćby - z pozoru mało znaczący - niedobór magnezu.
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lukasz_kra 16 wrz 2015, 17:13
Zrobiłem morfologię, magnez, potas, TSH, OB, byłem na pogotowiu w czasie ataku (pierwsze dni z nerwicą, spanikowałem i poszedłem żeby przynajmiej lekarz mnie zobaczył), nic nie stwierdzili, zrobili EKG, ciśnienie ok, w domu też mierzę i dobrze. Całość wyników ok, a te podstawowe kilka razy powtórzone.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 wrz 2015, 10:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez madziks27 17 wrz 2015, 10:58
A ja na początku mojej przygody z nerwica rzeczywiście często wymiotowalam, z czasem się to uspokoiło, teraz zostały już tylko ataki-krotkie, ale intensywne. Nadchodzi fala i wiem, że mnie zaleje bo nie mam siły się jej przeciwstawić.Co zazauważyłam na pprzestrzeni tych kilku lat-nie mam już leku przed atakiem:) Potrafie go bardziej skontrolować. Wiem, że nadchodzi-uspokajam się wtedy, nie odzywam do nikogo i czekam. On nadejdzie, to pewne, ale i minie. Wiecie co? My chyba musimy ją wysmiac, wyszydzic. Nie madruje sie, nie mam podstaw do psychologizowania bo moja choroba nasilila się, wracam do leków i wiem, że bez porządnej terapii nie dam rady normalnie żyć. Ale olewajmy ją, na tyle, na ile się da. Bo albo my ją zdominujemy, albo ona nas w końcuwykonczy . Pozdrawiam:)
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 wrz 2015, 19:37

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 17 wrz 2015, 11:30
Kurde, czyli z lęku można zwymiotować? No toście mnie załatwili, będę się bać jeszcze bardziej :(
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lukasz_kra 17 wrz 2015, 13:09
No tak, ja wymiotawałem za pierwszym razem ale tylko raz właśnie. Wtedy była mega panika, byłem w aucie jako pasażer, kolega wiózł mnie do domu. Nie wiedziałem co mi jest, wkręciłem sobie że muszę natychmiast dojechać do domu i wtedy wjechaliśmy w spory korek, pomyslałem ani do przodu ani do tyłu, nie ma możliwości ucieczki, nie wytrzymałem. Zwymiotowałem i nagle poczułem spokój, serce nawalało i w ciągu chyba minuty uspokoiło się, zacząłem głeboko oddychać, wiedziałem że po wszystkim.
Sadzę, że taka reakcja to może być nawet u osób nie chorych na nerwicę, a po prostu wystraszonych,
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 wrz 2015, 10:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez madziks27 17 wrz 2015, 13:42
Nie chciałam Cię wystraszyć:) Myślę że to indywidualna reakcja na lęk, u każdego jest inaczej. Na początku nie wiązałam tego z nerwica, później zaczęłam analizować ten temat. Teraz kiedy dopadamnie atak ppojawia się myśl:,, I co będzie z moim synkiem, nie mogę umrzeć". Zresztą doszłam do wniosku, że oprócz chorego dzieciństwa i tutaj tkwi mój problem-panicznie boję się zachorować, bo wtedy mójsynek zostałby teoretycznie sam, nie licząc rodziców alkoholików...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 wrz 2015, 19:37

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ala1983 17 wrz 2015, 14:19
alu, Mialas nie zagladac na forum :P
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3520
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 17 wrz 2015, 15:07
ala1983, wiem! Muszę poprosić admina o bana :P
alu
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do