Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez tokyoeyes 11 wrz 2015, 16:28
Dzięki WinterTea :)
Weszłam, bodźce zewsząd i czułam, że to się źle skończy, potraktowałam je moją pastylką szczęścia czyli Validolem. Moja psychika zaakceptowała go i traktuje jak przyjaciela, remedium na 100 duchów. Psychiatra mówi, że jestem tym przypadkiem, na którego zadziała placebo ;) tak więc bloker Afobam jeździ ze mną wszędzie ale wybieram towarzyszący mu w torbie, bezreceptowy Validol.
Szumi w uszach, słabość, brak emocji ekstremalnych, tych pièknych i złych. Wiem, że myszę sobie pomóc, Brintellix czeka.
Ala, tylko, że ja bardzo chcę dobrze się czuć i robić zakupy, chcę być taką jak dawniej, ale brak mi sił na zmiany. Czasem te dni jak w puszce, jak w 3 wymiarze trochę mnie przerażają i wtedy mówię sobie: jutro będzie lepiej, jutro wezmę tabletkę. Poczym "jutro" budzę się lepsza, włącza się maszynka po 1000 analiz na minutę i... zmieniam zdanie.
Trzymajcie się
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
25 lip 2015, 20:48

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 11 wrz 2015, 16:48
ala1983, ale te unikanie nie jest najlepszym i jedynym rozwiązaniem. Ja dość długo unikałam, bo tak było mi łatwiej, ale odkąd zaczęłam działać jest jeszcze łatwiej.
W najgorszym momencie, kiedy nerwica najbardziej dawała mi o sobie znać walczyłam jak mogłam, żeby tylko nie dać się cholerstwu, bo tak mnie te objawy irytowały, że nawet jeśli jedynym ratunkiem było przepłynięcie Atlantyku, to bym to zrobiła.
tokyoeyes, Nie daj nerwicy rządzić. To Ty decydujesz o sobie. Ja robiłam nerwicy na przekór i na mnie podziałało mierzenie się z miejscami, które budzą lęk. Nadal mam różne objawy, ale teraz się ich nie boję. Niech lepiej one się zaczną bać ;)
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ala1983 11 wrz 2015, 20:33
tokyoeyes napisał(a):
Ala, tylko, że ja bardzo chcę dobrze się czuć i robić zakupy, chcę być taką jak dawniej,

Ja tez chce i co z tego? Probowalam juz wszystkiego.

WinterTea mi nie pomaga akceptacja. Wole unikac niz sie katowac.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3513
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 11 wrz 2015, 21:47
ala1983, Przy ciągłym unikaniu nadzieja niewielka, że cokolwiek zmieni się na lepsze.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 12 wrz 2015, 00:40
Wczoraj miałem wylot do UK, cały dzień spoko, nakręcony ,że z bratem się zobaczę, podróż na lotnisko spoko... wlazłem tylko na lotnisko widzę pełno ludzi + stres przed lotem i od razu atak ale to taki którego dawno nie miałem... takie duszności, słabo mi było, musiałem wyjść od razu na zewnątrz i przeszło... później powrót, długa kolejka i takie delikatne ataki były ale w głowie starałem się powstrzymać i jakoś poszło... start samolotu to samo, dziwne zawroty głowy i lęki... ale ogarnąłem się i lot był w miarę spoko..... aktualnie męczę się z zawrotami głowy, które mam cały czas... nie przewracam się, nie przechyla mnie ale takie uczucie lekkiego wirowania w głowie... jak leżę to jest ok :( ma ktoś tak? masakra
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 12 wrz 2015, 12:41
Cortezjusz, Ja wprawdzie nie latam samolotami, ale jestem pewna, że Twoje objawy są uzasadnione. Mój dawny terapeuta wspomniał nawet, że on też jak latał odczuwał silny niepokój i podobne objawy, a wydawałoby się, że nie powinien.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ala1983 12 wrz 2015, 13:28
Cortezjusz napisał(a): aktualnie męczę się z zawrotami głowy, które mam cały czas... nie przewracam się, nie przechyla mnie ale takie uczucie lekkiego wirowania w głowie...

To ciesz sie, ze tak masz. Ja musze sie podpierac o cos abym nie upadla, do tego dochodzi wrazenie tracenia czucia w nogach, kiedy stoje.
No wiec na kolana i dziekuj Bogu.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3513
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 12 wrz 2015, 14:58
Ale mam takie pojedyncze chwilowe zachwiania więc nie jest tak idealnie :D To tracenie czucia w nogach też... :D
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 12 wrz 2015, 23:48
Ludzie czy macie fazy po alkoholu ? Ja zauważyłem już nie pierwszy raz ,że nie muszę dużo wypić żeby źle się czuć... wypiłem dzisiaj kilka drinków, nie nastukałem się lekko poczułem no i mam duszności !!! masakra jakaś.. ostatnio na imprezie u ojca też wypiłem parę drinków, duszności nie było ale nie mogłem spać a jak już usnąłem to męczyły mnie koszmary i się budziłem co chwilę... mógłby mi ktoś to wytłumaczyć ?
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez jakotako 14 wrz 2015, 10:52
@UP.
Dawno temu miałem kilkukrotnie ataki lękowe po spożyciu alkoholu. Coś strasznego, helikopter, zaburzenia równowagi + stan napięcia nerwowego, brak możliwości zaśnięcia, matrix, niepokój ... ale i tak dalej pije ;)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
09 wrz 2015, 18:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 14 wrz 2015, 15:33
No to ładnie, ja zrezygnuję jednak z alkoholu... :P Wczoraj usnąłem na podłodze bo filmy oglądaliśmy z rodzinką i budziłem się co chwile i około 5 się obudziłem i miałem wrażenie ,że w głowie mi się kręci, już później ciężko było mi zasnąć i dzisiaj masakra , co chwile czuję zawroty... i nie wiem czy ja sobie to wkręciłem czy tak jest...
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 15 wrz 2015, 21:01
A pytanie mam czy ma ktoś też problemy z oddychaniem tj. uczucie takiego suchego zimnego oddechu? nie wiem jak to nazwać ?
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lukasz_kra 16 wrz 2015, 11:41
Ja mam nerwicę od 1,5 miesiąca. To krótko ale ataków już miałem sporo, mogę zatem coś dodać od siebie :).

Zwykle ataki przeczuwam, poprzedzone są takim kiepskim nastrojem (czasami pięć, dziesięć minut kiepskiego nastroju i następuje atak) . Czasami gdy zdarzę czymś się zając, czymś co skupia uwagę, ktoś mnie zagada i rozmowa się ciągnie - potrafię się jeszcze wyrwać i do ataku nie dochodzi.

Najczęściej jednak nerwica swoje a ja swoje, czyli jakby nie mam wpływu na to kiedy dostanę ataku, mogę być wyluzowany, następnie kilka dziwnych myśli i nagle lipa. Ataki są różne, czasami tylko lęk, często jednak dodatkowe sprawy typu bóle głowy, kręgosłupa, drętwienie mięśni (szczególnie ramion), nogi z waty, zawroty głowy, wrażenie że będę wymiotował (z tym sobie już radzę). Wcześniej miałem oczywiście inne klasyczne objawy typu: lęki przed poważnymi chorobami, uczucie jakby przytkanego przełyku, bóle w mostku, itp.

Dodatkowo (w czasie ataku) mam wrażenie dziwnego widzenia, oczy mam jakby wybałuszone, zmęczone, niby widzę dobrze ale jakoś inaczej, to co jest dalej widzę lepiej (ktoś już gdzieś wspominał że to adrenalina, czyli organizm przygotowuje się na niebezpieczeństwo i nawet wzrok inaczej działa). Gdy mija atak mijają wszystkie powyższe objawy, czasem zostaje tylko minimalny ból głowy, który mogę zwalczyć nawet połową tabletki Ibuprom.

Oprócz ataków czasami cały dzień mam taki lękowy, wiem zwykle już rano jaki będzie dzień gdy wstanę z łóżka.
Silne ataki lęku, paniki nawet bym powiedział, trwają u mnie różnie, zwykle około 1h ale i potrafią dłużej nawet 3h.

Nerwica czasami daje mi odpocząć nawet kilka dni, wtedy czuję się całkowicie zdrowy, raz nawet myślałem, że już pozbyłem się tego cholerstwa.

Co mi pomaga:

-rozmowy (najlepiej długie na ciekawe tematy), najgorzej jest dla mnie gdy jestem sam, unikam samotności

-skupienie się nad czymś (układanie, liczenie, czasami czytanie czegoś skomplikowanego), potrafię wyjść do samochodu na parking i coś zacząć grzebać pod maską, nie raz już w taki sposób ataki ustępowały

-picie melisy (to jest akurat tak że nie melisa mi pomaga, po prostu wcześniej już wbiłem sobie do głowy że jest pomocna i podświadomie już chyba się tym sugeruję)

Byłem już raz u psychiatry, przepisał mi parogen (narazie tylko mam brać pół tabletki dziennie rano).


Mam bardzo wiele do przekaznia, chętnie także włączę się w dyskusję o nerwicy.



Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.

Łukasz
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 wrz 2015, 10:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 16 wrz 2015, 11:58
lukasz_kra, hej Łukasz, moje ataki są bardzo podobne do Twoich. Potrafię czuć się OK i nagle pojawia się 'coś', a potem to już niemal szarpnięcie żołądkiem i wrażenie, że zwymiotuję (mam emetofobię, więc to najgorszy koszmar), uderzenie gorąca, trzęsące ręce, suchość w ustach, kamien w żołądku, zaciśnięte gardło, wrażenie, że mdleje, wariuje, koniec świata tuż tuż. Napisałeś, że radzisz sobie z wrażeniem, że będziesz wymiotował - jak?
alu
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do