Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 01 wrz 2015, 20:08
theniczi, Ale jesteś w stanie odseparować się od szukania informacji na temat chorób u wujka googla? Najlepiej by było po prostu zacząć... Co by się mogło według Ciebie stać, gdybyś przestała czytać o objawach?
Ja zanim w miarę wyzdrowiałam też budziłam się w nocy z niepokojącymi mnie objawami. Bałam się, że umieram.
Podczas zasypiania miałam czasami wrażenie, że się zapadam, odpływam od ciała (nie wiem jak to dokładnie nazwać, opisać).
Pewnie, idź na terapię. Ja nerwicowcom polecam grupową, bo taka też mi pomogła. Poznałam na niej ludzi, którzy opisywali identyczne objawy, a to pomogło zmniejszyć lęk, a nawet wyśmiać te całe schizy. Indywidualna w moim przypadku niewypał, ale każdy jest inny. Ja lubię mieć wokół siebie ludzi, a innym pomoże rozmowa z terapeutą sam na sam.
Trzymaj się, Kochana. I walcz o swoje szczęście i dobre samopoczucie. Zasługujesz na nie.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez theniczi 01 wrz 2015, 21:15
Potrafię nie czytać ale tylko na chwile. Najbardziej sie boje ze jak przestane szukać to przegapie jakiś powazny objawy i zachoruje. A czytanie powoduje ze znajduje cos i np robię badania i chodzę do lekarza i wtedy mi sie wydaje ze mam kontrolę nad wszystkim. Mialam 5 spotkań indywidualnych i jeszcze sie nie przekonałam. Nie wiem nawet czy w moim mieście jest jakaś terapia grupowa. I tez budze sie w nocy z lekiem i właśnie zasypianie to problem. Dzięki za wsparcie, pisanie na forum chociaz troche pomaga :)
Olka12345 tak trzymaj. :) ja mam problem z wychodzeniem , Dzis znajomi zaproponowali wyjście a mi od razu z miejsca zaczely trzasc sie ręce, brzuch mnie zaczal bolec: /
"Tylko ogarnięci obsesją przejmują się obsesjami."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
24 sie 2015, 23:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kosmostrada 01 wrz 2015, 21:55
olka12345, Bardzo mi pomogło, jak mi ktoś wytłumaczył, na czym polega zaakceptowanie nerwicy, to min. zaakceptowanie objawów, nabranie dystansu, a słowem klucz jest - nie dziwic się i nie wkurzac. Ja przeszłam już tyle objawów somatycznych ( pozwoliłam się nawet położyc na oddział kardiologiczny na diagnostykę), że listy nie będę tworzyc. Powiem Ci tylko dzień dzisiejszy - pierwszy dzień do pracy po urlopie - tam niemożnośc spania, biegunka, gula w gardle, telepawka itp. to taki standarcik. Ale napuchł mi nadgarstek tak że kośc mi wywaliło. I wiesz co w porannym poście napisałam - alleluja, nowy objaw... ;)
Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.
S. Beckett
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7413
Dołączył(a)
27 lip 2014, 16:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez olka12345 01 wrz 2015, 22:09
Bardzo bym chciała jakoś złapać dystansu do tych ataków,chciała bym nie umierać za każdym razem,chciała bym aby w końcu to jakoś dało się ogarnąć.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
20 sie 2015, 15:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kosmostrada 01 wrz 2015, 22:22
olka12345, Wysłałam Ci linka na pw.
Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.
S. Beckett
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7413
Dołączył(a)
27 lip 2014, 16:47

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez olka12345 02 wrz 2015, 00:14
Jeszcze raz dziękuję Ci bardzo,właśnie siedziałam i słuchałam Ale że wzięłam wcześniej hydro to zaczynam odlatywac.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
20 sie 2015, 15:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 02 wrz 2015, 03:06
theniczi, Cieszę się, że mogłam pomóc... A może warto by było pomyśleć nieco inaczej? Np. że jak przestaniesz czytać, to częściowo uwolnisz się od paraliżujących nawyków? Bo Twoje obecne działanie/ myślenie chyba tylko pogłębia obsesję na punkcie zdrowia. Może robienie tychbbadańdaje Ci poczucie stabilności, ale co z tego, skoro dalej się męczysz...
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez theniczi 02 wrz 2015, 09:35
Postaram sie jakoś to wszystko ogarnąć. Moze sie uda bo strasznie męczy mnie to myślenie i strach. Codziennie inna choroba.
"Tylko ogarnięci obsesją przejmują się obsesjami."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
24 sie 2015, 23:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 02 wrz 2015, 10:55
Ja mam dzisiaj podły poranek. Jestem przygnębiona, a kiedy tylko wyszłam z domu czułam, że moje ciało jest jakieś osłabione. Idąc świat wydawał mi się jakby był gdzieś obok, a ja byłam zapadnięta do wewnątrz. Czuję bezsens i złość. Męczy mnie mój aktualny tryb życia. Na ogół bywa w porządku, ale w dni takie jak dziś żałuję, że kiedyś nie udało mi się zabić.
Nie wrócę do czytania o objawach... Ale szlag by to wszystko wziął.
theniczi, To że zdajesz sobie sprawę z tego, że działasz destrukcyjnie dla siebie samej to już połowa sukcesu, bo wiedząc łatwiej będzie coś zmienić ;)
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez olka12345 02 wrz 2015, 11:30
"WinterTea"
Mówisz ze na ogół jest dobrze,więc może pomysł sobie ze jutro będzie lepiej,że dzisiejszy dołek jest chwilowy.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
20 sie 2015, 15:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 02 wrz 2015, 17:07
olka12345, Jasne, że ten dołek przeminie. Martwi mnie tylko to, że te moje dołki czasem są zbyt skrajne... I dobija mnie też to, że wychodzę rano do pracy widząc furę naczyń w zlewie, które miała pozmywać siostra. Wracam, a gary jak były tak są. Psa też nikt nie wyprowadził, obiadu nikt oczywiście nie zrobił (bo po co?) I to tak wszystko czeka aż ja to zrobię. Są dni, kiedy mi idzie gładko, ale są i takie jak dzisiaj, kiedy prawie umarłam ze złości podczas mycia naczyń i spaceru z psem. I jeszcze ten obiad... A siostra wyszła do znajomych. I to mnie wkurwia, że chce jej się wyjść, a pies czeka cały przedpołudnie aż ja wrócę (wkurwiona) i go wyprowadzę. I robię to wszystko, bo nie potrafię inaczej, ale mam dość, że ta praca mnie męczy, pomimo że ją lubię. Mam też dość, że ciągle robię za kurę domową. Nie zmuszam się do tego. Wszystko wykonuję sama z siebie, ale bezsens rośnie i rośnie. I tak jest już drugi rok.
Też bym chciała mieć swoje szczęście jak Ty olka12345 w postaci dziecka, ale nie będę nigdy miała. Czasem tak żyję, żyję i czuję, że NIE istnieję.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez olka12345 02 wrz 2015, 19:17
Winter Też ,niestety nie pocieszenia cię w tym temacie bo ja od dłuższego czasu czuję bezsens dnia codziennego(sprzątanie,gotowanie itd) oczywiście robię to wszystko i również nie robię tego na przymus ba nawet ostatnio mnie to uspokaja . Czasami mnie dopada taki straszny dół ze życie gdzieś biegnie obok a ja nie istnieje. Przepraszam za bezposredniosc ,ale co stoi na przeszkodzie abys miała dziecko?
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
20 sie 2015, 15:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 02 wrz 2015, 20:28
olka12345, Człowiek zdołowany i jednocześnie przebywający poza domem to jedno z gorszych połączeń. Ja się czuję jakoś dziwnie odrealniona... Zawieszam się i odnoszę wrażenie, że otoczenie odpływa.
To pewnie derealizacja/ depersonalizacja... Wiesz na pewno, jakie to nieprzyjemne uczucie... Ale przynajmniej poznamy sobie różne oblicza nerwicy. Poznanie też wiele wnosi :)
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez olka12345 02 wrz 2015, 21:01
Oj wiem,wiem.kilkakrotnie miałam tą nieprzyjemnosc poznać to uczucie. Ale co przezylysmy jest już nam znane:)
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
20 sie 2015, 15:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: amandia i 42 gości

Przeskocz do