Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 31 sie 2015, 07:01
theniczi, Kiedy dopiero co założyłam konto na forum pisałam podobne posty- że na pewno nie mam nerwicy, że boję się jak cholera, bo za chwilę umrę na raka mózgu, czy też na inne paskudztwo.
Realizacja czegokolwiek nie miała dla mnie sensu... ale w znacznym stopniu mi się udało. Już nie boję się ataków.
Inni znerwicowani też są uleczalni. Teraz już mam podstawy, by w to wierzyć ;)
I nie czytaj o tych chorobach. Nie ma sensu. Chyba, że chcesz zdawać na medycynę :)
olka12345, A czego najbardziej się boisz?
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez olka12345 31 sie 2015, 08:46
Hmm czego ja najbardziej się boję? Że umrę,że to pieczenie to zawał,że to są obiady jakiej choroby,że nikt na czas nie udzieli mi pomocy,że będę miała kolejny atak,no i jeszcze ze zwariuje.
Wieczorem wzielam hydro żeby mieć spokojną noc padlam po 21 a o 3sie przebudzilam i zaczęłam się wsluchiwac czy aby nic się nie dzieje(no i zaczęło serce napierdzielac) taka głupia jestem bo w myślach sobie powtarzalam nie nakrecaj się ,nie myśl o tym,ba nawet jakieś tematy zastępcze sobie wymyslalam ,nie pomagało. to się zdenerwowalam wstałam i wzielam sedam .
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
20 sie 2015, 15:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez theniczi 31 sie 2015, 09:31
No wlasnie dla mnie to jest najgorsze. To cale uczucie ze to choroba, szczególnie ze mam jakieś dolegliwości typu biegunki, bole głowy. Lekarz mówi ze to od nerwów a ja dalej mysle ze zaraz zemdleję i po mnie. No i wtedy sa ataki. Mam nadzieje ze uda sie nad tym zaplanować skoro sie udało wam.
"Tylko ogarnięci obsesją przejmują się obsesjami."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
24 sie 2015, 23:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez olka12345 31 sie 2015, 09:41
theniczi napisał(a):No wlasnie dla mnie to jest najgorsze. To cale uczucie ze to choroba, szczególnie ze mam jakieś dolegliwości typu biegunki, bole głowy. Lekarz mówi ze to od nerwów a ja dalej mysle ze zaraz zemdleję i po mnie. No i wtedy sa ataki. Mam nadzieje ze uda sie nad tym zaplanować skoro sie udało wam.


Świetnie cię rozumiem .mi mąż tłumaczy ze to wszystko z nerwicy,ja sama sobie to tłumacze Ale ten pieprzony strach jest silniejszy. Np. Wczoraj jechaliśmy samochodem i się zaczęło pieczenie w klatce,plecach i inne takie.jedyną myśl to była ze zaraz umrę... To jakiś dramat jest. No ale nie umarlam jak widać . Trzymam kciuki za ciebie i za to żeby nam się udało jakoś ogarnąć z tym.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
20 sie 2015, 15:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez theniczi 31 sie 2015, 14:05
No dokładnie. Ja czuje ten sam strach np kiedy boli mnie głowa czy brzuch. Nie pomaga nawet to, ze badania jakieś mam porobione. A całe moje otoczenie mowi " to Ci siedzi w głowie, wyrzuć to ". Staram się ale nie zawsze wychodzi.
Moj tato cały czas mowi, ze jak wyjde za maz czy bede miała dziecko to nie bede miała czasu na takie pierdoły ale widze, że jest wiele takich osob. Trzeba dać radę i czekać na lepsze dni :)
"Tylko ogarnięci obsesją przejmują się obsesjami."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
24 sie 2015, 23:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 31 sie 2015, 17:21
[cof55]olka12345[/color], A w niczym Ci nie pomaga świadomość, że już te ataki przerabiałaś miliony razy, ale jednak ciagle żyjesz? Skoro organizm był w stanie przeżyć je bez pomocy lekarzy to znaczy, że to nie był zawał... Czy mimo to nie da się zmniejszyć tego lęku?
A może jest tak, że bardziej niż tych ataków boisz się samej śmierci? Ja też wymiękam, jeśli chodzi o śmierć, bo niby nikt nie ma prawa odbierać ludziom życia, a śmierć robi to bezkarnie...
Czasem nawet wtedy, gdy nie ma żadnych objawów można myśleć (automatycznie) kiedy one się znowu pojawią..?
Ale to naprawdę jest nerwica... Mnie było w ogóle ciężko uwierzyć, że taka choroba istnieje... bo przecież jest tyle innych chorób, które dają podobne objawy. Teraz już widzę różnicę pomiędzy nerwicą, a jakąś somatyczną chorobą.
theniczi, Ludzie Ci dobrze podpowiadają, że to siedzi w głowie, ale mówienie, żeby "to" ot tak sobie wyrzucić jest jak dla mnie nietaktowne, ale oni nie rozumieją co się dzieje. Mnie nie rozumiał ojciec, bo też kazał mi się ogarnąć, też mówił, że wmawiam sobie pierdoły... Ale najważniejsze jest to, żebyś Ty sama zaakceptowała, że jest to nerwica.
Czytając Was czuję się jakbym czytała siebie sprzed ponad roku. Ledwie sie budziłam, a już był ten lęk i czytanie googla, a to wszystko przez nerwicę...
olka12345, theniczi, mogę się z Wami założyć, że nie umrzecie z powodu tych objawów ;)
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez olka12345 31 sie 2015, 20:31
Ataki ktore mialam do tej pory już dobrze poznałam i już nie robiły na mnie takiego wrażenia.ten ostatni z tym pieczeniem był pierwszym takim więc był przy tym paaniczny strach.wcześniejsze już umiałam sobie wytłumaczyć ze to nerwica. Masz rację ja boję się śmierci,na sama myśl ze umrę zaczyna mi tłuc serce. Wiem że nie da się uniknąć śmierci mimo to panicznie jej się boję.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
20 sie 2015, 15:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez theniczi 31 sie 2015, 20:46
Ja wiem ze to jest gdzieś we mnie. Moj tata tez ma duży problem z tym. Dzis mama mojego chłopaka zaczęła cos mówić ze jak moge brać leki i w ogóle. Albo ze po co w ogóle wchodze na jakieś fora. Wintertea ale miałas jakaś terapie, leki czy sama sobie wszystko ogarnelas? :)
"Tylko ogarnięci obsesją przejmują się obsesjami."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
24 sie 2015, 23:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 31 sie 2015, 21:44
olka12345, No tak to jest z tą śmiercią... Świadomość przemijania budzi lęk. Czasem ten lęk przed ostatecznym odejściem staje się przyczyną nerwicy, a objawy są odzwierciedleniem przeżywanych emocji... Ciężko jest też przyjąć, że odejdą też ci, którzy są najbliżej. Szkoda, że tak się dzieje.
Myślisz o tych objawach nawet wtedy, gdy ich nie odczuwasz? W moim przypadku bylo i tak, że czułam się stabilnie, a nagle znowu zaczynałam czuć, że się coś dzieje- ciało jak z waty, głowa ciężka, serce waliło nierówno, i wtedy automatycznie zabierałam się do czytania o chorobach. Te objawy atakujące znienacka były najgorsze. Wtedy wątpiłam w nerwicę jeszcze bardziej.
theniczi, Ludzie i tak będą swoje gadać... Starałam się zrozumieć ojca, kiedy wrzeszczał na mnie i kazał się po prostu ogarnąć, ale i tak czułam złość nie do opisania.
Ja się w końcu doprowadziłam do próby samobójczej, bo nie miałam w rodzinie wsparcia, a umierałam ze strachu przed dalszym życiem z tymi objawami. Przeżyli szok, kiedy dowiedzieli się, że rzeczywiście jestem w fatalnym stanie psychicznym. Byłam na terapii w szpitalu (od lipca do grudnia zeszłego roku). Pierwszy miesiąc był koszmarny, pod koniec drugiego miałam nawrót objawów aż do końca września. Ciężko mi było na tych sesjach- raz czułam poprawę, a innym razem byłam skrajnie wściekła na siebie i na innych. Od listopada te lęki już się zmniejszały, objawy pojawiały się coraz rzadziej. Po zakończeniu tej grupowej z powrotem wszystko się nasiliło (w dzień zakończenia), ale to naturalne. Po paru dniach się unormowało, zaczęłam odczuwać efekty, i do tej pory nerwica mnie już nie paraliżuje. Mam jeszcze sporo do przepracowania. Jest jeszcze coś, co czasem nie daje mi spokoju, ale póki co jestem w miarę zadowolona. I teraz lubię doradzić innym jak umiem najlepiej, bo wiem ile cierpienia potrafi przynieść nerwica.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez theniczi 31 sie 2015, 22:57
Ja tez czuje takie niezrozunienie i przez to czuje frustracje. Ja wlasnie boje sie ze mnie to doprowadzi do obledu. .. Codziennie wariuje bo boli mnie głowa, wydaje mi sie ze cos jest nie tak. Sprawdzenie chorób w internecie u mnie trwa już od wielu lat, długo przed atakami nerwicy to mialam ... Boje sie zasnąć w obawie ze sie nie obudzę, boje sie wyjść sama bo wydaje mi sie ze cos sie stanie. Twoja historia troche pociesza, pokazuje ze da sie z tego wyjść ale mi wydaje sie ze nigdy mi to nie minie na stale. Mija na chwile a pozniej wraca jeszcze gorsze
"Tylko ogarnięci obsesją przejmują się obsesjami."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
24 sie 2015, 23:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 01 wrz 2015, 10:46
theniczi, Masz w życiu rozdział, którego jeszcze nie zamknęłaś... I te błędne koło będzie się niestety powtarzać tak długo, dopóki nie przepracujesz tych wszystkich ataków.
Nie zwariujesz. To tylko wrażenie. Twoje życie to nie tylko te niechciane myśli. Za bardzo się na nich skupiasz, intensywne myślenie potęguje objawy, później dochodzi czytanie o chorobach... i tak w kółko. Od Ciebie zależy jak długo będzie Ci to wszystko przeszkadzać żyć, bo nie jesteś skazana na te ataki.
Ja kiedyś bałam się wyjść dalej niż poza moje osiedle, ale nie chciałam być taka sparaliżowana i zaczęłam się na nowo oswajać z otoczeniem. Każdego dnia chodziłam na coraz dłuższy spacer. Miałam cialo jak z waty, ale mimo to nie zemdlałam, nic sie nie działo. I z każdym dniem bałam sie coraz mniej, zaczelam wyjeżdżać pomimo objawów, zaakceptowałam nerwicę, co jeszcze bardziej zmniejszyło lęk. Skończyłam z czytaniem wujka googla. Nie chciałam sie poddać. Nie chcialam też, żeby te lęki przejęły nade mną kontrolę, bo już miałam dosyć. Walczyłam jak moglam najlepiej.
Na Twoim miejscu zaczęłabym od rozstania się z Googlem. Spróbuj nie czytać o chorobach. Przestaniesz się bać tych objawów, bo nie są już one niczym nowym... zrozum, że one Cię nie zabiją... Ty nie jesteś tymi lękami, więc nie musisz się z nimi identyfikować.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez theniczi 01 wrz 2015, 18:06
U mnie jest chyba najgorzej jak jestem sama. Myśli same szaleją, umiem to ogarnąć na jakiś czas ale pozniej to sie chyba gromadzi w glowie i nagle sa jakieś ataki. Ostatnio bylo gorzej bo mialam cos sercowego , nowe objawy ale powoli sie z nimi godze. Dr Google to chyba największy problem, staram sie nie wchodzić właściwie do internetu. Jedynie troche fb no i forum. Czesto mam straszne lęki w nocy( koszmarny i budzenie) i pod wieczór jak zasypiam. Jakby ten stan wchodzenia w sen wywolywal takie lęki. Od października zaczynam na nowa terapie, mysle ze to tez moze pomoc.
"Tylko ogarnięci obsesją przejmują się obsesjami."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
24 sie 2015, 23:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez olka12345 01 wrz 2015, 19:47
Nie wiem co się dzieje ze nie mogę postu napisać.... Kiedyś gdy zasypialam miałam uczucie ze przestaje oddychać,że serce przestaje mi bić,że trace przytomnosc. Pierwszy raz tak spanikowalam że cała noc nie spałam,teraz już to znam ,teraz już tak tego się nie boję.wyburzenia się na chwilę Ale zaraz idę dalej spać. Więc wszystko co nie znane jest nam straszne. Tak jak ten mój sobotni atak z pieczenie.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
20 sie 2015, 15:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez olka12345 01 wrz 2015, 19:50
Prawie 3h temu mój mąż pojechał do pracy na noc,ja już zaczynałam się nakrecac i panikowac że zostałam sama z małą ,ale na siłę wstałam z kanapy i zaczęłam sprzątać żeby zająć czym myśli.pomogło mi to i udało mi się siebie opanowac
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
20 sie 2015, 15:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do