Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 18 sie 2015, 09:06
dusznomi , co sie dzieje? myslalam , ze ok wszystko u Ciebie,,,
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 18 sie 2015, 09:20
Bedzie dobrze , zobaczysz... :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 179 18 sie 2015, 09:29
Wgrac sobie muzyke do telefonu i sluchac w sluchawkach (polecam nagłowne, bez dziur) podczas chodzenia, ćwiczeń np robienia pompek, pracy z hantlami, leżenia, odpoczynku - sluchac. A przyjdzie opanowanie,spokój.
179
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
17 sie 2015, 10:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 179 18 sie 2015, 10:02
hania33 napisał(a):Bedzie dobrze , zobaczysz... :cry:



A skąd ty wiesz że "będzie dobrze." Jestes w stanie przewidziec co bedzie np, jutro.? Bo raczej nie... no chyba że jestes.?!
179
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
17 sie 2015, 10:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez niebieskatruskawka 18 sie 2015, 10:33
Ja chodzę na terapię na NFZ i jestem zadowolona.
Co do ataków ja mam 2 rodzaje : ataki lękowe i ataki paniki , pierwsze pojawiają się gdy jestem w dużym skupisku ludzi, boje się, że się posiusiam, czy dostanę biegunki nie zdążę do toalety. Oczywiście wszystko charakteryzuje się bólem brzucha i uczuciem napiętego pęcherza, jak zwalczam? Przypominam sobie ważny cytat " Zauważ, że kiedy opuszczasz niekomfortowe miejsce wszystkie Twoje dolegliwości znikają" i powtarzam to sobie aż uda mi się pojąć , że tak naprawdę to nic mi się nie dzieje. To jest tylko w mojej głowie. Im dłużej człowiek wytrzymuje w takiej sytuacji tym lepiej, z czasem to mija. Drugie pojawiają się bez przyczyny, zwyczajnie gdy zasypiam albo jestem sama w domu np. uczucie umierania, zaczyna się od drętwienia i bólu nóg aż po dziwny, piekący ból do samej szyi. Mam ochotę wstać, biegać i wołać o pomoc, terapeutka wyjaśniła mi, że to rodzaj takiego impulsu z głowy, który powoduje gwałtowny wzrost adrenaliny ale trwa maksymalnie do 100 sekund a reszta to tylko takie skutki tego "wybuchu" i najgorsze już minęło. Kiedy siebie przekonam, że faktycznie tak to właśnie wygląda, wszystko mija :)
Wygranym jest ten kto pokonał samego siebie. :105:
Posty
59
Dołączył(a)
18 sie 2015, 09:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez niebieskatruskawka 18 sie 2015, 10:35
179 napisał(a):
hania33 napisał(a):Bedzie dobrze , zobaczysz... :cry:



A skąd ty wiesz że "będzie dobrze." Jestes w stanie przewidziec co bedzie np, jutro.? Bo raczej nie... no chyba że jestes.?!


Ja wiem, bo to wszystko kwestia czasu i pracy. Wszystko minie paradoksalnie wtedy kiedy przestaniesz o tym rozmyślać i zwracać na to uwagę.
Posty
59
Dołączył(a)
18 sie 2015, 09:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 179 18 sie 2015, 10:44
niebieskatruskawka- wgraj sobie muzyke do tel, i sluchaj np, podczas chodzenia,lezenia,pracy w domu -sluchaj a napiecie minie - przyjdzie opanowanie. (Polecam sluchawki naglowne bez dziur, z regulacją glosnosci na kablu), mają dodatkowe bity.
https://www.youtube.com/watch?v=eZRsoPmeZXk - Hymn Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016
179
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
17 sie 2015, 10:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez niebieskatruskawka 18 sie 2015, 14:51
Postaram się. Wczoraj w nocy miałam taki atak bo jak napisałam w nowym wątku, boje się podjęcia pracy i miałam atak typu " jestem beznadziejna, do niczego się nie nadaję". Boje się tyranów, mobingu i pracy w strachu :(
Wygranym jest ten kto pokonał samego siebie. :105:
Posty
59
Dołączył(a)
18 sie 2015, 09:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 18 sie 2015, 16:05
hania33 napisał(a):dusznomi , co sie dzieje? myslalam , ze ok wszystko u Ciebie,,,



Haniu kochanie, zmieniłam fb, znalazłam Cie i zaprosiłam, ale ty nie odpowiedziałaś na zaproszenie, tak sie zastanawiałam co u ciebie. U mnie kiepsko, niestety coraz gorzej, boje się, a ten lęk mnie dobija, teraz skacze mi ciśnienie okropnie, serce kołata, boje się w końcu że nie wytrzyma i umrę na zawał czy cokolwiek, jeszcze siedzę sama w pracy, została mi godzina, a ja nie wiem czy dam rade, atak za atakiem, już czuję to charakterystyczne pieczenie w klatce, zaraz się zacznie- ta najgorsza panika , juz sobie nei umiem z tym radzic, wczoraj mialam pierwsza terapie- ale z ta kobietka i jej podejsciem to ja nie wierze w cuda!

haniu co u ciebie, pisz mi tu szybko :*
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 18 sie 2015, 21:13
Najgorsze jest to, że ją już sama nie wiem czego się boje. Staram się walczyć. Byłam u kardiologa dziś. Zrobił EKG powiedział że jest ok. Ciśnienie miałam 120/80 ksiazkowe- ale ja się boje takiego wyniku, boje się że to już dużo i zaraz będzie więcej. Lekarz zlecił mi masę badań żeby wykluczyć inne choroby poza oczywiście nerwica!!!! W pracy dalam radę :) teraz czuje się nawet ok. Boże 28 lat i wrak człowieka :(
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez 8th_circle_of_hell 19 sie 2015, 00:24
To moja pierwsza wiadomość w tym wątku, nie wiem, czy w ogóle wybrałam dobry wątek, jeśli nie, to przepraszam. Piszę w nadziei otrzymania rady/opinii od osób, które zmagają się z lękiem/niepokojem/paniką na co dzień.
U mnie jest to głównie niepokój i lęk, czasem bardzo silny, ataków paniki jak dotąd na szczęście nie miałam i mam nadzieję, że tak zostanie. Jest to lęk dotyczący mojego życia w przyszłości, wolałabym nie określać, o co konkretnie chodzi, ponieważ to zawsze powoduje u mnie bardzo silny niepokój trwający nawet kilka dni bez przerwy i bardzo utrudnia mi to życie.
Otóż często taki stan wywołuje u mnie oglądanie/słuchanie/czytanie wiadomości, newsów itp., a także po prostu czytanie gazet i przeglądanie portali internetowych zawierających takie treści. Nie chodzi o wiadomości dotyczące wyłącznie czegoś konkretnego, często po prostu bardzo stresują mnie artykuły np. o młodych osobach chorujących na nieuleczalne choroby, o polityce, katastrofach itd. Zastanawiam się, czy zaprzestanie oglądania telewizji (i tak oglądam bardzo mało, może przez godzinę na kilka tygodnii), słuchania radia i czytania takich rzeczy w gazetach i internecie byłoby dobrym rozwiązaniem na jakiś czas. Z jednej strony byłaby to pewna izolacja od świata, a z drugiej strony naprawdę wyobrażam sobie życie, lepsze życie, bez tego i byłabym w stanie czytać tylko książki i przeglądać tylko niektóre strony internetowe, fora, blogi, które mnie interesują i nie powodują lęku. Czy macie tak? Jsak sobie radzicie z lękiem wywołanym takimi rzeczami w dzisiejszym "społeczeństwie informacyjnym"?
Posty
83
Dołączył(a)
29 wrz 2013, 14:34
Lokalizacja
Lublin

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 19 sie 2015, 08:21
179 choruje na nerwice lekowa od bardzo dawna, do tego doszla depresja, dusznomi znam bardzo dlugo , bylysmy tutaj praktycznie od poczatku.Trzeba wierzyc , ze bedzie dobrze , nie nakrecac itp, pojsc po jakis lek konkretny...Dusznomi nie dostalam zadnego zaproszenia na FB , myslalam o Tobie , ale twierdzilam , ze wszystko ok , przeciez tak dobrze sie czulas, u mnie tez upadki i wzloty , nadal biore paroksetyne , staram sie zyc ...moja choroba trwa juz za dlugo to przeszlo 20 lat sie ciagnie a 3 lata temu to byl koszmar , wiesz sama , rok z domu nie wychodzilam,,,,Teraz sie staram , musze zyc..Tule Cie mocno kochana...
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez niebieskatruskawka 19 sie 2015, 10:03
dusznomi napisał(a):
hania33 napisał(a):dusznomi , co sie dzieje? myslalam , ze ok wszystko u Ciebie,,,



Haniu kochanie, zmieniłam fb, znalazłam Cie i zaprosiłam, ale ty nie odpowiedziałaś na zaproszenie, tak sie zastanawiałam co u ciebie. U mnie kiepsko, niestety coraz gorzej, boje się, a ten lęk mnie dobija, teraz skacze mi ciśnienie okropnie, serce kołata, boje się w końcu że nie wytrzyma i umrę na zawał czy cokolwiek, jeszcze siedzę sama w pracy, została mi godzina, a ja nie wiem czy dam rade, atak za atakiem, już czuję to charakterystyczne pieczenie w klatce, zaraz się zacznie- ta najgorsza panika , juz sobie nei umiem z tym radzic, wczoraj mialam pierwsza terapie- ale z ta kobietka i jej podejsciem to ja nie wierze w cuda!

haniu co u ciebie, pisz mi tu szybko :*


Hm z tego o ile przekonała mnie terapeutka to mimo naszych kołatań, palpitacji serca i innych dziwnych rzeczy to podobno umrzeć od tego nie można. Wiesz co? Chyba miała racje bo wczoraj miałam karambol złych wiadomości, robiło mi się słabo, cała się trzęsłam i czułam jak krew mi uderza i odpływa od głowy a w dołku tak mnie ściskało, że och i jestem osobą w grupie ryzyka zawału (problem z trójglicerydami) a jednak nic mi się nie stało . Chyba wcale nie tak łatwo jest umrzeć jak nam się wydaje ;) Obrazek Za to, że pracujesz, nie zamykasz się w domu i podejmujesz walkę z tym co się z Tobą dzieje ;)
Posty
59
Dołączył(a)
18 sie 2015, 09:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez niebieskatruskawka 19 sie 2015, 10:10
hania33 napisał(a):179 choruje na nerwice lekowa od bardzo dawna, do tego doszla depresja, dusznomi znam bardzo dlugo , bylysmy tutaj praktycznie od poczatku.Trzeba wierzyc , ze bedzie dobrze , nie nakrecac itp, pojsc po jakis lek konkretny...Dusznomi nie dostalam zadnego zaproszenia na FB , myslalam o Tobie , ale twierdzilam , ze wszystko ok , przeciez tak dobrze sie czulas, u mnie tez upadki i wzloty , nadal biore paroksetyne , staram sie zyc ...moja choroba trwa juz za dlugo to przeszlo 20 lat sie ciagnie a 3 lata temu to byl koszmar , wiesz sama , rok z domu nie wychodzilam,,,,Teraz sie staram , musze zyc..Tule Cie mocno kochana...


Ja też rok z domu nie wychodziłam, jeszcze w tamte wakacje wyzwaniem było dla mnie wyjść przed bramę od domu... Do tego mam problemy z partnerem, przez nerwicę lękową posypał mi się związek...
Trzymam za was kciukasy dziewczyny ! Wierzę , że nam się uda !!! Obrazek
Posty
59
Dołączył(a)
18 sie 2015, 09:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 48 gości

Przeskocz do