Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ala1983 12 lip 2015, 20:58
alu napisał(a):Nie no, wiem. Czasem żywcem się nie da :( ala1983, a masz coś co w takich atakach naprawdę Ci pomaga?

Nie bardzo.. jakis czas temu byly to sluchawki w uszach, ale ostatnio nie daly rady.. Czasami pomoze wmawianie sobie, ze to tylko w mojej glowie sie dzieje, ale tez nie zawsze dziala.. albo proba obrocenia tego w zart..
Ale to wszystko nie sa pewne sposoby.. jestem naprawde bezradna ostatnio, jesli chodzi o robienie zakupow.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3513
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ala1983 12 lip 2015, 21:03
Pomoglo mi, jak zaczelam sobie myslec -"dobra... mam zemdlec, czy umrzec czy cokolowiek - proszę bardzo"

Widzisz, u mnie cos takiego daje odwrotne efekty.. dajac sobie przyzwolenie, doslownie lece juz na ziemie.. swiadkiem byla niedawno moja mama.. jak w ostatniej chwili zlapalam sie poreczy..

Wczoraj chcialam kupic sobie nowy tusz do rzes w Rossmannie. Ostatecznie przeszlam obok sklepu..
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3513
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez oskaka 12 lip 2015, 23:09
ala1983, co u ciebie jest czynnikiem wyzwalającym atak? Zaczynało się u mnie od uczucia, że coś jest nie tak.
Sami tworzymy własne demony.

F41.2, DDA
Citalopram 20 mg
Offline
Posty
377
Dołączył(a)
20 mar 2015, 20:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 13 lip 2015, 00:11
oskaka napisał(a):coś jest nie tak.

O, większość ataków się u mnie zaczyna własnie od takiego, trudnego do opisania i zidentyfikowania, uczucia.
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Concerned 13 lip 2015, 11:20
Rebelia napisał(a):No właśnie przez moment zastanawiałam się co ma Biedra do ataków, jak to w każdym sklepie może się przytrafić. Z mojego punktu widzenia wolę Biedrę, bo jest mniejsza, szybciej można zgarnąć co potrzebne. W czasach kiedy łapały mnie takie klimaty w sklepach, to o wiele gorzej czułam się w wielkich skupiskach ludzi i towaru typu galerie handlowe czy hipermarkety typu Tesco czy Real.

W Biedronce są długie kasy i kiedy pojawiają się myśli o ucieczce("chce stąd wyjść, chce stąd wyjść") trzeba jeszcze poczekać, aż reszta ludzi zapłaci za zakupy. W mniejszych sklepach można rzucić kasę na ladę i szybko wyparować.

Co do ataków raz jeszcze. Pamiętam, że jako nastolatek kładąc się spać strasznie zakręciło mi się w głowie, a w zasadzie sam zacząłem się kręcić w tunelu i poleciałem w stronę światła. Było to takie cudowne uczucie, że nie umiałem się od tego oderwać, a jednocześnie dostałem kompulsywnych drgawek. Po pewnym czasie wyrwałem się i wyskoczyłem z łóżka, aby przez następne pół godziny dochodzić do siebie i odzyskać pełną kontrolę nad własnym ciałem. Powtarzało się to przez kolejny tydzień, ale nigdy nie udało mi się już wyjść poza tunel do stanu błogiej nieświadomości i braku wszelakich potrzeb. Mimo, że sam tego chciałem.
Moja ówczesna Pani Psycholog powiedziała, że był to zwykły atak paniki jednak ta cała mistyczność tego wydarzenia nie daje mi spokoju. No i od tego rozpoczęły się moje problemy...
“It is sometimes an appropriate response to reality to go insane”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
28 cze 2015, 19:28
Lokalizacja
Silesia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Aurora88 13 lip 2015, 11:56
Ale to był sen? Ten tunel? Bo sny tak, są takie symboliczne i mistyczne zarazem...
od śmiechu dusza tyje i dostaje silne grube łydy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
21 kwi 2015, 13:47
Lokalizacja
Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Concerned 13 lip 2015, 12:55
Nie, to było zamiast snu.
“It is sometimes an appropriate response to reality to go insane”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
28 cze 2015, 19:28
Lokalizacja
Silesia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ala1983 13 lip 2015, 13:19
oskaka napisał(a):ala1983, co u ciebie jest czynnikiem wyzwalającym atak? Zaczynało się u mnie od uczucia, że coś jest nie tak.

Nie mam na ta chwile pojecia.. Za bardzo skupiam sie na sobie. Teraz to juz jest norma, bo gdzie nie pojde to juz wczesniej mowie sobie.. znowu bede sie zle czula.. :roll:
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3513
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ola72 13 lip 2015, 22:49
Rebelia napisał(a):Ola72, bierzesz jakieś leki przeciwlękowe?

Nie, niczego nie biorę.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
06 kwi 2015, 23:13

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Concerned 15 lip 2015, 10:37
Wczoraj tak mnie złapało, że musiałem prosić o pomoc. Poszedłem do apteki, bo to wydało mi się rozsądne - w końcu coś się tam znają. Posiedziałem, dostałem melisy i wody, po jakimś czasie troszkę mi przeszło. Niestety, gdy wyszedłem z powrotem na miasto znowu mnie zaczęło łapać. W zasadzie umówiłem się ze znajomym na piwo, więc z tą myślą poszedłem sobie chlapnąć browara. Po dwóch się całkowicie uspokoiłem.
Kurczę... potrzebuje jakiejś ciężkiej artylerii, jutro przyjmuje u mnie w mieście psychiatra, ale nie wiem jak wyjść z domu skoro przy takim kryzysie boje się już nawet otworzyć drzwi z domu. Znowu mam się napić? To chyba nie najlepszy pomysł zważywszy, że miałem już problemy z alkoholem. Albo nie pójdę i spróbuję sobie wypocząć do wtorku w domu? Meh, bez sensu. Trzeba być twardym i to załatwić. W końcu to ośrodek zdrowia... w razie czego jakoś sobie ze mną poradzą :great:
“It is sometimes an appropriate response to reality to go insane”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
28 cze 2015, 19:28
Lokalizacja
Silesia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ugh 15 lip 2015, 11:26
Ja wczoraj gdy szlam spac mialam jakas dziwne jazde. Mialam wrazenid, ze serce bije mi jak oszalale, ze az cale cialo mi pulsowalo. Oczywiscie tetno mialam w porzadku. Nie rozumiem skad takie schizy sie biora.
ugh
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mada1987 15 lip 2015, 14:56
Napiszcie, czy to mógł być atak nerwicy. PRzydarzyło mi się to tylko raz. Obudziłam się w nocy i czułam, jak drętwieje mi całe ciało, a najgorsze, że wykrzywiło mi całkowicie nadgarstki, nie umiałam wyprostować dłoni, chciałam zadzwonić po pogotowie albo chociaż do któregoś z domowników, żeby do mnie przyszedł, bo myślałam, że umieram albo że po prostu mnie sparaliżowało i nie będę mogła się ruszyć. Trwało to z 15 min., potem odzyskałam trochę czucie w rękach, zrobiło mi się bardzo niedobrze i poszłam zwymiotować. Nie umiałam dojść do łazienki, myślałam, że umrę po drodze, było mi bardzo słąbo. W lustrze zobaczyłam biało-fioletową twarz. Mam zdiagnozowaną neurastenię ale leczę się ogólnie z depresji. Nigdy wcześniej, ani później mnie to nie spotkało i zastanawiam się, co to mogło być.
Offline
Posty
327
Dołączył(a)
25 cze 2015, 18:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Timmi 15 lip 2015, 22:22
Miałem coś zbliżonego kilka razy. Co prawda oprócz tego że mnie potem wytrzęsło to nie wymiotowałem itp. Raz na pewno był to paraliż przysenny. Nie miałem władzy nad ciałem po nagłym wybudzeniu i uczucie, że to koniec. Te pozostałe przypadki to szum w głowie wykrzywiona glowa i również nic nie mogłem zrobić. Mam stwierdzone zaburzenie depresyjno lękowe. Odkąd chodzę na terapie i biorę antydepresyjny lek to nie miałem już tego. Myślę że to nerwicowe ale również u mnie chyba wyczerpanie organizmu też dołożylo swoje.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
15 lip 2015, 21:16

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 16 lip 2015, 15:04
Macie coś takiego, że w Waszym otoczeniu są osoby, które biegają po lekarzach w celu zdiagnozowania choroby po różnych objawach i wszystkie badania wychodzą super, a człowiek czuje się tak samo źle? I macie też tak, że mówicie tej osobie delikatnie, że może to nerwica i żeby spróbować pójść z leczeniem w tę stronę, to patrzą na was jak na wariatów, bo bo wy możecie mieć jazdy, nerwicę, ale oni? Never! I nadal kolejny rok wydają kupę kasy na prywatne wizyty i diagnostykę i nadal czują się podle? Mam taką przyjaciółkę. Dla świętego spokoju mi przytakuje, że tak, pewnie to nerwica i przy najbliższej okazji galopuje do kolejnego lekarza, nakręcając się na kolejnego raka w obrębie jamy brzusznej, ucha lub nie wiem czego. A może gdyby te kasę wydała na dobrego terapeutę... Albo psychiatrę... Chciałabym jej pomóc, ale chyba nie dam rady, dopóki sama się nie podda i nie zajmie najpierw swoją psychiką. Ja przeszłam załamanie nerwowe nagle, pod wpływem okoliczności życiowych, a to co stało się potem i trwa do dziś z większym lub mniejszym natężeniem jest konsekwencją tego. Dlatego nie miałam problemu ze zdiagnozowaniem, że objawy fizyczne są pochodną psychicznych. Chociaż psychiatra mi powiedział, że objawy to ja musiałam mieć już dużo wcześniej, bo od tego załamania to się nie zaczęło, tylko jakby zakończyło ono pewien etap napięcia. I jak sobie tak uświadomię, to też miałam wcześniej przeróżne fizyczne objawy nagromadzenia stresu i nie łączyłam tego z psychiką. Szkoda, że nie można komuś pomóc, dopóki sam nie uzna prawdy o sobie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do