Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Broken 28 maja 2015, 23:22
próbuję sobie to wszystko jakoś tak poukładać i czasem złości mnie to że nie mogę normalnie funkcjonować - zakupy, spacery, czy najprostsze czynności. Muszę to robić mam dzieci, muszę odprowadzać do przedszkola. robić zakupy, pracować ale to jest straszna męka. I tak jak teraz sobie czytam co piszesz, i nawet to co ja piszę to w zasadzie wygląda to jak te lęki napadowe, ale jak tylko to przychodzi to zaraz myślę że jestem na coś chory, że umieram i ciągle myślę że może powinienem od razu lecieć do lekarza. :(
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 maja 2015, 10:28

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Aurora88 30 maja 2015, 14:08
Broken napisał(a): czy to wogóle możliwe żeby samemu psychicznie wywoływać u siebie takie dolegliwości?

Oj tak! Zdecydowanie! Nasza psychika potrafi robić niesamowite rzeczy.

Polecam Tobie podjęcie psychoterapii, uważaj żeby za bardzo się nie wkręcić w wyszukiwanie chorób, może tez przeczytaj jakąś książkę na ten temat. Myślę, że może "Lęki i Fobie" Bourne'a by Cię przekonały, opisuje tam dlaczego niemożliwym jest, abyśmy umarli podczas ataku paniki. Dużo zracjonalizowanych rzeczy, przykłady ćwiczeń oddechowych, relaksacji itp.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
21 kwi 2015, 13:47
Lokalizacja
Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 02 cze 2015, 19:30
Czy w trakcie ataku macie tak, że już teraz natychmiast chcecie się znaleźć w domu? Nie w jakimś spokojnym miejscu, nie chcecie pomocy, szklanki wody, towarzystwa tylko za przeproszeniem spierdalać do domu? I zakładając, ze do tego domu jest kawałek to ta myśl was paraliżuje i macie wrażenie, że zwariujecie za moment? Koszmar, 2 razy w ciągu tygodnia zaliczyłam takie cudo..
alu
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Arasha 02 cze 2015, 19:39
alu, tak. A jak nie ma możliwości do domu, to na jakieś odludzie ( łąka, krzaki, nad rzekę, byle ludzi nie było ).
A wodę to noszę zawsze ze sobą w butelce ( obowiązkowo przegotowaną ) ;)
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 02 cze 2015, 19:41
alu, jasne. I niestety potem rozwija się agorafobia :(
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3827
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez natiii 02 cze 2015, 20:41
witajcie! i ja zmagam się z nerwicą. zreszta juz pisałam o tym w kilku wątkach. jestem mamą dwójki małych dzieci i gdyby nie ta choler*a nerwica to byłabym na prawdę szczęsliwa. nie chce po raz kolejny pisać o swoich objawach bo było juz ich tyle, ze już nawet nie mam sił. w zasadzie prawie dotarło do mnie, ze fizycznie jestem zdrowa... PRAWIE ... bo jak to w nerwicy bywa myśli pojawiają sie na okrągłą, ze jestem na cos chora itd. ale juz się tak nimi nie przejmuje. byc moze jest tez to oczywiście chwilowe.... w każdym razie teraz męczę się z tym strasznym uczuciem odrealnienia, które jest po prostu wykańczające. próbuje z tym żyć ale jest róznie. najlepiej jest jak jest mąż w domu. przy nim czuje się na prawdę bezpiecznie. ale niestety mąz pracuje i wtedy gdy go nie ma jest najgorzej. pisze tutaj bo moze jest jakas osoba (najlepiej mamusia, która ma podobne odczucia) , która chciałaby czasem porozmawiać. tak po prostu. albo po prostu zając czyms myśli. jeśli tak to prosze pisać na maila monika1405@vp.pl
chętnie porozmaiwam z kims kto ma podobny problem.
pozdrawiam ;)
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
25 lis 2014, 19:52

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 02 cze 2015, 21:03
nerwa, otóż to :( to dla mnie nowość, ale ostatnio atak dopadł mnie po spokojnej kolacji w restauracji, wyszłam z knajpy, poczułam ucisk w klatce piersiowej, duszność, mdłoooości masakryczne i ta chęć ucieczki... ci wszyscy ludzie wokół doprowadzali mnie do szału, myślałam, że oszaleję, brało mnie na wymioty, na mdlenie, sama nie wiem na co. Co za koszmar :(
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 02 cze 2015, 21:44
alu, no wiem :-/ taki atak jest straszny.
I potem najgorsze, ze czlowiek zaczyna sie czuc bezpiecznie tylko w domu, bo tam jest ok. I jak trzeba gdzies isc, to pojawia sie obawa "a co jesli znow przytrafi sie to samo?"
Ehhh.. jak jeszcze nie masz tego na takim zaawansowanym poziomie, to na pewno nie mozesz sie wkrecac w te ataki. One sa nieprzyjemne, ale mijaja w miare szybko i dodatkowo NIC nie moze Ci sie wtedy stac. To "tylko" lęk (wiem.. łatwo powiedziec ;) ). Ale jak zaczneisz unikac tych ataków, czy jakichs miejsc, to bedzie tylko gorzej, bo utrwalisz sobie taka reakcje i bedziesz chciala siedziec tylko w domu :?
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3827
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 03 cze 2015, 00:45
alu napisał(a):Czy w trakcie ataku macie tak, że już teraz natychmiast chcecie się znaleźć w domu? Nie w jakimś spokojnym miejscu, nie chcecie pomocy, szklanki wody, towarzystwa tylko za przeproszeniem spierdalać do domu? I zakładając, ze do tego domu jest kawałek to ta myśl was paraliżuje i macie wrażenie, że zwariujecie za moment? Koszmar, 2 razy w ciągu tygodnia zaliczyłam takie cudo..

alu ja mam dokładnie tak przy agorafobii..

Arasha napisał(a):alu, tak. A jak nie ma możliwości do domu, to na jakieś odludzie ( łąka, krzaki, nad rzekę, byle ludzi nie było ).
A wodę to noszę zawsze ze sobą w butelce ( obowiązkowo przegotowaną ) ;)

Tu też mam podobnie
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Arasha 03 cze 2015, 01:29
alu, ja ostatnio uciekłam z kościoła w trakcie kazania ( a chciałam dosłuchać do końca ) i nawet po wyjściu na świeże powietrze nie chciało mi przejść... uspokoiłam się dopiero po dotarciu do domu ( na szczęście było blisko ) i zażyciu Clona :?

Mam już tych cholernych ataków po dziurki w nosie... nie da się normalnie żyć :bezradny:
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 03 cze 2015, 09:16
Arasha ? A duchowny nie mówił nic o polityce ? Czy też o in vitro ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16509
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez PannaNatalia 03 cze 2015, 13:34
W kościele,na mszy i ja nie mogę wysiedzieć.Dlatego częściej chodzę sama rano,nie ma wtedy zbyt wielu ludzi.Nie lubię chodzić do koscioła w mojej wiosce bo wystarczy,że ktoś wstanie i już wszycy się gapią,doprowadza mnie to do szału
"Czasem płaczę, bo chce mi się płakać
wtedy czuję, jak uchodzi ze mnie zło"Dżem


"A gdy serce Twe przytłoczy myśl,że żyć nie warto,z łez ocieraj cudze oczy,chociaż Twoich nie otarto."Maria Konopnicka

Citabax 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1289
Dołączył(a)
08 gru 2013, 02:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Aurora88 03 cze 2015, 19:49
U mnie ostatnio ataki mocno zelżały, bo je zaakceptowałam. Kiedy czuję, że jakiś nadchodzi, myślę sobie "ok, to potrwa chwilę i przejdzie" i w momencie takiego relaksu umysłowego "odechciewa mi się" panikować. Byłam w szoku, jak odkryłam, że to działa. Ciekawa jestem, czy to się utrzyma, bo bardzo mnie to cieszy. Niestety nie działa w sytuacji, kiedy stanie się coś nieprzewidywalnego, na pewną wiadomość od koleżanki zareagowałam pełnoobjawowym atakiem. Ech :) Ja bym chyba wolała, żeby zamiast ataków zniknął najpierw ten ciągły lęk, który jest zawsze i wszędzie.
od śmiechu dusza tyje i dostaje silne grube łydy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
21 kwi 2015, 13:47
Lokalizacja
Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez oskaka 04 cze 2015, 00:29
Aurora88, zaczolem myśleć w ten sposób i nie panikuje juz od 8 maja. Nawet ten lęk zmalał co mnie cieszy :)
Powodzenia :D
Sami tworzymy własne demony.

F41.2, DDA
Citalopram 20 mg
Offline
Posty
377
Dołączył(a)
20 mar 2015, 20:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do