Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 04 maja 2015, 08:19
lony, na szczescie mozna wejsc w opcje, i zmienic na stary :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez janek2354 04 maja 2015, 10:10
Poziom cukru mam w normie. Robię badania dość często. Byłem w aptece w moim mieście i się dowiedziałem że glukometr dostane za darmo jak dostanę od lekarza rodzinnego recepte na dwa paski. Dziwne... ;)

nerwa ja też noszę przy sobie jedzenie :D to jest wręcz śmieszne ale wczoraj będąc w kościele znalazłem w kieszeni czekoladkę gorzką hahah a co do ataków paniki czy lęków to masz racje bo też czytałem na temat spadków cukru które będąc duże moga wywoływać takie stany
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
02 maja 2015, 10:18

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 04 maja 2015, 10:57
janek2354, ja to juz mam taką troche fobie :) ze MUSZE miec cos do jedzenia. Jak się robie głodna, to momentalnie czuje oslabienie, roztrzesienie i zaczyna się panika. Ale dziwne jest to, ze np. jak jestem czyms baaardzo zajeta i nie mysle o glodzie, to wcale mi sie slabo nie robi w ciagu dnia (szczegolnie, gdy jestem w domu).

Nie wiem... ja to widze kilka opcji:
1) Albo faktycznie spada nam ten cukier, i mamy hipoglikemie, i to po pierwsze daje takie efekty, a po drugie moze wywolywac panike
2) Spada cukier (ale tak jak kazdemu, w ciagu dnia), to sie wiaze z jakimtam stanem, ktory dla normalnej osoby jest do "zaakceptowania" i jest w miare normany, a my odberamy to silniej i juz sie nakrecamy i tez pojawia sie panika. Bo ja np. jak jestem glodna, to juz czuje sie tak zle, ze nie jestem w stanie np. poczekac 2h na obiad. Musze zjesc cokolowiek (chociazby wlasnie cos małego). A sa osoby, ktore potrafia byc glodne i czekac na jedzenie nie wiaodmo ile.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 04 maja 2015, 12:37
nerwa, Ja bym obstawiał dwójeczkę. W moim przypadku wygląda to tak, że są dni kiedy jestem mega zajęty i nie mam czasu myśleć o jedzeniu i nie mam go też by coś zjeść i nie mam problemów. Są też dni kiedy mam więcej czasu i jak nie zjem to mnie ssie i jest jak piszecie. Tak więc my się chyba bardziej w to wsłuchujemy.
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez janek2354 04 maja 2015, 12:41
nerwa napisał(a):janek2354, ja to juz mam taką troche fobie :) ze MUSZE miec cos do jedzenia. Jak się robie głodna, to momentalnie czuje oslabienie, roztrzesienie i zaczyna się panika. Ale dziwne jest to, ze np. jak jestem czyms baaardzo zajeta i nie mysle o glodzie, to wcale mi sie slabo nie robi w ciagu dnia (szczegolnie, gdy jestem w domu).

Nie wiem... ja to widze kilka opcji:
1) Albo faktycznie spada nam ten cukier, i mamy hipoglikemie, i to po pierwsze daje takie efekty, a po drugie moze wywolywac panike
2) Spada cukier (ale tak jak kazdemu, w ciagu dnia), to sie wiaze z jakimtam stanem, ktory dla normalnej osoby jest do "zaakceptowania" i jest w miare normany, a my odberamy to silniej i juz sie nakrecamy i tez pojawia sie panika. Bo ja np. jak jestem glodna, to juz czuje sie tak zle, ze nie jestem w stanie np. poczekac 2h na obiad. Musze zjesc cokolowiek (chociazby wlasnie cos małego). A sa osoby, ktore potrafia byc glodne i czekac na jedzenie nie wiaodmo ile.



Hahah no pięknie mam dokładnie to samo :D
Pierwszy czekam na obiad na stołówce uczelnianej o 12 hahah kiedyś przyszedł nowy kucharz i obiad był o 12.30 to zjadłem przez pół godziny bułke, troche czekolady i banana hahah

Nie wiem skąd to sie bierze ale generalnie czuje lęk przed uczuciem bycia głodnym. Powiem Ci że kiedy uprawiałem regularnie sport przez kilka miesięcy to wszystko inaczej wyglądało odnośnie spadków cukru. Chyba nawet się nie pojawiały. Jak tylko mój nowy lek który dostałem od psychiatry zacznie działać to wracam do sportu 8)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
02 maja 2015, 10:18

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 05 maja 2015, 09:53
:)))))
Ja tez musze jakos popracowac nad aktywnoscia fizyczna w takim razie.
Poki co, staram sie po prostu jesc dosc czesto, zeby nie doprowadzac do takiej sytuacji.
Aaa i jeszcze nieraz mam taki problem rano - budze się, i jak jestem juz glodna, to od razu takie oslabienie mam. A z kolei jak sie najjem na wieczor i rano nie czuje takiego glodu, to jest duzo lepiej.
Ja to w ogole nawet na noc czasem przygotowuje sobie cos do zjedzenia, w razie gdybym sie obudzila w srodku nocy glodna :P hheh
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez feniksx 05 maja 2015, 19:55
u mnie to wygląda tak:
leze oglądam tv i nagle czuje uczucie ciepła wedrjące za mostkiem po czym dostaje ściśku skurczu i mam wrażenie że mam zawał... oddech staje się płytki ręce się trzesą... i nie wiem co dalej.... to taki ktory najczesciej sie zdarza i to bez ostrzezenia i bardzo czesto w spokojnych sytuacjach...

inny znow to taki ze sobie spaceruje i nagle dostaje płytkiego oddechu zaczynam coraz szybciej lapac powietrze i znowu atak zlany potem, dusznosc, puls wskakje na 120-140.... i mysle ze zaraz umre....
Nerwica Lękowa/Wegetatywna z objawami somatycznymi, Agorafobia.
Parogen 20mg 2-0-0 [high speed resource]
Trittico CR 75mg 0-0-1/3 [so good to back home]
Clonazepamum TZF 0,5 mg (doraźnie) [one day dancer]
Denerwować się, to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
588
Dołączył(a)
01 maja 2015, 18:37
Lokalizacja
Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez czarnygrubykot 06 maja 2015, 08:45
U mnie ataki lęku lub już panicznego lęku (wersja hard) zaczęły się dłuuuugo przed pójściem do lekarza i diagnozą.
Uciekałam z kościoła podczas mszy bo robiło mi się słabo, myślałam, że zaraz umrę, co najmniej zemdleję. I tak sobie uciekałam zlana potem, drżąca, blada i przerażona nie wiedzieć czym. To zdarzało się potem w różnych miejscach publicznych gdzie było więcej osób.
Po diagnozie- nerwica lękowa- i włączeniu leków ataki potrafiły zamieniać się w mega wielkie napady panicznego lęku, gdzie dosłownie aż cała drętwiałam z przerażenia.
Od około roku mam napady lęku które wyglądają w sumie tak samo- zaczynam drżeć, zlewam się potem, serce wali jak opętane, czasem drętwieje mi twarz oraz co jest paskudne mam mega odruchy wymiotne lub wymiotuję! Straszne!!! Teraz już raczej nie czuję i myślę że zaraz umrę, ale moje myśli są skupione wokół tego że czuję że wariuję i co gorsza , że ktoś widzi co się ze mną dzieje. Po ataku z reguły płaczę i potrafię wpaść w histerię z hiperwentylacją i odjazdem kompletnym, którego nawet nie pamiętam....
Lęki mam już od 15 lat. Zaczęły się w wieku 18 lat. Około 1 rok było ok (po leczeniu i psychoterapii) potem nawróciły jak bumerang i są cały czas ze mną, ogólnie od 7 lat jestem na prochach cały czas :(

Jak sobie radzę- często nie radzę :-| ale pomaga mi rozkojarzenie przez kogoś lub coś, rozbawienie, odwrócenie mojej uwagi (ale dosyć skuteczne).
Próbuję, raczej niezbyt skutecznie, oddychać przeponowo- zawsze próbuję- czasem wychodzi czasem nie. Jeśli już wpadnę w spiralę lęku to koniec- pomaga Hydroksyzyna tylko :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
15 kwi 2015, 12:57

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez platek rozy 06 maja 2015, 09:28
czarnygrubykot, hydroksyzyna to akurat fajny lek , nie uzalezniajacy , podawany nawet dzieciom wiec jesli pomaga to tylko sie cieszyc .
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15803
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 06 maja 2015, 12:52
czarnygrubykot, mam podobnie jak Ty, z tym, że ja nie wymiotuję na szczęście - prawdę mówiąc wolę zawał lub wpadnięcie pod samochód niż rzyganie (mam emetofobie). U mnie ataki wyglądają tak: robi mi się niedobrze, przychodzi fala gorąca z jednoczesnymi dreszczami, stopy i dłonie mam spocone i lodowate, nie wiem czy siedzieć, czy leżeć, czy chodzić, suchość w ustach, ciężkość i przyduszenie w klatce piersiowej.
Też pomaga mi hydroksyzyna. Wczoraj byłam pierwszy raz u psychiatry i lekarka stwierdziła, że skoro pomaga mi hydro to dobrze rokuje, bo na większość osób ona działa jak cukierki, czyli w ogóle.
Radziłabym sobie z tymi atakami gdyby nie koszmarna fobia przed wymiotami - zawsze mój największy lęk koncentruje się wokól tego, że to się stanie :(
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez platek rozy 06 maja 2015, 13:13
alu, mi wlasnie hydro w ogole nie pomaga , tyle ze juz za taki czas chorowania nauczylam sie z nimi radzic i wiem ze to tylko lęk chociaz mnie maxymalnie denerwuje i doluje jak mnie zlapie.
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15803
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 06 maja 2015, 13:39
platek rozy, a bierzesz coś doraźnie co pomaga uporać się z atakiem? Dla mnie hydro to jak oczko w głowie - nie ruszam się bez niej z domu. Jakby mi nie pomagała to nie wiem co bym zrobiła. W razie ataku biorę 25mg, ale tolerancja się u mnie wyrabia coraz mocniej i lek działa coraz słabiej - będę zwiększać dawkę do 50mg.
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez czarnygrubykot 06 maja 2015, 14:46
alu napisał(a):czarnygrubykot, mam podobnie jak Ty, z tym, że ja nie wymiotuję na szczęście - prawdę mówiąc wolę zawał lub wpadnięcie pod samochód niż rzyganie (mam emetofobie). U mnie ataki wyglądają tak: robi mi się niedobrze, przychodzi fala gorąca z jednoczesnymi dreszczami, stopy i dłonie mam spocone i lodowate, nie wiem czy siedzieć, czy leżeć, czy chodzić, suchość w ustach, ciężkość i przyduszenie w klatce piersiowej.
Też pomaga mi hydroksyzyna. Wczoraj byłam pierwszy raz u psychiatry i lekarka stwierdziła, że skoro pomaga mi hydro to dobrze rokuje, bo na większość osób ona działa jak cukierki, czyli w ogóle.
Radziłabym sobie z tymi atakami gdyby nie koszmarna fobia przed wymiotami - zawsze mój największy lęk koncentruje się wokól tego, że to się stanie :(



na mnie jeszcze działa bo rzadko ją łykam, tzn może 2/3 razy na msc. gdybym łykała częściej na bank by już nie działała... z reg 25 mg/ czasem 50
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
15 kwi 2015, 12:57

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez platek rozy 06 maja 2015, 15:11
alu, nie , nic nie biore , czekam az minie i dalej robie swoje . Nie bralam nigdy nic doraznie bo benzo nie chce a hydra nie dziala wcale , troche mnie tylko uspokoi i nic ponadto , na lęki wcale nie dziala u mnie.
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15803
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 24 gości

Przeskocz do