Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez badJohn78 31 mar 2015, 19:25
Masz zwykłe napady paniki w nerwicy lękowej. Ja przeszedłem już większość rodzajów paniki opisywane na tym forum. Pracuję i mam rodzinę na utrzymaniu więc czasem jest na prawdę ciężko, a obecnie zmagam się z "kolebaniem" czyli uczuciem, że za chwilę się przewrócą lub stracę przytomność. Jak to piszę to mną "kolebie". Najlepiej do psychiatry po leki... a jak się opanujesz po lekach (2-3 tygodnie) to od razu do psychologa na terapię behawioralno poznawczą... za rok będziesz jak nowy. Możesz spróbować z psychologiem od razu bez leków ale osobiście radzę w Twoim stanie od leków. Nie zrób mojego błędu i idź szybko do psychologa... to działa znacznie lepiej niż leki. Ja nie chodziłem przez 5 lat do psychologa od początku nerwicy bo nie wierzyłem, że to może pomóc i dziś nie mogę odżałować bo straciłem masę czasu.

I pamiętaj nie umrzesz, nie dostaniesz zawału, nie upadniesz, nie zemdlejesz... jest to fizjologicznie niemożliwe. :) Głowa do góry i do lekarza!!!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
26 mar 2015, 23:43

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blah! 31 mar 2015, 20:19
onys, mam podobnie. Nie potrafię wyjśc z domu bo boję się, że zemdleję. Ale w takich sytuacjach faktem jest, żeby jak najszybciej mimo wszystko zgłosić się po pomoc bo to samo nie przejdzie. Jak już się człowiek wkręcił do takiego stopnia to już tak się będzie ciągle nakręcał sam niezaleznie od wszystkiego.
blah!
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Niutek 02 kwi 2015, 01:40
Większość postów brzmi tak, jakbym pisała je ja :?
Też tak mam, chyba zaraz zemdleję ;)

Kiedy z tego wyjdę :why:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
20 mar 2015, 17:48
Lokalizacja
tuż za lasem

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Damageed 02 kwi 2015, 08:32
Zasypiam pozniej wstaje i mam wrazenie,ze serce mi zaraz padnie przy czym boli mnie glowa i mam niestrawnosc,rece wygladaja jakbym na nich lezal to tylko nerwica czy warto porobic inne badania?Wykancza mnie to
Czas goi rany, ale nie wygoi blizn ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
19 lut 2012, 02:58
Lokalizacja
Gdynia/Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mihall 02 kwi 2015, 18:14
Witam.
Z nerwicą zmagam się od 8 lat.
Zaczęło się w październiku 2006 na ostatnim roku studiów.
Co ciekawe u mnie najpierw padł żołądek i zapalenie cewki moczowej.
W grudniu 2006 podczas wizyty u babci nagły atak paniki, walenie serca nie wiedziałem co się dzieje, myślałem że umieram.
Od tego czasu rano po przebudzeniu codziennie walenie serca, strach przed zaśnięciem, różne nerwobóle
Byłem twardy i głupi, walczyłem metodami tradycyjnymi – nerwosol lub krople walerianowe, pomagał na krótko wysiłek fizyczny, kąpiele, czytanie książki – ale wszystko na nic.
Powtarzane afirmacje też nie pomagały , bo nie wierzyłem w nie.
Zacząłem pracę, ale ciągle nie czułem się sobą – jakiś skrępowany, zduszony, dziwnie reagowałem na ludzi, starałem się być nad wyraz normalny, czułem jakbym miał ubraną maskę skrępowania.
W końcu w styczniu 2012 roku poszedłem do psychiatry. Przepisał mi afobam i bioxetin. Pomogło. Zacząłem być pewny siebie, nie bałem się niczego.
Po 6 miesiącach odstawiłem leki, bo myślałem WYGRAŁEM, po kolejnych 5 miesiącach wszystko wróciło nerwobóle, kołatania, ścisk głowy.
Znowu psychotropy i znowu pomogło, bałem się przestać je brać i biorę do dziś. Pomogło mi to przetrwać utratę pracy, emigrację zarobkową.
Niestety od 2 miesięcy znowu złapało, najgorsze są boleści i ciągłe zmęczenie. Mam stresującą pracę , za bardzo się przejmuję i oto wynik.
W przyszłym tygodniu za namową żony idę do psychologa, może zmienię pracę
W moim życiu było dużo stresów, byłem nieśmiały, zakompleksiony, za dużo się martwiłem pierdołami
Wiem że od nerwicy się nie umiera ale ja ją pokonam bo coraz lepiej ją znam i coraz mniej się jej boję .
Zaczynam mieć w nosie co inni o mnie myślą, trzeba być czasami egoistą z dystansem do siebie i świata, nie starać się być idealnym. Popełniać błędy i śmiać się z nich, nie wahać się.
Pozdrawiam.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 19:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ola72 06 kwi 2015, 23:43
Witam wszystkich wykonczonych nerwicą. U mnie pierwsze objawy pojawiły się ok 20 lat temu. Mogłabym wymienić cały wachlarz tego, czego doświadczylam podczas ataków. Jednak od kilku lat niezmiennie jest to wysokie ciśnienie 170/110, dziwne samopoczucie, jakby oderwanie od siebie oraz ucisk w żołądku i promieniujacy w stronę klatki piersiowej ból. Do tego odczuwanie zimna i drżenie ciała. Mam dobrego męża, cudowne dziecko, kochaną mamę i niezle warunki materialne. Pozostaje tylko normalnie żyć... Biorę pod język captopril, do tego kalms, ale niewiele to daje. Żyje od ataku do ataku. Mam już dosyć.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
06 kwi 2015, 23:13

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ska1977 07 kwi 2015, 08:37
Już 20 lat się z tym męczysz? A psycholog, psychiatra? Ja miałem podobne objawy, do tego dochodził wysoki puls. Ale ostatnio szybko się uspokajam i przechodzi. Nie żyję już w obawie przed atakiem, choć czasem jakiś lęk się przydarzy.
Parogen 20mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
208
Dołączył(a)
09 paź 2014, 16:03
Lokalizacja
Odrzywoły

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ola72 07 kwi 2015, 08:57
Na początku ataki pojawiały się raz na rok, potem częściej. Teraz średnio raz na miesiąc. Mam za sobą szczegółowe badania kardiologiczne, oczywiście wszystko dobrze, uczestniczyłam w terapii psychologicznej, stwierdzono objawy DDA. Teraz czas na dobrego psychiatrę:-/

-- 07 kwi 2015, 09:08 --

Kiedyś ataki pojawiły się raz na rok, trwały kkrótko. Teraz raz na miesiąc, trwają kilka godzin. Przyspieszony puls też miałam. Jestem po szczegółowych badaniach kardiologicznych i neurologicznych, łącznie z TK głowy. Uczestniczyłam w terapii psychologicznej, stwierdzono zespół objawów DDA. Nie zlicze wizyt u lekarza rodzinnego. Teraz czas na dobrego psychiatrę.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
06 kwi 2015, 23:13

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 07 kwi 2015, 11:00
Ola72, syndrom DDA wymaga przede wszystkim psychoterapii, leki tu niewiele zdziałają, mogą mieć funkcję łagodzenia objawów somatycznych.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 07 kwi 2015, 12:54
Mnie to już chyba nic nie pomoże na moje schizy... Wczoraj podczas jazdy samochodem- wkurw plus objawy somatyczne. Myślałam, że całkowicie od siebie odpłynę. Zapadłam się i gapiłam w jeden punkt, więc ludzie stojący za mną zaczęli na mnie trąbić, a jak już ruszyłam nie miałam siły patrzeć się na drogę, bo mnie jakoś łeb cisnął. I oczy. I byłam rozdrażniona.
Dzisiaj rano podczas spaceru z psem- wkurw plus objawy i derealizacja.
Szybko uciekałam do domu, bo się bałam, że oderwę się od siebie.
Mam dość tego "odpływania" od ciała, tego uczucia, że jestem "jak z waty", tego napięcia w głowie i w oczach. Przez to ciągle chodzę albo wkurwiona, albo zmęczona i smutna (w najgorszym wypadku mam miks tych wszystkich uczuć).
Niech to szlag... :evil:
Żyje mi się z tym wszystkim znacznie lepiej niż rok temu, ale jednak te całe objawy irytują i nie sposób nad nimi zapanować.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ola72 07 kwi 2015, 14:22
Monika, oprócz DDA stwierdzono też różne nerwice. Psychoterapia pomogła mi się uporać, przynajmniej w jakimś stopniu, że swoim podejściem do siebie, ale nie zlikwidowala nerwicy. Ciągle życie w stresie, traumatyczne przeżycia, które nie zostały odpowiednio przepracowane zrobiły swoje.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
06 kwi 2015, 23:13

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Lexus 07 kwi 2015, 20:38
Moje objawy :

- kołatanie serca
- biegunka
- zawroty głowy
- ucisk w gardle oraz skroniach

I teraz najgorsze

- uczucie odrealnienia oraz "bycia pijanym".

Czy macie podobne objawy ? Czuję się czasami, jakbym był w innej rzeczywistości. :why:
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
31 mar 2015, 12:18

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ola72 07 kwi 2015, 20:56
Mam podobne objawy jakbym się odrywała od siebie, trudno to uczucie opisać, wtedy pojawiają się myśli, że to już koniec:(
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
06 kwi 2015, 23:13

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Pikadio 08 kwi 2015, 13:53
Witam, pisałam już wczęśniej o moich objawach, ale być może teraz ktoś trafi na mój post i mnie uspokoi...
Leczę się od10 lat (wczęśniej nerwica natręctw, zaburzenia odżywiania, lęk o rodzine itp.). Teraz od jakiegos 1,5 roku męczę się z tak niesamowitymi lękami, że tracę już nadzieje na normalność. Złapało mnie w pracy, muszę zaznaczyć że zanim dostałam ostrego ataku zmagałam się z lękami w pracy kilka miesięcy wczęśniej, ale jakoś przetrwałam. Stałam na kasie i obsługiwałam ojca z synem, miałam wydać resztę kiedy poczułam tak silny lęk jakbym odpływała w czarną dziurę.. Ręce mi sie trzesly, wydalam ledwo reszte i ucieklam na magazyn ludzie na pewno zauwazyli ze jest cos nie tak, ale ni eobchodzilo mnie to, musialam stamtad uciec. Od tamtej pory biore od nowa leki. przechodzilam przez paroksetyne, citalopram, escitalopranum, na wenlafaksyne jestem uczulona, teraz biore bioxetin czyli fluoksetyne i wspomagam się codziennie xanaxem. Jakoś daje rade, ale do sklepów nie chodzę w pracy czasem dobrze czasem źle, lęk towarzyszy mi ciągle, oprócz domu. Boje sie jezdzic autem, ze spowoduje celowo wypadek, boje sie ze w pracy oszaleje i zaczne krzyczec, to moj najwiekszy lek, chociaz lekarz mowil ze to sie nie stanie, uczucie które nadchodzi jest tak silne że nie wierze nikomu, nawet lekarzowi. Pracuje zagranica, z dala od domu co prawda z chłopakiem, ale tesknie bardzo. Ciężko mi z tym, czuje ze łapie doła ostatnio z tego powodu, pracujemy tu juz prawie rok. Zjezdzamy do domu srednio co poltora miesiaca co dwa , ale jak wracam to coraz bardziej tesknie. I te lęki, lekarza i terapeutke mam na odległość (skype) ale nie wiem co robić. Czy wy tez macie objawy takie? Czy ja oszaleje ? Czy jest mozliwe ze cos peknie i zaczne krzyczeć ?to byłby koniec, a własnie awansowałam i jest to dla mnie szansa, bo mogłabym pomóc mamie i siostrze finansowo. Pomóżcie... :(
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
13 wrz 2014, 19:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do