Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 31 lip 2008, 17:24
wiecie co, mi nikt nie chce wypisać skierowania do psychologa, a jak już poszłam do psychiatry (bo bez skierowania) to gośc powiedział, ze nie moze mi żadnych leków przepisać, i mnie wysłał gdzies indziej:( fak, ja z kazdym dniem jade 20 minut po to żeby się dowiadywać, ze ktoś "nie wie jak mi pomóc" kuźwa, to kto ma mi pomóc!!??:(
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 31 lip 2008, 17:26
edda55, rzeczywiście SZACUNEK na całej lini, podziwiam cie, ja w takim stanie nic nie mogłabym zrobić i wybiegłabym chyba z klasy i miała wszystko gdzieś, a poza tym to jest racja ze jak już sie raz nad tym zapanowało, to potem już jest tylko z górki, przynajmniej tak mi się wydaje;)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Zeppelin 01 sie 2008, 11:30
No tak :) Psychiatra Ci nie wypisze leków ,bo nie jestes psychicznie chora . Nerwica to raczej neurologiczna sprawa. Ja tez bylam tylko raz u psychiatry i uslyszalam: "Nie moge Pani pomoc ,bo to nie Pani jest chora,tylko otoczenie." A ja wolalam wtedy ,zeby dal mi cokolwiek i jakakolwiek chorobe przypisal ,aby tylko pomoglo...Kazal isc do neurologa. Tylko,ze przed nim bylam juz u dwoch neurologow,ktorzy mi nic nie pomogli.Ale poszlam jeszcze raz i kazano mi brac leki ziolowe -na pewno nie zaszkodzily( jak pisalam wczesniej). Nie wierzylam,ze istnieje na świecie taka straszna choroba i nie ma na nia lekarstwa.
I faktycznie: nie wiem,ile sie czeka do psychologa ,bo ja poszlam do psychoterapeutki prywatnie. Byl to najpiekniejszy prezent w zyciu ,jaki dostalam od mojej siostry (ktora zalatwila i oplacila mi wizyte,a podczas mojej godzinnej nieobecnosci pilnowala dzieci:)).To byla zaledwie godzina,ale jakze cenna.
Opowiedzialam psychoterapeutce o swoich atakach,o tym jak mnie to przeraza. A ona zastosowala terapie szokowa.Najpierw stworzyla bardzo bezpieczne warunki ,a potem powiedziala ,ze wywola mi atak.I tak zrobila .Zanim sie zdazylam obronic(oczywiscie nie dalam juz rady mowic,ani siedziec).Wszystko wirowalo ,jak za kazdym razem,kiedy mnie to dopadalo.Z tym ,ze ten atak byl calkowicie kontrolowany. Przez caly czas mowila do mnie,wiedziala ,co czuje i spokojnie wyprowadzila mnie z tego stanu.Od tej pory nie bylo to juz koszmarem ,z ktorym musialam chowac sie przed wszystkimi ,nawet soba.Bylo czyms ,co przechodzi,czyms niegroznym i nie przerazalo mnie juz. Potem wystepowaly jeszcze ataki i rozne podobne stany,ale byly to takie ataki paniki bez paniki :)Objawy fizyczne,ktore byly coraz lagodniejsze i z ktorymi mozna sobie spokojnie poradzic,nie dac sie im poniesc.Ale najwazniejsze to skoncentrowac sie na celu,nie dac sie "przewrocic".Nie przeszlo mi jak reka odjal,ale zmienilo sie moje myslenie. Zrozumialam problem,nabralam pewnosci siebie i nadziei .Powoli zaczelam sie podnosic.Za jakis czas poszlam do tej kobiety po raz drugi ,ale zeby podziekowac.I jak sie okazalo -nie bylam pierwsza i zapewne nie ostatnia :) Wrobelku,to Twoj najlepszy czas i najpiekniejsze lata-nie daj ich ukrasc nerwicy.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 lip 2008, 13:17

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 01 sie 2008, 13:11
kurcze, zazdroszcze ci, naprawde, przede wszystkim tego ze udało ci się znaleźć uczciwą psychoterapeutkę, któa zna się na rzeczy... z tym jest najgorzej, większośc lekarzy bierze kase, i przez godzine udaje ze ci pomaga, ale tak naprawde nieiwelu jest lekarzy oddanych całkowicie temu co robią po to zeby komuś pomóc:( ja już szczerze troche zwątpiłam w lekarzy i zaczynam z powrotem mysleć, zę sama dam sobie rade, a to jest chyba złe... zobczymy co będize
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Zeppelin 01 sie 2008, 14:53
No przeciez tylko Ty mozesz sobie z tym poradzic,bo wszystko od Ciebie tak naprawde zalezy. Walczyc musimy z tym sami. Pomoc polega na ulatwieniu zrozumienia tego ,co sie dzieje.Ta psychoterapeutka pokazala mi jakas droge ,jakis sposob.Wsparcie z jej strony,kogos,kto wie, o czym mowie jest rowniez bardzo wazne.Ale to nie jest nawet polowa sukcesu. Trzeba sprobowac pomoc sobie ,tak jakby pomagalo sie komus innemu.Ja postawilam wszystko na jedna szale .Balam sie ,ze jesli przeszlam juz te granice ,ze skoro dzieja sie ze mna takie nienormalne rzeczy ,to juz tak pozostanie i nie uda mi sie wrocic przed nia.Ale powiedzialam sobie ,ze skoro nie umre,nie zwariuje,nie udusze sie ,nie dostane zawalu,wylewu ( i wszystkich tego typu potwornosci ,ktore mnie zabija) i w rzeczywistosci nie grozi mi zagrozenie zycia,to co gorszego moze mnie spotkac ?Ataki tylko tak strasznie sie rozkrecaja do tej granicy ,ktorej sie tak boimy ...A za nia tak naprawde nic nie ma.Czego sie wiec bac?Po prostu po raz kolejny przezyjemy to samo . Piekło ,bo piekło,ale znane juz nam:)Ta "lekarka" uświadomila mi to .A tym bardziej bylo to wiarygodne ,bo padlo z ust specjalisty,a nie kolejnej tylko pocieszajacej osoby (mimo dobrych checi -laika niestety).Jesli uda nam sie zaczac podchodzic do tego " na zimno",to dalej juz jest prosta droga :) Wróbelku-musisz sama "rozebrac na czesci " siebie i swoja nerwice,zaczac zmieniac mysli ,ktore moga powodowac twoj stan,musisz wiedziec,ze kazdy ma prawo czasami zle sie poczuc ,ale to jest przejsciowe i nie ogladaj sie za siebie!Nerwica zaskakuje tylko raz -na samym poczatku,potem mozna odzyskac panowanie nad nia i soba . Postaw sie jej i zobaczysz ,jak lekko cie sie zrobi przez blogoslawiony moment. Najpierw jeden,potem coraz wicej ,az " stanie sie normalność" :))Za kazdym razem nerwica bedzie slabsza a Ty silniejsza.Tylko ty pomozesz sobie najlepiej! Nie boj sie siebie,zostan swoim przyjacielem :)
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 lip 2008, 13:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 01 sie 2008, 15:08
heh, dzięki za słowa wsparcia:) to jest chyba najbardziej przydatne w tym wszystkim:) masz racje, nerwica mnie tym razem totalnie zaskoczyła, owszem od roku miałam czasami ataki, słabe albo silniejsze, ale nie sądziłam nigdy że to może dojśc aż do takiego momentu jak teraz!! od 8 dni staram się z tym wygrać, zrozumieć to, ale jest cieżko... mam nadzieje chociaż że to jest wszystko na co moją nerwice stac i że gorzej już nie będize, naprawde mam taką nadizeje. a przede wszystkim spokorniałam troche, i chyba o to głównie chodziło 8)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Zeppelin 02 sie 2008, 14:38
Jak sie dzis czujesz? Piszesz,ze od 8 dni jest gorzej. Co sie zmienilo,nasilily sie ataki?
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 lip 2008, 13:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 02 sie 2008, 14:44
nie wiem co się stało, ale dziś mam pierwszy dzień spokoju :D prawie tak jak przedtem:) to znaczy jak siedze w domu, bo czuje ze jakbym wyszła to od razu by się zaczeło:/ ale dobre i to:) nareszcie moge sobie odpocząć, uff:) chyba nawet zaraz pójde gdzieś się przejechać rowerem, pewnie zaraz wróce bo wymiękne, ale spróbować nie zaszkodzi:) ech, czasami życie moze być piekne:)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 02 sie 2008, 14:50
ale źle napisałam, wiem co się stało - złapałam nerwice w jej własne sidła :mrgreen: otóż naczytałam się wczoraj masę różnych rzeczy odnoście zdrowia, zresztą słyszałam też już z róznych źródeł, ze niedobory różnych witamin, magnezu, brak snu i złe odżywianie może doprowadzić do nasilenia się lęków i tego wszystkiego, i wkręciłam sobie, zę moje ostatnie ataki nerwicy są tego wynikiem:D i mimo tego że kręci mi się troche w głowie i dziwnie się czuje, to wmawiam sobie ze to rpzez braki magnezu i inne takie :lol: hmm, zobaczymy co będzie za kilka tygodni ;) polecam wykorzystać takie "wkręcanie sobie" różnych rzeczy na naszą korzyść:)

(p.s. jeśli ktoś się nie zgadza z moją teorią to proszę za bardzo jej nie obalać, ponieważ wiara czyni cuda:D)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Zeppelin 02 sie 2008, 16:41
Powiem Ci ,ze to wcale nie sa glupoty :) Naprawde czasem to ma duzy wplyw (te niedobory ) ,tak jak inne jakies schorzenia ( alergie,problemy zoladkowe,sercowe itp). To takie kolko-jedno wplywa na drugie.Wystarczy ,ze to sie troche podkuruje i czesc objawow slabnie ,albo calkiem ustepuje. Mysle,ze bardzo dobrze ,ze jestes bogatsza o te swiadomosc. Bedzie Ci juz coraz latwiej. I wiedz,ze kazdy lepszy dzien to ogromny zastrzyk energii i czas na zregenerowanie sil .Nawet jesli zdrzaja sie czasem te gorsze.To duuuuzy krok do przodu ! Postaraj sie teraz utrzymac to pozytywne nastawienie ,a zobaczysz ,ze bedzie coraz lepiej. Trzymam kciuki:)
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 lip 2008, 13:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 02 sie 2008, 17:25
kurcze, a ja cały rok się z tym męczyłam, o ja głupia;> narazie nastawienie jest ok, chociaż wyszłam dzisiaj z domu i stwierdziłam zę normalnie kompletnie zdziczałam:/ jak widze ze idą jacyś ludzie to się zaczynam denerwować :-| nie mówiac już o tym jak jestem w sklepie:/ nie wiem czy to też ma związek z tymi niedoborami, ale narazie sie zachowuje jak jakiś chłopek-półchłopek ze wsi który pierwszy raz widzi ludzi;>
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Zeppelin 02 sie 2008, 17:29
A juz najgorzej wplywaja hormony. Ja mialam duze problemy z tarczyca i hormonami " babskimi" i juz momentami myslalam ,ze zwariowalam. Czasami teraz, w drugiej polowie cyklu tez czuje sie nie za bardzo (fale goraca itp),ale to juz tylko namiastka. Z czasem ,jak hormony sie normuja ,odchodzi sporo uciazliwych dolegliwosci,ktore sa ludzaco podobne do nerwicowych, a czasem po prostu nasilaja ataki.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 lip 2008, 13:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Zeppelin 02 sie 2008, 17:33
He,he:)Nie wnikaj w to :) To tylko Twoje odczucie :) Nikt nie ma zielonego pojecia ,ze masz stres . Nie daj sie zamknac w domu i mimo wszystko wychodz-zdus to wszystko jeszcze w zarodku. Jak uzupelnisz niedobory,to gospodarka wroci do normy i bedzie ci o wiele latwiej zapanowac nad soba w takich sytuacjach.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 lip 2008, 13:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 02 sie 2008, 17:34
kurcze, ja o tym kompletnie nie miałam pojęcia, zę tak dużo rzeczy może mieć wpływ na nerwicę, i ze wogóle może wywołać nerwicę... u mnie to się ciągnęło cały rok, ale dopiero ostatnio dostałam takich strasznych ataków, ale bez wyraźnej przyczyny, nawet ja sama nie wiedziałam skąd tak nagle się to wzięło, a tu jeszcze miałam o tym opowiadać lekarzom:/ całe szczęście ze jest takie forum jak to:)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do