Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Amos 11 lis 2014, 17:29
Little_Mi napisał(a):Witam!
Niby jestem tu nowa, jednak forum śledzę od kilku miesięcy, podczas moich bezsennych nocy i ataków paniki, z którymi zwyczajnie sobie nie radzę.
Pierwszy bardzo poważny atak nastąpił u mnie kilka dni po śmierci mojego ukochanego dziadka. Skupiałam sie całymi dniami na wspomnieniach wyjącej karetki, reanimacji, na sinych paznokciach dziadka, na obrazach guzików od jego koszuli porozrzucanych na dywanie...
Obudziłam się w środku nocy. Byłam sama z córką (mój ówczesny partner wyjechał na 4 dni w sprawach....że tak powiem służbowych). Zlana potem, roztrzesiona.... i ten straszny lęk...wszechogarniający...myśl, żeby ze sobą skończyć... teraz....natychmiast...
Pamiętam, że nie mogłam oderwać myśli i wzroku od okna (mam lęk wysokości, mieszkam na trzecim piętrze). Najzwyczajniej w świecie uciekłam z pokoju...uciekłam od okna. Wbiegłam do kuchni po tabletki które przepisał mi rodzinny (bellergot) po czym zamknęłam się w łazience i zaczęłam polewać lodowatym prysznicem modląc się, by to minęło, bo przecież mam dziecko. Nie za bardzo pamiętam moment kiedy dotarlam z powrotem do łóżka. Wiem, że gdy obudziłam się rano czułam jakbym dostała nowe życie.
Sytuacje te zaczęły się powtarzac, choć już nie w takim nasileniu. Przeniosłam się więc do pokoju córki i tam spałam co noc.
Potem było już tylko gorzej... zaczęły się biegunki i bóle żołądka, które ustąpiły po około pół roku. Ich miejsce zajęły inne dolegliwości: nadmierna (!!!!!) potliwość całego ciała, w szczególności dłoni, trzęsące się ręce, dziwny strach by nie zrobić komuś krzywdy lub czegoś nie powiedzieć, mrowienie w skroniach, straszny ucisk w szyi, zatkane uszy w których ciągle mi strzela, piszczy i huczy, zawroty głowy, rozpieranie w nosie i zatokach przynosowych, mrowienie ust, metaliczny posmak. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Mam obsesje na punkcie ciągłego sprawdzania czy nie sinieją mi paznokcie...
Kiedy wchodzę do sklepu wydaje mi się, że już zaraz na pewno przyjdzie atak i będę bliska omdlenia. Nie raz szybko skądś wychodzę. Najgorzej jest wtedy, gdy nie mogę wyjść, bo nie pozwala mi na to sytuacja (np kolejka przy kasie)...wtedy minuty dłużą się w nieskończoność, jest mi gorąco, czuję że na szyi mam obręcz i nie mogę wyciągnąć pieniędzy z potrfela :( czesto wyciągam je wcześniej wyliczone co do grosza, by potem nikt nie patrzył na moje nieudolne próby.
Kolejnym okropnym zjawiskiem jest derealizacja. Nie wiem kiedy ostatni raz szłam przez miasto i czułam się normalnie....od kilkunastu miesięcy wszystko dzieje się jakby obok.
Panicznie boję się jazdy samochodem. Wtedy ataki są najczęstsze, na szczęście krótkotrwałe.
Czasem jest tak, że przez tydzień, dwa funkcjonuję w miarę normalnie, a potem ni stąd ni zowąd przychodzi tąpnięcie. Z ogromną siłą. I trzyma mnie tak nawet 2 miesiące.
Teraz mam straszny kryzys od ponad dwóch tygodni. Jestem pewna, że jest to związane z moim wyjazdem do UK. Cały stres załatwiania wszystkiego dał mi radę. Urzędy, szkoły, sklepy, rozmowy, tłumaczenia... jak dla mnie niesamowita batalia. Wszyscy pytają dlaczego wszystko odkładałam, zamiast załatwiać wcześniej... dlaczego? ze strachu....
Boję się niesamowicie kontaktu z ludźmi na lotnisku, kolejki do odprawy, o samym locie nie wspominając... I nie wiem jak dam sobie radę... nie mam pojęcia...
Ogromnym wyczynem jest dla mnie to, że odważyłam się do was napisać :D Jestem z siebie dumna! Ściskam was wszystkich mocno i życzę spokojnego dnia! Trzymajcie się dzielnie!


Mrowienie w ustach to typowy objaw tężyczki, często atakom tężyczkowym towarzyszą ataki panicznego lęku. Miałaś robione próby tężyczkowe, konsultowałaś się z neurologiem. U mnie zdiagnozowano tężyczkę.
wenlafaksyna
chlorprotiksen




https://www.youtube.com/watch?v=_pt7gtWHWTs

I wish I knew you
Your fit of insanity makes me sad
I wish you knew your music was to stay forever
And I hope... I have no clue if you know how much it matters
And I hope...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
03 lis 2014, 20:56

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez AddictGirl21 11 lis 2014, 18:14
Ja właśnie miałam atak. Jestem przed okresem, być może to też ma wpływ na moje dzisiejsze samopoczucie. Otóż cierpię na agorafobię ale od jakiegoś miesiąca postanowiłam sobie, że mimo wszystko będę wychodzić z domu. I właśnie pół godziny temu, dopadło mnie ale cóż, postanowiłam, że się nie dam i mimo wszystko wyjdę na spacer. Hmm, iii...wyszłam ale przez cały kilometr drogi miałam paniczny lęk. Nogi jak z waty, lekka chwiejność, strach przed ludźmi, tysiące złych myśli - "że zemdleje, że ktoś obcy będzie musiał dowlec mnie do domu"............. Przyznam, że dawno tak mnie nie potrzepało. Przez całą drogę oddychałam głęboko i wypuszczałam powietrze ustami, z tego wszystkiego nawet sobie podśpiewywałam żeby rozładować złe emocje. Fakt jest taki, że nie zemdlałam, nie potknęłam się i udowodniłam sobie, że przy takim apogeum lęku jestem w stanie zrobić to co sobie zaplanowałam - w tym przypadku głupi spacer. W głowie kwitły mi słowa "calm down", "possitive thinking".........i tak przetrwałam. Teraz siedzę pod kocem, palę e fajka i w duszy śmieje się z siebie i płaczę nad swoimi stanami lękowymi. Przecież to takie bezsensowne. Nie chcę bać się życia, nie chcę bać się lęków. Niech one boją się mnie...ja chcę być górą!
...and I will pay for my sanity...<Efevelon 75mg, Perazin 200mg>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1354
Dołączył(a)
21 sty 2014, 23:24
Lokalizacja
Nibylandia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Little_Mi 11 lis 2014, 20:12
Paola, nie dziękuję za "powodzenia", a za resztę dziękuję bardzo bardzo bardzo :*
Amos piszesz o mrowieniu w ustach czy mrowieniu ust (warg)? Być może niejasno się wyraziłam :(
AdicctGirl kochana GRATULUJE :D Dałaś radę! !!! Obym ja tak samo dzielna była w piątek podczas lotu ;) pomyślę o tobie i o tym, że jeśli ty to i ja!

Ogólnie dzień zaliczam do w miarę udanych. 4 lekkie kryzysy. .. jutro nie będzie pewnie tak pięknie, bo czeka mnie kilka spraw do załatwienia :(
Tak czy siak trzymam kciuki za naszą kolejną noc i jutrzejszy dzień ;)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
11 lis 2014, 09:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez AddictGirl21 11 lis 2014, 20:25
Little_Mi, Dasz radę Kobieto! Jestem z Tobą :papa:
...and I will pay for my sanity...<Efevelon 75mg, Perazin 200mg>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1354
Dołączył(a)
21 sty 2014, 23:24
Lokalizacja
Nibylandia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Little_Mi 12 lis 2014, 10:19
AddictGirl21, jedyne o czym marzę, to wysiąść już z samolotu. Boje się, że będzie mi bardzo słabo na lotnisku. Już w tym momencie tylko o tym pisząc nieźle mnie trzepie.
Nie śpię od pierwszej :( ale to nie była najgorsza noc. Raptem 3 krótkie ataczki. Szybko ratowałam się kalmsem i muzyką. WŁAŚNIE! Muzyka bardzo mi pomaga...chyba nawet najbardziej.

Paola28, wiesz... tak sobie myślę, że aktem odwagi byłoby zostać tutaj. Tam czeka na mnie ktoś kto jest przy mnie w najgorszych momentach. Jedyna osoba na świecie której powiedziałam o tym co się ze mną dzieje. .. sama jego obecność sprawia że czuję się dobrze. Przez tydzień przy nim miałam tylko jeden atak, ale konkretny. Nie od razu powiedziałam mu prawdę. Pękłam po kilku tygodniach od jego powrotu do uk. Ale całymi dniami pytał co się ze mną dzieje. Był przekonany że chce się wycofac, że chce to skończyć. Wiec nie pozostało mi nic innego, jak tylko powiedzieć mu "mam nerwicę"... dużo kosztowało mnie to, by powiedzieć to głośno i wyraźnie.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
11 lis 2014, 09:57

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Carlsberg 16 lis 2014, 00:15
a ma ktoś poczucie pustki? tzn wiecie, zlewacie objawy nerwicy, nie boicie sie śmierci i nagle was dopada, że nic tak naprawdę nie ma sensu. Że wzszstko wokól to ułuda.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
292
Dołączył(a)
03 lut 2012, 18:51

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez grzesiek85xxx 16 lis 2014, 08:50
I znow to samo. Myslalem ze juz jest ok do teraz. Dostalem prace ale na wyjazdach tygodniowych nie znam sie na niej wogole i pomimo ze mam swiadomosc ze wszystkiego sie mozna nauczycnie spalem cala noc. W zoladku mnie zaciska. Zaczalem dopiero 2 dzien brac oriven wiec za wczesnie na rezultaty. Nie wiem co mam ze soba zrobic. Pieniadze sa mi potrzebne i nie chce uciekac poraz kolejny. Pomozcie prosze
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
28 lut 2014, 12:02

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 25.anowi 16 lis 2014, 09:43
Witam.
Jestem tu świeżą osobą i chciałabym się podzielić z Wami moimi doświadczeniami...tylko nie wiem czy mam opisać tu po krutce moją historię żebyście wiedzieli od czego wzięło się moje zaburzenie ? czy nie koniecznie.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 lis 2014, 21:41
Lokalizacja
Puławy

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez asl 16 lis 2014, 19:04
25.anowi napisał(a):Witam.
Jestem tu świeżą osobą i chciałabym się podzielić z Wami moimi doświadczeniami...tylko nie wiem czy mam opisać tu po krutce moją historię żebyście wiedzieli od czego wzięło się moje zaburzenie ? czy nie koniecznie.

pisz wszystko ;)
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
311
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Dobry 16 lis 2014, 23:32
Cześć Wszystkim!!! :-)
Z tego co tu czytam to też zaliczam się do osób, które mają nerwicę lękową. Moje pierwsze objawy zaczęły się w trzeciej klasie podstawówki. Pamiętam że to wszystko zaczęło się od bardzo szybkiego bicia serca, bardzo się tego bałem i przejmowałem się tym, nie wiedziałem co mi jest i coraz bardziej wkręcałem sobie że to jakaś poważna choroba i mogę mieć chore serce, a nawet nagle dostać zawału od takiego szybkiego bicia. Bałem się strasznie o tym mówić, myślałem że jak komuś to powiem to mnie wyśmieje i wyjdę na jakiegoś idiotę. Ponad to nie chciałem być traktowany jako osoba chora, aby nie czuć się gorszy. W tamtym czasie miałem poczucie że chcę być najlepszy, tym bardziej problem z moim sercem mnie przybijał. Niekiedy miałem myśli że niedługo umrę, nie warto już żyć i tak w życiu już nic nie osiągnę bo pewnie niedługo umrę. Takie myślenie nie towarzyszyło mi cały czas, były okresy że czułem się lepiej i nie myślałem w ten sposób. Przed wystąpieniem tych objawów byłem osobą bardzo wesołą i ciekawą świata.

Ataki szybkiego bicia serca i tych przykrych myśli towarzyszyły mi ze zmienną częstotliwością i intensywnością do drugiej klasy liceum. Na początku drugiej klasy liceum mój stan się znacznie pogorszył, najpierw zacząłem zauważać że ręce jakoś bardziej mi drętwieją, przez co nieraz musiałem przerywać grę na komputerze, aby krew mogła dopłynąć. Następnie zauważyłem że zaczyna mi towarzyszyć jakieś dziwne napięcie nerwowe (czułem że muszę wszystko szybko i najlepiej robić jak się tylko da, a przy okazji nie mogę popełnić żadnego błędu), razem z tym napięciem pojawiło się skakanie mięśni, zaczęło mi szumieć w uszach, zacząłem widzieć jakieś czarne spirale przed oczami, od tamtej pory towarzyszy mi również śnieżenie na całym tle widzenia. Stałem się jakiś otępiały i zmęczony, moje wyniki w szkole zaczęły się pogarszać. Jak się uczyłem to pojawiały się natrętne myśli że i tak się nie nauczę, że coś mi jest. Z tymi objawami poszedłem w końcu do lekarza, zrobili mi wszystkie badania i nic wielkiego nie znaleźli, nawet tomografie głowy miałem robioną i nic nie wyszło. Ja leżałem później w szpitalu to powiedzieli mi tylko że mam za mało jakiś pierwiastków we krwi i podali mi je w kroplówce.

Po tych wynikach poczułem się trochę lepiej bo się trochę uspokoiłem, ale objawy mi wcale nie ustąpiły. Moje napięcie nerwowe i lęki nie opuściły mnie. Strasznie mocno zaczął się ujawniać lęk przed dorosłością i dorosłym życiem, przed studiami i maturą. Przez maturę jakoś przebrnąłem, ale wynik jaki uzyskałem był słaby i nie usatysfakcjonował mnie w ogóle. Chciałem iść na studia dzienne, ale się nie dostałem więc poszedłem na zaoczne. Gdy się zbliżał koniec pierwszego semestru zacząłem chyba odczuwać coraz większy niepokój bo wiedziałem że sesji raczej nie zaliczę. Kiedy byłem na przed ostatnim zjeździe serce znowu zaczęło mi bardzo szybko bić, tak szybko jak nigdy dotąd, myślałem że już po mnie. Byli ze mną moi koledzy z którymi jeździłem na studia, ale wstydziłem się im o tym powiedzieć i nie chciałem im zrobić problemu że będą na mnie źli. Zacząłem się coraz bardziej nakręcać że to już koniec i że do domu nie wrócę, że umrę. Nie wiedziałem wtedy że inni też tak mają i że są to ataki paniki. Przestraszyłem się tego dla mnie takie szybkie bicie serca równe było nagłej śmierci. Dobrze że stało się to pod koniec zajęć, bo nie wiem jak bym od rana to wytrzymał. Do domu jechałem ponad dwie godziny i modliłem się, abym do niego wrócił bo cały czas mi to serce tak szybko biło, nawet lewa ręka z tego wszystkiego zaczęła mnie mocno szczypać. Po tym ataku zacząłem się bać wychodzić z domu, bałem się że znowu mnie taki atak złapię a wtedy na pewno umrę. W domu na szczęście czułem się bezpiecznie. Zawaliłem studia bo bałem się tam jeździć.

Obecnie mam 28 lat, z tamtym lękiem nie potrafię sobie poradzić do tej pory, nie jest on już aż tak duży jak był, ale towarzyszy mi cały czas. Myślę że może nawet kiedyś z niego wyjdę. Jeśli chodzi o mój post to chciałem się spytać czy ktoś z was ma podobne objawy somatyczne? Zastanawiam się czy objawy te mam bo mam nerwicę, czy może jakieś inne czynniki mogą takie objawy wywoływać, a przy okazji podnosić napięcie nerwowe i lęk.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
21 mar 2014, 21:46

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Otakion 19 lis 2014, 18:22
Witam

Ktoś ze Szczecina lub zachodniopomorskiego ?
Chętnie popisze i wymienię się doświadczeniami.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 lis 2014, 17:17
Lokalizacja
Szczecin

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Libbylo 22 lis 2014, 22:15
@carlsberg ja tak mam bardzo czesto. Strasznie wtedy chce zeby cos mi poprawilo humor, przypominam sobie o takich rzeczach, ale wiem ze i tak mi nic nie pomoze bo po prostu.... Nic nie ma sensu. Nie ma nadziei. Nawet jak wyzdrowieje, to co dalej? Nic nie ma.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
22 lis 2014, 21:28

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ginny 24 lis 2014, 23:58
Dobry napisał(a):Obecnie mam 28 lat, z tamtym lękiem nie potrafię sobie poradzić do tej pory, nie jest on już aż tak duży jak był, ale towarzyszy mi cały czas. Myślę że może nawet kiedyś z niego wyjdę. Jeśli chodzi o mój post to chciałem się spytać czy ktoś z was ma podobne objawy somatyczne? Zastanawiam się czy objawy te mam bo mam nerwicę, czy może jakieś inne czynniki mogą takie objawy wywoływać, a przy okazji podnosić napięcie nerwowe i lęk.


Jest tutaj mnóstwo osób, które mają podobne objawy. Ja już nie zliczę ile ja ich miałam. Od zimnych dłoni po... ebolę :D. Nerwica powoduje dużo objawów, bo wie czego się najbardziej boimy. Pisałeś, że miałeś zrobione różne badania więc jesteś okazem zdrowia tylko nerwica powoduje, że myślisz inaczej.
Chodzisz do lekarza? Zażywasz jakieś leki?
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
27 paź 2014, 14:10

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Dobry 26 lis 2014, 00:17
Dziwi mnie to że jak mój nastrój i samopoczucie się poprawiało, a nawet jak już czułem się dobrze to objawy somatyczne wcale nie ustępowały mi. W tamtym roku nawet pojechałem na wakacje na Mazury i źle się nie czułem, a nawet myślałem że pokonam mój strach przed dalekimi wyjazdami ;-) Wy też tak macie że objawy somatyczne są z Wami cały czas, nie zależnie od waszego nastroju? :-/
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
21 mar 2014, 21:46

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 28 gości

Przeskocz do