Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ciaciek1991 20 wrz 2014, 14:55
no bo czlowiek sam sie nakreca i mysli nogi z waty i jak tu cos zrobic ale wlasnie trzeba to zwalczyc :) duzo wlasnie dają rozmowy z kims i spedzanie jakos czasu nawet przez tego skype :) aby nie zostawac samemu z wlasnymi myslami ;)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
23 sie 2014, 16:03

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez PM92 21 wrz 2014, 00:31
Taraneh napisał(a):Ja mam lęki zwiazane ze zdrowiem. Podczas atakow wkrecam sobie, ze cos mi sie dzieje i najpewniej zaraz zejde z tego swiata z powodu zadlawienia, uduszenia, kolatania serca czy czegokolwiek - oczywiscie wiem, ze moje leki sa w 100% irracjonalne ale nie moge nad nimi zapanowac. Na szczescie te ataki nie sa czeste, w porownaniu z waszymi doswiadczeniami, ale ostatnio kilka razy w miesiacu mam nowa faze... moja rodzina ma juz dosc wysluchiwania ciagle nowych niestworzonych historii, nikt za bardzo tego nie rozumie. W ostatnim czasie mialam dusznosci, porobilam wszystkie badania, ktore wyszly w porzadku i po kilku dniach przeszlo. Pozniej wyladowalam na pogotowiu z zawrotami glowy, dostalam zastrzyk srodka uspokajajacego, kilka dni pozniej wszystko bylo w porzadku. Po tym wkrecilam sobie, ze zarazilam sie HIV. Czas oczekiwania na badanie i wyniki to byl najdluzszy tydzien mojego zycia, wkrecilam sobie taka psychoze ze praktycznie juz sama siebie przekonalam, ze jestem chora i zaczelam w glowie ukladac sobie historyjke jak bede zyla zakazona. :roll: Oczywiscie test wyszedl negatywny - jestem zdrowa. Kolejny wkret - zadlawienie. Jedzac platki kukurydziame na sucho wkrecilam faze, ze platek wpadl mi do drog oddechowych i pluc i pewnie sie od tego udusze - nieprzespana noc, telefony do rodziny, ktora ma mnie dosc... Wczoraj pech chcial, ze zadlawilam sie kawa i kolejna faza, ze pewnie kawa wlala sie do pluc i teraz cos mi sie stanie. Narzeczony mnie wysmial, a ja nie moge przestac obsesyjnie myslec o tym co z ta kawa w moich plucach, choc mam swiadomosc irracjonalnosci i absurdalizmu moich mysli. Czesto udaje mi sie wygrac z myslami. A jesli nie to kursuje po lekarzach i robie badania az upewnie sie, ze wszystko jest w 100% w porzadku.

Tak wygladaja moje ataki. Radze sobie z nimi jak dotad sila psychiki. Kilka razy wzielam ziolowe tabletki uspokajajace, ale chyba najbardziej na swiecie boje sie jakichkolwiek lekow. Rzadko biore nawet tabletki przeciwbolowe.
Dlatego w razie ataku robie wszystko, zeby sie rozkojarzyc, nie myslec, wmawiam sama sobie, ze moje natretne lęki to bzdura... przeciez za kazdym razem panikuje i okazuje sie, ze jestem calkowicie zdrowa i nic mi mie ma.

boże, jesteś zupełnie jak ja :p mam identycznie, nie mogę niczego zjeść, bo poczuję, że jakoś dziwnie mi się przełknęło i nie mam humoru do końca do dnia, do tego dochodzą jeszcze bóle w klatce piersiowej w okolicach serca i myślę, że mam jakiś zawał czy coś, to jest okropne i nie da się z tym żyć, a ludzie nie rozumieją tego i to jest najgorsze...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
18 wrz 2014, 05:29

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Pikadio 21 wrz 2014, 12:34
Właśnie najgorsze są te obawy, że zrobi się coś niekontrolowanie. Mamy odczucia typowe w sytuacjach zagrożenia. U mnie nerwica cofała się co jakiś czas na kilka miesięcy, czasami nawet do 2 lat, ale wtedy pojawiały się albo natręctwa albo kompulsywne objadanie się albo obsesyjne głodzenie. Zawsze było coś, nie było nigdy dobrze. W tym momencie lęki cofają się (od ponad 3 miesięcy biorę Xetanor 20mg), w zamian za to mam coraz częstsze napady na jedzenie, staram się sobie z tym radzić, ale to nie takie proste. Generalnie nerwy wznowiły się w trakcie mojej ostatniej pracy, jako sprzedawca. Współpracownicy byli wredni, fałszywi i próbowali manipulować każdym kto im się nawinął. Wiem, że to niedobrze, ale szczerze poniektórych nienawidzę i nie życzę im niczego dobrego. Byłam narażona również na mobbing ze strony kierowniczki. Osoba w ogóle niekompetentna nie umiejąca załątwiać konfliktów i spraw między pracownikami. Buntująca innych. Atmosfera z czasem stawała się coraz gorsza, a ja za swoje oddanie pracy nie dostałąm pochwał, a wręcz przeciwnie, byłam wyśmiewana i obrażana. Wg niektórych stałam się wredna niemiła i byłam wielką panią. W tym czasie uczęszczałam też na terapię, około roku. Dużo się zmieniłam, ale trafiałąm na opór współpracowników i ludzi wokół mnie. W końcu dostałam takiego ataku z drgawkami że musiałam wszystko ujawnić w pracy, że jestem chora i poszłam na zwolnienie. Dziś pracuję spokojnie z dala od tych ludzi, ale problemy zawsze są. Ludzie silni psychicznie powiedzieliby, że to sytuacje niekomfortowe, proste, a dla mnie relacje z innymi przysparzają mi dużo stresów i nerwów, wszystkim się przejmuję.
Z góry przepraszam za chaos, ale pisze pod wpływem emocji. Ciekawa jestem jak u was to wygląda i czy poczyniliście jakieś kroki do zmiany ?

Pozdrawiam znerwicowanych jest nas więcej niż myślimy :)
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
13 wrz 2014, 19:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Nerwowa0 21 wrz 2014, 20:12
U mnie nerwica dala mi spokoj na jakies niecale 2 lata. Oczywiscie czasami w tymmczasie mialam zaczatek malego ataku ale zaraz przechodzilo. W czasie bez atakow zaczelam dbac o siebie, dobrze sieodzywiac,mcwiczyc i pilam duzo wody. Niestey od roku nerwica mi wrocila i chyba zaczela sie objawiac w postaci hipochondrii. Ciagle wydaje mi sie ze jestem chora a mimo dobrych badan krwi mam podejrzenia ze sa bledne :( bije sie z myslami czy isc do psychologa. Co 3 miesiace robie badania krwi...mam tego dosyc :(
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
19 wrz 2014, 14:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez claudiam 24 wrz 2014, 18:59
Dbajcie o siebie.. zażywajcie, jedzcie, pijcie magnez.. zdrowo się odżywiajcie, unikajcie konserwantów i całego syfu, który nam serwują w marketach, aptekach itp. to 50% sukcesu, 30% sport (ale bez przesady), 20% sposób myślenia i odpychanie od siebie negatywów, ale to wynika ze zdrowego odżywiania, wysypiania się oraz sportu.. wiem, że czasami jest bardzo ciężko na tle takiego zepsutego społeczeństwa, które potrafi nawet zniszczyć humor w tramwaju, autobusie.. ale wiedzcie, że oni wówczas mają większy problem ze sobą..osoby, które przejawiają agresję i znieczulicę.. uśmiechnijcie się i idźcie dalej.. nie kumulujcie w sobie złych emocji, co będzie to będzie.. zdrowie zawsze było i jest najważniejsze.. ani kasa, ani studia, ani chłopak czy dziewczyna Wam tego nie da.. dlatego czasem warto wyluzować i zrobić coś dobrego dla innych, dostać w zamian tylko ciepły, szczery uśmiech.. myślę, że każdy z nas tego potrzebuje, a gdy spróbujecie stanie się to dla Was świetnym kluczem do skupienia się na pomocy tym, którzy są bezbronni oraz do odciągnięcia myśli od swojej osoby i psychiki.. skupcie się na prawdziwych problemach innych na zasadzie - jak mogę im pomóc.. zobaczycie, że Wasze problemy to pikuś i nerwy ustąpią..a przy okazji poczujecie się ważni i lepsi od tych frustratów, którzy biegają tylko za pieniędzmi itp. itd. ;-)
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sie 2014, 21:26

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Nerwowa0 25 wrz 2014, 02:18
tak to prawda, sport i zajecie jest kluczem do polepszenia sytuacji ale nie jestm pewna czy to wystarczy. Jesli chodzi o mnie to przez 2 lata kiedy nerwica mnie opuscila wlasnie wtedy zaczelam o siebie dbac, sport, dieta, studia, duzo zajec...od kiedy czelam prace nerwica o mnie zapomniala ponownie, nie mialam czasu myslec o niej. Jednak teraz siedze w domu na przymusowym wolnym i wariuje....znowu wrocilo wszystko, lęki, strach przed chorobą, napady paniki - nagłe, bezsennosc... chyba terapeuta bedzie potrzeny :(
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
19 wrz 2014, 14:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez sylvia_pt 26 wrz 2014, 14:34
Ja miałam 3 lata spokoju...do czasu kiedy syn poszedł do przedszkola. Jest "mamicycek" i strasznie denerwowałam sie przed rozpoczeciem roku. No i stało się. Nerwica wróciła, mimo tego, że cały czas biorę 5mg Mozarinu. Czuję niepokój, nie mam apetytu, nie potrafię usiedzieć w miejscu...ale walczę ze sobą. Bo najważniejsze to uświadomić sobie, że to nic strasznego i tylko nasze pozytywne myślenie, ewentualnie zajęcie się czymś co pozwoli nam zapomnieć pomoże nam normalnie funkcjonować. Wam jest ciężko, mnie również. Chyba musimy nauczyć się z tym żyć... :(
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
26 wrz 2014, 14:18

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 27 wrz 2014, 12:15
Jak znosicie przeziębienia w nerwicy? Ja już miałem spokój od ataków ale od kilku dni jestem przeziębiony i ataki wróciły.
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez aurelius 28 wrz 2014, 16:05
claudiam napisał(a):Dbajcie o siebie.. zażywajcie, jedzcie, pijcie magnez.. zdrowo się odżywiajcie, unikajcie konserwantów i całego syfu, który nam serwują w marketach, aptekach itp. to 50% sukcesu, 30% sport (ale bez przesady), 20% sposób myślenia i odpychanie od siebie negatywów, ale to wynika ze zdrowego odżywiania, wysypiania się oraz sportu..


Potwierdzam to w calej rozciaglosci. W roku 2013 zaczalem chodzic regularnie na silownie i biegac (conajmniej 3 razy w tygodniu). Na treningach cwiczylem intensywnie (duzo ciezkich cwieczen typu przysiady ze sztanga, martwy ciag, wyciskanie sztangi itp) Do tego doszla dieta: duzo czystego jedzenia, duzo bialka, warzyw, owocow. Do tego wlasciwie calkowite wyeliminowanie z diety syfu (alkohole, napoje slodzace, slodycze, biale pieczywo (!)). Do tego suplementacja: magnez + omega 3. Rezultaty byly nieprawdopodbne. Czestotliwosc atakow zostala ograniczona o jakies 70-80%. Calkowocie wyluzowany i nic nie bylo w stanie spowodowac nadmiernego spiecia.

W tym roku zrobilem sobie przerwe od cwiczen. Wprawdzie nie ma tragedii jesli chodzi o powrot objawow, ale jestem wyraznie bardziej spiety. Do tego mocna kawa w robocie i atak gotowy :)

Polecam kazdemu regularna aktywnosc fizyczna + czysta dieta z suplementacja.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
16 sty 2011, 03:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez dzama 29 wrz 2014, 15:14
Wczoraj mialam pierwszy raz po dosc dlugiej przerwie atak paniki w szkole(powrot do niej=nasilona nerwica). Nie wiedzialam co sie dzieje,bylam przerazona. Musialam wyjsc i wrocic do domu,wtedy pczulam sie lepiej.
Zniose duzo objawow,ale zawrtow glowy nie jestem wstanie zniesc i uczucia,ze zaraz zwymiotuje:/
Strach zdominował moje życie. Odebral marzenia i ambicje...
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
03 lip 2011, 16:10
Lokalizacja
Dolny Slask

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Paola28 30 wrz 2014, 15:45
W moim przypadku też zaczęło się od Kościoła, zemdlałam, potem bałam się chodzić ale chodziłam (cały czas miałam wrażenie ze zaraz zemdleję). To było jak byłam nastolatką - nie pomyślałam, ze to się już zaczyna coś dziać. Jak złapał mnie taki największy atak około dwa lata temu...to bałam się chodzić wszędzie, po markecie to w biegu robiłam zakupy, żeby nie zemdleć. Jakiś czas miałam taką sytuację, że w autobusie i tramwaju kiedy jechałam było mi strasznie niedobrze, bardzo bolał mnie żołądek - teraz już nie. Ogólnie nie pamiętam, kiedy mnie coś nie bolało. Zaczęło się od bólu z lewej strony głowy, takie kłucie - chodziłam do lekarzy, wysłali mnie na badanie, ale że miałam czekać 6 miesięcy to moja ciocia powiedziała, że zabierze mnie na wakacje :) i przeszło :) bóle ustąpiły. Nawrót był po jakimś czasie dopiero - najpierw bolała mnie szyja - taki skurcz (pomyślałam sobie, że brakuje tylko, żeby zaczęła mnie znowu boleć głowa...i zaczęła!!! znowu lekarz, badania, psychiatra, bioxetin i po roku minęło. Teraz powoli coś wraca, ale dzięki temu, że jestem świadoma już co się ze mną dzieje to nie panikuje, obserwuje swoje ciało. Niedawno miałam bóle w okolicach serca, usg, ekg - serce zdrowe. Teraz boli mnie w okolicy mostka z prawej strony, taki ból jakby uciskający i przy uciskaniu boli bardziej - w końcu muszę iść znowu do lekarza i sprawdzić co tam się dzieje. W zasadzie jestem między jedną a drugą wizytą u lekarza. Ciągle się wszystkiego boje, strasznie się stresuję, czasami nawet nie umiem porządnie sklecić zdania, jąkam się strasznie ze stresu :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
30 wrz 2014, 15:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez sylvia_pt 01 paź 2014, 10:47
Dziewczyny, ja też jestem ciągle zmęczona i ledwo wstaję z łóżka. Moja pani doktor stwierdziła, że jest to też spowodowane porą roku...skoki ciśnienia, deszcze, głównie brak słońca.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
26 wrz 2014, 14:18

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez neopunk 02 paź 2014, 10:07
Ten brak energii to tłumione emocje. Ja tak ciągle mam.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
06 sty 2013, 18:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Beniusiacium97 04 paź 2014, 12:08
Witam :) Mam 17 lat , dopiero weszłam na to forum. Chciałam się podzielić z Wami historią o mojej nerwicy
Wszystko zaczęło się rok temu :(
Moj pierwszy atak wyglądał tak : derealizacja, palpitacje serca, brak możliwości brania głębokiego oddechu, trzęsienie się całego ciała, strach przed śmiercią, zwariowaniem. I tak ataki powtarzały się przez 3 kolejne dni :(
Potem po powrocie do Polski dostałam kolejnych objawów : męty przed oczami, dd, tiki nerwowe, napięcie okropne ( które jest objawem który najbardziej mi przeszkadza ) brak możliwości skupienia się, szybkie denerwowanie się, płaczliwość,drętwienie części ciała,biegunki, częste oddawanie moczu, uczucie lęku, strach przed schizofrenią, szukanie chorób oraz napięcie przed miesiączkowe . Swoje pierwsze objawy pamiętam w podstawówce, niska samoocena, tiki okiem, brak możliwości złapania głębokiego oddechu.. :(
Po 5/6 miesięcznej terapii psychologicznej (diagnoza nerwica lękowa :( )uświadomiłam sb ze moja nerwica wyklucza schize, gdybym miała mieć schize to uaktywniła by się ona a nie nerwica, miała bym objawy psychotyczne, z tym już się nie mecze. Zniknęły ataki, dd pozostały tylko męty przed oczami silne napięcie, tiki nerwowe, płaczliwość
Na razie chce wyjść z nerwicy bez leków, jak na razie świetnie sobie radze, bo była tragedia, moja nerwica jest spowodowana konfliktami wewnętrznymi przez ciężkie dzieciństwo :(
Mam 17 lat, możne pomożecie mi jakoś ? Jak radzić sobie z objawami które mi pozostały ?
Z góry dziękuje za pomoc, buziaczki :*
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 paź 2014, 11:48

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 18 gości

Przeskocz do