Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Rebelia 29 sie 2014, 23:17
Czy słyszeliście o Pramolanie?

Nie. Na co to dostałaś konkretnie? Brał to ktoś jeszcze?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez claudiam 30 sie 2014, 12:03
Rebelia napisał(a):
Czy słyszeliście o Pramolanie?

Nie. Na co to dostałaś konkretnie? Brał to ktoś jeszcze?



Nie ja, syn (policjant) koleżanki mojej mamy, która rozmawiając o tym dowiaduje się, że bardzo dużo ludzi ma podobne schorzenia. Wiem, że lek jest bardzo dobry, dlatego pytam.
Zauważyłam, że w przypadku nerwicy nawet optymizm i ogólna euforia przeszkadza, odreagowujemy to przed snem i w nocy. To działa tak samo jak nakręcanie się chorobą i lękami. Nie możemy się za bardzo cieszyć, bo to powoduje nocne odreagowanie. Każde głębsze emocje, w przeciwieństwie do płaczu. Myślę, że najlepszy jest sport i uciekanie do ludzi, przyjaciół, żeby to zdusić w sobie. Czy ktoś z Was uprawia go regularnie? Przestałam, ale wiem, że jest świetnym ujściem nagromadzonych "emocji". Kiedy macie przyspieszony puls wystarczy rzadziej oddychać, lęk bardzo szybko odchodzi (nie udusicie się, spokojnie). Czasami jednak mamy wrażenie, że nadal nas "trzyma", że coś musi z nas "zejść", szukamy wrażenia ulgi, bo nas spinają mięśnie.. jestem na etapie poszukiwania szybkiego rozładowania napięcia poprzez zduszenie lęku i przeniesienie uwagi na inne rzeczy.. najbardziej skutecznych w percepcji i pozyskaniu naszej koncentracji.
Co odciąga Was od myślenia o lękach w trakcie ataku?
Dobrym sposobem jest infantylizm manifestowany poprzez nasze zachowanie, czyli najprościej rzecz ujmując - wygłupy, śpiew, taniec.. "obśmianie" objawów nerwicy.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sie 2014, 21:26

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez jagodna 01 wrz 2014, 19:57
Lekarz pierwszego kontaktu zapisał mi Pramolan. Biorę pierwszy dzień. Efektu nie widać, ale liczę, że za kilka dni... dam znać :) I prawda, najlepiej, jak już sobie ktoś wkręci napad, kolejną chorobę to najlepiej powiedzieć to komuś bliskiemu... moja mama jak usłyszała, że wydaje mi się, że mam stwardnienie rozsiane to pękała ze śmiechu - może mam, może nie mam, ale na tamten moment śmiech rozładował napięcie :)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
26 sie 2014, 13:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Iruś 01 wrz 2014, 21:29
pramolan...znam lek,kiedys go bralam,ale nie pamietam czy mi pomogl,z lękami nie radze sobie prawie wogole,kiedy sie pojawi czekam z niecierpliwoscia zeby sobie poszedl,fakt,to ze sie komus powie o nim i ze sie przegada sprawe to pomaga,mam meza dzieci,wiem ze gdy zaczyna sie cos dziac to moge do nich zwrocic sie o pomoc,tylko po to zeby byli ze mna,to duzo,u mnie serce wariuje,a raczej ja je nakrecam,kazda sytuacje stresowa odreaguje,po stresie wiem ze bedzie bolalo mnie serce,ze bede miala prawie zawal,ze bede czula slonia na klatce piersiowej,chce wtedy szybko wyjsc,oddalic sie od tego co sie dzieje,wszystko jest trudne i ciezkie,ale pewnie wszystko juz znacie,taki nasz los,lekow nie biore i nie chce brac,aczkolwiek mam w torebce Afobam,zawsze...tak na wszelki wypadek,dziala owszem,ale to ostatecznosc,czasem,a czesem to jest alkochol,tak,on koi i rozluznia wszystkie nerwy,stresy i napiecia,wiem,to nie jest wyjcie,ale ......
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
21 sie 2013, 22:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez claudiam 03 wrz 2014, 13:06
ja już nie zażywam niczego od 1,5 tyg. , zamiast tego jem od kilku dni czekoladę i .. tylko czasem czuję kłucie nerwów, bardzo rzadko, oby tak dalej.. zażywam mały suplement z magnezem i potasem oraz piję zmagnezowaną Muszyniankę i myślę o saaaamych przyjemnych rzeczach ;-)
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sie 2014, 21:26

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez aqnieszka 03 wrz 2014, 23:22
ostatni taki prawdziwy atak ze wszystkimi objawami miałam ze 3 lata temu, ale ostatnio coś zaczęło mi się zbierać na kolejny...to dziwne nieokreślone uczucie, przyśpieszone bicie serca, nieuzasadniony lęk, wrażenie, że zaczynam tracić kontakt... całą siłą woli mówiłam sobie, że to właśnie atak, nic innego, nic prawdziwego, to tylko w mojej głowie, od tego się nie umiera (choć ma się takie wrażenie), potem jak już byłam w stanie cokolwiek robić, to szybko zajęłam się czytaniem czegoś tam ciekawego i przeszło. Nieraz już tak odpędziłam atak...mam nadzieję, że one się we mnie nie kumulują jakoś;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
18 cze 2010, 14:08
Lokalizacja
Toruń

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez lony 05 wrz 2014, 18:04
Moze nie atak paniki, ale stan natarczywego niepokoju. Nie mam juz do tego sily, naprawde. Juz kilka lat temu wykryto w moim sercu szmery, dopiero po tegorocznym ataku paniki postanowilam to skontrolowac. Bylam na ekg, wyszlo ok, wiec olalam sprawe. Ale w srode znowu pojawilam sie u lekarza z zapaleniem gardla i lekarka pytala dlaczego po wczesniejszych badaniach nie przyszlam. No i z tego co mowila to ekg moglo nic nie wykazac i trzeba zrobic usg. Terminy dopiero na nastepny rok, mam przyjsc w listopadzie. Ale najgorsze jest to, ze teraz ciagle sobie wkrecam, ze wykorkuje na zawal, non stop mierze temperature, jak niska to wydaje mi sie, ze to przez to, ze moje serce wolniej pracuje i nie jest w stanie nadazyc z ogrzewaniem calego organizmu, marzna mi ostatnio tez stopy... juz nie wspomne o tym, ze juz wczesniej mialam rozne objawy sercowe, tluczenie, po ktorym musialam kaszlec, klucie, ale zwalalam to na nerwice. Teraz sie boje, ze nie dozyje kolejnego roku przez to, a dopiero co zaczelo mi sie w zyciu ukladac, tyle rzeczy musze jeszcze zrobic...
Masakra. Musialam sie komus wyzalic ;)
Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
23 maja 2011, 14:10

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ketsurui 07 wrz 2014, 14:14
Hej.

Zawsze w szkole, jak każą mi coś przeczytać, dostaję paniki, przy odpowiedziach nie jest tak źle, da się to opanować, ale z czytaniem nie daję rady.

Zaczynam czytać, czuję, że wszyscy mnie słuchają, a ja dostaję nagłego skoku ciśnienia, robi mi się słabo, pocę się, dostaję mdłości i drżą mi ręce. Wszystko da się znieść, ale nie drżący głos, bo to słychać. Normalnie jakbym miała się rozpłakać.
Może macie podobny problem i wiecie, jak sobie z tym radzić? Najbardziej chodzi o głos.

Wiem, że muszę skupiać się na tym, co czytam, ale nie umiem całkowicie. Czytałam o "przenoszeniu uwagi organizmu" na inny bodziec, na przykład szczypanie się, tak żeby nikt nie widział. Naprawdę jestem gotowa zrobić wszystko, żeby tylko się tego pozbyć.
Myślicie, że to działa?
Moglibyście mi coś poradzić? Jutro kolejny tydzień szkoły, znowu tyle godzin stresu...
(co do psychoterapeuty, zaczynam terapię za 3 tygodnie dopiero. muszę jakoś sobie poradzić na razie)

Nie jestem osobą nielubianą, ja sama też lubię moją klasę, ale wstydzę się tego problemu i nie radzę sobie.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
06 wrz 2014, 23:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez claudiam 07 wrz 2014, 16:04
Udaj się do psychologa, czym prędzej. Też tak miałam jak Ty od 3 gimnazjum, przez całe liceum i potem na studiach.. w efekcie po 7-8 latach, stresach tego rodzaju.. nabawiłam się objawów lękowych. Skup się na swojej diecie, jedz z głową i uprawiaj sport, rozwijaj swoje pasje, unikaj ludzi, którzy Cię stresują.

Pozdrawiam serdecznie
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sie 2014, 21:26

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ketsurui 07 wrz 2014, 16:36
Byłam, byłam. Będę miała wizytę raz na miesiąc. Teraz muszę jakoś przetrzymać te 3 tygodnie i nie wiem jak, bo praktycznie co kilka dni trzeba czytać :( To na językach obcych, to na polskim... Jestem załamana.

Te ataki są okropne, najbardziej absurdalne jest to, że czytam naprawdę bezbłędnie, tylko ten stres i drżący głos...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
06 wrz 2014, 23:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez astalawista23 07 wrz 2014, 19:54
Zanim pójdziesz do psychologa, kup sobie w aptece jakieś tabletki ziołowe.To nie zaszkodzi a być może uspokoi cię trochę.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 kwi 2013, 19:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ketsurui 07 wrz 2014, 21:59
Ale ja byłam już u psychologa :) tylko teraz za 3 tygodnie jadę drugi raz i zaczynam terapię. On powiedział, że tak szybko nie da się tego pozbyć, więc próbuję teraz wszystkiego, co tylko możliwe.
Próbowałam z tabletkami ziołowymi, niestety nic to nie dało. To jest zbyt silna panika. Nieuzasadniona.
Jutro kolejne lekcje. Jestem załamana.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
06 wrz 2014, 23:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Rebelia 07 wrz 2014, 22:16
ketsurui, są różne tabsy ziołowe, czasem mogą podziałać. Nie wiem, czy bierzesz jakieś inne leki, ale na rynku jest sporo różnych uspokajaczy bez recepty. Mnie np pomagała waleriana na takie stany napięciowe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez platek rozy 07 wrz 2014, 22:36
ketsurui, ale chodzenie na terapie raz na miesiac nic nie da... powinno sie chodzic raz na tydzien, gora raz na dwa. I to do terapeuty , sam psycholog tu nie zdziala za wiele.
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15816
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 27 gości

Przeskocz do