Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Lisa_ 09 sie 2014, 14:09
To nie mija... Miałam nadzieję, było tak spokojnie... Jutro wyjeżdżam na wyjazd, który wymaga ode mnie wiele energii... A ja jej wcale nie mam w sobie... Czuję się spanikowana, niedawno się wywróciłam z krzesła i coś naciągnęłam i boli mnie w dodatku przez to szyja i bark i ramiona... ;c I to nie pomaga ani trochę. Mam skoki temperatury... Niewielkie, ale obecnie np. 36,9 - 37,0... Takie męczące to, bo nagle siedzę i jest mi gorąco lub zimno... Boli mnie głowa, słabo mi, ściska mi żołądek, nie umiem przełykać, mam wrażenie, że nie biorę pełnego oddechu... To jest straszne... 10 dni wyjazdu. Nie mogę zdezerterować i nie mogę nikogo zawieść... A tak się boję, że to zrobię... ;x
F41.0
Od 17.11.2014 bez leków.
27.03.2014 - 17.11.2014 - escitalopram 10 mg
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
11 mar 2014, 14:37

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez claudiam 09 sie 2014, 21:58
Witajcie,

Jestem tutaj nowa mimo, że pierwszy atak miałam w kwietniu, potem dużo czasu poświęcałam na rekonwalescencję, walkę ze sobą. Zapewne większość z Was, to osoby bardzo ambitne, stawiające sobie duże wymagania, dużo pracujące itp. . Tak jest i ze mną, od dziecka chciałam być najlepsza po dzień dzisiejszy. Przy okazji napotkałam na swojej drodze stalkerów, kobieciarzy i różnych dziwolągów.
Na dodatek nigdy nie rozmawiałam ze swoim ojcem - który ze mną mieszka - słyszałam jedynie wiązanki przekleństw, bolesnych słów.. i byłam ofiarą innych form znęcania się psychicznego. Moja mama niestety ciągle wyjeżdża do pracy.
Przepraszam Was za potok myśli. Feralnego dnia nie zdawałam sobie sprawy co ja w ogóle czuję, konfrontowałam to z wszystkim, co najgorsze. Po 2 miesiącach zmagań oraz walki za pomocą xanaxu miałam spokój. Dużo się poprawiło, myślałam, że już sobie poradzę. Wyciszałam się ok. 1,5 miesiąca, wszystko było w porządku do momentu, gdy nie zaczęłam pracować nocami. Oczywiście przeczytałam mnóstwo artykułów, tekstów itp. itd. Mam podejrzenia, że może to od kręgosłupa..(zróbcie sobie rtg, naprawdę nic nie zaszkodzi, a może się okazać, że to ta przyczyna). Niestety od 2 tygodni odczuwałam gorsze samopoczucie i tak stopniowo, stopniowo temat powrócił. Zażyłam kilka razy skromne pół tabletki xanaxu i dzisiaj znowu.. Miałam termin u psychologa, ale byłam tylko u psychiatry, który rozłożył ręce i powiedział, że gdyby mnie spotkał na ulicy, to by nigdy nie pomyślał, że mam takie problemy. Faktem jest to, że niesamowicie boli mnie przeszłość i pewne sytuacje, o których często myślę i wracam.
Czasami objawy jednak są znikome, skromne i wówczas aby odwrócić uwagę mojej psychiki zaczynam się wygłupiać, na siłę próbuję się czymkolwiek zająć, wyjść do ludzi nie mówiąc im co czuję. Mam problemy ze sportem, nie wiem jak Wy, ale uprawiałam go namiętnie teraz szybko się męczę, a miałam taką kondycję... co sądzicie o jodze, pilatesie, stretchingu, bieganiu? jestem fanką wszystkich tych aktywności, ale czasami mam przerwę kilkudniową, bo się boję..
Chciałam walczyć z tym sama i byłam praktycznie przekonana, że jestem już wolna, ale widzę, że sama sobie nie poradzę i konflikty psychiczne oraz ambicje to samo zło ;-) Z mojego doświadczenia - czuję się samotna, odrzucam od siebie mężczyzn, boję się zranienia ale udaję niesamowicie twardą i niezależną kobietę.. czuję się zbyt brzydka ( mimo powodzenia ) dużo chciałabym w sobie zmienić i pewnych rzeczy po prostu nie zauważam. Zdaję sobie sprawę z problemu jaki tkwi we mnie, ale nawet podczas dzisiejszego ataku czułam nacisk na klatkę piersiową, przez który ciężej było mi miarowo oddychać.. oczywiście miałam świadomość i mam ciągle, że to nerwica jak działa mechanizm, jednak czasem trudno biegać dalej mimo, że czujemy uczucie gorąca w klatce piersiowej.
Wiele bym dała, aby znów być tą Klaudią sprzed roku, chociażby. Z drugiej strony może to jest sposób na poprawę jakości swojego życia?
Jestem osobą z zasadami i przez co na pewno więcej dostaję po głowie, ponieważ dużo negatywnych rzeczy przyjmuję do siebie..
Czy pomógł Wam psycholog?

Dobrej nocy
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sie 2014, 21:26

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Corpse 10 sie 2014, 20:17
Po pierwsze co to za psychiatra co rozkłada ręce i mówi takie rzeczy, rozumiem, że ocenił po wyglądzie? Odwracaj tę uwagę, to dobry sposób próbuj o tym nie myśleć to jest ciężkie, ale nie skupiasz się na objawach i joga też jest dobra może jak się szybciej męczysz zacznij od lekkich ćwiczeń :) Mi psycholog nie pomógł nie będę kłamać, ale to z mojej winy i małego zapału, ale nie u wszystkich tak musi być, próbuj :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
07 sie 2014, 23:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Oleksandra2014 14 sie 2014, 13:16
Witajcie, część z Was pewnie zna moją historię z wątku o objawach nerwicy, tutaj chciałabym powiedzieć coś o swoich 'atakach'. Pojawiają się co jakiś czas, mają jakby dwojaki charakter. Zdarzają mi się napady panicznego lęku, mdłości, walącego serca, gigantycznego ciśnienia, uderzeń gorąca i bólu głowy, jestem wtedy przerażona, trzęsę się i płaczę. Drugi rodzaj to rzadkie, ale powtarzające się okresy kilku - kilkunastu dni zawrotów głowy z poczuciem derealizacji, oderwania świata ode mnie - wydaje mi się wtedy taki nierzeczywisty... Zarówno w jednym, jak i w drugim wypadku nie jestem w stanie przewidzieć, kiedy objawy się pojawią i kiedy się skończą. Na co dzień, każdego dnia, mam dodatkowo położeniowe zawroty głowy - nie jestem w stanie odchylić głowy do tyłu, kiedy się kładę, sufit mi wiruje. Walczę z tym dopiero od niedawna, biorę leki i spotykam się z psychiatrą, czekam na przyjęcie do grupy terapeutycznej, bo panicznie sobie nie radzę, zdarza mi się bać histerycznie nowego dnia i tego, co się wydarzy. Mam nadzieję, że w końcu coś się zmieni...
“Wszechświat to energia, która odpowiada na nasze oczekiwania.”

- James Redfield
Avatar użytkownika
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
11 sie 2014, 18:49

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Paula28 19 sie 2014, 09:04
Czy ktoś z Was czuł się źle codziennie?
Do poprzedniego wtorku miałam napady co około tydzień. Od tygodnia mam codziennie. Caly czas czuję ucisk w klatce piersiowej, jest mi ciężko, gula w gardle, kaszel. Boję się. Rzadko bywają chwilę gdy czuję się dobrze. Mam wrażenie, że jest coraz gorzej :-\
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
24 cze 2014, 10:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ktosia1976 19 sie 2014, 09:44
Paula28,

Ja tak mam.Na początku miałam ataki około dwu tygodniowe skakało mi ciśnienie dostawałam drgawek nagle pojawiał się lęk i panika wysoki puls itd .Potem wszystko wracało do normy i po jakimś czasie znów atak potem znowu było dobrze i takie błędne koło.Potem 2 lata spokoju i znów to cholerstwo wróciło. Ale teraz to codziennie czuję się "dziwnie",źle .Nawet nie umie opisać co się ze mną dzieje po prostu codziennie czuję się źle.Każdy dzień zaczynam i kończę od myśli jak się będę dziś czuła ,czy jutro będzie lepiej i kiedy to się skończy.Parę dni jest w miarę fajnych a potem jakbym znowu cofała się z leczeniem. Męczą mnie już te zawroty głowy te myśli strach przed wyjściem do sklepu czy gdziekolwiek tak się nie da żyć.
sympramol 50mg 2-0-2
lokren 20mg 1-0-0

+ dużo fajek
6 lat walki z nerwicą(zaburzenia somatopodobne)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
21 lip 2014, 13:19
Lokalizacja
śląsk

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Paula28 19 sie 2014, 18:29
Najlepiej czuję się gdy nie muszę iść do pracy. Np dziś było w miarę ok. Jutro do biura. I zaczynam się nakręcać, że pewnie będę się czula źle, bo będę w pracy. Błędne koło
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
24 cze 2014, 10:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Kajmaann 20 sie 2014, 21:29
Ja juz myslalem, ze pokonalem potwota a od tygodnia, poltorej jest jeszcze gorzej, znacznie gorzej. Wstac z lozka nie moge :szukam:
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
09 maja 2014, 00:14

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Paula28 21 sie 2014, 19:47
Czy ktos z was ma jakieś dziwne skurcze w brzuchu? Kilka razy to taki skurcz zaczynał u mnie atak :-/ znów zaczynam się bać, że to jakaś choroba
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
24 cze 2014, 10:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Kajmaann 21 sie 2014, 20:45
Ja mam straszne drganie miesni w roznych czesciach ciala. Wydaje mi sie, ze jestesmy juz tak wyczuleni, ze byle zwykla objawa w organizmie wywoluje w nas atak paniki.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
09 maja 2014, 00:14

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez claudiam 22 sie 2014, 16:34
hej,

Tak, ja też mam skurcze wyczuwalne w okolicy brzucha, wówczas takie nieprzyjemne bóle, ciepło. Miałam już mrowienie, drętwienie kończyn. Kłucie, pieczenie skóry, fale gorąca, napięcie w kręgosłupie, skurcze klatki piersiowej, uczucia ciężkości niemalże ciągle, duszności, bóle głowy, bóle kręgosłupa, kłucia nerwów w wielu częściach ciała ( nie myślcie, że to serce ), czasami zawroty, często derealizacja, senność, niesamowicie "ciężka" lewa ręka. Zażywam doraźnie hydroksyzynę 10 mg. Kołatanie było kilka razy, zrezygnowałam z ćwiczeń bo panikuję, że jak będę ćwiczyć to jeszcze gorzej. Czuję też takie prądy i fale przez całe ciało, uczucie przelewania się w głowie. Wiecie dlaczego to nas tak męczy? Dlatego, że za każdym razem objawy są inne, a nie daj Boże dojdzie do tego infekcja np. gardła tak, jak u mnie kilka dni temu - od razu podejrzewanie wszystkiego, co najgorsze dopóki nie odkryłam, że nasze ciało naturalnie posiada brodawki okolone :-D Nakręcamy się sami.. Izolujcie się od pesymistów, ludzi nerwowych.. ja muszę ograniczyć kontakty z przyjaciółką.. / poza tym kiedy ostatnio próbowałam jej wytłumaczyć, żeby o tym nie gadała, to zaczęła się na mnie wydzierać.. więc sobie pomyślałam, że to ona jest chora bardziej ode mnie, tylko ja to przeżywam..
Uwierzcie w siebie, jesteście silni na tyle, żeby sobie z tym poradzić, drzemie w Was ogromny potencjał, nie dajcie sobie wmówić, że jesteście chorzy.
Pamiętam mój pierwszy, ale mały atak, rok wcześniej przed konkretnym.. powiem Wam, że praktycznie nic mi się nie działo, miałam tylko uczucie gorąca w brzuchu i nie mogłam się uspokoić, nie wiedziałam co to jest.. i obawa przed śmiercią... ta choroba podsuwa Wam jeden scenariusz nawet wtedy, gdy nic się znaczącego nie dzieje, dlatego psychika się nakręca gdy objawy są bardziej konkretne - bo ma podstawy i argumenty.. tylko dlatego.
Pomyślcie o dobrym jedzonku, jacuzzi, kupcie sobie jakiś olejek eteryczny, fajny, pachnący żel do kąpieli, nowe kolczyki, buty.. kupcie mamie kwiaty, upieczcie ciasto z zaskoczenia, zróbcie obiad, zróbcie coś (dobrego) czego do tej pory nie robiliście. Pozwólcie sobie wyjść na ulicę bez makijażu, idealnej fryzury, w bluzie, adidasach, na luzie i uśmiechajcie się do ludzi tak, jak gdyby nigdy nic.. ;-)
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sie 2014, 21:26

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez TylkoSteki 22 sie 2014, 22:07
claudiam : 0

widze pozytywnie :)
co do skurczy mam je codziennie najczesciej na klatce piersiowej . wszystko co na poczatku opisalas to mialem wszystko jak na 17 latka przezywam to jakos :) jednak ze mam dosc nerwowe zycie i stresujace kazdy gdy cos do mnie powie odrazu pyskuje i sie wkurzam . tak juz mam. ale najbardziej mnie obawia puls .. sam mi sie podwyzsza w stanie spoczynku normalnie mam 70-75 to jest super ale czasami mi skacze 90-120 . dzis mialem 90 i klocie w klatce piersiowej po lewej stronie :( pozdrawiam :)
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
18 mar 2014, 13:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Paula28 23 sie 2014, 09:49
Chyba sobie wydrukuje Twoj post :O
A czujecie czasami jakby hmm żołądek miał sienWam odkleic? Strasznie to nieprzyjemne


claudiam napisał(a):hej,

Tak, ja też mam skurcze wyczuwalne w okolicy brzucha, wówczas takie nieprzyjemne bóle, ciepło. Miałam już mrowienie, drętwienie kończyn. Kłucie, pieczenie skóry, fale gorąca, napięcie w kręgosłupie, skurcze klatki piersiowej, uczucia ciężkości niemalże ciągle, duszności, bóle głowy, bóle kręgosłupa, kłucia nerwów w wielu częściach ciała ( nie myślcie, że to serce ), czasami zawroty, często derealizacja, senność, niesamowicie "ciężka" lewa ręka. Zażywam doraźnie hydroksyzynę 10 mg. Kołatanie było kilka razy, zrezygnowałam z ćwiczeń bo panikuję, że jak będę ćwiczyć to jeszcze gorzej. Czuję też takie prądy i fale przez całe ciało, uczucie przelewania się w głowie. Wiecie dlaczego to nas tak męczy? Dlatego, że za każdym razem objawy są inne, a nie daj Boże dojdzie do tego infekcja np. gardła tak, jak u mnie kilka dni temu - od razu podejrzewanie wszystkiego, co najgorsze dopóki nie odkryłam, że nasze ciało naturalnie posiada brodawki okolone :-D Nakręcamy się sami.. Izolujcie się od pesymistów, ludzi nerwowych.. ja muszę ograniczyć kontakty z przyjaciółką.. / poza tym kiedy ostatnio próbowałam jej wytłumaczyć, żeby o tym nie gadała, to zaczęła się na mnie wydzierać.. więc sobie pomyślałam, że to ona jest chora bardziej ode mnie, tylko ja to przeżywam..
Uwierzcie w siebie, jesteście silni na tyle, żeby sobie z tym poradzić, drzemie w Was ogromny potencjał, nie dajcie sobie wmówić, że jesteście chorzy.
Pamiętam mój pierwszy, ale mały atak, rok wcześniej przed konkretnym.. powiem Wam, że praktycznie nic mi się nie działo, miałam tylko uczucie gorąca w brzuchu i nie mogłam się uspokoić, nie wiedziałam co to jest.. i obawa przed śmiercią... ta choroba podsuwa Wam jeden scenariusz nawet wtedy, gdy nic się znaczącego nie dzieje, dlatego psychika się nakręca gdy objawy są bardziej konkretne - bo ma podstawy i argumenty.. tylko dlatego.
Pomyślcie o dobrym jedzonku, jacuzzi, kupcie sobie jakiś olejek eteryczny, fajny, pachnący żel do kąpieli, nowe kolczyki, buty.. kupcie mamie kwiaty, upieczcie ciasto z zaskoczenia, zróbcie obiad, zróbcie coś (dobrego) czego do tej pory nie robiliście. Pozwólcie sobie wyjść na ulicę bez makijażu, idealnej fryzury, w bluzie, adidasach, na luzie i uśmiechajcie się do ludzi tak, jak gdyby nigdy nic.. ;-)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
24 cze 2014, 10:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Kajmaann 23 sie 2014, 11:21
Tego jeszcze nie doswiadczylem Paulo. :roll: :D

-- 23 sie 2014, 11:33 --

TylkoSteki napisał(a):claudiam : 0

widze pozytywnie :)
co do skurczy mam je codziennie najczesciej na klatce piersiowej . wszystko co na poczatku opisalas to mialem wszystko jak na 17 latka przezywam to jakos :) jednak ze mam dosc nerwowe zycie i stresujace kazdy gdy cos do mnie powie odrazu pyskuje i sie wkurzam . tak juz mam. ale najbardziej mnie obawia puls .. sam mi sie podwyzsza w stanie spoczynku normalnie mam 70-75 to jest super ale czasami mi skacze 90-120 . dzis mialem 90 i klocie w klatce piersiowej po lewej stronie :( pozdrawiam :)



Jas ostatnio podczas mierzenia mialem puls 148 i myslalem, ze juz zegnam sie z tam swiatem na dobre. Minelo po kilkunastu minutach. Od tamtej pory obawiam sie wyjsc z domu . Normalnie skacze mi od 70 do 120 i sie tym nie przyjmuje, przyzwyczailem sie. Znam kogos kto mial po 180 i ladowal w szpitalu i wyleczyl chorobe i funkcjonuje normalnie. Pozdrawiam.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
09 maja 2014, 00:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do