Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 29 kwi 2014, 10:17
nerwa, Zmiany dla nas nie sa zbyt dobre..ale musisz to przezyc jakos..chcesz wracac i koniec ..nie mysl o tym.
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 29 kwi 2014, 10:24
hania33, no staram sie :-/ ale wiesz jak to jest. Kurde zamiast juz sie cieszyc i na skrzydlach wszystko robic, to mi sie jakis lęk taki wlączył, fizycznie od razu tez przez to kiepsko i sie zastanwaiam jak ja dam rade wrocic w ogole. Ehhhh Tak mysallam, ze tak bedzie. Jak mi wszyscy mowili, ze teraz juz ostatnie dni to juz spoko na maksa, a ja tak myslalam, ze wlasnie ostatnie beda dla mnie najgorsze...
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 29 kwi 2014, 10:34
nerwa, Ale boisz sie wracac ? boisz sie zmian? Dlatego tak myslisz?
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 29 kwi 2014, 10:45
No wlasnie wiesz, ja staram sobie mowic, ze bedzie ok, ze sie nie boje, ze sie ciesze i ze bedzie dobrze przeciez - bo na pewno nie chcialabym tu dluzej zostawac. Ale mysle, ze moze to jakies takie podswiadome obawy czy cos? I ze taka zmiana, mieszkalam 3 lata prawie tutaj, w innym kraju a nagle wyprowadzka. I jeszcze cala ta podroz, na lotnisko z bagazami, potem smaolot - to tez mnie przeraza. I oddawanie mieszkania, sprzatanie, no generalnie dzisiaj to przeraza mnie wszystko :) I potem tez, cala przyszlosc, ze nie wiadomo jak to bedzie. Ehh
Kurde zazdroszcze ludziom, takim silnym psychicznie, ktorzy po prostu robia co trzeba, niczym sie nie przejmuja, nie maja zlych stanow, nic nie wplywa na ich samopoczucie...
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 29 kwi 2014, 10:54
nerwa, Nie warto rozmyslac co bedzie to bedzie...dasz rade--
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ziomuś 29 kwi 2014, 16:58
Ja musialem dzisiaj wziac urlop. Nie dalem rady normalnie egzystowac.
boje sie ze cos mi sie dzieje z watroba. Oczywiscie wyniki ok ale mnie boli pali piecze szczypie czasami mam uczucie jakby cos tam w srodku pekalo i sie rozlewalo. Doslownie czuje ze mam tam jakby mokro ahhh do kitu samopoczucie.

jedyny sukces to ze udalo mi sie opanowac samemu jeden atak leku. Nagle lek przeszyl cale cialo rozprzestrzeniajac sie od brzucha. Oczywiscie odrazu oddech szybki wstalem napialem sie serce mi walilo strasznie ale o dziwo nie szybko jak zwykle tylko lekko nienaturalnie wolno co sprawilo ze jeszcze bardziej sie przestraszylem ze tym razem cos sie powaznego dzieje ze to nie nerwica ze serce nie daje rady ze za chwilecos zlego sie stanie.
Ale o dziwo mowiac sobie dam rade to nic miales takich atakow wiele udalo sie. Po wszystkim bylem strasznie slaby trzaslem sie z braku sil taki zwiotczaly bylem.

Wczoraj przed snem tez mialem jazde. Piekly, palily, mrowialy mi stopy i dlonie. Chwilami bolesnie. Oczywiscie mialem juz wizje guzow kregoslupa ktore uciskaja mi nerwy etc. Dramat. A dzisiaj caly dzien mam fascykulacje to tu to tam a to usta a to palec a to noga a to brzuch etc. Masakra jak wyladowania elektryczne.
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
23 lis 2013, 23:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez evvelinka 29 kwi 2014, 19:57
nerwa napisał(a):I jeszcze cala ta podroz, na lotnisko z bagazami, potem smaolot - to tez mnie przeraza.


No dla mnie od czasu ataków paniki i tych wszystkich nerwicowych jazd podróż samolotem nie była już przyjemnością. Zawsze uwielbiałam latać.. teraz myślę tylko o tym, że mam zawroty głowy przy zmianach wysokości, czy nie zrobi mi się zakrzepica przy siedzeniu na tym stołku 3 godziny, czy nogi mi nie spuchły i mam w nich czucie, czy znowu będzie mnie chwiało jak wysiądę i w ogóle chcę już tylko znaleźć się na miejscu. To bardzo przykre, bo jak mówię uwielbiałam niegdyś latać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
31 lip 2013, 12:55
Lokalizacja
WWA

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 29 kwi 2014, 20:03
evvelinka, no wlasnie, dla mnie straszne sa te zmiany wysokosci albo jak skreca. Nawet jak ciemno jest i nic nie widac to ja sie od razu rozgladam w panice, a ludzie inni - to mam wrazenie nawet tego nie zauwazaja!

Ja z kolei nigdy nie lubilam latac, bylam pewna, ze nie wsiade nigdy do smaolotu, bo i klaustrofobia, i lek wysokosci. Ale jakos bylam zmuszona dosyc czesto latac mimo wszystko, i w sumie raz chyba z pol roku temu, mialam taki najgorszy lot (ale nie, ze turbulencje czy cos), tylko ja siedzialam 2h w totalnym lęku. Balam sie, ze nie uda mi sie wyjsc z samolotu o wlasnych silach.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez evvelinka 29 kwi 2014, 20:12
nerwa napisał(a):evvelinka, no wlasnie, dla mnie straszne sa te zmiany wysokosci albo jak skreca. Nawet jak ciemno jest i nic nie widac to ja sie od razu rozgladam w panice, a ludzie inni - to mam wrazenie nawet tego nie zauwazaja!

Ja z kolei nigdy nie lubilam latac, bylam pewna, ze nie wsiade nigdy do smaolotu, bo i klaustrofobia, i lek wysokosci. Ale jakos bylam zmuszona dosyc czesto latac mimo wszystko, i w sumie raz chyba z pol roku temu, mialam taki najgorszy lot (ale nie, ze turbulencje czy cos), tylko ja siedzialam 2h w totalnym lęku. Balam sie, ze nie uda mi sie wyjsc z samolotu o wlasnych silach.


Zauważają, miewają nawet gorzej niektórzy, bo wymiotują, ale po prostu wiedzą, że to normalne. Ja w porównaniu do tego jak się czułam kiedyś jak byłam zdrowa i leciałam do tego teraz mogę powiedzieć z całą pewnością, że te zawroty odczuwa się 10x bardziej. Nie wiem czemu tak jest. Tak samo po atropinie.. rok temu też dziwnie widziałam i nie przejęłam się tym, teraz masakra.. od razu jazdy, że coś ze mną nie tak.

Ja podczas swojego ostatniego lotu też całe 3 godziny byłam w stresie i też się bałam, że nie wstanę i nie będę mogła iść, bo mi nogi zesztywnieją i się zablokują co mi się już ze 2 razy zdarzyło. Jak już wstałam z siedzenia było lepiej, wolnymi krokami szłam do wyjścia, ale od wyjścia jak musiałam szybciej iść masakra.. gdybym nie mogła się przytrzymać mojego chłopaka chyba bym nie wyrobiła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
31 lip 2013, 12:55
Lokalizacja
WWA

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 29 kwi 2014, 20:40
evvelinka, no to sluchaj, ja w takim stresie, nie wiedzialam czy wyjde. A lecialam sama i w dodaktu potem musialam isc na pociag i jechac do innego miasta jeszcze (w obcym kraju!), bylam wtedy przerazona. Pamietam ze zanim poszlam po bagaz, poszlam do lazienki i doslownie nie wiedzialam co ja mam robic.... do pociagu ledwo doszlam, takie oslabienie az mi sie wymiotowac chcialo z tej slabosci.
I mysallam tylko, oby do pociagu to potem juz jak dojade to taxowke biore i jakos to bedzie. A ja co.... potem jak dojechalam to nagle uzdrowienie i juz nie taksowki mi byly w glowie, tylko normalnie na autobus poszlam :P I juz wieczorem lepiej bylo.
Ale kolejnego dnia odchorowalam niestety... :-/
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez karoll007 29 kwi 2014, 22:23
Fabienka, chodze na terapie juz od dwoch lat, moj psycholog ogolnie kaze mi urealniac swoje leki ale naprawde mi to nie wychodzi, wsparcia w rodzinie nie mam prawie zadnego, wlasciwie siedze sama ze swoimi lękami, zadnych znajomych przyjaciol.. zaczela powracac depresja a ja nie umiem sie pozbierac rycze non stop siedzac w pokoju i o czym nie pomysle to dostaje ataku paniki.
Boje sie ze nie dotrwam do tej matury albo mnie zetnie z nog tuz przed, nie wybacze sobie tego.Planow na zycie nie mam zadnych, poki co to przetrwac. :(
“We can't win against obsession. They care, we don't. They win.” 
“They love without measure those whom they will soon hate without reason.” 
Lit
Anafranil
Rispolept
Avatar użytkownika
Offline
Posty
155
Dołączył(a)
03 paź 2013, 19:05

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Arasha 29 kwi 2014, 23:53
Kochana, może Cię to niespecjalnie pocieszy, ale ja choć o 10 lat starsza od Ciebie, też nie dorobiłam się w życiu przyjaciół ani znajomych, ale się już do tego przyzwyczaiłam. Całym moim światem jest nauka. Lęki także mam, a jakże i bez wsparcia beznodiazepinami rzadko sobie radzę, ale na zajęcia na studiach staram się chodzić, bo mi sprawiają przyjemność mimo strachu i ciągłego obserwowania się. A tak w ogóle to zmagam się z emetofobią, czyli lękiem przed wymiotami i to on powoduje u mnie ataki paniki. Innych lęków nie mam, ale ten jeden wystarcza, żeby całkowicie zdezorganizować mi życie, bo po pierwsze doszła mi z tego powodu fobia komunikacyjna i boję się gdziekolwiek i czymkolwiek jeździć, więc pozostaje mi walk on foot 8) Po drugie mimo tendencji depresyjnych leków na depresję nie biorę, bo mogą powodować skutki uboczne, wśród których wymienione są wymioty. Jak stoję w kolejce do kasy, to boję się, czy dotrwam itd. itd. Dużo by pisać.

A jeżeli chodzi o moją maturę, która była lata świetlne temu, to wtedy co prawda lęków nie miałam, ale za to zmagałam się z nerwicą natręctw, a mimo to udało mi się napisać egzamin i to bardzo dobrze. Po prostu skupiłam się na temacie i nic innego się nie liczyło. Teraz nie wiem, czy byłabym w stanie. W każdym razie życzę Ci powodzenia, odnalezienia swojej drogi, a brakiem znajomych się nie przejmuj - na siłę ich tak nie zdobędziesz ( wiem z doświadczenia ), bo będzie to albo nieszczere albo po prostu wymuszone. Poczekaj cierpliwie, jeżeli będzie Ci dane to poznasz jeszcze fajnych ludzi, choć wiem, że o to niełatwo w dzisiejszym świecie, zwłaszcza jak ma się nerwicę.

A teraz skup się na ostatnich powtórkach i pomyśl sobie, ja to będzie fajnie, jak już będzie po wszystkim ;) Postaraj się mieć z tego przyjemność, W końcu maturę pisze się raz ... chyba, że masz w planach poprawkę :roll: , czego oczywiście Ci nie życzę. I nie myśl sobie, ze ja nie mam doła. Chodzę na studia, które zaczęłam już któryś raz z ludźmi 8 lat młodszymi ode mnie.

Ściskam Cię serdecznie :D, chociaż się nie znamy. Arasha
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Fabienka 30 kwi 2014, 00:02
Jejku dziewczyny ja w styczniu bylam w Polsce. Mialam tygodniowy wymarzony upragniony urlop od wszystkiego:) maz mnie wygonil tux po sylwestrze do domku-) do mamy taty I brata:) leki jakie mi towarzyszyly wcsamolocie I dzien prized to byl istny koszmar wszystko co opusujecie:) wlaczylam moja ukochana Bridget Jones na moim tel sluchawki I oglafalam caly lot prawie:) pomoglo:) za to spiwrotem bylo koszmarnie:) wymiotowac z nerwow mi sie chcialo slabo ze zemdleje to chyba najgorsze...ma potem spalam w domu 4 godziny taka bylam tym wykonczona..
Karola szkoda ze nie masz w rodzinie wsparcia ale za to puss tutaj co prawda to nie to Samo ale Zawsze ktos cie wyslucha. Pomysl sobie o tym vze ta sytuacja ( matura) sie wlasnie dzieje. Ze ja zdajesz piszesz. Wszystko przezywaj ukladaj scenariusz przrcwicz sobie. Potem bedziesz sie cxula lepiej jakbys Juz to robila piczujesz sie pewniej. Trzymam kciuki mocno za ciebie uda sie napewno!!zapewniam cie ze nie ty jedna napewno masz taki Stres pomysl ze napewno inni tezbrownie mocno przrzywaja. Mi Zawsze pomagalo takie myslenie:)
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
25 mar 2014, 23:37

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez violet_hair_ 30 kwi 2014, 03:26
Jestem przerazona :/ obudzilam sie w nocy przez uczucie duszenia sie podczas snu w ktorym to wlasnie sie dzialo. Dusilam sie strasznie. Czulam wszystko dokladnie, czulam swoja smierc. Obudzilam sie przerazona chwytajac powietrze. Bolala mnie klatka piersiowa, przelyk, tak samo jak w snie. Nie moglam sie uspokoic. Dodam, ze spalam lezac piersia na rece... ;( co to bylo? Teraz nie moge sie uspokoic...
violet_hair_*4w5*INFJ*
Avatar użytkownika
Offline
Posty
327
Dołączył(a)
05 gru 2013, 19:35
Lokalizacja
niebyt

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 12 gości

Przeskocz do