Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez asl 24 kwi 2014, 01:23
a czy ktoś z was miał problemy ze wzrokiem? tzn. zamazany obraz widzenia
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
311
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ziomuś 24 kwi 2014, 12:41
Wzrok to norma przy nerwicy o takich rzeczach nie rozprawiam :-)
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
23 lis 2013, 23:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez asl 24 kwi 2014, 15:39
ziomuś napisał(a):Wzrok to norma przy nerwicy o takich rzeczach nie rozprawiam :-)

mam nerwicę już ponad 20 lat ale takich objawów jeszcze nie miałam.. do wczoraj.. na serio się przeraziłam..
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
311
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Fabienka 24 kwi 2014, 22:34
U mnie przy kazdym ataku ypaniki czy leku nastepuje takie niewyrazne widzenie jakby..
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
25 mar 2014, 23:37

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez TylkoSteki 26 kwi 2014, 21:20
wgl co do wzroku to mam pytanie . nie mam juz atakow lecz problemy ze wzrokiem wiem ze przez ta nerwice alee codziennie bola mnie i oczy i szybko sie mecza wczesniej kiedy mialem ataki to spalem po 3 tyg po 3h . ale napewno juz to odespalem poniewaz 22 godz i mi sie tak spac chce ze masakra nigdy tak nie mialem... powiem wam jeszcze ze jak zamykam oczy tak mi dziwnie mi sie robi jakby jakies prady czy drgawki mi przechodzily przed oczami ;/ pomozcie;/
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
18 mar 2014, 13:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez butterfly_may 27 kwi 2014, 13:06
Uwielbiałam jeździć pociągami i autobusami. Dziś do nich nie wsiądę bo tam zaczęły się tak nagle ataki paniki. Objawia się to tym że zaczyna mi serce szybko bić, nie mogę złapać oddechu, czuję się tak jakbym się dusiła, a najgorsze że wtedy jak się zdenerwuję to chce mi się wymiotować. Wpadam w panikę i jak najszybciej chce uciec z tego miejsca gdzie jestem. Raz bym prawie zemdlała w pociągu bo dostałam ataku paniki i nie mogłam z niego wysiąść, pociąg pędził a ja musiałam w nim trwać. To był koszmar. Miałam też ataki paniki w dużych supermarketach i skupiskach ludzi. Też tak samo się objawiało ale plus był taki że zawsze mogłam sobie wyjść na zewnątrz jak zaczynał się atak. I to mnie uspokajało. Na dzień dzisiejszy nie umiem zmierzyć się z lękiem jazda autobusem i pociągiem. Ale udało mi się przezwyciężyć lęk przed skupiskiem ludzi i dużymi pomieszczeniami. W tych przypadkach małymi kroczkami się oswajałam z lękiem. Specjalnie tam chodziłam i robiłam mały krok do przodu. I tak co jakiś czas. Aż w końcu udało mi się wejść do sklepu, być między ludźmi. Dziś nie raz też odczuwam jakiś lęk ale bardzo rzadko mnie łapie. Jeżeli mogę odwracam od niego uwagę tak długo jak się da. Jeżeli czuję że nie dam rady po prostu wychodzę. Trudno. Ale nie załamuje się z tego powodu. Powtarzam sobie że ma prawo tak być czasami. I to mi pomaga.
.. i żeby nie wiem co .. ale .. nigdy się nie poddawaj ..
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
27 kwi 2014, 11:08

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Rebelia 27 kwi 2014, 21:25
butterfly_may, też kiedyś lubiłam jeździć, ale zrobiło się z tego coś dziwnego, mam nasilone ataki derealizacji właśnie przy długich podróżach, najgorzej samotnych. Kiedy ktoś jest ze mną i jakoś czas zajmuje to w miarę, ale w trybie solo to gwóźdź do trumny :|
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez karoll007 28 kwi 2014, 10:00
Czesc wszystkim,
Pisze tutaj bo szukam pomocy, nie wiem juz jak mam sobie poradzic z atakami paniki, lęku.
Za kilka dni czeka mnie matura, powtarzalam klase trzecia ze wzgledu na pobyty w szpitalach. Zawsze niesamowicie obawialam sie tego czasu kiedy przyjdzie mi napisac mature, powtarzanie klasy i przygotowania. Mam bpd i cierpie na ciagle powracajace stany depresyjne, od grudnia do stycznia znow zaliczylam szpital, od jakiegos czasu zaczelo sie znow psuc. Mam potworny lęk przed matura i kiedy tylko o niej pomysle dopadaja mnie tak okropne ataki paniki.. dretwienie rak, zaczynam sie dusic, mam wrazenie ze serce zaraz mi wyskoczy z klatki, robi mi sie slabo.
Mam duze zaleglosci i w ostatnich dniach staram sie przynajmniej choc troche podlapac wiedzy, ale lęki nie daja mi spokoju. Zaczelam miec bole glowy, w sumie przez nie zaczelam przyjmowac sulpiryd, ale najwidoczniej juz nie dziala.
Niestety wizyte u lekarza mam dopiero na 12 czerwca i nie mam jak sie do niego dostac wczesniej. Niegdy nie mialam tak intensywnych lęków, jestem juz tak rozdrazniona, ze nie wiem za co sie lapac. Nie mam pojecia co to dopiero bedzie w dniu matury. Nie piszcie tylko prosze ze matura to bzdura bo dla mnie to naprawde szczyt moich mozliwosci w ciagu ostatnich lat.
Jak sobie radzicie z takimi lękami?
“We can't win against obsession. They care, we don't. They win.” 
“They love without measure those whom they will soon hate without reason.” 
Lit
Anafranil
Rispolept
Avatar użytkownika
Offline
Posty
155
Dołączył(a)
03 paź 2013, 19:05

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez justyna2305 28 kwi 2014, 11:52
Witajcie !
Ja z nerwicą męczę się ok. 6 lat...3 lata temu zaczęłam terapię u psychologa, trwa ona do dzisiaj i nic. Raz było lepiej raz gorzej, ale w tym momencie jest tragedia...Jestem w 10 tyg ciąży. Na początku byłam mega przerażona, ale później było super, bałam się, ale były to dość łagodne lęki. I pewnie dalej by tak było, ale od 3 tyg jestem na L4 i wtedy się zaczęło...Nie jestem w stanie wyjść do sklepu, na poczte, nigdzie...Na samą myśl zaczynam się strasznie bać i od razu rycze ja dziecko... Nawet ostatnio jak szłam z mężem do sklepu to w połowie drogi musieliśmy wracać bo zaczęłam się panicznie bać. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Jestem załamana, boje się zę te lęki odbiją się na zdrowiu dziecka. Ratujcie..!
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
28 kwi 2014, 11:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pink_hope 28 kwi 2014, 12:18
justyna2305, hormony zaczęły szalec....nie możesz iść do lekarza? w domu też masz lęki?
Raz tylko w zyciu człowiek może być szczęśliwym.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 paź 2012, 13:27
Lokalizacja
Częstochowa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Fabienka 29 kwi 2014, 00:12
Karol co mowia lekarze? Jesli jesters pod opieka lekarza I czesto bywasz w szpitalu to powinni zmienic chyba leki I terapie..Trzeba bardzo duzo nad soba pracowac bo tylko to daje prawdziwe rezultaty. Leki to chwilowr rozwiazanie. Powiedz masz jaki s plan co do dalszego leczenia? Jestes mlodziutka tyle przeed toba..powiem co jak ja radzilam sobie a mialam bardzo silna depresje I nerwice. Nerwica powraca mi ale depresja minela. Rowniez bywakam w szpitalach, placowkach, koloniach bralam leki sulpiryd lerivon oxezepan I sto innych...jednak mi pomoglo pozytywne myslenie..odwracanie uwagi przestanie uzalabia sie. Musialam skincentrowac sie na czyms innym imploded moje uczucua gdzue indziej. To byl mozolny proces a udalo sie. Mam za soba probe samobojcza depresje tak ciezka ze przez dwa lata nie widziakam slonca I nie bylam na swiezym powietrzu...uwierz mi dasz rade ookonac leki musisz pocwiczyc. Ustaloc cel I zasady. Ty jestes pania swojego losu. Powiedz masz wsparcie?
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
25 mar 2014, 23:37

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 29 kwi 2014, 08:45
Kurde u mnie troche kiepsko dzisiaj :-/
Ogolnie przezywam stresy zwiazane z powrotem do kraju. Niby sie ciesze, niby chce wraca, ale to jakas chyba taka duza zmiana jednak, i wykancza mnie emocjonalnie.

Wczoraj jak jechalam do banku, po drodze zaczely mi sie lęki, ale takie na szczescie do opanowania, jakos staralam sie nie myslec. Ale troche to trwalo, wiec pewnie tez mnie wymeczylo. Potem pojechalam do pracy, gdzie okazalo sie, ze mam ostatnie spotkanei z szefem. Niby tez nic takiego, chwila rozmowy i tyle - a ja po prostu tak sie denerwoalam, i bylam potem wykonczona. Wrocilam do domu, troche odpoczelam, ale zaczelo sie jak poszlam spac.
Oczywisce - natlok mysli na maksa, nie moglam zasnac w ogole, wlaczyly mi sie lęki, nie wyobrazalam sobie, jak ja za te pare dni wroce do kraju, ze przeciez ja sie tak boje, zle sie czuje. Dodatkowo mialam scisk w zoladku i niedobrze mi bylo. Po prostu tragedia.. potem troche przechodzilo, ale i tak nie moglam zasnac a potem na nowo te lęki i takie poczucie ze po prostu nie dam rady, ze nie wiem jak przezyje kolejny dzien.

No i cala n oc nie przespana, wiec teraz czuje sie tragicznie. Dodatkowo jakies kołatania serca mnei złapaly -taki ucisk czuje, czy laskotanie, i te mocniejsze uderzenia co i raz, boje sie, ze to moze arytmia jakas. Najgorzej, ze dzisiaj umowilam sie na wyjscie z ludzmi z pracy ale nie ma szans, bede musiala przelozyc. :why:
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez piti_88 29 kwi 2014, 09:18
U mnie ataki są jakieś popaprane.
W sumie są dwa rodzaje.

Jeden to taki, że z powodu nerwów zaczynam szybciej oddychać. To powoduje hiperwentylacje nie do opanowania żadnymi sposobami. Nie pomaga ani torebka, ani oddychanie w ręce - nic. Są one dość mocne. Łącznie trwają około godziny. Najpierw strach i nie panuje nad oddychaniem Potem, sam zaczynam kontrolować oddech. Pojawia się hiperwentylacja, kiedy to mrowieją mi ręce i nogi. Czuję jakbym tracił przytomność. Następnie zaczynam z tego żartować i uspokajam się.

Drugi typ to taki, że czuję przez cały dzień poddenerwowanie nie do opanowania. Bez powodu - po prostu. Naglę opadam z sił i nie mam siły nawet wstać z łóżka. Leże cały dzień bez życia.

Najlepiej się czuje rano i wieczorem, po godzinie 18-stej wracam do życia. W ciągu dnia jest najciężej.
Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia się ten jeden, który nie wie, że się nie da i on właśnie to coś robi.
Chcesz pogadać - zawsze do dyspozycji :) GG:1543457
Avatar użytkownika
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
30 maja 2012, 19:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 29 kwi 2014, 09:23
A ja rano zawsze zle, a zczasem sie poprawia i wieczorem najlepiej.

Ale ostatnio dobija mnie to, o czym napisales - ze to opadniecie sil po ilus godzinach. To jest straszne :( i dodatkowo obawim sie tego, jak jakas stresujaca sytuacja. Mi sie wydaje, ze to sie wydziela adrenalina, od stresu a potem jak spada to takie efekty :-/ Mnie to jescze czesto kolejnego dnia trzyma.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do