Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blue_girl 11 kwi 2014, 01:30
Dziewczyny a chodziłyście na jakąś terapię?
Kobiety nie zmienisz. Możesz zmienić kobietę. Ale to nic nie zmieni.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
17 sty 2010, 19:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 11 kwi 2014, 08:35
blue_girl, ja chodzilam kiedys i bardzo mi pomogla. Mialam atak za atakiem i tygodniami (albo i miesiacami) nie wychodzilam z domu, a po terapii (i to nawet bez lekow zadnych), wszystko przeszlo i mialam 10 lat spokoju :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Pimpuś 11 kwi 2014, 11:03
Ja chodziłam do psychiatry, jednak miałam kilka różnych problemów jednocześnie i lekarz skupił się raczej na uspokojeniu mojej agresji, gdyż mieszkałam pod jednym dachem z 1.5 rocznymi siostrzenicami i priorytetem było ich bezpieczeństwo przy mnie. Więc główny problem uprzykrzający mi życie pozostał i wciąż rośnie :-|
If you're searching out for something -
Don't try so hard
If you're feeling kinda nothing -
Don't try so hard
When your problems seem like mountains
You feel the need to find some answers
You can leave them for another day
Don't try so hard

- Freddie Mercury
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
10 kwi 2014, 22:03
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blue_girl 11 kwi 2014, 11:41
Jeśli to Cię pocieszy, też miałam czas kiedy miałam ochotę przywalić ludziom na ulicy, w autobusie.
Zero cierpliwości. Zresztą każdy tak miewa.
To był czas kiedy miałam kłopoty i nie radziłam sobie z emocjami.
Pomoc psychiatry średnio oceniam, przede wszystkim nie wszyscy potrafią i chcą słuchać.
Zaczęłam chodzić na terapię i dokopywać się do lęków, bo agresja to przecież też forma lęku.
Kobiety nie zmienisz. Możesz zmienić kobietę. Ale to nic nie zmieni.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
17 sty 2010, 19:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Lisa_ 13 kwi 2014, 09:17
Wdech, wydech...
Zaraz na wieś, tyle ogarniania, tyle się dzieje, a ja znów się boję...
Jak ja mam w wakacje przez 9 dni być animatorem na obozie... Przecież wykończę siebie, dzieci i pozostałych animatorów jak tak dalej pójdzie, a już się na to zgodziłam...
F41.0
Od 17.11.2014 bez leków.
27.03.2014 - 17.11.2014 - escitalopram 10 mg
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
11 mar 2014, 14:37

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Pimpuś 13 kwi 2014, 11:33
Znowu doświadczam mini zawałów serca... Mój luby koniecznie chce, żebym zaczęła funkcjonować w społeczeństwie. Za pół godziny mamy jechać na obiad rodzinny do jego siostry.. Jego matka, ojciec, siostra, szwagier. Nie znoszę takich oficjalnych obiadów, pewnie upuszczę sobie coś na bluzkę i pomyślą, że nawet nie potrafię się posługiwać sztućcami. W dodatku dziś są jej urodziny, jeszcze BARDZIEJ odświętnie będzie. Tortem też pewnie się upaćkam. A na koniec pomyślą, że chyba nie zbyt inteligentna, skoro przez pół dnia nie miała zbyt wiele do powiedzenia poza cichymi "Dziękuję", gdy stawiano przed nią talerz :oops: Boli mnie brzuch, drżą rączki, będzie tylko gorzej :(
If you're searching out for something -
Don't try so hard
If you're feeling kinda nothing -
Don't try so hard
When your problems seem like mountains
You feel the need to find some answers
You can leave them for another day
Don't try so hard

- Freddie Mercury
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
10 kwi 2014, 22:03
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ozesek 13 kwi 2014, 16:34
Lisa_ bardzo dobrze Cię rozumiem ;) ja też tak mam, przeważnie wiosną, nadchodzi ten czas kiedy wszystko znowu powraca, aby potem znowu ucichnąć. Tak jak Ty, ja niedawno przechodziłam stany niepokoju jak to będzie jak pójdę do pracy, strasznie się bałam :bezradny: ale pomimo ataków, jakoś to przetrwałam i nawet się przyzwyczaiłam (teraz lepiej czuję się będąc w pracy) sama nie wierze, że to piszę :D poważnie, było bardzo trudno, były łzy, bezradność, oszołomienie i chwilami poddawanie się. Teraz też się boję, jestem na nowym leku i czekam aż ten nowy specyfik zacznie działać i sprawi kolejny CUD, że poczuję się wspaniale :uklon: 9 dni to nie jest wcale taka tragedia, a weź to pod uwagę, że kolonie masz dopiero w wakacje, a do wakacji moja droga wszystko może się zmienić o 180 stopni ;) musisz tylko wierzyć, sama piszesz, że miewałaś już takie ataki, które później przechodziły i wiesz mi, że teraz też tak będzie ;) trzymam mocno kciuki i za siebie i za Ciebie, mam nadzieję, że do wakacji będziemy jak nowo narodzone :great:
"Przechytrzyć lęki"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
17 mar 2014, 14:57

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez natuf 13 kwi 2014, 23:05
Hej! Jestem tu nowa. Ja dopiero jutro jadę do psychologa. Moje lęki tak naprawdę nie wiadomo skąd się wzięły... Trwają już od około 2 tygodni. Sama nie wiem dlaczego mam lęki i dlaczego się denerwuje :P Szczególnie przeszkadza mi 'flegma' w gardle i jak jem odczuwam takie jakby straszne przechodzenie posiłku przez przełyk. Czasami mam chwile upadku, ale przezwyciężam każdy swój lęk. We wtorek poszłam na lekcje matematyki, spanikowana cała i oczywiście dzień myślenia o tym. Poszłam, miałam ochotę uciec... Ale udało mi się skoncentrować mimo wojny i nadpobudliwości w głowie. Jak wyszłam aż mnie trzęsło, ale później byłam dumna z siebie. Wytrzymałam całą godzinę! Dzisiaj poszłam do kościoła, niby z chłopakiem ale to dla mnie duży sukces. Lęk był lekki przed, ale później nawet się nad tym nie zastanawiałam. I u spowiedzi byłam. :105: I oczywiście potem komunia, tłum ludzi mnie otoczył... I zwariować się nie dałam. Szczególnie w nocy dokucza mi moje serducho, wali jak oszalałe mimo że jest mocne jak dzwon. Spałam bardzo mało ostatnio, a dzisiaj spałam.... 9 godzin! Wcześniej miałam tak, że jak już się obudziłam o 6 tak kamień w wodę - już usnąć nie mogłam, bo wiadomo, wstaje i milion głupich myśli się kreci. Tym razem zapanowałam nad nimi sama. Wiadomo, były jakieś obawy ale zdecydowanie mniejsze od poprzednich. Poszłam spać po 2, obudziłam się o 8 i powiedziałam sobie - o nie, idę dalej spać. I obudziłam się o... 11:30 :)
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
10 kwi 2014, 18:15

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 14 kwi 2014, 08:04
Ja się znowu źle czuję. Boże, jakbym nie była na lekach, to atak za atakiem, a tak mogę jakoś przetrwać. Mam cholerny problem ze stresem w pracy, przez to najczęściej nocki z niedzieli na poniedziałek mam bezsenne. Skojarzyłam sobie ten stres ze stresem jaki przeżywałam w dzieciństwie, taka kalka wcześnijszej sytuacji i co ...dupa. Zastanawiam się, czy może nie powinnam się zwolnić, ale wtedy co z kasą. W dodatku na rynku pracy nie ma pewnie prac bezstresowych i jestem w kropce.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 14 kwi 2014, 10:59
Victta, ja mam troche podobnie. Juz nie wytrzymuje w obecnej pracy, tzn. nie jest jakos tragicznie, ale strasznie mnie stresuje i wiem, ze lepiej bedzie dla mnie jak zrezygnuje. I tak tez zrobilam, mimo, ze tu mam lepsze zarobki itd. Ale pomyslalam, ze jak potem i tak mam wydac wszystko na leczenie, to nie ma sensu.. :) Nie wiem jak to potem bedzie, ale mam nadzieje, ze cos wykombinuje.

Wyczytalam gdzies, ze sa 3 rodzaje sytuacji:
1) Kiedy mozesz zmienic sytuacje (sama w sobie)
2) Mozesz zmienic siebie, zeby jakos sie dopasowac do danej sytuacji
3) Mozesz oposcic sytuacje

I doszlam do wniosku, ze oczywiscie sytuacji przewaznie zmienic si enie da, ale tez czasem ciezko sie dopasowac do niej... Jak sie da to oczywiscie super, no ale jak nie - to zostaje ostatnia opcja.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez adrianwej 14 kwi 2014, 14:49
Heya witam,jest kos obecny moze ? Dawno i to bardzo dawno mnie nie było na tym forum.Moze ktos mnie pamiketa.W kazdym badz razie jestem po szegolowcyh badaniach rezonans glowy w porzadku,i po wizycie u dobrego neurologa i wykazal "zespol lagodnych fascykulacji" moze i szytsko sie zgadza,ale czy u was nerwica tez powodowala zaniki miesniowe ?
Tylko ludzie silni nadzieją są zdolni przetrwać wszelkie trudności ;-).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
179
Dołączył(a)
13 lis 2013, 16:12
Lokalizacja
Wejherowo

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 14 kwi 2014, 16:11
adrianwej, nie po lekach tylko mi miesnie drzaly, super , ze wszystko ok :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez adrianwej 14 kwi 2014, 16:28
tylko skad te zaniki kurde wtedy,martwie się :(
Tylko ludzie silni nadzieją są zdolni przetrwać wszelkie trudności ;-).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
179
Dołączył(a)
13 lis 2013, 16:12
Lokalizacja
Wejherowo

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 14 kwi 2014, 16:32
adrianwej, Kto Tobie je stwierdzil?
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do