Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Perplessa 02 kwi 2014, 15:32
Mnie uczono na kursach zeby nie uciekac przed atakiem-pozwolic mu zaistniec-Obserwowac go. To nie latwe ale jesli pokona sie ten pierwszy strach to wierzcie atak ucieka.
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
31 mar 2014, 13:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 02 kwi 2014, 15:34
Fabienka, no ja wlasnie tez te zawreoty mam takie dziwne, ze nie tak normalnie, ze sie zakreci w glowie i musze usiasc na chwile czy cos. Tylko takie jakby wewnatrz glowy, taka niestabilnosc, bujanie, i wlansie no kołowanie takie :) Ciezko wytlumaczyc.
3 lata temu poszlam do laryngologa, bo juz mysallam, ze moze blednik albo cos z uszami czy zatokami. Babka zrobilam i takie testy rozne z zamkneitymi oczami, zobaczyla, ze sie nie przewracam ani nic i powiedziala, ze to nie błędnik, ze nie wiaodmo co :) no i tyle. A potem przeszlo samo na jakis czas.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3830
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez evvelinka 02 kwi 2014, 16:43
rozczarowana88 napisał(a):Co do leków nie neguję ich brania, czasem serio trzeba się najpierw wspomóc. Ja jednak nie chciałam/nie chcę brać ich z paru powodów (nota bene też z powodu lęków :D):
- zawsze chciałam czuć, że, mimo wszystko, chociaż minimalnie kontroluję to, bez wyciszania się na siłę
- boję się skutków ubocznych (np. bardzo boję się przytyć)
- boję się od nich uzależnić
- najbardziej boję się co POTEM (jak już wspominałam, miałam już epizod z lekami, lęki wrócily i to chyba nawet silniej jakiś czas po ich odstawieniu, a tamto chodzenie do tamtej psycholożki [chodzilam do niej, kiedy pierwszy raz mnie 'poryło'], okazalo się całkowicie złudną terapią, bo gdy chemia przestala działać, okazało się, ze nic się nie zmieniło; gdy nie biore leków, wiem jaki jest mój stan faktyczny)


Ja wzięłam tylko 1 tabletkę effectinu rok temu i tylko. Miałam 3 recepty na różne leki, ale tylko effectin wykupiłam. Nigdy nie ufałam żadnemu psychiatrze. Poza tym tak, jak mówisz ja również się boję przytyć, a tyje się strasznie. Widzę po siostrze mojego faceta.. zawsze była chuda na maxa i nie mogła przytyć, a teraz nie może schudnąć. Dla mnie to jedna z największych tragedii.. miałam zaburzenia odżywiania w przeszłości i boję się wszelkich hormonów, sterydów czy innego dziadostwa, po którym się tyje. Druga obawa to właśnie to co potem. Mam odczucie, że takie leki to jak tabletka na ból zęba.. przynoszą ulgę chwilową, ale potem może być z zębem gorzej. Ja nienawidzę brać jakichkolwiek leków, chyba, że w naprawdę skrajnych sytuacjach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
31 lip 2013, 12:55
Lokalizacja
WWA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Fabienka 02 kwi 2014, 19:03
Evelinko mam dokladnie to samo..gdy bylam nastolatka po tej probie samobojczej dostalam trzy leki. Lerivon sulpiryd w syropie I oxezepan ktory koszmarnie mnie uzaleznil. W koncu pojechalam do siostry gdzie pomalu odstawialalismy leki. Zmiana otoczenia. Codziennie cos nowego starali sie Fla Mnie wymyslac j udalo sie na 7 lat:) teraz z tym gorzej bo mam dzieci I obiwuazki I tez strasznie sie boje tych lekow:( a wiem ze bede musiala cos wziac Najlepuej Nie czytac ulotki:(zaraz bede miala wszystkie dzialania niepozadane lacznie z zawalem udarem czy wstrzasem anafilaktycznym:)
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
25 mar 2014, 23:37

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Gabriel74 03 kwi 2014, 00:40
nerwa, Sorry ze pytam ale czy moglabys opisac mi jak sie czujesz fizycznie? Ja praktycznie napadow leku juz nie mam poza lekiem ogolnym ktory czasem czuje wszedzie. Kazdy stuk powoduje ze naprzyklad sciska mnie w odbycie badz tez wzdrygam sie caly. Ja czuje sie czasem jak stary dziad,mam problemy ze wstawaniem i rozbudzeniem sie. Kazda zmiana pogody rozwala mnie totalnie i potrafie sie czuc tak caly dzien. Drzacy i ogolnie tak jakby wystraszony plus jakies dolegliwosci typu dziwnego uczucia w nogach i rekach. Czasem jak wstaje rano to tak jakby mnie ktos ogluszyl albo jak po narkotykach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
03 gru 2013, 03:19
Lokalizacja
GOROL

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 03 kwi 2014, 11:04
Gabriel74, ja tez napadow lęku teraz nie mam juz. Ale ogolnie czuje sie jakbym miala z 80 lat :) To samo mam - rano wstaje, totalnie otumaniona, senna, w ogole nie ogarniam co sie dzieje. Dosc dluga zajmuje mi "ogarniecie się". Dodatkowo nie czuje rano takiej energii czy wypoczecia, tylko do razu jestem zmeczona i takic iezar jakis czuje w calym dziele. I ogolnie nic mi sie nie chce. W ciagu dnia to roznie - przewaznie tez caly czas chce mi sie spac, kreci mi sie w glowie i w ogole mam taka nadwrazliwosc na wszystko - na swiatlo, na ludzi :) Najbardziej lubie siedziec w domu. Z kolei czesto sie zdarza, ze wieczorem, odzyskuje siły, i nagle o godz 22, czuje energie, chce mi sie cos robic, rozbudzam sie itd. Tylko ze wtedy to ja juz bym chciala sie polozyc i wyspac, zeby kolejny dzien byl lepszy...
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3830
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez creep21 03 kwi 2014, 11:13
hej, choruje na nerwice już ponad rok przez prawie 8 miesięcy dawałam rade sobie sama były lepsze gorsze dni ale jakos funkcjonowałam, aż w końcu przestałam sobie radzić. Poszłam do psychiatry który porozmawiał ze mna jedynie 10 min i od razu zapisał mi tabletki już nie pamiętam jakie ale po nich leki tylko narastały wiec przestałam brac na kolejnej wizycie poinformowałam ze niezbyt dobrze się po nich czuje to zwiększyła mi ich dawke, wiec zmieniłam psychiatrę tez zapisała leki dokładnie seronil, ale wysłała tez na psychoterapie. niestety seronil tez na mnie zbyt dobrze nie wpływał straszne duszności zawroty głowy do tego stopnia ze nie mogłam chodzic bo zrzucało mnie na bok, wiec je też odstawiłam, ale doszłam do wniosku razem z terapeutka ze jeśli tyle czasu dawałam sobie rade to jestem w stanie jakos nerwice wyleczyć bez leków tylko samą terapia i faktycznie było o wiele lepiej było cały czas uczucie takiego niepokoju ale generalnie się poprawiło ale odtatnie dwa tyg to znowu zjazd już nie wiem co robić mieszkam z rodzicami, tata choruje na nadciśnienie tętnicze, kiedy mam atak skacze mu ciśnienie do góry raz już zmedlał próbuje w sobie zdusić te ataki bo boje się ze cos mu się przeze mnie stanie...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
10 lut 2014, 14:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez rozczarowana88 03 kwi 2014, 13:52
creep21, witaj ;). Wiem, o co chdozi. ja również postanowiłam sobie pomóc bez leków i chodzę na terapię, ale ostatnio gorzej się czuję. Nie chcę się poddawać, nie możemy się poddawać. Moja mama również cieżko znosi moje nastroje...
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
27 mar 2014, 20:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Fabienka 05 kwi 2014, 21:59
Hej wszystkim. Parę dni bez ataku jak narazie dla mnie sukces . Do psychiatry zapisy w przyszłym tyg ciekawe ile będę czekać na wizytę...jedyne co mnie gnębi to to że kręci mi się tak w głowie jakbym pijana była jest to strasznie nieprzyjemne:( nie wiem czy to z nerwicy czy od czegos innego i już się bać zaczynam:( pojawiły się też niedawno takie klucia w skroniach kilka razy dziennie trwa kilka sekund Ale boli okropnie:( jak u Was?? Ja troszkę w ogrodzie porobilam dziś to mnie uspokaja:)
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
25 mar 2014, 23:37

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 05 kwi 2014, 22:04
Fabienka, pijany stan moze byc prawdopodobnie tez od nerwicy - bo kilkoro z nas tez sie z tym męczy co i raz :-/ Ja tak miewam od czasu do czasu - i zawsze sie boje, bo to takie dziwne :-/ ale zawsze tez mija, nieraz ko kilku dniach, nieraz tygodniu. Takie nito zawroty, nito kołowanie w srodku glowy :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3830
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez asl 05 kwi 2014, 22:34
rozczarowana88 napisał(a):asl, sorry, że tak późno, ale już odpisuję ;). Tak, chodzę na terapię. Gdy 'to' do mnie wróciło, czyli rok temu, też poleciałam do psychiatry. Dał mi afobam (z alplazolamem, masakra, oni wypisują takie coś na skinienie palca, wypisał mi to po 15- minutowej wizycie!). Nie wzięłam ani tabletki. Uwierz mi, miałam też maskarę. Nie spałam, nie jadłam. Nie wychodziłam z domu. Z jednej strony nie chciałam się poddawać, z drugiej byłam całkiem bezsilna i bałam się wykonać jakiegokolwiek ruchu, żeby z tego wyjść. Powoli, powoli zaczęłam próbować. Gdy przed szkołą szłam na papierosa aż było mi wstyd, bo trzęsły mi się ręce. W szkole to samo, trzęsawka, najgorsze myśli. Przez pierwsze półtora miesiąca radziłam sobie sama (albo i nie radziłam, zwał jak zwał). Potem napisałam do znajomej, która sama chodziła na terapię. Ona dała mi namiar, ale tamta terapeutka nie mogła mnie wtedy poprowadzić, dała numer do kolejnej, a ta znów do innej. I takim sposobem jestem u mojej psychoterapeutki. Jest nieźle. Czasem mam znów 'porycia', ale łatwiej mi je opanowac, nie rozprzestrzeniają się na całe moje życie. W lutym rok temu zdychałam,w maju już było nieźle, a w sierpniu- wrześniu niebo, a ziemia (swoją drogą jeden z najlepszych okresów w moim życiu w ogóle).

Co do leków nie neguję ich brania, czasem serio trzeba się najpierw wspomóc. Ja jednak nie chciałam/nie chcę brać ich z paru powodów (nota bene też z powodu lęków :D):
- zawsze chciałam czuć, że, mimo wszystko, chociaż minimalnie kontroluję to, bez wyciszania się na siłę
- boję się skutków ubocznych (np. bardzo boję się przytyć)
- boję się od nich uzależnić
- najbardziej boję się co POTEM (jak już wspominałam, miałam już epizod z lekami, lęki wrócily i to chyba nawet silniej jakiś czas po ich odstawieniu, a tamto chodzenie do tamtej psycholożki [chodzilam do niej, kiedy pierwszy raz mnie 'poryło'], okazalo się całkowicie złudną terapią, bo gdy chemia przestala działać, okazało się, ze nic się nie zmieniło; gdy nie biore leków, wiem jaki jest mój stan faktyczny)

no własnie najgorsze jest to co będzie potem....
ja biorąc leki czulam się świetnie ale kiedyś trzeba je odstawić...
kazde odstawienie przezywam straaaasznie!!! nie wspomonając że w czasie brania tyję średnio 10 kg rocznie..
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
311
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez rozczarowana88 06 kwi 2014, 09:06
asl, no właśnie. Jesteś osoba inteligentną (nerwica to w ogóle przypadłość ludzi dużo myślących) to zastanawiasz sie nad wszystkim. W związku z tym zdajesz sobie sprawę, że leki niczego nie rozwiązują, że tak czy siak trzeba będzie skonfrontować się z rzeczywistością 'bez leków'. Sama stoję czasem przed tym dylematem, bo bywa naprawdę ciężko. Tylko właśnie już chyba wolę tak jak jest teraz, niż znów się rozczarowac po odstawieniu leków.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
27 mar 2014, 20:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez another_memory 06 kwi 2014, 14:36
dziś cały dzień chodzę zestresowana jak cholera... jutro zaczynam mój pierwszy dzień terapii grupowej... całe 3 miesiące przede mną... strasznie się boję :-(
And those who were seen dancing were thought to be insane by those who could not hear the music
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
13 sty 2009, 21:29
Lokalizacja
olsztyn

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez asl 06 kwi 2014, 18:43
rozczarowana88 napisał(a):asl, no właśnie. Jesteś osoba inteligentną (nerwica to w ogóle przypadłość ludzi dużo myślących) to zastanawiasz sie nad wszystkim. W związku z tym zdajesz sobie sprawę, że leki niczego nie rozwiązują, że tak czy siak trzeba będzie skonfrontować się z rzeczywistością 'bez leków'. Sama stoję czasem przed tym dylematem, bo bywa naprawdę ciężko. Tylko właśnie już chyba wolę tak jak jest teraz, niż znów się rozczarowac po odstawieniu leków.

problem w tym że na razie nie mam możliwości iść na jakąkolwiek terapie..
a lęki mnie dobijają... serce wali... boję się, że jakiegoś zawalicha dostanę albo w psychozę jakąs wpadnę.. boję się nawet jeść :bezradny:
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
311
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do