Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez asl 30 mar 2014, 23:38
dziwne to rzeczywiście
niby jedna choroba a każdy ma tysiące innych objawów :bezradny:
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Perplessa 31 mar 2014, 15:42
U mnie paroxetyna pomogla w wyleczeniu nerwicy lekowej. Trwalo to poltora roku ale dzisiaj naprawde nie mam juz lekow, ktore byly obecne w kazdej dziedzinie zycie chyba. Przede wszystkim agrofobia-jakiejs schizy dostawalam w zaludnionych miejscac ajak ogladalam koncerty czy stadiony to malo nie umieralam widzac tyle osob obok siebie.Takie pierwsze objawy byly wlasnie w Kosciele, zawroty glowy, dusznosci, uczucie,ze zaraz zemdleje. Przestalam chodzic. Kiedys tego nie mialam ale choroba i wszelkie fobie pojawily sie po pierwszym porodzie martwego synka. Normalnie otworzyla sie Puszka Pandory.
Oprocz supermarketow, fryzjera, dentysty ( te z kolei miejsca sprawialy wrazenie uwiezienia, klaustrofobia chyba) , w ogole zaludnionych miejsc, balam sie wyjezdzac poza miasto (dodam,ze prowadzenie auta od zawsze bylo dla mnie niezbedne jak tlen), wyprzedzac TIR-y i ogolnie caly czas mialam napiecie lekowe podczas jazdy.Natomiast kiedy bylam na miejscu pasazera to od razu dusilo mnie. Poza tym problem z braniem prysznica-dusznosci ( co chwila leb na zewnatrz by zlapac oddech), o kinie nie bylo nawet mowy,kolejki do jakiegokolwiek okienka, kasy. No, o tunelach tez nie powiem-tragedia. I jedzenie: ksztusilam sie i zaczynalam sie dusisc w ostatniej fazie tuz przed terapia lekami wiec balam sie jesc i tu glod a tu nic do ust ze strachu. W koncowej fazie zaczelam miec ataki dusznosci polegajace na lapaniu powietrza jakby w proznie: mialam wrazenie,ze gardlo sie zmodyfikowalo i powietrze nie lecialo tam gdzie powinno, zasysalo, gardo jak w imadle, ktore ktos sciska coraz bardziej, litry powietrza wpuszczane ale nie odczuwalam ani grama i mialam uczucie ,ze to juz koniec. Ostatni, najgorszy atak ( juz umiaalm obserwowac go) powodowal skurcz, zasysanie miesni, organow wewn-takie uczucie. Po ataku mnostwo powietrza musialam odbekac a w srodku wszystko bolalo mnie jak po ciezkiej walce, pracy, puszczaly napiecia. Sprobowalam zastosowac oddychanie przeponowe podczas ataku bo podejrzewalam,ze to forma paniki. I to bylo moim wybawieniem ale musialam miec na poczatku kogos kto mi przypominal o tym oddychaniu kiedy zaczynalo sie. Oddychanie przeponowe , jak przy radzeniu sobie z kazda forma ataku paniki, jest rozwiazaniem przy takich wlasnie ekstremalnych atakach dusznosci. Po prostu atak sie zatrzymuje albo nie zaczyna kiedy w czas zastosujemy to oddychanie. Super sprawa.

Mnie ataki paniki bardzo przeszkadzaly zyc normalnie ale staralam sie im nie poddawac. Najlepsze byly przyzwolenia na atak: po prostu mowilam: no chodz, prosze rozgosc sie-wal smialo. I wtedy nawet nie smial sie rozwinac. Tego nas uczono na kursach. Najciezej jest zgodzic sie na atak bo odruchowo go nie chcemy i pragniemy by juz minal i nigdy juz nie wracal. Jeszcze raz powtorze, ze aby zatrzymac atak nalezy spokojnie oddychac przeponowo, rozluzniajac miesnie. Rozluznione miesnie sa bardzo wazne dla efektywnosci oddychania.

Poza tym : wszystkie te dolegliwosci biora sie z wewnatrz. Dobrze jest szukac o co chodzi, szukac technik, informacji, specjalistow lub kogos kto moze pomoc. Ja nie mialam kasy i dokopywalam sie do wszystkiego w internecie. Otroznie jednak by nie wpasc w jakies kakalko :)

-- 31 mar 2014, 16:01 --

nerwa napisał(a):Lisa_, no dokładnie, mis ie wydaje, ze leki dobre czasem, ale tylko tak 'zaleczają' chemicznie, a jak to ma jakies podloze to one i tak tego nie wyelcza. Wiec potem przestajesz brac i znowu zaczynaja sie ataki po jakims czasie :-/


Zawsze unikalam terapi lekami ale przyszedl moment,ze nie bylo wyjscia: woz albo przewoz, po prost stan byla tak zly,ze trzeba bylo leczyc jak grype. I tak tez do tego podeszlam: jakis czas pobiore by wyleczyc "przeziebienie" i potem odstawie. Balam sie uzalezneinia. Paroxetyna ma to do siebie,ze przypomina mozgowi jak sie produkuje serotonite, wiec nie podaje je na talerzu lecz "uczy" jak znow produkowac odpowiednie powiazania nerwowe. Ja Odkazd pamietam mialam dolki, depresje, potem po juz kiedy wyszlam za maz i zamieszkalam za granica wszystko wyszlo ze mnie. Byla terapia u psychologa, 2 lata, byly wciaz poszukiwania i ciagla praca nad depresja i atakami. Bylam z siebie dumna,ze dawalam rade bez lekow. Uwazam jednak,ze w odpowiednim czasie wziete lekarstwa moga naprawde pomoc choc przyznam,ze jestem przeciwniczka medycyny klasycznej. Zycie nauczylo mnie pokory. Na pewno bez terapii nic to nie da bo trzeba dokopac sie do zrodel problemu. Kazda choroba w ciele jest znakiem,ze cos w naszym zyciu jest nie tak. Ja wiedzialam co jest nie tak i zaczelam zmieniac to na ile moglam na danym etapie zycia ale niestety wiazalo sie to z olbrzymim wieloletnim stresem. Stad pozniejsze calkowite zalamanie. Gdybym wziela tabletki 10 lat wczesniej mysle,ze moglabym uniknac pozniejszego cierpienia-ale podobno wszystko w zyciu ma sens i dzieje sie w odpowiednim czasie.
Ja mam 48 lat, od 30-stego roku zycia zylam w depresji i stanach lekowych. Poltra roku temu zaczelam terapie lekiem, miesiac temu skonczylam. Teraz juz jestem na prostej ale mam jeszcze wiele do przepracowania, bardziej z okresu bardzo wczesnego dziecinstwa, ktorego nie moge pamietac i prenatalnego. W miedzyczasie bardzo zmienilam sie poprzez doswiadczenia, przezycia, prace nad soba, chec bycia zdrowa. Najlepiej zastanowic sie czy to co robie sprawia mi radosc i satysfakcje i czy to ja wybralam, czy robie to dla siebie. Najwspanialsza rzecza jest fakt, ZE MOZNA W KAZDEJ CHWILI ZMIENIC KIERUNEK ZYCIA :smile:
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
31 mar 2014, 13:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez asl 01 kwi 2014, 12:17
ja nie biore leków od 8 miesięcy i jest ze mną tragicznie...
mam znowu zacząć je brać? od nowa pakować się w to samo??
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez rozczarowana88 01 kwi 2014, 15:58
asl, hej. ja brałam kiedys przez pół roku leki. Potem pare mies. okej i znów jesczze gorsze 'porycie'. Wtedy zawzielam się i wyszłam z tego bez leków. Teraz znów nie jest najlepiej, ale leki uważam za ostateczność. Powalcz. Masz więcej siły niż myślisz.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
27 mar 2014, 20:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez asl 01 kwi 2014, 17:20
rozczarowana88, a jak sobie radzisz? chodzisz na terapie?
brałam leki przez 2,5 roku, czułam się świetnie, byłam wesoła, szczęśliwa, nie miałam żadnych lęków... gdy odstawiłam tabletki wszystko wróciło ze zdwojoną mocą.. dwa lata się męczyłam i w końcu poleciałam z płaczem do psychola... dostałam znów te same tabletki i też brałam je znowu przez 2,5 roku... nie czułam się już tak fantastycznie jak za pierwszym razem ale przynajmniej lęki się zmniejszyły... teraz jestem 8 miesiecy bez tabsów ale co przeżywam teraz to nie życzę nikomu...
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Fabienka 01 kwi 2014, 23:47
Hej. Czytam forum od bardzo dawna wiele razy pomogliscie mi uporać się z atakiem. Teraz postanowiłam napisać o swojej chorobie bo myślę że będzie mi łatwiej tu na forum razem z Wami pokonać ją na zawsze...
W życiu przeszłam już niejedno piekło. W podstawówce zostałam napadnieta okradziona i koszmarnie pobita . Były to dziewczyny z tej samej szkoły. Po wakacjach musiałam wrócić do tej szkoły. Ze strachu próbowałam popełnić samobójstwo. Był to bardzo ciężki czas dla mne i mojej rodziny. Rozwinęła się y mnie straszna depresja. Leczylam się u psychiatry wyjezdzalam na obozy specjalne. Potem do siostry. Pomogło. Zaczęłam wychodzić z domu. Z depresji. Później był spokój Ale w,wieku 20 lat poznałam faceta który wydawał się aniołem a był diabłem...bil mnie koszmarnie. Nerwica zaczęły się znów problemy z psychiką pojawiły ie lęki. Piradzilam sobie sama bez leków. Ułożyłam swoje życie choć było to bardzo trudne i wymagało odwagi herosa. Pozniej poznałam mego obecnego męża.zaszlam w ciążę i urodziłam martwego synka. I zaczęło się...od tamtego czasu minęło 6 lat. Nerwica powraca co jakieś kilka miesięcy gdy myślę że już ok ona wraca. Mam dwie córeczki chce być dla nich idealna mama a przez moje ataki mam już disc choć walczę szukam odpowiedzi...ataki Aa straszne. Koszmarny gorac mnie oblewa. Czuje ze zemdleje i najgorsze drgawki. Drze na całym ciele koszmar. Ostatnio jyz myślałam że nie skończy się ze się udusze tak mnie sciskalo tak mną trzeslo:( i zawroty głowy nacidzieb jakbym pijana chodziła:( jestem wyczerpana jyz dlaczego mnie to spotyka chce tylko żyć normalnie:( czy wy też przezywacue takie ataki? Zazwyczaj wieczorem jestem odprezoba coś oglądam i zaczyna się w brzuchu najpierw i roz chodzi się pi calym ciele...nie biorę leków tu w uk przepisano mi dwa razy byłam u dwóch różnych lekarzy ten sam lęk który otumania i tylko niedobrze jest pi nim nikt nie proponuje mi terapii muszę chyba prywatnie poszukać:(
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
25 mar 2014, 23:37

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez szy123 02 kwi 2014, 00:54
Ostatnio dopada mnie taka agresja do większości osób. Po prostu mnie wkurzają jak tylko się odezwą, ale wszystko trzymam w sobie nic co tych osób nie mówię. Próbuję sobie tłumaczyć, że to nie jest tak jak ja o nich myślę, ale to niewiele pomaga… Myślę, że to wszytko przez wewnętrzny niepokój...
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
24 kwi 2011, 20:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Perplessa 02 kwi 2014, 08:53
[quote="Fabienka"]

Koniecznie idz prywatnie i koniecznie leki. Mnie pomogla paroxetyna (produkowana pod roznymi nazwami ale to substancja czynna) i czytajac Cie mam wrazenie,ze masz bardzo silne ataki paniki. Psychoterapia u sprawdzonej osoby, ktora pomoze Ci pokonac traumy jest bezwglednie konieczna. Mozesz poszukac w necie polskich specjalistow w UK. Nie zostawiaj tego, sama nie dasz rady, masz za glebokie traumy. Pisz co zrobilas w tej kwestii. Powodzenia!
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
31 mar 2014, 13:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 02 kwi 2014, 11:33
Czy wam też marzną dłonie i stopy a twarz robi się czerwona jak burak?
Kurcze siedzę w pracy stopy i dłonie zimne a twarz jak zobaczyłem w lustrze to się przeraziłem. Czerwona na maksa...
Offline
Posty
371
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 02 kwi 2014, 11:36
Ja twarzy raczej nie mam czerwonej, ale dlonie i stopy marzna non stop!!! Jak nagle mam cieple to az sie dziwnie czuje, bo nie jestem przywyczajona :)
To moze byc albo krazenie kiepskie, niskie cisnienie itp.
Albo od stresu, bo jak reakcja stresowa jest, to cala krew idzie do miesni i serca (reakcja walki albo ucieczki), wiec odplywa od mniej potrzebnych konczyn...
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3984
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 02 kwi 2014, 11:50
Ciśnienie raczej nie bo mam 123/70 puls 68
pewnie jest to u mnie jak zwykle stresowe tylko dziwne że tu mi zimno a twarz czerwona.
Offline
Posty
371
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez rozczarowana88 02 kwi 2014, 12:43
asl, sorry, że tak późno, ale już odpisuję ;). Tak, chodzę na terapię. Gdy 'to' do mnie wróciło, czyli rok temu, też poleciałam do psychiatry. Dał mi afobam (z alplazolamem, masakra, oni wypisują takie coś na skinienie palca, wypisał mi to po 15- minutowej wizycie!). Nie wzięłam ani tabletki. Uwierz mi, miałam też maskarę. Nie spałam, nie jadłam. Nie wychodziłam z domu. Z jednej strony nie chciałam się poddawać, z drugiej byłam całkiem bezsilna i bałam się wykonać jakiegokolwiek ruchu, żeby z tego wyjść. Powoli, powoli zaczęłam próbować. Gdy przed szkołą szłam na papierosa aż było mi wstyd, bo trzęsły mi się ręce. W szkole to samo, trzęsawka, najgorsze myśli. Przez pierwsze półtora miesiąca radziłam sobie sama (albo i nie radziłam, zwał jak zwał). Potem napisałam do znajomej, która sama chodziła na terapię. Ona dała mi namiar, ale tamta terapeutka nie mogła mnie wtedy poprowadzić, dała numer do kolejnej, a ta znów do innej. I takim sposobem jestem u mojej psychoterapeutki. Jest nieźle. Czasem mam znów 'porycia', ale łatwiej mi je opanowac, nie rozprzestrzeniają się na całe moje życie. W lutym rok temu zdychałam,w maju już było nieźle, a w sierpniu- wrześniu niebo, a ziemia (swoją drogą jeden z najlepszych okresów w moim życiu w ogóle).

Co do leków nie neguję ich brania, czasem serio trzeba się najpierw wspomóc. Ja jednak nie chciałam/nie chcę brać ich z paru powodów (nota bene też z powodu lęków :D):
- zawsze chciałam czuć, że, mimo wszystko, chociaż minimalnie kontroluję to, bez wyciszania się na siłę
- boję się skutków ubocznych (np. bardzo boję się przytyć)
- boję się od nich uzależnić
- najbardziej boję się co POTEM (jak już wspominałam, miałam już epizod z lekami, lęki wrócily i to chyba nawet silniej jakiś czas po ich odstawieniu, a tamto chodzenie do tamtej psycholożki [chodzilam do niej, kiedy pierwszy raz mnie 'poryło'], okazalo się całkowicie złudną terapią, bo gdy chemia przestala działać, okazało się, ze nic się nie zmieniło; gdy nie biore leków, wiem jaki jest mój stan faktyczny)
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
27 mar 2014, 20:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Fabienka 02 kwi 2014, 12:54
Perplessa dziekuje za odpowiedz. Siedze od rana na necie na Ile mi czas pozwala bo wiadomo dzieciaczkom duzo czasu poświęcam:) znalazłam polskiego psychiatrę muszę tylko zobaczyć czy można u niego terapię przeprowadzać. Tak masz rację czuje się ciągle naminowana jakbym tłumila cały czas w sobie lęki i miały mnie za chwilę dopaść jest to bardzo trudne:( odezwę się na pewno jak pójdę do psychiatry. I wszystko opowiem. Dobrze mieć kogoś kto rozumie kto wysłucha. Dzięki:)

Co do zimnych rak i stup mam często tak i wypieki na buzi. Albo to uczucie pijanej głowy...czasem to już sama się śmiać z tego zaczynam jak rak na siebie z boku popatrze...miłego dnia wszystkim:)
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
25 mar 2014, 23:37

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 02 kwi 2014, 13:04
Fabienka, ja mam wlasnie uczucie pijanej glowy juz od tygodnia :( Niby od czasu do czasu to mam i zawsze przechodzi, ale zawsze tez boje sie, ze to cos innego mi dolega...
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3984
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot], Yahoo [Bot] i 12 gości

Przeskocz do