Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tenobcy 30 mar 2014, 20:16
https://www.youtube.com/watch?v=16K6H9b7GDc
MOje zycie obecnie wyglada idealnie tak samo jak w tej piosence
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
14 gru 2013, 12:31

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Lisa_ 30 mar 2014, 20:57
F41.0
Od 17.11.2014 bez leków.
27.03.2014 - 17.11.2014 - escitalopram 10 mg
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
11 mar 2014, 14:37

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 30 mar 2014, 22:11
Lisa_, bardzo fajny artykul! Dokladnie tak samo mysle o tym wszystkim.
Ludzie glownie są skupieni wlasnie na różnych lękach takich typowych ktore je dopadaja - a to agorafobia, a to panika a to costam innego. A prawda jest taka, ze to jest tylko OBJAW. I tak naprwade wskazowka, ze cos w naszym zyciu jest nie halo, ze czegos nie wiemy, ze podarzamy zla droga (albo robimy cos wbrew sobie). I dopoki skupiamy sie na objawach, a nie ich podlozu (moim zdaniem) za duzo nie wskóramy...

Ja na poczatku na terapii wkurzalam sie, jak chcialam powiedziec, jaki lęk mialam w markecie, albo jak dopadla mnie panika w autobusie. Ale moja terpeutka w ogole o tym nie chciala sluchac, zadawala mi zupelne inne pytania (dot. zycia , roznych sytuacji, emocji i tego typu problemow). I dopiero jak ja tez zaczalam myslec glownie o tym, rozwiazywac jakies swoje sprawy, dazyc do roznych rzeczy, wprowadzac zaminy - to lęki (jako ten OBJAW) same zaczely ustepowac.

I dokladnie tak samo pomyslalam sobie jak dopadlo mnie znowu rok temu - ze oho, cos jest nie tak w moim zyciu znowu, cos musze zmienic, zastanowic sie itp. I to staram sie teraz robic :)


PS. podoba mi sie Twoj podpis : F41.0, no chyba, że po prostu umieram. :)))) za kazdym razem jak go widze! :D
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Lisa_ 30 mar 2014, 22:17
nerwa, Właśnie dlatego tak bardzo czekam na kolejną wizytę u mojej lekarki, bo chcę jej powiedzieć, że chcę zacząć terapię. Co z tego, że biorę leki, skoro nie mam poukładanej rzeczywistości. Sama nie umiem, przyjaciółki, która mi pomaga też nie chcę aż tak obciążać wszystkim. Dlatego wiem, że to mnie może uratować : )

Hahahaa ;) Taki podopis nawiązujący do hipochondrii troszeczkę :)
F41.0
Od 17.11.2014 bez leków.
27.03.2014 - 17.11.2014 - escitalopram 10 mg
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
11 mar 2014, 14:37

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 30 mar 2014, 22:22
Lisa_, no dokładnie, mis ie wydaje, ze leki dobre czasem, ale tylko tak 'zaleczają' chemicznie, a jak to ma jakies podloze to one i tak tego nie wyelcza. Wiec potem przestajesz brac i znowu zaczynaja sie ataki po jakims czasie :-/
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Lisa_ 30 mar 2014, 22:26
nerwa, dlatego chcę spróbować, kurcze, mam 20 lat, zaczęłam studia, mam plany, marzenia, a tymczasem boję się wyjechać za miasto, bo co jak mnie atak dopadnie... Nie chcę tak żyć. Dlatego chcę się leczyć i lekami i terapią :)
F41.0
Od 17.11.2014 bez leków.
27.03.2014 - 17.11.2014 - escitalopram 10 mg
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
11 mar 2014, 14:37

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 30 mar 2014, 22:33
Lisa_, Ty wiesz,z e mi sie zaczelo tez jak mialam 20 lat? :) mzoe chwile przed. I taka zalamana bylam, ze najlepsze lata a ja co... siedze w domu, nie jestem w stanie wyjsc nigdzie, atak za atakiem - i jak tu zyc? Nawet musialam wtedy zrezygnowac ze studiow bo nie dalam rady jezdzic na zajecia. Ale potem po terapii, poszlam na inne, skonczylam i w ogole zajebisty czas byl :D
Na pewno pomoze Ci to wszystko i bedzie ok :great:
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Lisa_ 30 mar 2014, 22:35
nerwa, Ja nadal studiuję, wybrałam świetny kierunek, studia przynoszą mi dużo radości ; ) Ale czasem ciężko ogarnąć mi się, jeśli chodzi o coś ponad pojechanie na zajęcia... Dlatego walczę o siebie dzielnie :)

Uciekam, dobranoc :*
F41.0
Od 17.11.2014 bez leków.
27.03.2014 - 17.11.2014 - escitalopram 10 mg
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
11 mar 2014, 14:37

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez asl 30 mar 2014, 22:44
czy wszyscy nerwicowcy mają lęk społeczny i boją się wychodzić z domu?????
ja największe lęki i ataki dostaje przeważnie w domu, natomiast poza domem wsród ludzi czuję się ok
czy ktoś z was tez tak ma???
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
311
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 30 mar 2014, 22:48
Mi sie wydaje, ze nie tyle lęk społeczny, co taka ogolna nadwrazliwosc na bodzce zewnetrzne. Wiec takie przebywanie gdzies z ludzmi po prostu męczy :-/ Ja np. nie mam typowego lęku, jak ide do pracy to normalnie z ludzmi rozmawiam, nie boje się tego, nawet rozgadana jestem i ejst ok. Ale jakos wole w domu siedziec, bo taka wyssana z energii sie potem czuje.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez asl 30 mar 2014, 22:56
ja zawsze wolałam w domu siedzieć niż gdzies tam biegać i się udzielać ale zauważyłam, że jak dłużej posiedzę w domu i to nie daj Boże sama, to od razu lęki mnie chwytają
dziwne to bo z tego co tu czytam to wszyscy nerwicowcy mają problem z wyjściem z domu.... a ja robie teraz wszystko żeby jak najmniej w domu przebywać
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
311
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 30 mar 2014, 22:58
asl, tak czy siak - to chyba nawet lepiej :)))
Ja z kolei zauwazylam u siebie taka zmiane, ze najpierw jak gdzies wychodzilam, duzo lepiej czulam sie z kims. A potem mi sie odmienilo, i z kims czulam duzo wiekszy lęk, niż jak bylam sama.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez asl 30 mar 2014, 23:38
dziwne to rzeczywiście
niby jedna choroba a każdy ma tysiące innych objawów :bezradny:
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
311
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Perplessa 31 mar 2014, 15:42
U mnie paroxetyna pomogla w wyleczeniu nerwicy lekowej. Trwalo to poltora roku ale dzisiaj naprawde nie mam juz lekow, ktore byly obecne w kazdej dziedzinie zycie chyba. Przede wszystkim agrofobia-jakiejs schizy dostawalam w zaludnionych miejscac ajak ogladalam koncerty czy stadiony to malo nie umieralam widzac tyle osob obok siebie.Takie pierwsze objawy byly wlasnie w Kosciele, zawroty glowy, dusznosci, uczucie,ze zaraz zemdleje. Przestalam chodzic. Kiedys tego nie mialam ale choroba i wszelkie fobie pojawily sie po pierwszym porodzie martwego synka. Normalnie otworzyla sie Puszka Pandory.
Oprocz supermarketow, fryzjera, dentysty ( te z kolei miejsca sprawialy wrazenie uwiezienia, klaustrofobia chyba) , w ogole zaludnionych miejsc, balam sie wyjezdzac poza miasto (dodam,ze prowadzenie auta od zawsze bylo dla mnie niezbedne jak tlen), wyprzedzac TIR-y i ogolnie caly czas mialam napiecie lekowe podczas jazdy.Natomiast kiedy bylam na miejscu pasazera to od razu dusilo mnie. Poza tym problem z braniem prysznica-dusznosci ( co chwila leb na zewnatrz by zlapac oddech), o kinie nie bylo nawet mowy,kolejki do jakiegokolwiek okienka, kasy. No, o tunelach tez nie powiem-tragedia. I jedzenie: ksztusilam sie i zaczynalam sie dusisc w ostatniej fazie tuz przed terapia lekami wiec balam sie jesc i tu glod a tu nic do ust ze strachu. W koncowej fazie zaczelam miec ataki dusznosci polegajace na lapaniu powietrza jakby w proznie: mialam wrazenie,ze gardlo sie zmodyfikowalo i powietrze nie lecialo tam gdzie powinno, zasysalo, gardo jak w imadle, ktore ktos sciska coraz bardziej, litry powietrza wpuszczane ale nie odczuwalam ani grama i mialam uczucie ,ze to juz koniec. Ostatni, najgorszy atak ( juz umiaalm obserwowac go) powodowal skurcz, zasysanie miesni, organow wewn-takie uczucie. Po ataku mnostwo powietrza musialam odbekac a w srodku wszystko bolalo mnie jak po ciezkiej walce, pracy, puszczaly napiecia. Sprobowalam zastosowac oddychanie przeponowe podczas ataku bo podejrzewalam,ze to forma paniki. I to bylo moim wybawieniem ale musialam miec na poczatku kogos kto mi przypominal o tym oddychaniu kiedy zaczynalo sie. Oddychanie przeponowe , jak przy radzeniu sobie z kazda forma ataku paniki, jest rozwiazaniem przy takich wlasnie ekstremalnych atakach dusznosci. Po prostu atak sie zatrzymuje albo nie zaczyna kiedy w czas zastosujemy to oddychanie. Super sprawa.

Mnie ataki paniki bardzo przeszkadzaly zyc normalnie ale staralam sie im nie poddawac. Najlepsze byly przyzwolenia na atak: po prostu mowilam: no chodz, prosze rozgosc sie-wal smialo. I wtedy nawet nie smial sie rozwinac. Tego nas uczono na kursach. Najciezej jest zgodzic sie na atak bo odruchowo go nie chcemy i pragniemy by juz minal i nigdy juz nie wracal. Jeszcze raz powtorze, ze aby zatrzymac atak nalezy spokojnie oddychac przeponowo, rozluzniajac miesnie. Rozluznione miesnie sa bardzo wazne dla efektywnosci oddychania.

Poza tym : wszystkie te dolegliwosci biora sie z wewnatrz. Dobrze jest szukac o co chodzi, szukac technik, informacji, specjalistow lub kogos kto moze pomoc. Ja nie mialam kasy i dokopywalam sie do wszystkiego w internecie. Otroznie jednak by nie wpasc w jakies kakalko :)

-- 31 mar 2014, 16:01 --

nerwa napisał(a):Lisa_, no dokładnie, mis ie wydaje, ze leki dobre czasem, ale tylko tak 'zaleczają' chemicznie, a jak to ma jakies podloze to one i tak tego nie wyelcza. Wiec potem przestajesz brac i znowu zaczynaja sie ataki po jakims czasie :-/


Zawsze unikalam terapi lekami ale przyszedl moment,ze nie bylo wyjscia: woz albo przewoz, po prost stan byla tak zly,ze trzeba bylo leczyc jak grype. I tak tez do tego podeszlam: jakis czas pobiore by wyleczyc "przeziebienie" i potem odstawie. Balam sie uzalezneinia. Paroxetyna ma to do siebie,ze przypomina mozgowi jak sie produkuje serotonite, wiec nie podaje je na talerzu lecz "uczy" jak znow produkowac odpowiednie powiazania nerwowe. Ja Odkazd pamietam mialam dolki, depresje, potem po juz kiedy wyszlam za maz i zamieszkalam za granica wszystko wyszlo ze mnie. Byla terapia u psychologa, 2 lata, byly wciaz poszukiwania i ciagla praca nad depresja i atakami. Bylam z siebie dumna,ze dawalam rade bez lekow. Uwazam jednak,ze w odpowiednim czasie wziete lekarstwa moga naprawde pomoc choc przyznam,ze jestem przeciwniczka medycyny klasycznej. Zycie nauczylo mnie pokory. Na pewno bez terapii nic to nie da bo trzeba dokopac sie do zrodel problemu. Kazda choroba w ciele jest znakiem,ze cos w naszym zyciu jest nie tak. Ja wiedzialam co jest nie tak i zaczelam zmieniac to na ile moglam na danym etapie zycia ale niestety wiazalo sie to z olbrzymim wieloletnim stresem. Stad pozniejsze calkowite zalamanie. Gdybym wziela tabletki 10 lat wczesniej mysle,ze moglabym uniknac pozniejszego cierpienia-ale podobno wszystko w zyciu ma sens i dzieje sie w odpowiednim czasie.
Ja mam 48 lat, od 30-stego roku zycia zylam w depresji i stanach lekowych. Poltra roku temu zaczelam terapie lekiem, miesiac temu skonczylam. Teraz juz jestem na prostej ale mam jeszcze wiele do przepracowania, bardziej z okresu bardzo wczesnego dziecinstwa, ktorego nie moge pamietac i prenatalnego. W miedzyczasie bardzo zmienilam sie poprzez doswiadczenia, przezycia, prace nad soba, chec bycia zdrowa. Najlepiej zastanowic sie czy to co robie sprawia mi radosc i satysfakcje i czy to ja wybralam, czy robie to dla siebie. Najwspanialsza rzecza jest fakt, ZE MOZNA W KAZDEJ CHWILI ZMIENIC KIERUNEK ZYCIA :smile:
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
31 mar 2014, 13:42

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 27 gości

Przeskocz do