Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kasia38 23 cze 2008, 00:33
Kwiatuszek21 ja Ci gratuluę z całego serca :) ja nie potrafię nie bać sama wsiąśc na rower i pojchać.. być może dlatego że nie ma kto mi potowarzyszyć żeby minął pierwszy atak paniki.. pamiętam jak 2 lata temu jeździłam całe kilometry ale wtedy właśnie czyjeś wsparcie pomagało mi przełamać lęk początkowy a potem już zapominałam i serce waliło jak oszalałe ale jechałam dalej. Teraz jest gorzej.. teraz brak wsparcia a jak już staram się o czyjąś mobilizację to nie umiem zaufać na tyle by przeć do przodu bez względu na "nogi z waty". Mam nadzieję że osiągnę ten Twój stan zapominania o lęku na nowo. I jeszcze mam słowo do tomala.. nie wiem czy bierzesz leki czy nie ale u mnie też nagle pojawiły się poranne lęki i rozedrgania, zmieniłam lek i troszkę to ustąpiło.. ja nie jestem w stanie poświęcić 2 godzin rano na makijaż bo rozdygotane ręce nie chcą współpracować.. musiałam wziąć się w garśc i być może troszkę sobie wmówić że ten nowy lek działa rano lepiej. Generalnie to jestem na zmienionym leku, mam skutki uboczne wszystkie prócz zgonu ale cóż mam zrobić? czekam na poprawę :) Bo cóż tydzień czy dwa skutków ubocznych jeśli jest szansa że znów stanie się na nogi. Ogromnie życzę i Wam i sobie wiary w to że damy radę.. dziś jakaś jestem odważniejsza w nadziejach ale różnie bywa. Zatm wiary i jeszcze raz wiary ! pozdrawiam ciepło
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
13 maja 2008, 23:28

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Kwiatuszek21 23 cze 2008, 18:27
Kasiu 38, ja kiedyś miałam lęki przed tym żeby wyjść na własny i ogródek. 1,5 godziny zastanawiałam sie czy wyjść czy nie... czy coś mi sie stanie czy będzie wszystko w porządku, o wyjściu na zakupy mogłam pomarzyć, ale spotkałam na swojej drodze lekarza- neurologa, który powiedział że jeśli sama tego nie przełamie, to nie przełamią tego ani żadne tabletki, ani rodzina która za mnie będzie załatwiała moje sprawy. bardzo też mi pomogło leczenie hipnozą, ale takie leczenie musi przeprowadzać uprawniony psycholog kliniczny. Ja na tą hipnozę jeżdziłam aż do Bielska przez pół roku, polega to na tym że pani psycholog wprowadza człowieka w stan półsnu i poprostu wmawia naszemu mózgowi że nasze ciało jest zdrowe i że np. sie niczego nie boi.J a po tych zabiegach powoli przestawałam sie bać wychodzić z domu i czułam sie naprawde dobrze. Ale teraz od roku sama wiem że to ja jestem panią swojego ciała i żadne złe samopoczucie czy strach nie będzie krzyżowało moich codziennych planów. Jeśli coś sobie zaplanuje to musze to wykonać i nie moge sie poddać. Bo jeśli sie poddam to znów wróce do stanu przed roku czy kilku lat. Ja też jak gdzieś mam jechać sama, a przeważnie sama jeżdzę, czuje ogromy strach, ale JADE, i nigdy jeszcze nic mi sie stało jak pojechałam :) Też nic Ci sie nie stanie uwierz mi :)Mi ta choroba zabrała 6 lat życia, dlatego dlatego wiem że warto walczyć z nerwicą, bo życie bez lęku czy cienia chroby jest naprawde piękne ..:)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 cze 2008, 22:24

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez cixi81 23 cze 2008, 22:34
Witam.
Ja juz o tygodnia mam rano po sniadaniu jakies lęki, serce mi wali :shock: ale wiecie ,że mam tak czasami w 2 fazie cyklu ... :shock: u mnie to zależy jaki mam cykl miesiaczkowy , dobija mnie to , ten jest paskudny :mrgreen:
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
21 mar 2008, 14:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nervouska 27 cze 2008, 06:47
Dawno, dawno temu ataki pojawiały się u mnie bez żadnej przyczyny. Później przeszły w taką fazę, w której musiał być przy mnie ktoś bliski, przy kim czuję się bezpiecznie, wtedy czułam się w miarę. Teraz jest jeszcze lepiej bo pojawiają się tylko w określonych sytuacjach 8) Najczęściej na uczelni, najsilniejsze na ćwiczeniach, często też na wykładach oraz gdy wmówię sobie, że coś mi zaszkodzi np. że mogę dostać ataku alergicznego od farbowania włosów :lol: Teraz się śmieję z sytuacji, którą miałam ostatnio. Na pudełku od farby do włosów ostrzegają o niebezpiecznych dla życia atakach alergii w kontakcie z farbą, to się Ania naczytała i jak nałożyła farbę to dostała właśnie ataku. Wyglądają one tak - zaczynam odczuwać bardzo silny lęk, szybko i płytko oddycham, serce wali jak szalone, myślę że zemdleję, kręci mi się w głowie, cała drżę, albo bardzo się spinam, dostaję chorych rumieńców, a właściwie cała robię się czerwona, od czubka głowy po klatkę piersiową, no i jak mnie taki atak trochę zmęczy, albo jak przemówię sobie do rozumu, jestem wykończona i najchętniej poszłabym spać. Też mam silną chęć ucieczki do domu, jeśli ta panika przytrafi mi się na mieście czy uczelni, albo zmywam w panice farbę z włosów jak ostatnio i sprawdzam czy mi bije serce :P Z pewnego dystansu to śmieję się z tych sytuacji i z mojego panikowania, ale jak przyjdzie co do czego to nawet logiczne myślenie czasem nie pomaga. Właśnie logika jest moim sposobem na radzenie z sytuacją oraz pozytywne myślenie. Jeśli mam paniczne myśli, że zemdleję, to próbuję do siebie przemówić, że już było 100000 takich sytuacji, kiedy tak myślałam, a nic z tego nie wyszło. Próbuję też czymś się zająć, skupić myśli na czymś innym. Często to pomaga, ale są sytuacje, w których kompletnie sobie nie radzę- odpowiedzi ustne w grupie, wypowiadanie się publiczne.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
26 cze 2008, 08:41

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kajmanka 28 cze 2008, 00:18
Z zaburzeniami lękowymi walcze od jakiś 2 miesiecy, ale od paru lat mam (nie wiem czy to poprawna nazwa) nerwice hipochondryczną, tzn każda chorobę, która sie przytrafia sprawdzam w internecie i z byle przeziebienia robie dramat, bo oczywiście objawy mozna do wszystkiego dopasować.. do tej pory sobie z tym radziłam, postresowałam sie chwile, po czym przestawałam o tym myśleć.. niestety teraz juz sobie nie radze.. mam napady paniki, które objawiają sie mniej wiecej tak samo jak u Was.. najgorszy jest problem z oddychaniem, mam wrażenie ze sie dusze.. a na dodatek choruje na astme, wiec juz sama nie wiem czy mam atak astmy czy paniki..
3 razy wylądowałam na pogotowiu, bo doprowadziłam sie do hiperwentylacji - okropienstwo!!
od 3 tygodni chodze na terapie do psychologa i jest już troszke lepiej :) lęki oczywiscie jeszcze nie znikneły, ale teraz juz wiem, jak nie doprowadzac sie do takiego stanu, zeby wzywac pogotowie :P
Pomaga mi też ksiązka "Pokonać lęki i fobie" = POLECAM :)

Mam pytanie, czy zawroty głowy moga utrzymywać sie przez jakiś czas, ktory nie jest zalezny od ataku paniki?
bo niestety co jakis czas mam zawirowania i wciaż sie zastanawiam czy moze jednak nie jestem fizycznie chora..
w ogole, w trakcie silnego wzburzenia, jestem swiece przekonana, ze cos mi innego dolega.. ostatnio wymyslilam ze mam niewydolnosc serce.. ech..

badania krwi ok, tarczyca ok, ekg ok - wizyta u kardiolog. Nie wiem czy mam jeszcze szukac innych badań, czy uwierzyć ze to "tylko" nerwica i w trakcie ataku uwierzyć ze nic mi nie grozi.........
Kasia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
09 cze 2008, 18:20
Lokalizacja
szczecin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jaaa 01 lip 2008, 13:07
pisze tu poraz pierwszy,zaczelam miec wczoraj takie wkrety ze ide przez miasto i boje sie ze zemdleje? jak z tym walczyc? czy moge zemdlec serio?nie sa silne ale sa....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez antychemikal 03 lip 2008, 11:37
Wlasnie :] ... omijanie miejsc w ktorych mialo sie atak paniki czy l`eku hehe , tym samym zamykanie sobie" kolka" t osie konczy wlasnie siedzenie m poznije w czterech scianach latami .

Ja sie balem budki telefonicznej , pozniej juz kazdej jednej , bo w raz w jednej zemdlalem i nie zdazylem zadzwonic po pogotowie :D
Tak sobie sam zrylem psychike ze po wejsciu do budki wlasnie zaczynalem mdlec , zajelo mi to troche czasu zanim to odkrecilem , specjalnie chodzilem do tej budki i tam pozostawalem jak najdluzej to bylo mozlwie , dzisaj sie z teo smieje :lol: :lol: :lol: , kazdo inne miejsce podobnie musialem przepracowac , im wieej macie takich miejsc i sytuacji , ktore wam wywolywaly le`ki tym dluzsza droga do normalnosci .

Zemdlalem w tej budce pamietam , ktos inny zadzwonil po pogotowie , pryzjechali , zbadali i wypuscili calego i zdrowego , nigdy nic nie znalezli :]

Uwazaj na "swoje mysli " one beda "twoimi "slowami , "uwazaj" na slowa bo one beda "twoimi" czynami , "uwazaj" na swoje ........
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
215
Dołączył(a)
18 cze 2008, 09:53

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mała3320 05 lip 2008, 11:14
Witam! :)
Przeczytałam 42 strony i postanowiłam się zalogować.
Nie wiem jednak do końca czy dobrze trafiłam,bo nie mam lęków przed wyjściem z domu,czy jakąś konkretną sytuacją.
U mnie ataki zaczęły się jakiś rok temu- tak poprostu bez przyczyny,wcale nie w momencie kiedy się zdenerwowałam.Zdarzały się raz,dwa razy w miesiącu i zawsze wzywałam pogotowie bo nie wiedziałam co się ze mną dzieje.Zabierali mnie do szpitala,podłączali kroplówkę i wypuszczali (nawet w środku nocy) bez słowa.
Internista stwierdził nerwicę,dostałam Afobam (2x1/2 tabl.).Przez 2 miesiące czułam sie świetnie,więc zmniejszył dawkę na raz dziennie.I się zaczęło,więc znowu zwiększenie dawki.Nic to jednak nie dało.Ataki po kilka razy dziennie,przez dwa tygodnie dzień w dzień.Zmiana Afobamu na Coaxil (3x1),biorę od czwartku dopiero,ale jest coraz gorzej.
Czytałam na forum ze coaxil jest słaby(wręcz placebo)więc może dlatego,albo to są objawy odstawienne Afobamu.Sama już nie wiem,a co Wy o tym sądzicie???
Nie muszę Wam tłumaczyc że tak się nie da normalnie zyć,że ataki nie pozwalają mi na normalną pracę i zajęcie się domem(sama wychowuję dwuch dorastających synów).
Nie mam lęku przed atakiem,jak czuję się dobrze to porostu jest dobrze i funkcjonuje normalnie,nie mysle ze nie zrobie tego czy tamtego bo może przyjść atak. Nie działa też u mnie zajęcie się czymś,bo ataki wystepują nawet wtedy kiedy własnie coś robię i zupełnie nie myśle o nich.Nie wzywam już pogotowia bo wiem ze nic mi nie grozi,ale wykańcza mnie to - głównie fizycznie. Nie moge nic zrobic,wczasie ataku chodzę po mieszkaniu w tą i spowrotem,a potem bym spała (nawet 12 godzin ).Są niezalezne od pory dnia,miejsca i sytuacji w jakiej się znajduje.
Pozdrawiam Was gorąco i liczę na Wasze wsparcie i poradę.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
04 lip 2008, 16:34
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez antychemikal 05 lip 2008, 23:25
O czym myslisz , zanim dostaniesz ataku le`ku ?

Uwazaj na "swoje mysli " one beda "twoimi "slowami , "uwazaj" na slowa bo one beda "twoimi" czynami , "uwazaj" na swoje ........
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
215
Dołączył(a)
18 cze 2008, 09:53

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mała3320 06 lip 2008, 00:08
To różnie,zależy od sytuacji w jakiej się znajduję. Tak jak wspomniałam,gdy czuję się dobrze,zajmuję się pracą,domem - jednym słowem normalne życie....aż tu bach...atak :(
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
04 lip 2008, 16:34
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez socjopatia 06 lip 2008, 00:57
u mnie to pierwszy pamiętam 6 klasa podstawówki lekcja informatyki.pisałam test i nie mogłam nic napisać bo się bałam,paraliż .
później kościół (wcześniej kilka omdleń),od kilku lat w kościele byłam kilka razy teraz stoję przed kościołem na zewnątrz .
a teraz najgorsze są dla mnie przystanki,kiedy długo czekam nienawidzę tego.
nie wiem czy to jest "atak",bo może na zewn. tego nie widać,ale w psychice na pewno..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
162
Dołączył(a)
16 mar 2007, 21:02
Lokalizacja
Kraków

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez antychemikal 06 lip 2008, 08:34
no wlasnie , moze jakas fobia socjalna ? nawet nick trafny ;)

@mala 3320

W pierwszysm poscie napsialas tak:
mała3320 napisał(a):Witam! :)
Nie wiem jednak do końca czy dobrze trafiłam,bo nie mam lęków przed wyjściem z domu,czy jakąś konkretną sytuacją.


w ostatnim zaprzeczylas sama sobie :
mała3320 napisał(a):To różnie,zależy od sytuacji w jakiej się znajduję.:(


Jak u kazdego jednego "nerwicowca" kazdy le`k jest czyms poprzedzoony , zreszta kazdy jeden le`k jest czyms poprzedzony , nie zaleznie czy to bedzie mysl , bodziec czy tez wyjdzie cos z podswiadomosci.

Wiec musisz to u siebie przeanalizowac , co wywoluje te le`ki i w tym kierunku pracowac wlasnie , nie unikac tych sytuacji tylko je na nowo pozytywnie "przerobic " tak aby nie wywolywaly wiecej le`kow , jesli ktos boi sie duzych skupisk ludzi , to powinien trenowac , pozostawac tam jak najdluzej to mozlwie i coraz dluzej , probowac nawet nawiazac krutki kontakt(zapytac o godzine ) z kims ..itd w ten tylko sposob mozna sie z tego "wyleczyc " nie uciekac od takich sytuacji wywolujacych le`k poniewaz nigdy tego nie zmienimy tabletkami , jedynie beda lagodzone objawy , a sam problem pozostanie nierozwiazany .

Uwazaj na "swoje mysli " one beda "twoimi "slowami , "uwazaj" na slowa bo one beda "twoimi" czynami , "uwazaj" na swoje ........
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
215
Dołączył(a)
18 cze 2008, 09:53

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mała3320 06 lip 2008, 10:54
antychemikal,nie zaprzeczyłam sama sobie tylko się chyba niezrozumieliśmy :
w pierwszym poście napisałam że nie mam lęków przez wyjściem z domu czy konkretną sytuacją - i to prawda,ataki nachodzą mnie nagle i są to głownie objawy fizyczne,towarzyszy temu lęk ale nie przed miejscem w którym się znajduje tylko o to co się ze mną dzieje a najczęściej jest to lęk nieokreślony,poprostu jest i wydaje mi sie że jak mi nie przejdzie to zaraz zwariuję.
A zdanie z drugiego postu było odpowiedzią na Twoje pytanie "o czym myślę przed nadejściem ataku" i odpowiedziałam Ci zgodnie z prawdą ze zależy od sytuacji tzn.jak gotuję zupe to myslę o tym zeby ją posolić :) jak jestem w pracy to skupiam się na tym co robie.
Moje ataki przychodza nagle,bez względu na to gdzie jestem,co robię i o czym myslę
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
04 lip 2008, 16:34
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez antychemikal 06 lip 2008, 11:34
Nie zrozumialas widze , chodzilo o to co zlego myslisz zanim dostaniesz ataku ? ale juz nie musisz odpowiadac , wiem juz ze najbardziej boisz sie swoich objawow psychosomatycznych .

Oczekujesz ich podczas gdy jetes sma w kuchni gotujac naprzyklad zupe , nie myslisz wtedy tylko o tym aby ja posolic , ale wlasnie podswiadomie myslisz i boisz sie swoich objawow .
Tym samym "karmisz swoj l`ek i wywolujesz te wszstkie objawy ktore sa napewno dla Ciebie nie przyjemne (jak i dla kazdego) ale nie sa grozne , Ty o tym wiesz z tego co pisalas , ale dobrze abys sie przekonala jeszcze o tym ze nic Ci sie nie stanie .

Dobrze abys poznala cala ta spirale le`ku w jaki sposob powstaje i o objawach wlasnie zebys wiecj wiedziala i przestala sie ich bac , wiedziala ze nie sa one grozne , musisz sie otym przekonac bo samo "wiedziec" w zasadzie mnie tez nie wystarczylo .

Mysle ze wlasnie podobnie jak ja , najbardziej boisz sie swoich objawow , dopuki sie nie przekonasz ze nic Ci nie grozi , to nie pokonasz swoich le`kow , jesli chodzi o tabletki , to one nic nie dadza , jakis czas napewno zlagodza te wszystkie objawy czy tez le`ki ale z czasem tez spoteguja i wted dopiero zacznie sie "bledne kolo "

Ps; W Twoim przypadku sport bedzie idealny , a o lekach to wogole nie ma mowy .
Ostatnio edytowano 06 lip 2008, 11:41 przez antychemikal, łącznie edytowano 1 raz

Uwazaj na "swoje mysli " one beda "twoimi "slowami , "uwazaj" na slowa bo one beda "twoimi" czynami , "uwazaj" na swoje ........
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
215
Dołączył(a)
18 cze 2008, 09:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 15 gości

Przeskocz do