Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez evvelinka 14 mar 2014, 03:02
Jak my wszyscy :( Wiecie o czym marzę? Żeby ci, którzy nie rozumieją jak to jest mogli przeżyć przez chwilę to co my.. taki atak, derealizację albo codzienne objawy jak w moim przypadku ciągłe chwianie i bujanie, ciężkość nóg i niemożność normalnego przejścia kilku metrów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
31 lip 2013, 12:55
Lokalizacja
WWA

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez NiedobrzeMi 14 mar 2014, 07:29
evvelinka ja też jestem często przez moich bliskich niezrozumiana. Ale nigdy nie życzyłabym nikomu tych ataków paniki, sama wiem jakie to okropne sam ten strach a do tego jeszcze objawy somatyczne. Mimo niezrozumienia nie życzę tego nigdy nikomu. A po zrozumienie przychodzę właśnie tu do Was :)))
F41.0 + Agorafobia

I have to start thinking about my sanity.
Nothing is so valuable like this.
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
26 mar 2013, 11:24

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez evvelinka 14 mar 2014, 10:59
Ja też nikomu nie życzę, ale chciałabym żeby mogli zrozumieć i tylko przez chwilę to poczuć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
31 lip 2013, 12:55
Lokalizacja
WWA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kupmitrumne 14 mar 2014, 11:21
evvelinka, dokładnie , nikt Cie lepiej nie zrozumie , niż osoba chorująca na to samo :-| :-|
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10281
Dołączył(a)
13 sie 2013, 12:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gula3 14 mar 2014, 11:23
wiecie zdrowienie z nerwicy też nie jest łatwe. Kiedy już wszystko powoli zaczyna wracać do normy, człowiek się cieszy czuje się świetnie a tu nagle bach kolejny atak, strach przed śmiercia np. bo mam paskudne żylaki i strasznie rozbolała mnie noga to znaczy że zakrzepica na bank i ąż się boję ruszyć. Strasznie dotkliwie odczuwa się taki upadek oj bardzo boli.W końcu teraz jak nigdy chce się żyć.
"Wiatr,wiatr, wiatr łapcie w żagle, choć sztorm i wróg na statek nasz czyha szczęście to mit stworzyliśmy go sami- Czarna Bandera nad nami !"
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
06 lut 2014, 14:02
Lokalizacja
sosnowiec

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez evvelinka 14 mar 2014, 11:34
Ooo tak.. nerwica najbardziej boli nie w chwilach kryzysu, a właśnie w chwilach radości i sukcesów. U mnie pojawiła się w momencie kiedy życie zaczęło mi się układać i popsuła je.

gula3 i tak jak mówisz, najgorzej jeśli jeszcze oprócz nerwicy się na coś choruje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
31 lip 2013, 12:55
Lokalizacja
WWA

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gula3 14 mar 2014, 11:53
tak to jest straszne! jak tu sobie wytłumaczyć że to irracjonalny lęk skoro taki nie jest do końca i raczej można go do strachu zakwalifikować niż do lęku.patowa sprawa.

evvelinka a odnośnie układania sobie życia to u mnie nerwica się pojawiła kiedy wróciłam na studia po urodzeniu dziecka i takim sposobem ich nie skończyłam. Siedziałam 2,5 roku zamknięta w domu.
"Wiatr,wiatr, wiatr łapcie w żagle, choć sztorm i wróg na statek nasz czyha szczęście to mit stworzyliśmy go sami- Czarna Bandera nad nami !"
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
06 lut 2014, 14:02
Lokalizacja
sosnowiec

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez evvelinka 14 mar 2014, 12:25
Rozumiem. Ja w ogóle podziwiam ludzi, którzy są w stanie chodzić do pracy czy na studia, bo ja w chwilach największych ataków nie byłam w stanie robić nic.. ani spać, ani jeść, ani nikogo i niczego słuchać. Mi na szczęście dane było skończyć studia, trochę popracować i potem zacząć coś robić samej. Mam też super faceta, więc było mi łatwiej. Ale jak wspominam to niestety od czasu diagnozy endometriozy i pierwszej operacji moje beztroskie życie się skończyło i zaczęłam się przyzwyczajać do życia z poważną, nieuleczalną chorobą, a teraz po miesiącach diagnoz już z dwoma. Z tego powodu właśnie nigdy nie uwierzyłam w psychiczne pochodzenie mojej nerwicy, zawsze obstawiałam coś fizycznego. I uważam, że jeszcze coś mi dolega, będę chodzić aż wykryję co.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
31 lip 2013, 12:55
Lokalizacja
WWA

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gula3 14 mar 2014, 13:06
ja chodziłam i znalazłam podejrzenie SM przy takim chwianiu jak u ciebie evvelinka. Nie zeby straszyć. Teraz uważam że było mi to nie potrzebne , tylko mi w głowie namieszało a i tak nic się nie da z tym zrobić- nieuleczalne ale nie śmiertelne i to jest ważne. Jednak z perspektywy czasu uważam , tak jak i mój ortopeda , że to kręgosłup szyjny i ucisk na nerwy. hehe
Teraz mam kolejny dylemat nerwica żołądka vs wrzody lol
"Wiatr,wiatr, wiatr łapcie w żagle, choć sztorm i wróg na statek nasz czyha szczęście to mit stworzyliśmy go sami- Czarna Bandera nad nami !"
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
06 lut 2014, 14:02
Lokalizacja
sosnowiec

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez evvelinka 14 mar 2014, 13:59
Stwardnienie też podejrzewam. Idę teraz na rezonans mam nadzieję, może coś się wyjaśni. Z tego co czytałam moje objawy przypominają coś na kształt ucisku na rdzeń :/
Co do badań nie żałuję, że wykonywałam ich tyle. Przynajmniej wiem, że nerwica jest prawdopodobna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
31 lip 2013, 12:55
Lokalizacja
WWA

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kupmitrumne 14 mar 2014, 15:57
W swoim życiu zauważyłam , że jak wszystko zaczyna się układać , to nagle coś się wydarzy i wszystko idzie o kant dupy potłuc .. w dodatku nikt nie może mnie zrozumieć , bliscy mówią ciągle żebym wzięła się w garść , ale ciężko mi jest , nie mam już na to siły . Dołuje mnie już wszystko , momentami mam ochotę gdzieś uciec , gdziekolwiek , odpocząć , zebrać myśli . :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10281
Dołączył(a)
13 sie 2013, 12:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Lisa_ 15 mar 2014, 13:09
Wstałam rano, poderwałam się z łóżka,bo dzwonił telefon... Wróciłam z potwornym bólem głowy, potem mdłości, odruch wymiotny... Uspokoiłam to wodą, pojechałam na wieś, 30 km, w tym wietrze, sama. Weszłam do domu i miałam tylko jeden komentarz 'słabo mi"... Posiedziałam, ponad godzinę, nim to minęło. Czułam sie, jakby mnie ktoś od środka skopał. Ból głowy, nerwy niesamowite... Miałam wrażenie, że już umieram... Czasem się w takich chwilach boję, że to może nie nerwica... Bo przecież nie miałam żadnych badań.Ale potem się uspokajam i myślę, że to po prostu sobie ze mną pogrywa i tak mną poniewiera... Że to tylko nerwica. Że jeszcze jednak nie umieram.
F41.0
Od 17.11.2014 bez leków.
27.03.2014 - 17.11.2014 - escitalopram 10 mg
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
11 mar 2014, 14:37

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez NiedobrzeMi 15 mar 2014, 19:13
Nerwice trzeba umieć "przegadać" :) To naprawde pomaga. Chociaż gdy mam atak, to nie daje rady
F41.0 + Agorafobia

I have to start thinking about my sanity.
Nothing is so valuable like this.
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
26 mar 2013, 11:24

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Lisa_ 15 mar 2014, 19:15
NiedobrzeMi, Przegadać? Hmm... Coś w tym jest, atak minął dopiero jak zaczęłam rozmawiać z mamą i opowiadać jej film, który oglądałam :)
F41.0
Od 17.11.2014 bez leków.
27.03.2014 - 17.11.2014 - escitalopram 10 mg
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
11 mar 2014, 14:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do