Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez asl 13 lut 2014, 00:16
byłam kiedyś u terapeuty i to był pierwszy i ostatni raz :why:
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
311
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 13 lut 2014, 00:29
asl, moze jakos zle trafilas? bo to roznie bywa...
Wedlug mnie terapia to jedyne lekarstwo na to wszystko.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez neon 13 lut 2014, 01:28
o, Nerwa pracuś ;-)
świat lubi znieczulić
trzeba żyć nieustannie goniąc sny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5705
Dołączył(a)
18 lis 2013, 12:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Gabriel74 13 lut 2014, 03:01
A ja dziś po kłótni z przyszłą ex czuje się tak nakręcony ze zaraz chyba coś rozpier....... Gula siedzi w gardle jak balon i te wedrujaca ciepło po całym ciele. Już i panika czaila się za rogiem ale jakoś to opanowałem. Dziś zrozumiałem też a może i wcześniej ze to ona jest przyczyną moich nerwic. Zawsze po klotniach z nią bądź też sprzeczkach mam przesrane.

Sent from my HTC One using Tapatalk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
03 gru 2013, 03:19
Lokalizacja
GOROL

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez margaritka1985 13 lut 2014, 09:21
Mój pierwszy atak przezyłam na fotelu dentystycznym.Wydawało mi się ,ze umre ,udusze się albo dostane zawału.Czułam silny lęk ,dusiłam się ,serce waliło mi jak szalone.Dodatkowo jeszcze bardziej denerwowałam się jak dentystka wkładała mi coś do ust a ja się dusiłam.Chciałam z tamta wybiec i uciec.Było to poprzedzone tym ,że kolega w szkole rozpryskał gaz łzawiący i mi się wydawało ,ze w jakiś sposób może mi zaszkodzić.Mam była przerażona gdyż nie widziała co się ze mną dzieje po za tym było jej chyba za ,mnie wstyd.Dentystka poleciła mamie ,zeby wybrała się ze mną do psychologa.A mam po powrocie od dentyski nakrzyczała na ,mnie.Był to pierwszy mój bardzo silny atak paniki.
Offline
Posty
211
Dołączył(a)
23 wrz 2013, 17:03

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez asl 13 lut 2014, 14:47
margaritka, ja mam dokładnie to samo, tzn. zawsze u dentysty dostaję paniki, boję się, że połknę to co mi nawsadzali do buzi i się uduszę... trzęsę się wtedy jak osika.. lekarze patrzą z politowaniem bo myślą, że bólu się boję..
nerwa, ja może i do dobrego terapeuty trafiłam ale tak się zryczałam, ze wstyd było mi się tam znowu pokazać...
gabriel, to normalne, ja też po każdej kłótni ze "swoim" mam atak paniki gotowy
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
311
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 13 lut 2014, 16:40
asl, ale mysle, ze do czego jak do czego, ale do płaczu to oni akurat przygotowani :) I pewnie napatrzyli się nie raz.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez asl 15 lut 2014, 00:49
pewnie masz rację... to było parę lat temu.. szybko się do wszystkiego zrażam i potem mam jak mam... :bezradny:
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
311
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez aaggaattaa 19 lut 2014, 16:44
Może opiszę mój przypadek. Mam 20 lat, studiuję na pierwszym roku, mieszkam w mieście oddalonym o ok 80 km od rodzinnej miejscowości. Może dla niektórych wydawać się dziwne, ale wciąż nie mogę dciąć pępowiny. Kiedy jestem w mieście gdzie studiuję, wciąż odliczam dni kiedy wrócę do domu, i znów zobacze rodziców...
No i dziś, właśnie wróciłam z zajęć, z których dowiedziałam się żę w piątki będe pózniej wracać- a co za tym idzie pózniej będę w domu. No i dostałam akaku paniki. Ledwo co powstrzymywałam się żeby się nie rozbeczeć na ulicy. Po powrocie z uczelni rozkleiłam się jak małe dziecko. Zaczęłą mnie zaraz boleć głowa i i nie mogłam się wgl uspokoić, ani powstrzymać płaczu. Teraz pije melisę, jest trochę lepiej. Te akatki bardzo mi przeszkadzają, ponieważ wtedy nie mogę zrobić nic normalnie. Jutro mam ważne kolokwium, a gdy mam te ataki, potem cały czas myślę i za cholerę nie mogę zabrać się do nauki. Potem znów będzie płacz że nie zdłam- i kolejny atak paniki. Przez taką głupią rzecz mam ochotę od razu rzucić studia,zmienić kierunek na taki na którym będzie mniej zajęć, i mniej nauki ( mój kierunek jest dość ciężki, a uczelnia na wysokim poziomie )
Ataki dostaję przeważnie gdy stanie się coś nowego, coś innego lub nie po mojej myśli.
Ja wiem że niektórzy mogą o mnie źle myśleć, ponieważ mam 20 lat a swoim zachowaniem przypominam 6-latkę. ALe na prawdę to jest uciążliwe, i przeszkadza mi w normalnym funkcjonowaniu. Nie wiem być może po części jest to wina mojej mamy że nie do końc dobrze mnie wychowała, że nie jestem taka samodzielna jak inni rówieśnicy.
Już nie wiem co robić, czuję że nie ma dla mnie ratunku. Chciałabym normalnie żyć.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 lut 2014, 16:30

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 19 lut 2014, 17:18
aaggaattaa, ratunek to jest zawsze :)
A myslalas, zeby sie wybrac do terapeuty? Bo wiesz, to wszystko spokojnie mozna wyleczyc, ale musisz odkryc co Cie tak trzyma w tym domu itd. Poukladac sobie wszystko w glowie i bedzie dobrze!
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez aaggaattaa 19 lut 2014, 17:41
W domu rodzinnym czuję się po prostu bezpieczna. Mm tam rodzinę, przyjaciół, znajomych- z nimi wszystkimi mam dobre relacje. A tu ? Znajomych mam tylko na studiach, mam z nimi kontakt tylko wtedy gdy mam zajęcia. Po zajęciach czuję się po prostu samotna. Wracam do mieszkania i czuję się po prostu okropnie, samotnie i niepotrzebnie...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 lut 2014, 16:30

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kupmitrumne 19 lut 2014, 18:02
Miałam pierwszy atak paniki od kilku miesięcy , masakra -.-
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10279
Dołączył(a)
13 sie 2013, 12:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez AddictGirl21 19 lut 2014, 19:09
kupmitrumne, Ataki mają to do siebie, że "kochają" powracać ale spokojnie atak był i minął i oby w najbliższym czasie nie powrócił...Szybciutko włącz pozytywne myślenie...
...and I will pay for my sanity...<Efevelon 75mg, Perazin 200mg>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1354
Dołączył(a)
21 sty 2014, 23:24
Lokalizacja
Nibylandia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez NiedobrzeMi 22 lut 2014, 16:59
Jakie to jest banalnie proste pisać, zeby właczyć pozytywne myslenie, że to minie bla bla bla
To jest to co najbardziej mnie wkurza w czasie kiedy to wraca :/

kupmitrumne również miałam we wtorek i dziś pierwsze ataki paniki po 8 miesiącach spokoju (i bez żadnych leków). Już myślałam, ze ja i nerwica się pożegnałyśmy, ale na franca nie chce dać o sobie zapomnieć :/
F41.0 + Agorafobia

I have to start thinking about my sanity.
Nothing is so valuable like this.
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
26 mar 2013, 11:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do