Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mariusz123567 13 cze 2008, 21:17
eh a ja nie mialem ataku od paru lat nerwicy takiego strasznego. wczoraj dostalem takiego, ze mialem wrazenie ze mi sie rece wykrecaja itp, bo sie naogladlaem Egzorcyzmow emielie rose ;p

ciagly strach. dzis juz wiem, ze to mi sie nie przysni. kocham zycie ... nie pozwole sobie go spieprzyc.

kocham ludzi, swoja kobiete, dobrych ludzi !!:)
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
09 mar 2008, 17:00

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez klaus 14 cze 2008, 01:34
Do wszystkich piszących w tym wątku, a przede wszystkim kilka ostatnich postów:

W prawdzie nie wiem dokładnie co mi jest (prawdopodobnie PTSD), ale jednym z objawów bywa nerwica. Tłumacze sobie to tym, że będąc świadom, że moja psychika nie jest w 100% zdrowa, łatwiej mi przychodzą te objawy nerwicowe. Ale nauczyłem się je w pewnym stopniu zwalczać i funkcjonuję dalej:) Najpierw opiszę najcięższe objawy nerwicy, które miałem:
-lęki, które zaczynały się 10m od domu - nogi jak z waty, ręce spocone, myśli, że zaraz zemdleję
-agorafobia
-lęki podczas np. seansu w kinie, lęk przed tłumem
Oczywiście nie było mowy nawet o autobusie czy tramwaju.

Jak sobie z tym poradzić?
Moja recepta krok po kroku:
-nie siedzieć w domu non stop! Przejść się choćby wokoło bloku dwa razy dziennie i dystans wydłużać powoli. Ważne by też nie przesadzać w drugą stronę! Tzn, jeśli przeszliśmy wokoło bloku bez przeszkód 1 raz to nie można nagle pójść na 2kilometrowy spacer, bo znów się gorzej poczujemy i może nam to przeszkodzić. Pójdźmy wyrzucić śmieci, wyjść z psem itd. Podstawowe czynności, które "nie pozwolą" nam siedzieć w domu z założonymi rękoma.
-jeśli ktoś ma uzasadnione powody by bać się o zdrowie (jak wyżej Pan w przypadku narkotyków) - zróbcie sobie konkretne badania. W większości przypadków pewnie będą bardzo dobre, więc w momentach słabości pomyślcie, że nic wam nie będzie.
-w miarę możliwości unikajcie sytuacji stresowych - chociaż oglądając mecze Polaków to nie jest takie proste ;) oczywiście żart. Taki stres jak podczas oglądania meczu nie jest szkodliwy.

Najważniejsze, żeby te kroczki były małe, ale do przodu.

2 tygodnie temu miałem znów nawrót objawów nerwicy (na środku sali wystawowej zrobiło mi się gorąco, zacząłem się trząść itd., potem pojawił się lęk przed wyjściem z domu), ale opierając się na tym co napisałem poradziłem sobie i teraz funkcjonuje normalnie. Dzisiaj nawet stałem w 6-osobowej kolejce i jest luz. Zauważyłem też, że jeśli jest to dosyć świeże od ostatniego nawrotu, to pojawia się, w momentach zbliżających się sytuacji stresowych. Dlatego ich unikajmy o ile się da.

Głowy do góry - z tego da się wyjść na zawsze.

Aha i pamiętajcie. Co was nie zabije to was wzmocni ;)
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
26 maja 2008, 14:54

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blondyneczka 14 cze 2008, 16:18
I takich postów jak twój Klaus powinno byc wiecej jednak pozytywne nastawienie, wola walki i stawianie sobie realnych celow sa najwazniejsze! dzieki wielkie drogi kolego! kazdy z nas ma gorszy dzien ale dobrze jest wiedziec ze sa osoby ktre maja za soba sukcesy w walce z tym co nam sie przytrafilo! najbardziej lubie gdy ktos mi mowi ze z tego da sie wyjsc:) pozdrawiam serdecznie Klaus! pisz nam tak wiecej:)
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
28 maja 2008, 22:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alimak@ 14 cze 2008, 21:42
witam!
ja wlasnie wrocilam ze slowacji.bylo przecudnie:) i wiecie? tam dopiero, po raz pierwszy odkad cierpie na nerwice, zdalam sobie sprawe ze wszystko co zle siedzi w mojej glowie i ja!!!!!!!!!!!!!!!!! sama siebie nakrecam i z wlasnej winy czuje sie zle.
otoz to pobyt tam uswiadomil mi ze moge czuc sie bajecznie, bo wlasnie tak sie czulam. wszystko odeszlo w zapomnienie a jeszcze w dniu wyjazdu czulam sie jak jak zywy trup.
wiem ze nie mam gwarancji ze to nie wroci, ale taki kilkudniowy ,, dobry czas bez tego g....a" uswiadomil mi ze to ja jestem pania swego losu i ciala i nie dam sie tej cholernej nerwicy!!!!!!!!!
skoro tam moglam czuc sie wspaniale moge czuc sie tak na co dzien a dokonam tego tylko wtedy gdy nie bede sie nakrecac, bo wiem juz ze to napedzanie wlasnej sprezenki paranoicznego leku jest fasada naszej choroby!!!

walczcie dzielnie! mowie Wam! wszystkim nam sie uda! ta cholerna choroba siedzi w naszych glowach! i tylko my mozemy ja pokonac! nie lekarze, nie psychotropy!!!!!! my!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 cze 2008, 22:59

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kasia38 15 cze 2008, 01:35
Witajcie :) Dziś dzień jak codzien.. pełen niepokoju, lęków.. znów poprosilam mamę żeby zostala u mnie na noc bo się boję że nie uda się kolejny raz zasnąć, znów będą się trzęsły ręce, pot lał się strumieniami, serce osiągnie tempo piłkarza a głowa będzie wirować w nieskończoność. Zmagam się z tym od lat.. od 2 lat najbardziej intensywnie, leczę się ale bywa że jest trudniej.. szczegolnie gdy nagromadzą się stresy i życie nabierze tempa. Przeczytałam wszystkie 172 strony, jestem wielka ;) I czasem tylko zadaję sobie pytanie: czy ja kiedyś będę się czula normalnie? Uwielbiam prowadzić samochów.. znów od kilku tygodni musze mieć przy sobie pasażera bo sama mowy nie ma.. atak paniki gotowy. Mieszkam sama i znów na noc nie zostaję sama (dzięki bogu mam jeszcze rodziców ale nie są wieczni). Poradźcie mi proszę jak sobie pomagać.. wydawałoby się że tyle lat z lekami powinno dac efekt a niestety znów pojawił się ten trudniejszy okres. Pocieszam się jedynie tym, że po tym trudniejszym nadchodzą zwykle lepsze.. ale krótkie niestety. Psychoterapia nie pomagała choć było wiele prób.. jestem żywiołową wesołą osobą, psychoterapia powodowała u mnie skupienie się na lękach a nie wyzbycie się ich.. może nie mialam szczęścia trafić na dobrego terapeutę? - mam takie wrażenie bo nikt nie nauczył mnie jakiejkolwiek techniki czy sposobu postępowania (myślenia ???) podczas ataków. Podzielcie się ze mną tą wiedzą. A tak z innej beczki: ja Wam wszystkim życzę cudownego zdrowia ale to jednak dorze wiedzieć że nie jest się jedynym takim nieudanym egzemplarzem ;) Dobrej nocy.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
13 maja 2008, 23:28

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blondyneczka 15 cze 2008, 10:30
czesc Kasia38 uwazam ze przede wszytskim potrzebujesz duzo wiary w siebie i woli walki ja podobnie jak ty zmagam sie z nerwica juz 2 lata i u mnie syt wyglada troche podobnie jesli chodzi o samopoczucie ale na razie walcze sama bez psychotropkow i bez lekarzy i mam nadzieje ze nam sie uda kazdemu jego wlasna droga...tez boje sie ze nigdy juz nie bedzie normalnie ale z drugiej str mam wielka nadzieje ze uda mi sie jakos to ogarnac do pewnych rzeczy przywyknac poznac ludzi ktorzy udziela mi wsparcia i wytlumaczyc sobie ze tak na prawde nic mi nie jest nic sie nie dzieje. Jak jeses moze z okolic krk to daj znac to sie jakos zgadamy a poki co zycze owocnej walki i nie daj sie nie jestes sama!!
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
28 maja 2008, 22:50

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ewa125 15 cze 2008, 14:41
no dzisiaj mialam mega atak, nie mialam takiego silnego od dluuuuuugiego czasu. ale w moim przypadku to normalne bo przechodze teraz bardzo ciezki okres, kazdy by sie zalamal. takze dzisiaj przypomnialam sobie jak to jest miec atak i mimo ze wiem dokladnie jak to wyglada, ze nic sie potem nie dzieje strasznego to kolejny raz dalam sie oglupic temu stanowi. znow myslalam ze zemdleje, ze tym razem cos jednak sie stanie itd... przeszlo. narazie jest ok
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ewa125 15 cze 2008, 14:43
ai zaczelo sie troche dziwnie. cos mi sie zaczelo ze wzrokiem robic tzn widzialam jakbym sobie zaswiecila lampka w oczy i potem gdzies patrzyla, jest to takie mniej wiecej uczucie. poza tym podczas ataku nie moglam nawet przeczytac ulotki od leku uspakajacego bo mi sie mylily litery. tez tak mieliscie ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mariusz123567 15 cze 2008, 18:05
ja ostatnio mam leki na temat opetania czy cos ;p mimo ,ze w demony nie wierze w duchy tak ale w demony nie. i stalem w kosciele i wczesniej balem sie ze zacznie mi sie cos dziac ale mowie /cenzura/ siedz i sie nie boj no i nic cala godzinka spokojnie :) wiecozrem balem sie isc po ciemku przez mieszkanie ale mowie nie badz ciota idz :) i nic... tlyko przed snem podczas modlitwy mialem atak paniki, ze zacznie sie cos dziac zlego :) a dzisiaj spokoj ... :)
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
09 mar 2008, 17:00

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Moniczka 17 cze 2008, 09:37
Kochani,wracam po paru miesiacach,biore nadal effectin ale lekarz bedzie mi go odstawial,objawy paniczne zniknely,nie szaleje na punkcie zdrowia,nie mierze cisnienia,am w sobie jakis sposob i zaczelam racjonalnie myslec o nerwicy, nie panikowac ale niestety nadal mam wspomniany wczesniej jeden objaw: neuralgia twarzy jak ja to nazywam,prwa strona mnie boli,napadowo dretwieje,lacznie z szyja,gardlem i migdalem.TK glowy wyszlo dobrze,psychiatra mowi,ze to napieciowe,neurolog ze neuralgia ale ja czuje ze to cos wiecej,ze to od zeba madrosci,moze od kregoslupa-boje sie tego objawu.Gdy przychodzi robi mi sie mdlo,slabo,czsami czuje jakbym miala zemdlec,nie wiem juz jak to wyplenic :cry:
Moniczka
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Kwiatuszek21 18 cze 2008, 23:01
Witam Wszystkich ! Tak jak większość z Was cierpie już od kliku lat na nerwice lękową, nie będe pisać objawów, gdyż moi poprzednicy już je napisali:) Chce napisać że da sie żyć z nerwicą, że można ją zaakceptować. Jakieś 7 lat temu z powodu ataków nerwicy nie wychodziłam z domu, a nawet najmniejsze złe samopoczucie sprawiało że strasznie sie wszystkiego bałam i zamykałam sie w sobie. z doświadczenia wiem, że jeśli będziemy zagłębiać się w swoje dolegliwości i wczuwać się w siebie bedzie jeszcze gorzej. I choć jeszcze czasem pojawią mi się ataki nerwicy lub nawet sam strach przed nimi, to staram sie z tym walczyć, i uwierzcie da sie !!!!! :D :D
Napisze swoje sposoby na walke z tą okropną chorobą. Po pierwsze dużo ruchu, ja np. uwielbiam jeździć na rowerze i kiedy gorzej sie poczuje i nie tylko wsiadam na rower i jade na wycieczke, i jak przyjade to jestem taka zmęczona że nie mam siły myśleć o czymkolwiek:D
Po drugie nie należy sie zamykać w czterech ścianach bo to nic nie daje. Należy wychodzić z domu spotykać sie ludźmi. Kiedyś miałam strach przed wchodzeniem do kościoła z e zemdleje, i pokonałam go , włąśnie wchodzac do kościoła i okzało sie że strach ma tylko wielkie oczy :D
Po trzecie chyba każdy z nas ma jakieś marzenia czy To związane z przyszłością czy z terażniejszościa, może warto zrobić choć jeden krok by spełnić choć jedno z tych marzeń?????
Pozdrawiam wszytstkich i życze powodzenia... :)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 cze 2008, 22:24

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Elis87 20 cze 2008, 18:01
Witam :mrgreen:

Ja swoj pierwszy powazny atak mialam 2 miesiace temu, takze jestem dopiero na poczatku, ale narazie czuje sie dobrze :mrgreen:

od miesiaca biore leki, ale przede wszystkim zmianilam nastawienie. Zaczelam biegac (ostani raz trenowalam cokolwiek 3 lata temu) i ponownie odnalazlam w tym satysfakcje i to cudowne uczucie kiedy myslisz ze nie dasz juz rady postawic kolejnego kroku, a przebiegasz jeszce kilometr. :mrgreen:

po drugie gdy tylko zaczynam czuc sie dziwnie wmawiam sobie, ze nic mi nie bedzie tak jak poprzednio (czasem musze sie polozyc i po prostu wyciszyc-zamykam oczy i uspokajam sie)-to jest sekret potega podswiadomosci

no a po trzecie to suplementacja: wapn, magnez, potas. kto jak kto ale my najlepiej wiemy, ze placebo dziala najlepiej :mrgreen:

mam do was jeszcze pytanie: od miesiace po godzinie 19 nagle opadam z sil, czuje sie senna i mysle tylko o tym zeby sie polozyc. Nie wiem czy to wina lekow czy moze to normalne przy nerwicy?

Dzieki za odpowiedz i pozdrawiam
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
20 cze 2008, 17:04

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Kwiatuszek21 20 cze 2008, 19:01
Elis, ja też tak miałam jakiś czas temu, że około godziny 12 w południe robiłam sie strasznie słaba i miałam ochotę się położyć, lecz niestety albo na szczęście byłam w pracy :) masz tak codziennie od miesiąca ponieważ codziennie myślisz że o 19 poczujesz się senna. Spróbuj o tym nie myśleć, znajdź sobie jakieś zajęcie w godzinach wieczornych i może akurat kiedy będziesz zajęta poprostu zapomnisz o tym ... :)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 cze 2008, 22:24

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez tomal 21 cze 2008, 07:27
Ja nie wiem, ale raz jak mi przejdzie, to zaraz jest co innego ;/

Teraz to mi się coś takiego zrobiło, żę rano budzę się i nie odczuwam jakeigos lęku, ale czuje się jakoś "maksymalnie" zdenerwowany. Mam napady gorąca, czuję jak mi wszystko drga. Najgorsze, ze dochodzą mi do tego jakieś myśli, takie bez logiki, niemniej nie sa one czymś miłym, strasznie po tym czuję się zmęczony. DOdam, ze w dzień mi przechodzi.

Kurczę, jak uporałem się z tym, ze nie mam żadnych problemów do martwienia, to teraz to...

Jeszcze jedna rzecz...czasami jak odczuwam smutek, czy jakieś podobne rzeczy, to zamiast rzeczywiście byc smutnym, to odczuwam lęk. Teraz to mniej. Mam wrażenie jakby mój organizm się rpzed tym bronił, tylko po co?!

Ech, cięzko, ale idzie wytrzymać. Może coś doradzicie :)?
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
13 lip 2006, 07:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot], matteusz89 i 26 gości

Przeskocz do