Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nova_2013 07 lut 2014, 14:40
nerwa, tez dobry pomysl :D
Kazdy pewnie znajdzie dla siebie najlepsze rozwiåzanie. Grunt to praca nad sobå i swoimi emocjami bo jak nerwica przejmie nad nami paleczke to sami wiecie jak to sie moze skonczyc. Tak dlugo jak skanujemy swoj organizm i dajemy pozywienie nerwicy tak dlugo ona bedzie sie panoszyla w nas. Ale jak tylko zajmiemy nasze mysli i skoncentrujemy na czyms co otacza nas dookola to nerwica odpusci. Kazdego dnia zakreslam na swoim sciennym kalendarzu w kuchni strzaleczki. Jak mam dobry dzien, rysuje strzalke w gore, kiepski dzien - strzalka w dol, a jak taki sobie, ze nie jestem zdecydowana na ktore szale przechylic, to stawiam myslnik. I przez ten okres 2-miesieczny zauwazylam przewage tych dobrych i pozytywnich dni. Ciesze sie tym kazdego dnia jak spoglådam na kalendarz.

Zaczelam prace 1 lutego bo wyszlam z zalozenia, ze tam zapomne o chorobie i nie bede jej poswiecala mojego cennego czasu. I uwazam, ze podjelam slusznå decyzje choc moglabym posiedziec w domku jeszcze caly ten miesiåc. Wczoraj nadszedl widocznie kolejny kiepski dzien dla mnie a radosny dla nerwicy, wiec po 4 godzinach pracy wrocilam do domu. Po prostu poczulam straszne zawroty glowy i stwierdzilam, acha... nerwica atakuje ! Ale zamiast sie niå przejmowac wrocilam do domu i zrobilam sobie dzisiaj wolne. Zaliczylam oczywiscie wczorajszy dzien do pozytywnych bo uwazam, ze i tak odnioslam zwyciestwo nie popadajåc w panike. Nagrodzilam siebie tym, ze zamiast nakrecac sie na nowo z powotu zawrotow glowy, zjechalam do domu i nie przejmuje sie dalej zagrywkami nerwicy. Pozbylam sie strachu przed nastepnym atakiem i uwazam, ze to 7-milowy krok do przodu. A dzis jak zaglådam s swoj kalendarz to usmiecham sie szyderczo do nerwicy i mowie "Dobrze ci tak ! Popatrz, nastepny dzien wygralam JA ". Jak ona nie cierpi naszych sukcesow :why: , kaja sie i umniejsza to jej dalsze dzialania. Jak sie zorientuje, ze grozi jej smierc glodowa to odpuszcza sobie te gierki i ginie. Ujarzmilam te dziwke nerwice :mrgreen:
Mc zestaw Citalopram 20mg Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1206
Dołączył(a)
18 paź 2013, 02:13
Lokalizacja
Sverige

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Marcosm 07 lut 2014, 14:42
nova_2013, jestem pod wrażeniem :brawo: Od początku w Ciebie wierzyłem :yeah:
Marcosm
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 07 lut 2014, 15:02
michalb, Jak to szybko zlecialo, niedługo skarb w domu bedzie :D

-- 07 lut 2014, 15:04 --

nerwa, Ok dzis juz limit zamartwiania mam za soba :mrgreen:

-- 07 lut 2014, 15:06 --

Babilon, na to chyba nie ma sposobu.. :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 07 lut 2014, 15:09
nova_2013, a wiesz, ze ja robie dokladnie to samo z kalendarzem? :) Tylko jak dobry dzien to OK znaznaczam. I tak juz od listopada. I widze, ze coraz mniej kiepskich dni jest. A nawet jak sa to widze, ze to jakies pojedyczne i ze miną tak jak wszystkie wczesniejsze i znow bedzie ok.

hania33, no to juz masz z glowy na dzis :P heh
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 07 lut 2014, 15:10
Oj zleciało :)
No dobra trzeba postarać się nie zamartwiać... co do wsparcia ja też mam duże w żonie ile ona ze mną już przeszła...
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gula3 07 lut 2014, 15:27
no tylko pozazdrościć nova_2013 że masz taki skarb w domu. Ja w takim razie dużo gorzej trafiłam- chociaż czasem się zastanawiam czy mój mąż nie cierpi tez na jakąś depresję np. bo straci całkowicie chęci do życia i wydaje mi się że po części to przez tą moją chorobę. Ale kwestie związków to już zupełnie inny temat..
"Wiatr,wiatr, wiatr łapcie w żagle, choć sztorm i wróg na statek nasz czyha szczęście to mit stworzyliśmy go sami- Czarna Bandera nad nami !"
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
06 lut 2014, 14:02
Lokalizacja
sosnowiec

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 07 lut 2014, 15:50
ja jak mam atak robię tak

Obrazek
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 07 lut 2014, 16:33
michalb, bedzie dobrze, fajnie , ze masz wsparcie.
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nova_2013 07 lut 2014, 17:26
swojå chorobe ujelabym tak : ( 1,5 roku )
- pierwsze miesiåce jakies dziwne samopoczucie, ( od listopada 2012 do lutego 2013) to dretwienie palcow na kilka miesiecy , to sekundowe utraty swiadomosci, i amplitudy nastrojow kazdego dnia, a to uderzenia goråca, a to marzlam potwornie przy minus 4 st.C, a to zle sie czulam powyzej 24 st., taka mieszanina odczuc do nieopanowania
- po 2,5 miesiåca zwolnienia ( luty 2013-do polowy kwietnia 2013 ) wszystkie symptomy przeszly jak rekå odjål. Zaczelam brac dziurawiec 1 tabletke dziennie, wypoczelam i 3 razy dziennie wyprowadzalam swoje pieski na 45 min spacer. Te spacery bardzo mi pomogly, bo z kazdym dniem powiekszalam swoje terytorium bezpieczenstwa, zapuszczalam sie z psiakami coraz dalej i dalej, az agorafobia znieknela. Czulam sie z nimi bezpiecznie.

- kwiecien - wrzesien - okres wiosennno-letni, duzo slonca, dlugie dnie - poczulam sie znakomicie i na nowo cieszylam zyciem.
- w polowie wrzesnia zaczely sie znow problemy i znow nerwica zaatakowala z silå wodospadu. Ponownie pojawily sie ataki paniki i w tym czasie az do grudnia lazilam po roznych lekarzach az w koncu wylådowalam u psychiatry. Dostalam leki, zwolnienie na 1,5 miesiåca, od 18 lutego 2014 rozpoczynam psychoterapie a dzis jestem juz po pierwszym spotkaniu terapii behawioralnej. Dostalam dalsze zwolnienie na caly luty ale wrocilam do pracy.

Wiec ten caly okres moglabym podzielic na 3 zasadnicze czesci :
I okres - kilka miesiecy - wielkie zdziwienie i niedowierzanie co mi jest, szukanie przyczyn i mozliwosci aby zapobiec dalszemu pogorszeniu
II okres - ogromny strach, ze musze sie leczyc psychiatrycznie, nazwalabym to okresem szoku
III okres - akceptacja choroby i pogodzenie sie z faktem, ze nie jestem szczegolnym zjawiskiem bo na ataki paniki cierpi masa innych ludzi. I przeswiadczenie, ze jednak z newricå mozna zyc. Zdaje sobie sprawe, ze bedzie to chyba walka do konca zycia ale patrze tez optymistycznie w przyszlosc. Na dzien dzisiejszy daje juz rade z atakami paniki, w zasadzie to potrafie zatrzymac ten stan zanim walnie mnie z calå silå bo rozpoznaje juz pierwsze symptomy nadchodzåcego ataku. Na moich 16 atakow w skali 1,5 roku przy trzech bardzo silnych ratowalam sie benzo. I z czasem kiedy zaczelam sie oswajac z atakami, minål mi ten paralizujåcy strach przed kolejnym atakiem.

Moja nerwica uznala, ze juz sie tak jej nie boje i nie moze wpasc na inny sposob jak mnie przestraszyc, wiec odpuscila sobie :mrgreen: Ogolnie czuje sie dobrze choc bywajå jeszcze te gorsze dnie ale tak jak powiedziala nerwa, lepszych dni jest coraz wiecej i wiecej.
A ten kalendarz to fajna sprawa, bo jak nie prowadzimy "historii naszej choroby" to zapominamy o sukcesach i kazdym zwycieskim dniu. I w takim kiepskim dniu latwo popadamy we frustracje sådzåc, ze juz nigdy nie bedzie lepiej. Bo te fatalne dni od razu malujå nam bezradnosc. Dlatego jak zaglådam na wiele moich strzaleczek w gore to widze postepy i pocieszam sie, ze jest coraz lepiej. Takie spojrzenie na kalendarz daje optymistycznego kopa i chec dzialania do dalszej walki. To tak jakby sportowiec chowal wszystkie medale do szuflady i ktos zapytalby go hej, jak ci idzie bracie z karierå sportowå ? A on na to... a wiesz, mam tam kilka medali, cos tam wygralem ale juz nie pamietam :lol:

Gdyby natomiast wszystkie medale znalazly miejsce na scianach to od razu zaczyna otaczac sportowca duma ze zwyciestw. Spoglådajåc na kazdy medal z osobna przypomina sobie te chwile walki z konkurentami i emocje towarzyszåce rywalizacji. Czyz to nie wspaniale ??? :great:

Dlatego kazdego dnia moj kalendarz przypomina mi o sukcesach i wola glosno : nova_2013, dawaj, dawaj ! Dawaj do przodu, nie oglådaj sie za siebie !

Marcosm, dziekuje za Twojå wiare i innych osob. Gdyby nie Wy tutaj na forum, to nie wiem czy bym dzis cieszyla sie lepszym zdrowiem. Czytanie postow osob walczåcych o swoje zdrowie, ich porazki i sukcesy odzwierciedlajå nasze nastawienie do choroby i mozliwosc porownan. Wiec jesli komus sie udalo to i mnie sie uda ! Jesli komus sie pogorszylo to zapala sie czerwone swiatelko dla mnie i staram sie wyciågnåc wnioski np. z tego, ze ktos na wlasnå reke zaprzestal brania lekow, albo ktos zrezygnowal z terapii, albo ktos ma problemy z zasnieciem itd.

Alez nabazgrolilam ! Uciekam Kochani, ide z psiakami na spacer.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i trzymam kciuki za calå naszå forumowå rodzine.
Glowa do gory nerwuski :papa: :papa: :papa:
Mc zestaw Citalopram 20mg Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1206
Dołączył(a)
18 paź 2013, 02:13
Lokalizacja
Sverige

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 08 lut 2014, 09:18
Cześć
Mam do Was pytanie. Macie czasem tak, że mówicie do siebie ale nie na głos :) tylko tak w myślach? Np. co dziś zrobicie typu (a wrócę z pracy to pójdę spać, może jutro pojadę na basen, może spytam Jacka o to... , lub coś komentujecie np. jadąc tramwajem ale ma fajne buty, o ten to jakiś chyba psychopata...) takie rozmyślanie mówienie w głowie (nie ruszanie ustami w ciszy). Pytam bo ja tak mam w sumie od zawsze tylko jak to nerwicowiec zacząłem na to zwracać uwagę :/ mam tak jak jadę np. mpk sam lub czasem autem i nic się nie dzieje...
Jak nie szukam chorób fizycznych to teraz psychicznych....
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 08 lut 2014, 10:34
michalb, ja mam tak samo :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 08 lut 2014, 12:30
michalb, ja tez tak mam, ale mysle, ze to jest normalne myslenie po prostu :) Zeby tego nie robic, to trzeba byc w stanie medytacji ;) a i to jest trudne do osiagniecia.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 08 lut 2014, 12:56
nerwa, pewnie tak ale wiesz do czegoś musiałem się przyczepić i zacząć na coś zwracać uwagę...
Pewnie większość ludzi jadąc np. autobusem i nic nie robiąc o czymś tam myśli i coś do siebie w głowie mówi... (ale babsko gdzie ona się ubrała :P) hehe
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 08 lut 2014, 13:04
No chociaz mnie to juz czasem meczy to ciagle myslenie :-/ a ja dodatkowo sama mieszkam, wiec tym bardziej... :)
Kurde u mnie teraz na tapecie - wyrostek :( Boje sie, ze bede miala zapalenie, bo boli mnie tam troche. Ale robilam te rozne testy, uciski itd. I nie jest to bolesne, ani goraczki nie mam itd. Ale caly czas czuje w miejscu wyrostka taki ucisk albo bol lekki, ehhh :(((
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 36 gości

Przeskocz do