Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nova_2013 07 lut 2014, 14:06
witajcie nerwa, michalb, Babilon

nie mam recepty, ktorå moglabym podac jako gwarancje na dobre samopoczucie. pomogly mi ksiåzki o nerwicy, poznac jej przyczyny, objawy i dzieki temu uspokoilam swoj stan emocjonalny. Na pewno pomogl tez citalopram, ktory biore na ataki paniki i to on zrownowazyl moje samopoczucie. W zasadzie juz zle sie czulam od jakiegos 1,5 roku i pare miesiecy stracilam na bieganie po roznych specjalistach. Wmawialam sobie rozne grozne i nieuleczalne choroby, stracilam czas i mase pieniedzy. Od wiosny ubieglego roku i lato poczulam sie lepiej ale ataki paniki znow powrocily na jesien i wtedy trafilam do psychiatry. Okazalo sie, ze te wszystkie moje dziwne symptomy chorobowe så najzwyklejszå grå nerwicy. Zaczelam lykac tic-taki ( citalopram) od polowy grudnia i moj stan sie ustabilizowal. Przed farmakologiå mialam takå hustawke nastrojow, ze juz sama nie wytrzymywalam ze sobå. Ale ma przy boku ukochanego i bardzo wyrozumialego meza, ktory troszczy sie o mnie i staje na glowie aby mi ulzyc i pomoc zarowno w chorobie jak i obowiåzkach domowych. Jest bardzo czuly i jestem wdzieczna losowi, ze trafilam na takiego cieplego czlowieka.

Jestesmy razem 15 lat i wczorajsze wypowiedzi forumowiczow odnosnie powitan do zony typu : co ci qrwa znowu jest - jest dla mnie jakims nieporozumieniem ! Jak mozna ze sobå w ten sposob rozmawiac i traktowac ? Zadne z nas w zwiåzku nigdy nie uslyszalo ani przeklenstw ani klotni. Spedzamy ze sobå bardzo duzo czasu bo rowniez pracujemy razem, poza wzajemnym szacunkiem, milosciå i zrozumieniem zyjemy na drodze przyjacielskiej. Na prawde, znoszenie moich humorow przez 1,5 roku musialo byc dla mojego meza nie lada wyzwaniem ale nigdy nie dal mi odczuc, ze moge byc wariatkå albo osobå psychicznie uposledzonå. Jezdzil ze mnå po tych wszystkich lekarzach, uczestniczyl podczas kazdego badania i rozmow z psychologiem. Mam wrazenie, ze razem ze mnå przeszedl moj najciezszy okres. Dzis odzyskal mnie na nowo, a ja dawnå siebie ale jestem pewna, ze bez jego pomocy bylabym na przegranej.

Osoby bliskie så bardzo waznym skladnikiem podczas naszej choroby emocjonalnej, ich zrozumienie, pomoc i szczere rozmowy budujå opoke i silnå podstawe do dalszych zmagan. Jest o wiele latwiej gdy ma sie w poblizu takiego zyciowego przyjaciela i partnera. Pamietam jak kilkakrotnie lapal mnie atak paniki w samochodzie i wowczas zawsze dzwonilam do meza. On spokojnym i cieplym tonem "prowadzil" mnie i mowil, abym wziela glebokie oddechy, abym sie rozluznila i opowiadal wesole historie oraz przypominal nasze wspolnie spedzone chwile na wakacjach. Zmienial moj tor myslenia i odwracal uwage od mojej koncentracji nad zachowaniem organizmu podczas tych atakow. Jestem mu bardzo wdzieczna.

Dzis, dzieki chorobie przewartosciowalam to co w zyciu warte, a co ulotne. Zdrowie jest najcenniejsze a pieniådze to rzecz nabyta, raz jest ich nadmiar, raz brakuje ale jesli zdrowie dopisuje to så i pieniådze i radosc z zycia. Dlatego nerwa, przejelam te samå zasade co Twoj kolega i kiedy mam jakis problem to mowie do siebie "nie przejmuj sie, olej to ! ". My nerwuski wkladamy zbyt wiele emocji i energii w zamartwianie sie wszystkim, nawet bublem nic nie znaczåcym. Takie piorko zaczyna obrastac w kulki olowiane i nam ciåzy na sercu. A ja znalazlam swoje motto :
"Pamietaj, ze dzis obowiåzuje zakaz zamartwiania sie czymkolwiek. Jesli chcesz sie czyms martwic, to przeloz to na jutro a tym samym dzisiejszy dzien bedziesz miala wolny od zmartwien"
Mc zestaw Citalopram 20mg Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1206
Dołączył(a)
18 paź 2013, 02:13
Lokalizacja
Sverige

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 07 lut 2014, 14:25
nova_2013, super, ze masz takiego wsperajacego mężą! gratuluje! :great:

A z zamartwianiem, znalazlam tez dobry sposob w jakichs ksiazkach: polecają zaplanowac sobie danego dnia 10 minut na zamiartwianie. Czyli wtedy siadamy i martwimy sie o wszystko przez ten czas. Ale kiedy zacznyamy sie marwic w innym mmencie, trzeba powiedziec sobie STOP - czas na zamartwianie sie mam od 12:00 - 12:10 , wiec to bedzie musialo poczekac, do tego momentu :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Online
Posty
3993
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nova_2013 07 lut 2014, 14:40
nerwa, tez dobry pomysl :D
Kazdy pewnie znajdzie dla siebie najlepsze rozwiåzanie. Grunt to praca nad sobå i swoimi emocjami bo jak nerwica przejmie nad nami paleczke to sami wiecie jak to sie moze skonczyc. Tak dlugo jak skanujemy swoj organizm i dajemy pozywienie nerwicy tak dlugo ona bedzie sie panoszyla w nas. Ale jak tylko zajmiemy nasze mysli i skoncentrujemy na czyms co otacza nas dookola to nerwica odpusci. Kazdego dnia zakreslam na swoim sciennym kalendarzu w kuchni strzaleczki. Jak mam dobry dzien, rysuje strzalke w gore, kiepski dzien - strzalka w dol, a jak taki sobie, ze nie jestem zdecydowana na ktore szale przechylic, to stawiam myslnik. I przez ten okres 2-miesieczny zauwazylam przewage tych dobrych i pozytywnich dni. Ciesze sie tym kazdego dnia jak spoglådam na kalendarz.

Zaczelam prace 1 lutego bo wyszlam z zalozenia, ze tam zapomne o chorobie i nie bede jej poswiecala mojego cennego czasu. I uwazam, ze podjelam slusznå decyzje choc moglabym posiedziec w domku jeszcze caly ten miesiåc. Wczoraj nadszedl widocznie kolejny kiepski dzien dla mnie a radosny dla nerwicy, wiec po 4 godzinach pracy wrocilam do domu. Po prostu poczulam straszne zawroty glowy i stwierdzilam, acha... nerwica atakuje ! Ale zamiast sie niå przejmowac wrocilam do domu i zrobilam sobie dzisiaj wolne. Zaliczylam oczywiscie wczorajszy dzien do pozytywnych bo uwazam, ze i tak odnioslam zwyciestwo nie popadajåc w panike. Nagrodzilam siebie tym, ze zamiast nakrecac sie na nowo z powotu zawrotow glowy, zjechalam do domu i nie przejmuje sie dalej zagrywkami nerwicy. Pozbylam sie strachu przed nastepnym atakiem i uwazam, ze to 7-milowy krok do przodu. A dzis jak zaglådam s swoj kalendarz to usmiecham sie szyderczo do nerwicy i mowie "Dobrze ci tak ! Popatrz, nastepny dzien wygralam JA ". Jak ona nie cierpi naszych sukcesow :why: , kaja sie i umniejsza to jej dalsze dzialania. Jak sie zorientuje, ze grozi jej smierc glodowa to odpuszcza sobie te gierki i ginie. Ujarzmilam te dziwke nerwice :mrgreen:
Mc zestaw Citalopram 20mg Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1206
Dołączył(a)
18 paź 2013, 02:13
Lokalizacja
Sverige

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Marcosm 07 lut 2014, 14:42
nova_2013, jestem pod wrażeniem :brawo: Od początku w Ciebie wierzyłem :yeah:
Marcosm
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 07 lut 2014, 15:02
michalb, Jak to szybko zlecialo, niedługo skarb w domu bedzie :D

-- 07 lut 2014, 15:04 --

nerwa, Ok dzis juz limit zamartwiania mam za soba :mrgreen:

-- 07 lut 2014, 15:06 --

Babilon, na to chyba nie ma sposobu.. :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 07 lut 2014, 15:09
nova_2013, a wiesz, ze ja robie dokladnie to samo z kalendarzem? :) Tylko jak dobry dzien to OK znaznaczam. I tak juz od listopada. I widze, ze coraz mniej kiepskich dni jest. A nawet jak sa to widze, ze to jakies pojedyczne i ze miną tak jak wszystkie wczesniejsze i znow bedzie ok.

hania33, no to juz masz z glowy na dzis :P heh
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Online
Posty
3993
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 07 lut 2014, 15:10
Oj zleciało :)
No dobra trzeba postarać się nie zamartwiać... co do wsparcia ja też mam duże w żonie ile ona ze mną już przeszła...
Offline
Posty
371
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gula3 07 lut 2014, 15:27
no tylko pozazdrościć nova_2013 że masz taki skarb w domu. Ja w takim razie dużo gorzej trafiłam- chociaż czasem się zastanawiam czy mój mąż nie cierpi tez na jakąś depresję np. bo straci całkowicie chęci do życia i wydaje mi się że po części to przez tą moją chorobę. Ale kwestie związków to już zupełnie inny temat..
"Wiatr,wiatr, wiatr łapcie w żagle, choć sztorm i wróg na statek nasz czyha szczęście to mit stworzyliśmy go sami- Czarna Bandera nad nami !"
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
06 lut 2014, 14:02
Lokalizacja
sosnowiec

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 07 lut 2014, 15:50
ja jak mam atak robię tak

Obrazek
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 07 lut 2014, 16:33
michalb, bedzie dobrze, fajnie , ze masz wsparcie.
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nova_2013 07 lut 2014, 17:26
swojå chorobe ujelabym tak : ( 1,5 roku )
- pierwsze miesiåce jakies dziwne samopoczucie, ( od listopada 2012 do lutego 2013) to dretwienie palcow na kilka miesiecy , to sekundowe utraty swiadomosci, i amplitudy nastrojow kazdego dnia, a to uderzenia goråca, a to marzlam potwornie przy minus 4 st.C, a to zle sie czulam powyzej 24 st., taka mieszanina odczuc do nieopanowania
- po 2,5 miesiåca zwolnienia ( luty 2013-do polowy kwietnia 2013 ) wszystkie symptomy przeszly jak rekå odjål. Zaczelam brac dziurawiec 1 tabletke dziennie, wypoczelam i 3 razy dziennie wyprowadzalam swoje pieski na 45 min spacer. Te spacery bardzo mi pomogly, bo z kazdym dniem powiekszalam swoje terytorium bezpieczenstwa, zapuszczalam sie z psiakami coraz dalej i dalej, az agorafobia znieknela. Czulam sie z nimi bezpiecznie.

- kwiecien - wrzesien - okres wiosennno-letni, duzo slonca, dlugie dnie - poczulam sie znakomicie i na nowo cieszylam zyciem.
- w polowie wrzesnia zaczely sie znow problemy i znow nerwica zaatakowala z silå wodospadu. Ponownie pojawily sie ataki paniki i w tym czasie az do grudnia lazilam po roznych lekarzach az w koncu wylådowalam u psychiatry. Dostalam leki, zwolnienie na 1,5 miesiåca, od 18 lutego 2014 rozpoczynam psychoterapie a dzis jestem juz po pierwszym spotkaniu terapii behawioralnej. Dostalam dalsze zwolnienie na caly luty ale wrocilam do pracy.

Wiec ten caly okres moglabym podzielic na 3 zasadnicze czesci :
I okres - kilka miesiecy - wielkie zdziwienie i niedowierzanie co mi jest, szukanie przyczyn i mozliwosci aby zapobiec dalszemu pogorszeniu
II okres - ogromny strach, ze musze sie leczyc psychiatrycznie, nazwalabym to okresem szoku
III okres - akceptacja choroby i pogodzenie sie z faktem, ze nie jestem szczegolnym zjawiskiem bo na ataki paniki cierpi masa innych ludzi. I przeswiadczenie, ze jednak z newricå mozna zyc. Zdaje sobie sprawe, ze bedzie to chyba walka do konca zycia ale patrze tez optymistycznie w przyszlosc. Na dzien dzisiejszy daje juz rade z atakami paniki, w zasadzie to potrafie zatrzymac ten stan zanim walnie mnie z calå silå bo rozpoznaje juz pierwsze symptomy nadchodzåcego ataku. Na moich 16 atakow w skali 1,5 roku przy trzech bardzo silnych ratowalam sie benzo. I z czasem kiedy zaczelam sie oswajac z atakami, minål mi ten paralizujåcy strach przed kolejnym atakiem.

Moja nerwica uznala, ze juz sie tak jej nie boje i nie moze wpasc na inny sposob jak mnie przestraszyc, wiec odpuscila sobie :mrgreen: Ogolnie czuje sie dobrze choc bywajå jeszcze te gorsze dnie ale tak jak powiedziala nerwa, lepszych dni jest coraz wiecej i wiecej.
A ten kalendarz to fajna sprawa, bo jak nie prowadzimy "historii naszej choroby" to zapominamy o sukcesach i kazdym zwycieskim dniu. I w takim kiepskim dniu latwo popadamy we frustracje sådzåc, ze juz nigdy nie bedzie lepiej. Bo te fatalne dni od razu malujå nam bezradnosc. Dlatego jak zaglådam na wiele moich strzaleczek w gore to widze postepy i pocieszam sie, ze jest coraz lepiej. Takie spojrzenie na kalendarz daje optymistycznego kopa i chec dzialania do dalszej walki. To tak jakby sportowiec chowal wszystkie medale do szuflady i ktos zapytalby go hej, jak ci idzie bracie z karierå sportowå ? A on na to... a wiesz, mam tam kilka medali, cos tam wygralem ale juz nie pamietam :lol:

Gdyby natomiast wszystkie medale znalazly miejsce na scianach to od razu zaczyna otaczac sportowca duma ze zwyciestw. Spoglådajåc na kazdy medal z osobna przypomina sobie te chwile walki z konkurentami i emocje towarzyszåce rywalizacji. Czyz to nie wspaniale ??? :great:

Dlatego kazdego dnia moj kalendarz przypomina mi o sukcesach i wola glosno : nova_2013, dawaj, dawaj ! Dawaj do przodu, nie oglådaj sie za siebie !

Marcosm, dziekuje za Twojå wiare i innych osob. Gdyby nie Wy tutaj na forum, to nie wiem czy bym dzis cieszyla sie lepszym zdrowiem. Czytanie postow osob walczåcych o swoje zdrowie, ich porazki i sukcesy odzwierciedlajå nasze nastawienie do choroby i mozliwosc porownan. Wiec jesli komus sie udalo to i mnie sie uda ! Jesli komus sie pogorszylo to zapala sie czerwone swiatelko dla mnie i staram sie wyciågnåc wnioski np. z tego, ze ktos na wlasnå reke zaprzestal brania lekow, albo ktos zrezygnowal z terapii, albo ktos ma problemy z zasnieciem itd.

Alez nabazgrolilam ! Uciekam Kochani, ide z psiakami na spacer.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i trzymam kciuki za calå naszå forumowå rodzine.
Glowa do gory nerwuski :papa: :papa: :papa:
Mc zestaw Citalopram 20mg Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1206
Dołączył(a)
18 paź 2013, 02:13
Lokalizacja
Sverige

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 08 lut 2014, 09:18
Cześć
Mam do Was pytanie. Macie czasem tak, że mówicie do siebie ale nie na głos :) tylko tak w myślach? Np. co dziś zrobicie typu (a wrócę z pracy to pójdę spać, może jutro pojadę na basen, może spytam Jacka o to... , lub coś komentujecie np. jadąc tramwajem ale ma fajne buty, o ten to jakiś chyba psychopata...) takie rozmyślanie mówienie w głowie (nie ruszanie ustami w ciszy). Pytam bo ja tak mam w sumie od zawsze tylko jak to nerwicowiec zacząłem na to zwracać uwagę :/ mam tak jak jadę np. mpk sam lub czasem autem i nic się nie dzieje...
Jak nie szukam chorób fizycznych to teraz psychicznych....
Offline
Posty
371
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 08 lut 2014, 10:34
michalb, ja mam tak samo :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 08 lut 2014, 12:30
michalb, ja tez tak mam, ale mysle, ze to jest normalne myslenie po prostu :) Zeby tego nie robic, to trzeba byc w stanie medytacji ;) a i to jest trudne do osiagniecia.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Online
Posty
3993
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 40 gości

Przeskocz do