Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez AddictGirl21 06 lut 2014, 00:30
nerwosol-men napisał(a):AddictGirl21, nie przesadzaj , terapie masz leki jakieś ?


Nie przesadzaj?
Człowieku nie zdajesz sobie sprawy z tego jak chujowo się czuję więc daruj sobie stwierdzenia typu "nie przesadzaj"
Totalny brak zrozumienia.
Po Twoim wpisie śmię podejrzewać, że gówno wiesz o lęku, fobiach i panice więc idź napij się melisy i daruj sobie porady tego typu.
...and I will pay for my sanity...<Efevelon 75mg, Perazin 200mg>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1354
Dołączył(a)
21 sty 2014, 23:24
Lokalizacja
Nibylandia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 06 lut 2014, 00:46
AddictGirl21, ja mysle, ze mu bardziej chodzilo o to wieszanie się :) Zeby z tym nie przesadzac.
No bo przyjemne to nie jest, ale terapią i lekami spokojnie da się z tego wyjsc - na szczescie.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 06 lut 2014, 11:40
AddictGirl21, :) sądzę że wiem więcej od ciebie , ale pozostawię to bez komentarza
nerwa, no barwo :)
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez NaturalWonder 06 lut 2014, 12:19
Nerwica i ataki paniki towarzyszą mi już od 4 lat, początki były tragiczne...czytam sobie wasze posty i przypomina mi się jak niewiele kiedyś wiedziałam na temat tego co mi jest ,tak samo jak część z was :) od dłuższego czasu umiem zatrzymać nadchodzący atak :)... nie biorę i nigdy nie brałam żadnych leków i innych wspomagaczy, które jeżeli chodzi o nerwice są moim zdaniem totalnie nie potrzebne.
Najważniejsza jest akceptacja tego z czym żyć nam przyszło, nie można ukrywać nerwicy przed rodziną i znajomymi, trzeba mówić otwarcie o tym co nam jest. Trzeba zrozumieć, że nie jest się żadnym psycholem i człowiekiem gorszym od innych! przecież nikt z nas nie prosił o ataki paniki,czy lęk przed wyjściem prawda?. Drugą bardzo ważną rzeczą jest uświadomienie sobie co tak naprawdę nam dolega.Gdy macie ataki paniki i czujecie, że zaraz serce wam wyskoczy z piersi, udusicie się albo stracicie przytomność TO PRZYSIĘGAM WAM,że tak się nie stanie.
NIE MA ŻADNEJ MOŻLIWOŚCI ŻEBY COŚ SIĘ STAŁO! wiem,że te uczucia są tak silne,że jesteśmy pewni że zaraz padniemy trupem na ziemie ale tak się nie stanie!. Ataki to nic innego jak uwalnianie się wielkiej ilości adrenaliny w naszym organizmie, przez którą nasze serce wali jak szalone, pocimy się a oddech przyspiesza.Jest to naturalna reakcja naszego organizmu na sytuacje,które według nas mogą zagrażać naszemu życiu.Dokładnie tak samo czuje się człowiek uciekający przed jakimś dzikim zwierzęciem :) tylko, że wtedy jest to całkowicie zrozumiałe.
Osoby, które mają nerwice są jednak tak wrażliwe jak piórko, wystarczy lekki podmuch wiatru żeby je poruszyć (mam nadzieję, że zrozumieliście tę przenośnię? :D) .GDY CZUJECIE, ŻE NADCHODZI ATAK PANIKI to pomyślcie (i naprawdę w to uwierzcie) "dostanę atak i co z tego?, tak jest to nie przyjemne ale nic mi się nie stanie, tyle razy go miałam i co ? nadal żyję, jestem sprawnym człowiekiem " ja, gdy pierwszy raz tak pomyślałam, czując zbliżający się atak, siedząc w zadymionym pubie ze znajomymi pokonałam go pierwszy raz! zaczęłam dalej rozmawiać z koleżanką i już nie pamiętałam, że przed chwilą czułam jak ręce mi się trzęsły :). Myślę, że zrobiłam duży postęp a to wszystko dzięki terapii... teraz tylko muszę stoczyć bitwę z moim strachem przed podróżami i wyjściem gdzieś dalej na miasto, ale myślę że będzie to już łatwiejsze gdy pokonałam przyczynę tego - lęk przed lękiem :) życzę tego Wam wszystkim!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
06 lut 2014, 10:18

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 06 lut 2014, 13:37
AddictGirl21, dasz radę ja też przeżywałem mega ataki paniki (nie było lekko) a lęk przed lękiem też nie fajna sprawa biorąc pod uwagę, że trzeba rano wstać iść do pracy dziecko w drodze, a człowiek się męczy...
nerwosol-men, każdy przeżywa inaczej ataki paniki i atakują go z różną siłą, więc nie pisz że wiesz od kogoś więcej nie wiedząc co on czuje...
Co jak ktoś walczy z nerwicą 10 lat wie więcej od kogoś kto ma ją rok? Ja mam półtora roku nerwicę a pierwsze 4 miesiące to był koszmar później ataki zdarzały się rzadko ale jak przyszły... a ciągły lęk przed lękiem koszmar. I co powinienem pisać, że wiem więcej, nie. Wiem jak ja to przeżywam, cierpię i mogę tylko podejrzewać jak ktoś może też cierpieć.
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez AddictGirl21 06 lut 2014, 14:28
nerwosol-men napisał(a):AddictGirl21, :) sądzę że wiem więcej od ciebie , ale pozostawię to bez komentarza
nerwa, no barwo :)


Okey, nie będziemy się przecież licytować kto wie więcej. Nie o to w tym wszystkim chodzi. Poza tym przepraszam za ten atak w Twoją stronę. Miałam wczoraj naprawdę bardzo zły dzień. Wybacz.
...and I will pay for my sanity...<Efevelon 75mg, Perazin 200mg>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1354
Dołączył(a)
21 sty 2014, 23:24
Lokalizacja
Nibylandia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gula3 06 lut 2014, 14:55
ja nie wiem jak miałabym ukryć nerwicę przed rodziną? Osoby które mogą to zrobić są w mojej ocenie szczęściarzami. Ja siedziałam 2 lata zamknięta w domu a do lekarza to mnie prawie nosili. Teraz przez pół roku zrobiłam wielkie postępy. Troszkę już wychodzę. Więc zgadzam się z NaturalWonder że leki nie są konieczne. Może gdybym jakieś brała to już by było po wszystkim ale tu jest kolejny kłopot- lęk przed lekami. Histeria murowana. Czasami da radę powiedzieć "dostanę atak i co z tego" a czasem nie tak jak dzisiaj i od 4 dni że oblewają cię straszliwe poty i dostaje sie zadyszki po przejściu 2 metrów. Różnie bywa, ale czy mamy jakiś wybór? trzeba walczyć- kiedy to sobie uświadamiam zawsze jest trochę lepiej .
"Wiatr,wiatr, wiatr łapcie w żagle, choć sztorm i wróg na statek nasz czyha szczęście to mit stworzyliśmy go sami- Czarna Bandera nad nami !"
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
06 lut 2014, 14:02
Lokalizacja
sosnowiec

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez katris 06 lut 2014, 15:04
Hej, ja po ponad 7 latach z ciężką nerwicą, lekami, atakami, wiem chyba wszystko na ten temat i wiecie co..... wiem, że nic nie wiem i do końca życia tej łajzy nie rozgryzę... taka uroda :-)
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
02 paź 2010, 19:25

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gula3 06 lut 2014, 15:17
troche żle się wyraziłam nie zawsze jest lepiej. często ale nie zawsze. Teraz jestem załamana robię wszystko to co zawsze że by tą cholere poskromić i nie działa a ostatnio już byłam jak nowo narodzona. takie momenty są po prostu.... ah szkoda gadać...

-- 06 lut 2014, 14:19 --

chyba się troszkę poddałam znowu i dopatruje się znowu jakiejś choroby serca(może od zębów bo je zaniedbałam przez ty dziadostwo)

-- 06 lut 2014, 14:21 --

a jak sobie katris radzi z tym twoja rodzina? bo moja jest już na maksa wsciekła a to nie pomaga
"Wiatr,wiatr, wiatr łapcie w żagle, choć sztorm i wróg na statek nasz czyha szczęście to mit stworzyliśmy go sami- Czarna Bandera nad nami !"
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
06 lut 2014, 14:02
Lokalizacja
sosnowiec

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 06 lut 2014, 15:26
AddictGirl21, spoko, da się z tym żyć ja żyje od 11 lat z czasem nabiera się do tego dystansu
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez katris 06 lut 2014, 15:28
Hmmm... mąż po wielu latach uwierzył, bo naprawdę przez lata nie dawał do końca wiary temu wszystkiemu, teraz wystarczy jego jedno spojrzenie i już wie, ze jest ze mną cos nie tak, syn również to widzi. Ogólnie wspierają i rozumieją, chociaż czasami mąż ma tak bardzo dosyć, że zachowuje się jakby nic do niego nie docierało, widać, że moja choroba mu czasami przeszkadza i komplikuje żywot, ale jakoś dajemy radę - jest ciężko
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
02 paź 2010, 19:25

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gula3 06 lut 2014, 16:14
mój cały czas uważa że zmyślam. a najlepsze co można usłuszeć od bliskiej osoby gdy wróci z pracy to: :co ci k... znowu jest?"pozdrawiam wszystkich dobrych mężów :brawo:
"Wiatr,wiatr, wiatr łapcie w żagle, choć sztorm i wróg na statek nasz czyha szczęście to mit stworzyliśmy go sami- Czarna Bandera nad nami !"
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
06 lut 2014, 14:02
Lokalizacja
sosnowiec

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez asl 06 lut 2014, 17:11
hahha właśnie codziennie słyszę to od mojego męża jak wraca z pracy
Avatar użytkownika
asl
Offline
Posty
311
Dołączył(a)
30 gru 2013, 15:38
Lokalizacja
DE

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 06 lut 2014, 17:13
U mnie nie jest tak zle z mezem i synem , ale ja juz mam dosc samej siebie,,, :roll:
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do