Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez normalna inaczej 26 maja 2008, 00:16
Jak kazdy z WAS mam te same objawy leku strachu i tym podobne.
Mam pytanie wiele z WAS chodzi na terapie czy tam ucza WAS czegos jakies cwiczenia na zapobieganie lekow i strachu?-oddechy,liczenie,koncentracja,pogodzenie sie, lub walka tylko to pozostaje :( !Nie chce brac prochow!
Tak ciezko jest zyc z takim kamieniem u nogi,ja mam poukladane zycie kochajacego meza super dzieciaki , wspanialych znajomych,znalazlam sobie prace i co???
Tak jakbym sobie na to nie zasluzyla jakby cos postanowilo w mojej glowie zniszczyc to zycie,mialam nieciekawe dziecinstwo,jakos przetrwalam i co?
Moje zycie ostatnio to siedzenie w domu przeplatane odebraniem mojego syna z przedzkola od czasu do czasu jak sie czuje na silach ide do sklepu a wtorki mam wyjscie na terapie grupowa i to tyle.
Jak slysze i czytam ze to mosi trwac :( to sie boje ze sie zalamie i nie dam rady wiecej.
Nie wiem wsumie czego sie boje,ludzi, zamknietych pomieszczen.
To koszmar jak tu zyc boje sie ze moj maz pewnego dnia bedzie mial dosc mnie wspierac i co wtedy?
Posty
2
Dołączył(a)
26 maja 2008, 00:01

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Kaja007 27 maja 2008, 12:14
Wczoraj stało się ze mną coś dziwnego. Powód mojego zdenerwowanie był bardzo banalny (nie będę mówić jaki), ale doszło do tego że zaczęłam płakać, trząść się i wyrzucałam z siebie jakieś strzępki słów. Moja mama wróciła z pracy, a ja nawet nie mogłam jej powiedzieć co się stało. Czułam że nie panuję nad własnym ciałem. Beczałam godzinę, później zaczęłam się trochę uspokajać. Dziś po tym wydarzeniu pozostały tylko popuchnięte, czerwone i bolące oczy.
Nie mam pojęcia, dlaczego tak zareagowałam, ale czułam się okropnie i nie mogłam się uspokoić. Pierwszy raz w życiu miałam taki napad. Myślicie, że to może być związane z nerwicą?
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Lena83 29 maja 2008, 19:27
Witam wszystkich.
Chciałabym się podzielić moim problemem. Cierpię na nerwicę lękową od około roku. To wiem na pewno bo mi zdiagnozowali. Wcześniej pewnie się już to zaczęło ale jak żyłam w nieświadomości to było chyba lepiej. Od momentu jak się dowiedziałam, że mam nerwicę zaczął się koszmar który trzeba było przerwać lekami. Pomogło ale na krótko. Odstawiłam leki bo czułam się dobrze a to wróciło jakiś miesiąc temu. Miałam kołotanie serca i wylądowałam na pogotowiu. Ponowna diagnoza nerwica:(:(. Ciężko się z nią walczy ale walczyć trzeba. Najgorzej jest jak się wsłucham w organizm i odrazu coś mi dolega a przecież człowieka ma prawo coś boleć czasami tak sobie to tłumaczę. Najgorzej jak jestem sama ale w miejscu gdzie nie czuję się pewnie. Przez tą nerwicę musiałam wziąć dziekankę na studiach bo nie potrafiłam się skupić na nauce. Staram się jak mogę ale nie zawsze mi ta walka wychodzi::(:(
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
29 maja 2008, 19:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bee84 30 maja 2008, 13:15
Ja również pięć lat temu zachorowałam na nerwicę praktycznie "bez powodu" ...
W ogóle nie chodzę do kościoła, bo nie mogę usiedzieć bezczynnie na jednym miejscu dłużej niż 5 min., już trzyosobowa kolejka w sklepie wprowadza mnie w totalny szał, na uczelni często udaje mi się wytrzymać ... ale kosztuje mnie to zbyt dużo siły.
Podkreślam, że mam to od pięciu lat i z doświadczenia wiem, że czasami to mija ... nastaje pozytywny okres, w którym człowiek jest pewny, że to minęło, i że sobie z tym radzi ... i że nawet jak ataki wrócą ... to znów po jakimś czasie miną i będzie ok
..... ale to nie prawda!!! ... przez ostatni rok czułam się dobrze, nawet bym powiedziała zaskakująco dobrze ... jednak od dwóch tygodni nie nadaję się kompletnie do niczego, lęki wróciły ze zdwojoną siłą ... są nie do wytrzymania, straciłam już wiarę że sama z tym wygram. Podczas ataków robi mi się tak słabo jakbym zaraz miała "odlecieć", z rąk kapie mi woda, serce zaczyna mi walić, wszystko wokół staje się jakieś dziwne, pomieszczenia się kurczą, popadłam w totalną panikę, nie wychodzę z domu ....... Rodzina mi powtarza, że histeryzuję, i że mam sie w końcu wziąć w garść, bo są ludzie, którzy mają większe problemy niż ja ............... takie gadki jeszcze bardziej mnie osłabiają.
... więc ostatecznie uznałam, że nie ma sensu się męczyć i czas przejść na prochy ... wczoraj psychiatra mi powiedział, że jeżeli będę się konsekwentnie leczyć przez MINIMUM ROK ... to być może na zawsze pozbędę się ataków ... albo przynajmniej na jakiś dłuższy okres się z nimi pożegnam. I tylko to mnie teraz trzyma przy życiu, rozpoczynam leczenie i mam nadzieje, że już za jakiś czas poczuję efekty ... innej rady chyba nie ma ;)
Mam już 24 lata, za rok chcę skończyć studia, chciałbym mieć rodzinę, dzieci, chciałabym normalnie pracować i mam nadzieję, że mi się to uda. Dlatego bez zastanowienia idźcie do psychiatry, bierzcie leki, bo nie ma czasu do stracenia :D ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Lena83 30 maja 2008, 18:55
Bee84 masz rację trzeba sobie jakoś pomóc. Ja brałam leki ale poczułam się dobrze i odstawiłam. Było ok jakieś 3 miesiące i wróciło wszystko ze zdwojoną siła. Mój lekarz nie chciał mnie już faszerować lekami i pomyślałam o psychoterapii bo podobno pomaga. Kolejny dzień bez ataku traktuje jako sukces:):) choć to powraca. Wiem że długo długo nic a i tak nadejdzie. Czeka nas długa i kręta droga żeby z tego koszmaru się obudzić. Ja właśnie załatwiłam sobie dziekankę chorobową bo nie dałam rady. Za dużo było stresu z egzaminami i zdarzało się,że przed egzaminem miałam atak paniki.
Pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
29 maja 2008, 19:18

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez zepsuta 30 maja 2008, 19:04
Jakie mam ataki?
Przede wszystkim boli mnie brzuch, pocą się ręce, nogi jak z waty, chcę mi się płakać, uciekać, krzyczeć... :cry:
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
29 maja 2008, 14:03

Straszne ataki strachu

przez chicken 31 maja 2008, 22:51
czesc mam poważny problem dwa miesiące temu skusiłem się na dxm narkotyk dxm który wzieliśmy razem z kolegą jemu było chyba dobrze ale ja się męczyłem całą noc przeżyłem straszne chwile po tym w sumie była chwila przerwy aż do czasu kiedy pierwszej nocy znikąd zacząłem się trząść dostałem strasznego ataku paniki którego nie potrafiłem powstrzymać zdarzyło się to jeszcze kilka razy aż do momentu kiedy mój przyjaciel zmarł na zawał serce przez ten oto narkotyk pierwszej nocy po tym byłem tak wystraszony spanikowany w łóżku że ledwo nabierałem powietrza był to dla mnie wielki szok było tak przez kilka nocy aż w końcu ustało poprawił mi się humor i tak do dzisiaj w nocy kiedy całe ciało zaczęło się znieczulać i od klatki piersowiej aż po szczęke przechodził straszliwy prąd dotrzymywał temu przerażający strach przed śmiercią i dołączeniem do kumpla i teraz jestem już cały spanikowany bo nawet dziś w dzień to się zdarzyło z tym znieczuleniem chodziłem jak robot :oops: boje sie że uszkodziłem sobie mózg pomóżcie
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
31 maja 2008, 22:40

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ulala 01 cze 2008, 02:34
wiesz co my ci tu nie pomozemy, nie wiem co za swinstwo wzioles ale mzoe działąs ak bomba z opoznionym zaplonem ... dlatego musisz udac sie jak najszybciej do lekarza , sama nie wiem jakiego ale chyba psychatry a poniewaz terminy sa zwykle dlugie to prywatnie choc nie wiem czy nie powinienes pojsc do zwyklego ogolnego i poprosic o skierowanie do neurologa, w kazdym badz razie działąj, psychiatra moze cie skierowac na oddzal leczenia uzaleznien
człowiek jest kowalem swojego losu tylko gówno plynie z pradem ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
23 sty 2008, 19:27

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez katie124 03 cze 2008, 19:33
z narkotykami nie ma żartów, tym bardziej, jak się ludzie po nich przekręcają na tamten świat :shock: to straszne, że jeden narkotyk i chwila przyjemności może nam odebrać życie na zawsze :shock:
wracając do tematu ataków, ja ostatnio miałam taki straszny, jak byłam w szpitalu na EEG głowy, niby badanie bezinwazyjne, niebolesne a ja tam przeszłam katusze, nie mogłam 20 minut wyleżeć bez ruchu ( a powinnam), robiło mi się słabo, pociłam się jak szczur, miałam głupie myśli, że oni mi tam prąd wpuszczają i ten cały widok szpitala, jak się skończyło to normalnie szłam jak pijana....lekarka się bardzo dziwiła, bo twierdziła, że nawet małe dzieci tak nie reagują, no ale ja i moja nerwica to co innego niż małe dzieci i cała reszta...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
03 maja 2008, 17:12
Lokalizacja
Poznań

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez konrad_lbn 10 cze 2008, 22:27
na wstępie witam wszystkich na forum :) to mój pierwszy post

na początku powiem, że moja choroba zaczęła sie bardzo dawno bardzo dawno ale byly to pojedyncze objawy itd i nigdy nie brałem tego do siebie, aż do tej wiosny kiedy wszystko sie niesamowicie nasiliło.. dusznosci, zawroty głowy, uczucie słabości , strach przed smiercią drgawki etc.. najpierw neurolog badanie EEG glowy pozniej EKG serca badania krwi wszystko super :) wygladowalem u psychiatry ze stwierdzana nerwicą lękową.. Dostałem Zoloft + Pramolan i jakos minął 1 miesiąc , 2 miesiąc było co raz lepiej aż do ostatniego tyg. Wróciły wszystkie objawy 2 razy nasilone no i zaczalem sie zastanawiac o co chodzi ? najbardziej drazni mnie uczucie takiej slabosci nie wiem juz sam czy to nerwica ale mnie to denerwuje do tego uderzenia ciepla ciagly strach przez smiercia i tak zyje ograniczony troche.. a mam dopiero 16 lat :/ bywa niestety mam nadzieje ze wyzdrowieje i bede mogl cieszyc sie pelnią zycia. Pozdrawiam wszystkich cierpiacych i tych ktorzy sie wyrwali i tych ktorzy ciagle walczą. Walczmy bo zycie jest piękne..
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
10 cze 2008, 15:26

Re: Straszne ataki strachu

przez Agntx 10 cze 2008, 23:57
chicken napisał(a):czesc mam poważny problem dwa miesiące temu skusiłem się na dxm narkotyk dxm który wzieliśmy razem z kolegą jemu było chyba dobrze ale ja się męczyłem całą noc przeżyłem straszne chwile po tym w sumie była chwila przerwy aż do czasu kiedy pierwszej nocy znikąd zacząłem się trząść dostałem strasznego ataku paniki którego nie potrafiłem powstrzymać zdarzyło się to jeszcze kilka razy aż do momentu kiedy mój przyjaciel zmarł na zawał serce przez ten oto narkotyk pierwszej nocy po tym byłem tak wystraszony spanikowany w łóżku że ledwo nabierałem powietrza był to dla mnie wielki szok było tak przez kilka nocy aż w końcu ustało poprawił mi się humor i tak do dzisiaj w nocy kiedy całe ciało zaczęło się znieczulać i od klatki piersowiej aż po szczęke przechodził straszliwy prąd dotrzymywał temu przerażający strach przed śmiercią i dołączeniem do kumpla i teraz jestem już cały spanikowany bo nawet dziś w dzień to się zdarzyło z tym znieczuleniem chodziłem jak robot :oops: boje sie że uszkodziłem sobie mózg pomóżcie

Najpierw się przywitam, bo jestem nowy. Mam schizofrenię paranoidalną wraz z nerwicą lękową, które rujnują moje życie od dwóch lat - od końca liceum.
A teraz odnośnie kolegi wyżej - DXM to oczywiście dekstrometorfan zawarty w popularnym leku Acodin na kaszel, tak więc trudno to nazywać narkotykiem na równi z taką heroiną czy amfą. Ale jednak robi spustoszenie w głowie.
Sprawa najważniejsza - ja przed zażyciem DXM w 2006 roku na wakacjach byłem normalnym człowiekiem. To właśnie dopiero po tej używce dostałem potężnego ataku lęku i wylądowałem w psychiatryku. Potem byłem jeszcze w dwóch i w ostatnim diagnoza - F20 z nerwicą czyli życie przekreślone. To on sprał mi mózg. W dniu wzięcia tego "leku" myślałem, że wykorkuję, tak fatalnie się czułem. Tak więc nie pocieszę Cię kolego - właśnie najpewniej ujawniłeś swoją chorobę psychiczną i będzie (tak jak ze mną) coraz gorzej. Owszem, miałem chwile lepszego samopoczucia, ale teraz myślę, że dzieli mnie maksymalnie kilka miesięcy od albo zwariowania albo od śmierci. Wszystko to, co opisujesz powyżej, to postępująca choroba, która trawi Twój mózg. Może to zabrzmi strasznie (a wcale Cię straszyć nie chcę), ale właściwie można powiedzieć, że uszkodziłeś sobie mózg. To zależy też, jakiej dawki użyłeś, ale DXM oddziaływuje na ośrodkowy układ nerwowy co automatycznie pozwala sądzić, iż niszczy ten układ. Niestety - będziesz musiał wybrać się do lekarza po leki (na razie jakieś przeciw lękowe) a potem, gdy choroba będzie postępować - będziesz musiał dowiedzieć się, co Ci się dokładnie ujawniło. I rozumiem Cię doskonale, gdyż przechodziłem przez to wszystko, co piszesz.
Mnie jedynie smuci fakt, że są ludzie, którzy bezkarnie mogą ćpać co chcą i jest im dobrze, a niektórzy jednym środkiem (nawet niewinnym, jakim jest DXM) wyrządzają sobie szkodę na całe życie :cry:
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
10 cze 2008, 22:50

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alimak@ 11 cze 2008, 23:06
witam!
jestem kobieta przed 30stka....cierpie na nerwice lekowa od 7 lat, moja choroba spowodowana jest traumatycznymi przejsciami z przeszlosci ( dokladnie smiercia liskiej osoby)
bywalo raz lepiej, raz gorzej ale ostatnio moj stan drastycznie sie pogorszyl. ataki staly sie nie do wytrzymania.mam wtedy wrzenie ze umre za chwile. ciagle kreci mi sie w glowie ale nie sa takie zwyczajne zawroty, raczej jakbym byla skolowana. nie moge ustac w miejscu bo wydaje mi sie ze zaraz sie przewroce. oprocz tego mam jeszcze klasyczne objawy jak kolatanie serca, pocenie sie rak, nogi jak z waty,wlasciwie cale cialo jest jak omdlale. notorycznie nie mam sily, brak mi energii ale lek ktory odczuwam nie opuszcza mnie, zmienia tylko swe natezenie
chwilami mysle ze zwariuje...panicznie sie tego boje a wiadomo ze wtedy jeszcze bardziej sie nakrecam!!!
w poniedzialek zaczynam, terapie z psychologiem, znowu....


blagam napiszcie jak sobie radzicie ze swoimi atakami paniki

pozdrawiam cieplo!
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 cze 2008, 22:59

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Agntx 11 cze 2008, 23:55
@Alimaka - ja jedynie mogę napisać, że od pewnego czasu również mam identyczną sytuację jak Ty. Kropka w kropkę. A najgorsze jest właśnie ten fakt obawy przed zwariowaniem. W moim przypadku najgorzej jest z sercem - nierzadko jego uderzenia przekraczają wartość 160 co jest oczywiście zagrożeniem dla życia. Ratuję się na razie lekiem Cloranxen doraźnie, ale wiem, że on uzależnia i kiedyś pewnie wyląduję na pogotowiu, żeby dali mi Klonazepam na parę godzin spokoju. Idę dopiero za tydzień do lekarza i nie mam pojęcia, jak wybrnę z tej sytuacji. Rozumiem Cię doskonale. Niestety ja jeszcze nie mam żadnego sposobu na lęki, ponieważ tak szczerze to dopiero od kilku tygodni mam je tak strasznie nasilone jak nigdy. Do tego dochodzą halucynacje wzrokowe i słuchowe. Jak sobie pomyślę, że dziś znów mnie to czeka, to mam ochotę coś sobie zrobić ;( Atak mam zawsze w okolicach 3-5 rano, a o 6 zasypiam otumaniony Cloranxenem i lękiem przed śmiercią. W dzień czuję się nieco lepiej, choć ostatnio przestałem wychodzić z domu ze strachu. Nie muszę Cię pocieszać, bo wiem, że takie czcze gadanie i tak nic nie da. Tak próbują nas pocieszać lekarze, ale ja zawsze wtedy uśmiecham się w środku bo wiem, że oni g*wno o dolegliwościach wiedzą. Pozdrawiam.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
10 cze 2008, 22:50

Filmoterapia

przez Marzena F 12 cze 2008, 10:01
Witajcie,
zwracam się do wszystkich z pytaniem, propozycją. Bardzo chciałabym zrobić reportaż na temat osób dotkniętych nerwicą. Sama ponad trzy lata temu przeżyłam załamanie nerwowe i jednym z najbardziej dojmujących doświadczeń dla mnie było wtedy uświadomienie sobie, że ludzie wokoło nie mają pojęcia, co się ze mną dzieje. Nie wiedzieli jak, a często nawet nie chcieli mi pomóc. Bagatelizowali moje leki, tłumacząc, że to tylko stres, podczas gdy dla mnie to był prawdziwy koszmar. Dzisiaj czuję się już o wiele lepiej - dlatego chciałabym pomóc osobom, które cierpią na tę chorobe poprzez... film. Chciałabym zrobić krótki 15 minutowy reportaż o osobach dotkniętych nerwicą - film dla mnie i dla nich, w którym opowiedzieliby o swoich doświadczeniach i lękach. Czekam na odpowiedź. Z góry chciałabym uspokoić, że reportaż nie powstaje na zamówienie żadnej telewizji (i do niej nie trafi), czy firmy pordukcyjnej, jest przedsięwzięciem półamatorskim i prywatnym.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
12 cze 2008, 09:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do