Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 04 sty 2014, 23:17
nerwa, Nie wiem czemu, ale zawsze mysalem sobie ze mieszkasz w USA, gdzies w Kalofornii a tutaj sie okazuje ze niedaleko, ze w Szwajcarii. Ciekawe czy tutaj w Polsce masz auto do dyspozycji, czy poruszasz sie transportem????

-- 04 sty 2014, 23:24 --

nova_2013, Zgodze sie z tym co napisal Neon, ze fatycznie na tyle lat zagranica to fantastycznie poslugujesz sie jezykiem polskim. Te problemy co opisalas, z polskim prawem sa typowe. Brak tutaj jakies sensownej spojnosci.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7887
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 05 sty 2014, 00:03
wieslawpas, ooo nie, do USA to nigdy w zyciu, tyle godzin w samolocie bym nie wytrzymala :)
W Polsce mam swoj samochod (ale mam maly - Corse, wiec nie bralam so Szwajcarii, bo za daleka droga).

A sluchaj, bo ja dzisiaj mialam 2 akcje dziwne, i zastanawiam sie, czy tez tak masz. Bo tak ogolnie to spokojna bylam caly dzien, ale raz mialam sytuacje, ze jechalam samochodem i wyjezdzalam ze skrzyzowania, fakt faktem - troche pozno wyjechalam, juz moglam zatrzymac sie, bo w sumei zmienilo sie na czerwone, i juz Ci z prostopadlego pasa ruszyli w moja strone. I tam nic sie nie stalo, nawet mnie nie strąbili :) Ale tak sie zdenerwoalam tym, ze takie roztrzesienie mialam przez kolejne 5 min. A teraz wieczoremm, mialam to samo - jade i postanowilam zadzownic do osoby z ktora dawno nie rozmawialam, i jak wybralam numer, to nagle tez takie roztrzesienie, serce chyba walilo itd. Na szczescie nie odebrala, ale tak z 10min to trwalo. Dziwne....
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3988
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez xTosia 05 sty 2014, 23:00
Witajcie ... Jestem nowa na forum więc z góry przepraszam, za wszelkie gafy jakie popełnię...

Moje ataki lękowe zaczęły się zaraz po porodzie ... tłumaczyłam sobie to jako baby boom, ale one potem nie ustały. Kiedy mąż szedł do pracy, a ja sama zostawałam z córcią wpadałam w panikę ... Nie umiałam się zorganizować. Kiedy Mała spała siedziałam sztywno i nie potrafiłam się ruszyć i tak aż się obudziła. Oczywiście potem byłam wściekła, że zmarnowałam ten czas.
Zawsze byłam osobą bardzo aktywną, otoczoną ludźmi. Zawsze uwielbiałam pomagać każdemu i robiłam to. Było to takim moim "motorkiem". 2 lata temu zaangażowałam się w pomoc moim znajomym, którzy mają chorego na mukowiscydozę synka. Bardzo się zżyliśmy ... a co za tym idzie czuję się odpowiedzialna za swoje czyny względem nich. Organizujemy różne akcje i chociaż sprawia mi to ogromną przyjemność, mimo euforii i entuzjazmu zawsze kiedy siadam na spokojnie do zadania, które mam wykonać wpadam w panikę ... czasem mam wrażenie, że brakuje mi powietrza, mam ochotę położyć się na łóżku i nie wstawać. Wręcz muszę zmuszać się do działania. Ostatnio w pracy mam bardzo nieciekawą sytuację ... wraz z koleżanką zostałyśmy tzw. kozłami ofiarnymi. Ja niestety nie umiem się bronić więc wszystko skupiło się na mnie. Bywało, że nie potrafiłam oddychać, musiałam włożyć głowę między nogi. Trzęsły mi się ręce, nogi i miałam sucho w gardle. Zostałam przeniesiona do innego oddziału i mój problem zaczął się od nowa ... Jestem tam od 02.12 czyli już m-c, a nadal każdego dnia wstaję z bólem brzucha do pracy. Chce mi się płakać. Myślę nawet w weekend o pracy, nie umiem tego wyrzucić ze swojej głowy. Planuję, zastanawiam się czy wszystko dobrze zrobiłam i czy sobie poradzę kiedy skończy się wolne. Czy ludzie mnie lubią, kto mnie nie polubi. Nie czuję w ogóle satysfakcji z pracy, która do nie dawna sprawiała mi wiele przyjemności. Utraciłam wiarę w ludzi i tzw. system. Postanowiłam coś zmienić swoim życiu ... postanowiła, że chcę robić to co zawsze chciałam czyli pracować z dziećmi ... i znów atak paniki, bo trzeba od nowa studia zrobić czyli przede mną 3 lata, bo ja bym chciała już i teraz i od razu, a nie czekać :( Bo nie wytrzymam tyle czasu w obecnej pracy, po prostu zwariuje :( Wiem, że jak tak będę mówiła to nic nie zmienię w swoim życiu, ale chociaż to wiem, mój mózg tego do siebie nie dopuszcza. I tak ciągle się zapętlam, a to z kolei znów powoduje u mnie napady paniki :(
Co za dzień, pewnie będzie padać...-Kłapouchy

Nie ma czegoś takiego jak porażka, jest tylko informacja zwrotna. Jeśli coś źle zrobiłeś to znaczy, że odkryłeś kolejny sposób, który nie działa i jesteś o krok bliżej od znalezienia tego, dzięki któremu osiągniesz swój cel-Michael Jordan
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
05 sty 2014, 21:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 05 sty 2014, 23:35
xTosia, czy rozpoczęłaś jakieś leczenie ? psychoterapia lub może psychiatra ? czy brałaś już jakieś leki? z tego co piszesz samo ci pewno nie przejdzie, i forum będzie jakimś wsparciem, natomiast konieczna jest wizyta u specjalisty
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez xTosia 05 sty 2014, 23:57
nerwosol-men napisał(a):xTosia, czy rozpoczęłaś jakieś leczenie ? psychoterapia lub może psychiatra ? czy brałaś już jakieś leki? z tego co piszesz samo ci pewno nie przejdzie, i forum będzie jakimś wsparciem, natomiast konieczna jest wizyta u specjalisty


Tak, kiedy córcia miała niecały rok jakoś poszłam do psychologa. Nigdy nie brałam leków, chyba, że kupiłam sobie sama coś ziołowego w aptece. Teraz nie dawno dostałam Cloranxen, ale szczerze nie czuję jego działania prawie w ogóle chyba, że wzięłam 2 tabletki, ale okazało się, że to z kolei za dużo. I tak już 5 lat regularnie chodzę ... ale ja to chyba jakiś przypadek beznadziejny jestem skoro po tylu latach nie umiem sobie poradzić ze sobą :(
Co za dzień, pewnie będzie padać...-Kłapouchy

Nie ma czegoś takiego jak porażka, jest tylko informacja zwrotna. Jeśli coś źle zrobiłeś to znaczy, że odkryłeś kolejny sposób, który nie działa i jesteś o krok bliżej od znalezienia tego, dzięki któremu osiągniesz swój cel-Michael Jordan
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
05 sty 2014, 21:29

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Shantipriya 06 sty 2014, 00:08
Nie wiem, czy powinnam się udzielać, bo nie mam zdiagnozowanej nerwicy, ale myślę, że mam. Niedługo się dowiem.
Zaczynam się dusić,trace czasami kontakt z rzeczywistością, muszę usiąść, ponieważ raz padłam na ziemię po prostu, oczywiście od razu płaczę (o ile to można nazwać płaczem, to bardziej takie łkanie, łapanie powietrza łapczywie), nogi się trzęsą i mam wrażenie, że ktoś mnie uderzył w brzuch, tak mnie boli.
Najczęściej ataki mam w szkolnej toalecie. Najczęściej po lekcji matematyki i historii (z racji tego, że zdaję R historię, to mój profesor dużo ode mnie wymaga i gdy czegoś nie wiem...hmmm...''nie kryje niezadowolenia'', tak powiem).
Jeżeli myślisz, że gorzej być nie może...stawiasz tylko wyzwanie losowi.

''Prawda jest taka, że lotniska widziały więcej szczerych pocałunków, niż ołtarze kościołów. A ściany szpitali słyszały więcej szczerych modlitw, niż ściany kościołów''.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
02 sty 2014, 18:30
Lokalizacja
Pikna Polsza, dzielnica z mafią

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 06 sty 2014, 15:40
xTosia, nie jesteś beznadziejnym przypadkiem tylko nie właściwie leczonym ;) zarówno jak od strony terapii tak i leków , nowego specjalisty trzeba poszukać tak mi się wydaję
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blue_girl 06 sty 2014, 18:21
Tosia, mam fajną książkę nt ataków paniki, napisaną przez lekarza który jako jeden z pierwszych w ogóle zajął się fachowo tym tematem. Książka jest stara ale dobra i napisana ciepłym życzliwym językiem.
Jesli chcesz podaj maila na priv, mogę podesłać tego ebooka.
Kobiety nie zmienisz. Możesz zmienić kobietę. Ale to nic nie zmieni.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
17 sty 2010, 19:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nova_2013 06 sty 2014, 22:19
hejka,

a sorki, mozesz podac autora tej ksiåzki o atakach paniki ?
Bede bardzo wdzieczna
Mc zestaw Citalopram 20mg Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1206
Dołączył(a)
18 paź 2013, 02:13
Lokalizacja
Sverige

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blue_girl 06 sty 2014, 22:57
Roger Baker :)
Kobiety nie zmienisz. Możesz zmienić kobietę. Ale to nic nie zmieni.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
17 sty 2010, 19:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 06 sty 2014, 23:43
a tez czytalam ją, jeszcze nie skonczylam - ale w fajny sposob napisana :) tez mi sie spodobala.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3988
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nova_2013 06 sty 2014, 23:52
dziekuje, wlasnie jå czytam. Wciågnela mnie, naprawde.

Nerwa, jak podroz minela ?
Ciesze sie, ze sie odezwalas z "zagramanicy" ;)
Mc zestaw Citalopram 20mg Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1206
Dołączył(a)
18 paź 2013, 02:13
Lokalizacja
Sverige

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 07 sty 2014, 00:07
nova_2013, no bylo calkiem niezle :) Troche sie denerwowalam przed odlotem, ale nie az tak bardzo. Natomiast zawsze pierwsze 15min w samolocie mam dosc ciezkie. Tzn. pojawia się wtedy lęk i nie jestem w stanie z nikim gadac ani nic robic :) musze przeczekac wtedy. Ale potem juz jest ok, i na luzie moge sobie czytac cos.
A teraz - Home Swiss Home ;) Narazie sie ciesze, bo mialam dosc intensywne 2 tygodnie, a tutaj jestem sama w mieszkaniu i moge troche odpoczac. Ale na dluzsza mete to tez jest beznadziejne.

A jak tam u Ciebie, jak sie teraz czujesz?
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3988
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Re: Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Gabriel74 07 sty 2014, 00:12
nova_2013 napisał(a):dziekuje, wlasnie jå czytam. Wciågnela mnie, naprawde.

Nerwa, jak podroz minela ?
Ciesze sie, ze sie odezwalas z "zagramanicy" ;)

Ja się dziwię ze ty masz nerwicę dziewczyno,z twoich postów emanuje czysta pozytywna energia. Aż dziwię się skąd ty na to masz tyle siły,my w większości przypadków na forum uzalamy się tylko tymi cholernymi atakami. Dziś pojechałem do pracy i cislo na nóżki jak diabli ale jakoś nie poddalem się. W pracy normalka zero stresu dopóki byłem czymś zajęty,aż miło mi się zrobiło. Ale powrót do domku okazał się być dużym wyzwaniem. Jak ja tego nienawidzę!!!

Sent from my HTC One using Tapatalk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
03 gru 2013, 03:19
Lokalizacja
GOROL

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 43 gości

Przeskocz do