Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez katie124 06 maja 2008, 09:20
Ja te zawroty mam właśnie nie po lekach....i biore teraz lek, żeby ich nie mieć. Jutro ide do psychologa, ciekawe co mi zapisze...kurcze nie wiem, nic mnie nie cieszy :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
03 maja 2008, 17:12
Lokalizacja
Poznań

przez Moniczka 06 maja 2008, 12:48
A propos tych strasznych zawrotow to poniewaz prowadze prace przy komputerze mysle czesto czy to nie kregoslup szyjny, ja mam czesto tak ze siedze i mam straszne zawroty, ucisk glowy, jakbym miala zaraz spasc, zapasc sie, miec wylew, boje sie wtedy ze to skok cisnienia, cisna skronie, cala glowa-czy tez tak macie?; czasami zaczyna sie juz od rana a przeczytalam gdzies, ze nadcisnienie zaczyna sie porannymi migrenami i jestem w panice. Wtedy chwytam alprox, czasem uspokoi mnie, czasem nie. Wizyte u spychiatry mam za tydzien, powiem mu o cisnienieu choc ostatnio kazal mi wyrzucic aparat. :cry:
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez katie124 06 maja 2008, 13:08
Ja mam te zawroty ni stąd ni zowąd, szłam sobie ulicą i nagle mnie taki chwycił zawrót i czułam sie potem fatalnie, bałam się, że zaraz wróci. Tylko ciekawe bo ja mam niskie ciśnienie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
03 maja 2008, 17:12
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez KACHA 06 maja 2008, 17:27
Nigy nie moge nauczyć się "zacytuj zaznaczone" bo wczoraj kilka razy wyskoczyło mi to samo ale już nie chciało mi się zmieniać... :-|

Ja aż tak strasznego kręcenia w głowie nie mam ale tak jak pisałam, do tego dochądzą inne objawy, to wszystko dotyczy się moich lęków... :(
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
24 mar 2008, 01:08
Lokalizacja
Szczecin

Avatar użytkownika
przez tictac 07 maja 2008, 10:14
Słuchajcie kochani znowu przyszedłem sie pożalic ... ;|
W ten weekend mam zajecia do tego jeszcze cwiczenia ...
Przerwa co 1.5h .Nie wiem jak ja tam wysiedze pewnie znowu sobie
wkręce lęk i bedzie bardzo nieprzyjemnie .Po ostatnim ataku teraz boje sie jeszcze bardziej .Naprawde nie chce mi sie tam siedziec najbardziej na świecie ...Ale miałem 2 tyg wolnego wiec trzeba isc poza tym zbliża sie
sesja ...Macie jakieś pomysły jak walczyc z atakiem o czym myślec co robic itd ???No i jeszcze jakie leki mogły by mnie uspokoic ??
Paroksetyna 10 mg - rano - w planach zejście na 5 mg
Bromazepam 6mg - sometimes :)
Spasmolina , Smecta - na IBS
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
02 kwi 2008, 13:03
Lokalizacja
Polendia :)

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez katie124 11 maja 2008, 21:26
Ja w takiej sytuacji biore lek ziołowy na uspokojenie i wmawiam sobie, ze mi zaraz pomoże, wiara czyni cuda:) poza tym myślę o czyms innym....musimy jakos dawac radę, jakoś żyć, bo życie nam minie na skupianiu się na swoich lękach i życiu od ataku do ataku...więc musimy walczyć i żyć, bo życie jest piękne i to nasze najlepsze lata życia, nasza młodość, powtarzam sobie zawsze,że BĘDZIE DOBRZE!!!! I USMIECHAM SIĘ DO SIEBIE :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
03 maja 2008, 17:12
Lokalizacja
Poznań

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Majkaa 15 maja 2008, 13:16
Też miałam ataki nerwicy w tych miejscach. Ale w pewnym momencie postanowiłam sama z tym walczyć, bo psycholog nie pomógł. Powiedziałam sobie, że jestem zdrowa! a wszystko to, to tylko wytwory moich lęków.
"Trzeba żyć, a nie tylko istnieć "
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
03 kwi 2006, 13:36
Lokalizacja
Katowice

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez KACHA 15 maja 2008, 14:01
Ja dlatego przestałam się kształcić, bo nie raz nie mogłam dotrzeć na zajęcia, przez to zawaliłam farmakologie i wyleciałam ze szkoły a teraz tego kierunku nie ma więc przygotowuje się na Technika Farmacji by za rok spróbować się dostać do szkoły, tylko, że w tym sęk czy przez z lęki znowu nie zawale szkoły i czy dotre do niej, nawet zaprzestałam szukać pracy i ponownie wystąpiłam o rente, czyli ide na łatwizne jak zawsze... :(
Dziś też miałam rano lęki w domu... a, że teściowa do mnie nie przyjechała, więc się jeszcze bardziej nakręciłam i musiałam poratować się xanaksem, bo naprawde było nie fajnie....

Majkaa napisał(a):Też miałam ataki nerwicy w tych miejscach. Ale w pewnym momencie postanowiłam sama z tym walczyć, bo psycholog nie pomógł. Powiedziałam sobie, że jestem zdrowa! a wszystko to, to tylko wytwory moich lęków


Jak poradziłaś sobie sama z atakami, podaj nam wskazówki, jakieś rady :?:
Ps. Przecież nie wystarczy sobie powiedzieć o tak: jestem zdrowa to moja wyobraźnia...
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
24 mar 2008, 01:08
Lokalizacja
Szczecin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Majkaa 15 maja 2008, 15:09
Leki to nie sposób. To powinna być ostateczność. Nie wygrasz z tym tylko biorąc leki i idąc na łatwiznę. Ja musiałam wyjśc z domu i wrócić do pracy. W pracy nie mogłam opowiadać o lękach... bo kto to zrozumie ? I tak staram się ciągle z tym walczyć i ciągle się boją, że wrócą.
"Trzeba żyć, a nie tylko istnieć "
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
03 kwi 2006, 13:36
Lokalizacja
Katowice

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez KACHA 15 maja 2008, 16:36
Ale sobie radzisz świetnie bo idziesz do tej pracy tylko jak dostajesz atak lęków co wtedy robisz by one znikły...w pracy wiadomo zazwyczaj Cię nie zrozumią po pracy zawsze możesz z kimś pogadać kto rozumie, kiedyś byłam na jednym szkoleniu w Realu, myślałam, że dam rade ze stresem, bo na kasach się wyuczyć to żaden problem, chcieli mnie przyjąć podpisać ze mną umowe, ale ja odmówiłam, a dlaczego bo klienci tak mnie zdenrwowali, że nie mogłam się skupić na tym co mam robić, chciało mi się płakać, a ludzie wrzeszczeli czemu tak wolno i w ogóle, w pracy trzeba trzymać gębe na kłódke żeby nie wybuchnąć i nie zrobić afery a, że ja mam też wade wymowe (w sumie jej tak nie widać bo ćwicze) ale jak się bardzo denerwuje to wtedy mówie aż za cicho i gorzej i wtedy klient mnie nie zrozumiał zaczął się śmiać...i mówił a bo ja zrozumiałam to i to i nie wytrzymałam, powieładziałam, że jestem osobą niepełnosprawną, że jak ktoś mnie nie zrozumie to się powinno spytać jeszcze raz a nie wrzeszczeć i się wyśmiewać...w sumie afery nie było, nawet ktoś mnie przeprosił ale innym razem mogło to się skończyć gorzej... no i właśnie do tego dąże by żyć bez lęków, ale nie wiem co mam z tym zrobić jak żeby żyć normalnie?
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
24 mar 2008, 01:08
Lokalizacja
Szczecin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Langlorn 15 maja 2008, 17:56
Kacha, jak przeczytałam Twoje dwa ostatnie posty, to naprawdę się przeraziłam :( To straszne, że nerwica w tak wielkim stopniu wpływa na Twoje życie. Musisz coś z tym zrobić. Pytałaś się, w jaki sposób sobie z tym poradzić. Trudno jest tak coś zaproponować w paru zdaniach, ale spróbuję :):):) Ja stosuje metodę uspokojenia: gdy czuję, że coś się zbliża, jakiś atak lęku wtedy zaczynam głęboko powoli oddychać i powtarzam sobie w myślach, że to tylko moje lękliwe ego (wiem, brzmi śmiesznie, ale działa : : :), że tak naprawdę nic mi się nie stanie, że za chwilę wszystko minie, że nie mam się czego bać. Cały czas oddycham. Często wtedy się modlę. To bardzo pomaga. Obojętnie, czy wierzysz, czy nie, modlitwa lub mantra bardzo pomagają. Psycholog, gdy wyczuł, co na mnie działa :) powiedział, że mam wyobrażać sobie kogoś, kto daje mi poczucie bezpieczeństwa, jakąś postać z bajki, mitologi, biblii itp. Spróbować wyobrazić sobie, że stoi obok Ciebie i Cię wspiera, że jest przy Tobie, by Cię strzec :):):):) Możesz nosić przy sobie jakiś talizman, coś co wiele dla Ciebie znaczy. Wtedy dotykasz tego, to swoiste koło ratunkowe, Twój artefakt. To wszytsko może Ci się wydać banalne, mi też się takie wydawało, ale z czasem zaczęło mi pomagać. Nie zrażaj się, na początku może nie być super łatwo, ale potem efekt Cię zaskoczy. To najlepsza metoda, gdy nie masz przy sobie kogoś, kto po prostu może Cię przytulić :) Aha jeżeli wstydzisz się tego przy ludziach, jesteś w sytuacji patowej, oddechy nie pomagają, nic Ci nie pomaga, napij sie wody, przeproś, ze muszisz na chwilę wyjść, nie bój się tego zrobić, z czasem nie będziesz musiała, bo odzyskasz równowagę i będziesz wolna od paraliżujących lęków :):):):):):) Mam nadzieję, że przyda Ci się któraś z moich rad. Trzymam kciuki!
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
14 maja 2008, 14:07

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez KACHA 15 maja 2008, 22:03
Dziękuje, że mnie wspieracie... spróbuje każdej metody, może naucze się cierpliwości, bo jak piszesz to troche potrwa, będe próbować, jeszcze chciałam was się spytać czy myślicie iż to dobry pomysł bym wróciła na trzecią terapie?
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
24 mar 2008, 01:08
Lokalizacja
Szczecin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez katarina.ck 21 maja 2008, 19:20
Witam Was... czytam sobie co skrobiecie tutaj i ja mam calkiem inne ataki. Nie przeczytalam wszystkich postow oczywiscie, ale część.Ja lecze sie od niedawna. Wyslali mnie rodzice do psychiatry kiedy zauwazyli ze ciagle chodze jakas smutna i placze.
Ja mam tak ze ciagle mysle o smierci, o tym jaka wielka przykrosc bym sprawila ludzia ktorych kocham nagle odchodzac.Nie moge spac bo przeszkadza mi moje serce na okraglo je czuje...jezeli juz probuje usnac co chwile otwieram oczy by zobaczyc czy nie ma 'czegos' w pokoju. Do tego dochodzily jeszcze straszne napady zlosci, o wszystko.
Lekarz sprzepisal mi stimuloton i na sen atarax bo nie uzaleznia.
nie wiem czy dziala na mnie ten pierwszy lek.... ale po drugim jest juz super..usypiam szybciej (kiedys uspypianie to byla kwestia 4h zebym zasnela)
a w ogole czy ktos mial z Was jakies 'fazy' po tych lekach?Ja drugiego dnia brania ich mialam straszna noc. obuzilam sie w nocy i bylam kompletnie rozbita, praktycznie nie kontaktowalam. Bylo mi strasznie niedobrze i z wielkim trudem doczlopalam sie do lazienki. Gdy wrocilam do pokoju krecilo mi sie w glowie i kazdy dzwiek powtarzal sie po okolo 8 razy. spad mi telefon i ten dziek spadajacego tel powtorzyl sie 8 razy coraz ciszej. nie wiem jak usnelam.czy ktos z was mial takie przygody? Lekarz wytlumaczyl mi to ze sama sobie to wrecilam bo mialam wlasnie silny atak leku przed nowymi speczyfikami???czy rowniez czujecie tak bardzo bezsilni wobec tego co dzieje sie w waszych glowach??

i ostatnie do was pytanie czy ktos z Was pil podczas brania tabletek? nie chodzi mi tu o 'nawalenie sie' lecz o 1 czy dwa piwa? czy sie cos dzialo po wypiciu?

ps. zycze wam sily przezwyciezenia tego co sie dzieje w naszych glowach...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 maja 2008, 16:10

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kamincia 25 maja 2008, 22:47
Witajcie Kochani!
Przeczytalam wszystkie wasze posty i czuje sie troche lepiej!
Od kilku tygodni dostaje silnych ataków lękowych i płakać i wyć mi sie chce z tego powodu. W moim zyciu jest wszystko dobrze
co prawda rozstalam sie z chlopakiem z ktorym bylam 2 lata ale poznalam kogos nowego mam cudowna szkole i w ogole ale te ataki przeszkadzaja mi normalnie funkcjonowac! Oczywiscie miejscem gdzie najczesciej ich dostaje jest uczelnia. Zaczyna sie od tego ze robie czuje zimno w nogach i rekach a pozniej zaczynam sie pocic serce zaczyna mi walic szybko a w gardle robi sie ogromna kula i wydaje mi sie ze ciezko mi przelknac sline do tego dochodza zawroty glowy... TO STRASZNE! juz nie wiem jak z tym walczyc biore leki homeopatyczne i dorazne to troszke pomaga ale nie moge przeciez wiecznie nie chodzic na zajecia albo tez wychodzic do lazienki 3 razy w ciagu zajec... to jest okropna choroba ... czuje sie tym zmeczona i bardzo chce to wyrzucic z mojego zycia!!!!!! moze ktos o podobnym problemie mialby ochote pogadac? pozdrawiam!!! Kasia
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
19 sie 2007, 01:55

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Arielka1988 i 20 gości

Przeskocz do