Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez kajusia 14 kwi 2008, 19:34
ja tez kiedys mialam wkret na autobusy.balam sie wsiasc bo wydawalo mi sie ze z kazdej strony atakuje mnie sepsa, jak ktos kaszlal to zmrazalam go tak wzrokiem ze wiekszosc z tych ludzi sie dusilo bo balo sie zakaszlec;kiedys przeczytalam artykul ze w londynskim metrze(tu mieszkam-tzn nie w metrze ale w tym miescie)mozna sie nadziac na igle wbita przez zarazonego hiv w siedzenie i za chiny ludowe nie usiadlam chocby bylo pusto i chocby mnie sama krolowa zapraszala....czad nie???/co psychika moze zrobic z czlowieka...
chce zeby bylo doooooobrze,nareszcie dobrze
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
03 lut 2008, 17:25
Lokalizacja
Londyn

przez Konrad86 14 kwi 2008, 22:02
:( Ja też często miewam takie "wkręty", szczególnie na choroby, że coś mi się stanie, że zachoruje na coś co szybko sprawi, że moje życie się skończy. Wiem, że to nerwica...heh...wiem to teraz gdy nie mam żadnego ataku. Sytuacja się zmienia jak przychodzi atak...wtedy już trudno mi powiedzieć sobie "mam nerwicę i nic się nie dzieje". Wpada się w panikę i trzeba wziąć jakieś doraźne leki :( No cóż, trzeba być cierpliwym... Pozdrawiam :)
zaczynajcie, czas dokończy... (Michał Anioł)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
10 kwi 2008, 19:55

Avatar użytkownika
przez ewelynn 16 kwi 2008, 11:44
[b]czołem.

Ja nie wiem kiedy to się zaczeło,pamiętam, że nie miałam wcześniej kłopotów ze zdrowiem,gdy wyjechałam na wakacje zaraziłam sie jakąś cholerną bakterią... gdzieś na basanie i się zaczoł koszmarny rok bo dopiero po roku odpuściło, kurde w tedy zaczełam naprawde siebie obserowac!!!

no mój lęk tak w ogóle to lęk przed chorobą, któregoś dnia przeczytałam o niej w gazecie, to było w czerwcu zeszłego roku i tak się zaczeło...

każdy kolejny przypadek zachorowania to było terepanie się,duszności, gdy się dowiedziałam, że ktoś zmarł w moim mieście, dostawałam drgawek,nie mogłam mówic.

Pewnego dnia miałam pierwszy poważniejszy atak,siedziałam na korkach z matematyki i nagle poczułam coś w gardle, zaczełam się denerowac,pociły mi się ręce, robiło mi się słabo,nagle wstałam wybiegłam na balkon,nogi mi się rozjezdzaly,był lód
prosiłam o telefon na pogotowie,miałam zmącony wzrok, i mówiłam od rzeczy...

i później ... :roll:
pierwszy atak...
dostałam wysypki,odrazu internet,objawy,wszystko się zgadzało,latałam od lustra do komputera, zaczełam miec zawroty głowy,
pobiegłam do mamy tak się zagmatwała, że zaczeła sama panikowac, przeze mnie wydawało się jej,że wysypka jest coraz większa, zaczeła płakac, ja czułam, że to koniec, mdlałam,miałam zawroty, mama musiała zadzwonic po pogotowie...

przyjechali, a ja siedziałam skulona na łóżku jak waiatka... zabrali do szpitala i wypuścili...

piszę w skrócie, bo co działo się później i jak jest dzisiaj to dużo pisania......

ja osobiście nie radziłam sobie długo z atakami,pojawiły się trzy najgorsze i zawsze dotyczące naturalnie objawów choroby!!!

a ta choroba to właśnie sepsa................


;(((
patrzę na seriale; kocha go, on ją bardzo też. gaszę telewizor.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
15 kwi 2008, 21:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez 1507 16 kwi 2008, 23:02
Adam84 napisał(a):Cześć,
Również jestem nowy na forum. Nerwice mam już dość długo. Do tej pory objawiała się narastającymi objawami paniki, ale jakoś je zatrzymywałem na poziomie miękkich nóg i mrowieniu w rękach. Zawsze się bałem tego co mi się stanie jak tego nie zatrzymam, że pewnie zwariuję, wyjdę z siebie czy coś, dostanę ataku serca itp. I niedawno właśnie po raz pierwszy nie udało mi się tego zatrzymać. Myslałem, że umieram, mrowienie w rękach i na twarzy, w końcu paraliż rąk. Wiem brzmi to tragicznie, myslałem, że jakiś krwiak mi w mógzu poszedł czy coś. Bylem przekonany, że umieram, leżałem i myślałem, że nie chce, jestem za młody, ręce w tym czasie wygięło mi tak, że wogóle ich nie czułem. Wszystko trwało ok. 20 minut i przeszło. Czulem się strasznie. Wstydze się tego bardzo, bo większość osób miewających takie ataki to kobiety, nie mam oczywiście nic do kobiet, ale nie chce aby mówili na mnie baba, bo się boje nie wiadomo czego. Chodzę na grupową terapię dla DDA od 1,5 miesiąca. Mam nadzieje, że mi pomoże, bo czuję się jakbym nie miał wyjścia z tej wkrętki i to dodatkowo wzmaga mój lęk.
Pozdrawiam Was ciepło


miałem taki atak z paraliżem i odrętwieniem 4 lata temu i 20 lat temu z tym że 20 lat temu uporałem się ze wszystkim bez leków dziś łykam tabsy i takie ciężkie ataki juz nie wróciły ale i tak jest do bańki rzuciło mi się na ciśnienie i obawiam się że znów zacznę panikować a było już tak fajnie, z nerwicą trzeba się pogodzić jej nie da się być może całkowicie na zawsze wyplenic można ją złagodzić w taki czy inny sposób , i nauczyć się pewnych rzeczy by normalnie żyć, nabrać dobrych nawyków , a to długa droga. Ataki paniki pomógł mi w pierwszej fazie opanować miansemerck i paxtin(paroxetyna) po roku od rozpoczęcia brania leków przestawałem się bać. Dziś pół luxety tylko plus zioła na uspokojenie i ciśnienie, suplementy i jakoś leci są chwile fajne i nie fajne ale już nie uciekam nie szukam za wszelką cenę ratunku, potrafię wyjść z domu, wiem że muszę to przetrzymać i tyle i tego nauczyłęm się w ciągu minionego roku teraz jeszcze tylko pozostał optymizm do opanowania i nie zwracanie uwagi na choroby i tego co dzieje się z moim ciałem w tym przypadku ciśnienie. Mam dla was radę przestańcie karmić się nerwicą tj informacjami o niej, czytaniem o chorobach, przypadkach innych, czytajcie o tym jak sobie pomóc karmcie swój umysł pozytywami, wszytskim tylko nie nerwicą by wyplenić z głowy świadomość choroby, żyjąc w nerwicy i żyć nią szkodzi, pogłębia tylko wasze(nasze) złe zachowania i niewłaściwe nastawienie do tego co się z nami dzieje(z tąd panika) . Trzeba umysłowi dostarczać inny bodźców niż tylko ten- jestem chory, umieram, nic już mi nie pomaga itp. To tylko pogłębia nerwicowe zachowania.Mi też jest ciężko pracuję utrzymuję sam rodzinę muszę walczyć z lękiem i sprawdzać się jako ojciec, mąż, i zapewnić dobrobyt rodzinie, czasem trzeba się w końcu pogodzić z samym sobą i zacząć akceptować pewne rzeczy. Brak akceptacji dla kołotającego serca sprawia że bije jeszcze szybciej, dla duszności że się dusimy itd. Kiedyś sobie powiedziałem co mam być to bedzie spakowałem torbę i poszedłem na siłownię. Chodzę tak już 2 lata, choć lekarz przy problemach z ciśnieniem nie zaleca. Można pewne żeczy z naszego nerwicowego życia odzyskać a czasem pozyskać i nowe. Ważne jest : wiara, cierpliwość i samozaparcie , kiedyś sobie powiedziałem że się pozbędę nerwicy jako jeden z niewielu na tym forum i tym żyję chcę ostatecznie wygrać i wygram! Pamiętajcie nerwica jest jak sinusoida ma przebieg w pewnym sensie cykliczny i jak jest już b. dobrze to można być pewnym że wróci i wraca ale to od nas zależy jaka silna będzie. Można dojść do stanu że będzie wracać co RAZ SŁABSZA AŻ DO CAŁKOWITEGO NIEMAL USTĄPIENIA. To jest możłiwe ale trzeba pracować b. długo. Jetseśmy wyczuleni na swoim punkcie i zawsze coś będzie nam nie pasiło i będziemy to zwlać na nerwicę.
1507
Offline

Avatar użytkownika
przez Marzanka 17 kwi 2008, 19:10
moja zmora sa momenty w pracy - kiedy musze porozmawiac z klientem , a czuje, ze musze uciekac ! To koszmar ! i wtedy zaczyna sie zapetlac to ''cos'' ...i atak paniki gotowy.
Macie tak?
jesli jeszcze nie zwariowales, to znaczy, ze jestes niedoinformowany:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
08 mar 2007, 21:39

przez Konrad86 18 kwi 2008, 09:16
Marzanka ja tak mam. Dokładnie to samo tylko ja mam to gdy wchodzę do szkoły. Na szczęście mam doraźne leki uspokajające, które wtedy mi pomagają. Często powtarzałem sobie, że będę z tym walczył...i walczę ale nie potrafię całkowicie dać sobie rady. Jeszcze nie. :(
zaczynajcie, czas dokończy... (Michał Anioł)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
10 kwi 2008, 19:55

powiedzcie co to jest?!

przez luiza22 18 kwi 2008, 10:07
od ponad 2 tygodni rano jak wstaje zaczynaja mi sie strasznie rece trzasc,robi mi sie duszno,slabo,serce bije tak szybko jak by mialo zaraz wyskoczyc,mam wrazenie jak bym miala zaraz przestac oddychac.nie moge sie wtedy uspokoic, boje sie ze zemndleje.jak juz sie troche uspokoje to glowa mnie boli i nie mam sily chodzic.biore od 2 miesiecy seronil 10mg.prosze powiedzcie co to moze byc bo ja sie zaczynam bac klasc spac.jak sobie pomysle ze rano znowu to bedzie to az mi sie slabo robi.
Chciałabym już zacząć żyć, a nie ciągle mieć nadzieję.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
22 mar 2008, 22:36
Lokalizacja
warszawa

przez Moniczka 18 kwi 2008, 10:30
Wracam po okolo dwoch tygodniach leczenia effectinem.Jestem nowym czlowiekiem,radosnym,wesolym,zniknely objawy,teraz wiem jak mozna zyc.Tylko martwi mnie jedna rzecz i prosze o porade.Ciagle,mimo brania tych lekow mam wysokie cisnienie,nawet jak siedze na luzie,czytam,pisze,leze.Zawsze jest to od 140/90 wzwyz, czasem znacznie wiecej. Nawet kupilam nowy cisnieniomierz i tak samo wskazuje;rodzice sie martwia, powoduje to we mnie lek i strach przed wylewem,ktory az paralizuje.Czemu (jezeli cisnienie jest nerwicowe) nie opada po leku na nerwice?Psychiatra mowil,ze lek unormuje ataki i tak sie stalo (bowiem w najwikszych atakach mialam 170/120) ale jednak wysokie cisnienie mam nadal i bardzo sie tego obawiam :cry:
Moniczka
Offline

przez 1507 18 kwi 2008, 13:33
EFFECTIN niektórych przypadkach utrzymuje podwyższone cisnienie, co samego cisnienia może być ono wtórne lub pierwotne to juz musi stwierdzić lekarz, 140/90 jest dla ciebie troche podwyższone też tak mam jak ty 140/90 i więcej lekarz kardiolog zaproponował mi leki na nadciśnienie, bez względu na to co jest jego powodem należy je obnizyc i spróbować znaleźć przyczynę gdyż zbyt długo utrzymująca sie taka wartość jest szkodliwa. Ja obniżam cisnienie ziołami, dałem sobie m-ąc jesli nie bedzie poprawy ide po leki.
1507
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez KACHA 18 kwi 2008, 21:09
Też jestem od jakiekoś czasu na forum... Lecze się w sumie od 6 lat a początki niezauważalne miałam od 2000 roku, po operacji.
Ja biore Sertagen i czasem xanaks by móc wyjść.. Zawsze jak mam gdzieś wyjść dostaje ataku lęków, jest mi niedobrze, mam drętwienie ciała, uczucie, że zemdleje i itd..
I jak zjem też mam lęki..
Byłam na dwóch terapiach nic prawie nie dało to mi.
Z tego powodu nie chodze dalej się kształcić i raczej nawet nie szukam pracy...
Jestem tym wykończona.... :cry:
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
24 mar 2008, 01:08
Lokalizacja
Szczecin

Avatar użytkownika
przez Zahn 19 kwi 2008, 17:19
Wygląda mi to na atak nerwicy.... miewałem podobne stany, ale u mnie odbywało się zazwyczaj przed zaśnięciem. Za każdym razem, gdy już odpływałem w sen, budził mnie jakiś "wstrząs" - duszności, zawroty, mdłości. Dlatego wnioskuje, ze u Ciebie luiza22 to jakieś ataki na tle nerwowym. Oczywiście powinnaś zrobić sobie, chociaż podstawowe badania, bo nie można niczego zakładać z góry.
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

przez Alexandra 19 kwi 2008, 18:18
Nerwica ... ostry atak nerwicy
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
571
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Dorot 20 kwi 2008, 20:28
Ja mam podobnie ale przed zaśnięciem również jakaś panika mnie bierze a jak uda mi się zasnąć to potrafie w nocy sie wybudzić i mi jest ciepło , duszno , goraco coś mną drga i do tego mdłości. I za każdym razem co się kładę to tylko się zastanawiam co tym razem będzie..


POzdrawiam
Pośród Kłopotów znaleźć SENS!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 paź 2006, 21:10
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez tictac 21 kwi 2008, 23:29
Słuchajcie
Witam Wszytskich jestem na tym forum od kilkunastu dni
Bo myśle że tylko tu znajde jakieś wsparcie i tylko tu mnie zrozumieją
i wiedzą co przezywam ...
Miałem ostatnio 1 dosc spory atak na zajeciach rano
Poprostu po 2 dniach męki w 3 dzien mnie to dopadło
Zaczelo sie spokojnie od zwykłego zdenerwowania na początku ktore na ogol przechodzi po kilkunastu minutach...
Ale zajecia mialem dosc nudne bylem strasznie zmeczony i mnie dopadlo
Strasznie sie pocilem trzesly mi sie rece serce w gardle no i naciskajacy
brzuch ( problemy gastryczne) potem bylo juz tylko gorzej myslalem ze nie wytrzymam chcialem uciec ale pomyslalem ze musze to przezyc
Ze nie moge ciagle uciekac ze musze to wytrzymac
Ze ludzie gorzej cierpią itd
Liczylem od 100 w dół malowalem po zeszycie itp to troche pomagalo
mimo wszytsko uspokoilem sie dopiero po 3 h !!!
Dobrze ze bylem pod wplywem stoperanu bo bym naprawde musial wyjsc
Nie wiem jakie leki dolaczyc na uspokojenie czy ziola bo rano strasznie mi jest niedobrze i wydaje mi sie ze zwymioruje...
Paroksetyna 10 mg - rano - w planach zejście na 5 mg
Bromazepam 6mg - sometimes :)
Spasmolina , Smecta - na IBS
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
02 kwi 2008, 13:03
Lokalizacja
Polendia :)

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 11 gości

Przeskocz do