Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez neon 13 gru 2013, 22:30
A uczysz się, czy pracujesz?
świat lubi znieczulić
trzeba żyć nieustannie goniąc sny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5703
Dołączył(a)
18 lis 2013, 12:05

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez DżejnRołs 13 gru 2013, 22:42
Studiuje. Teraz praktyki mam.
"W życiu piękne są tylko chwile"||••
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1740
Dołączył(a)
18 lis 2013, 23:25
Lokalizacja
Tarnów

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 13 gru 2013, 22:43
nerwosol-men, U Ciebie ok? mi troche przeszlo, pomalowalam szafki..
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez neon 13 gru 2013, 22:46
DżejnRołs napisał(a):Studiuje. Teraz praktyki mam.


Praktyki takie stresujące?
świat lubi znieczulić
trzeba żyć nieustannie goniąc sny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5703
Dołączył(a)
18 lis 2013, 12:05

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez DżejnRołs 13 gru 2013, 22:54
neon, w srodowisku stresujacym. Ale jakos sie tym nie denerwuje...
"W życiu piękne są tylko chwile"||••
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1740
Dołączył(a)
18 lis 2013, 23:25
Lokalizacja
Tarnów

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 16 gru 2013, 12:04
Wczoraj przewertowalam jedna strone o panice i lękach. Porobilam sobie nawet notatki :)
I tam terapeuta ma takie podejscie ekspozycyjne. Mowi, ze Agorafobia bierze sie z leku, przed atakami paniki, wiec najpierw trzeba ogarnąc panike a agorafobia odejdzie sama. A z kolei ataki paniki pojawiac sie beda dopoki się ich boimy. Wiec trzeba wchodzic w te sytuacje (budzace lęk) i przeczekac je, nauczyc sie, ze lęk to lęk, choc nieprzyjemny, nic nam nie moze zrobic. I wtedy jak "nauczymy" sie tego, to juz nie popadamy w ataki paniki (bo juz sie ich nie boimy). A jak nie boimy sie ataków to nie boimy sie wychodzic. I wtedy powinno sie zaczac normalne zycie :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez gosiulek 16 gru 2013, 14:11
nerwa to samo jest napisane w książce,którą teraz czytam...żeby nie uciekać przed lękiem bo będzie jeszcze większy...
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1782
Dołączył(a)
17 sty 2013, 15:31
Lokalizacja
Mazowieckie

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 16 gru 2013, 14:20
Dokładnie tylko jak czasem nie uciekać i wierzyć, że to nerwica. Mnie to męczą te słabości, pukania mięśni i wzrok. Skaner ciała mam na pełnych obrotach. Od jakiegoś czasu już tak mam, że w pracy jest ok idę na stołówkę na obiadek i się zaczyna słabe nogi jakiś odrealniony się staję jakbym zaraz miał odlecieć. Nie umiem tego zatrzymać tłumaczeniem, że to lęk a nie jakaś choroba...
Przez te jazdy mam w głowie sm :/
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez gosiulek 16 gru 2013, 14:25
michalb mam podobnie z tymi mięśniami...kiedyś jak łykałam dużo magnezu to było lepiej i tego nie czułam...mi tłumaczenie pomogło raz :smile: ale to trzeba chyba dużo ćwiczyć,żeby w końcu działało...
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1782
Dołączył(a)
17 sty 2013, 15:31
Lokalizacja
Mazowieckie

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 16 gru 2013, 14:56
Mnie to oczy dobijają bo ciągle mam pełno tych mętów, i ich sie nie da nie zauwazac. A jak gdzies ide i ciagle mi cos lata przed oczami to od razu takie poddenerwowanie... i lęki wieksze.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Gabriel74 16 gru 2013, 18:31
Nerwa nie przejmuj się tym,też to przechodziłem w początkach choroby. Wczoraj miałem jazdę z zawrotami głowy. Polozylem się i za groma nie mogłem wstać tak mi się kręciło w głowie. O dziwo jak lezalem zero zawrotow,tylko przy próbie wstawiania kręciło jak cholera. Wezwalem karetkę więc przyjechali zmierzyli cukier i ciśnienie po czym pojechali bo nie wyraziłem zgody żeby mnie zabrali. Najgorszy jest ten kac poatakowy,nawy dziś go czuje. pies ganial ta chorobę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
03 gru 2013, 03:19
Lokalizacja
GOROL

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 16 gru 2013, 19:27
Gabriel74, kac poatakowy dobre określenie, organizm wtedy wyczerpany jest opada spięcie i reakcja zmęczenie
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez violet_hair_ 16 gru 2013, 21:04
Z kacem to trafne określenie.
Ja zawsze na drugi dzień po ataku (na razie odpuściły) chodziłam na czworaka...totalnie wyczerpana, bez siły i taka rozedrgana...
A ataki były wieczorami gdy kładłam się spać. Kiedy już zasypiałam nagle zrywałam się ze snu, robiło mi się słabo i mdło. Potem utrata czucia w rękach do łokci i w nogach do połowy ud. I tak leżałam jak kłoda z wariackim sercem, a dwa razy skończyło się to drgawkami, który po chwili same puszczały. A potem atak płaczu...i koniec. Karetka też u mnie raz była i nic nie wykazało. Padaczki też nie mam (miałam EEG). Wszystko wskazywało na wyrzucenie stresu przez ciało. Ataków było kilka i to była najgorsza rzecz jaka mnie spotkała.
Poza tym codziennie zmagam się z lękami przed wyjściem samemu w domu i byciu wśród ludzi. Czasem łapie mnie w sklepie, autobusie najczęściej. Mam wtedy wrażenie że zaraz zemdleje, poczucie nierzeczywistości i zaczynam świrować. Drżą mi mięśnie i nie wiem co ze sobą zrobić. Staram się wtedy odwrócić swoją uwagę od tego i uspokajać się w głowie, ale zazwyczaj jest to silniejsze ode mnie. Jak mam takie ataki w domu to mam wrażenie, że muszę to wywalić z siebie i po prostu ryczę...ostatnio dzień w dzień przez sytuację życiową. Już nawet nad tym nie panuję:(
violet_hair_*4w5*INFJ*
Avatar użytkownika
Offline
Posty
327
Dołączył(a)
05 gru 2013, 19:35
Lokalizacja
niebyt

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 16 gru 2013, 21:10
violet_hair_, jak wygląda twoje leczenie ?
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do