Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 14 lut 2008, 13:42
smuteczek jestem ja też mam takie same objawy jak ty w kościele.Jak chodziłam do kościoła to szłam tylko z mamą (bo szłam z nią pod pachę :oops: ).Teraz chodzę sama ale zawsze stoję z tyłu kościoła i jeśli czuję że coś zaczyna się dziać to od razu wychodzę i nie ma problemu.W taki sposób juz wiele razy dotrwałam do końca mszy i nic się nie działo ;)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Też tak mam.

Avatar użytkownika
przez smuteczekjestem 14 lut 2008, 13:45
moje lęki są podobne, w kościele robilo mi się duszno , musialam wychodzić, wolę stać na dworze, mam takie odczucie że boję się ludzi, nie lubię też dużych marketow, wtedy boję się że zaraz upadnę bo nogi mam jak z drewna, nie chcą mnie nosić, wlokę je za sobą, mam też zawroty glowy.Rodzina nie bardzo mnie rozumie, myślą że udaję, że jestem leniwa-niby rozumieja ale po sposobie zachowania widze że myślą co innego.Mąż to wogole uważa że ja sobie to wymyślilam!! i o niczym innym nie myślę tylko o tym że za chwilę będę się bala. A to przynosi efekt odwrotny, zamykam się w sobie, najlepiej to wolę się polożyc.Też czuję się ciągle zmęczona, taka wyzuta z sil:(
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Łzy nie są oznaką naszej słabości, ale dowodem na to, że nasze serce nie wyschło i nie stało się pustynią..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
11 lut 2008, 23:24
Lokalizacja
Z zIELONEGO LASU

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 14 lut 2008, 14:12
U mnie początki też były bardzo ciężkie.Nikt mnie nie rozumiał teraz juz wszyscy wiedzą co mi dolega i już nie czepiają się tak (oprócz męża-on nigdy mnie nie rozumiał) A do większych marketów to nigdy nie chodzę sama bo wtedy mam pewność że nawet stojąc w kolejce mogę wyjść i osoba z która przyszłam (zazwyczaj to są moje dzieci) dokończy zakupy.Jestem wtedy spokojniejsza i już nie mam lęków podczas zakupów.Kiedyś to nie było mowy nawet o wyjściu z domu a teraz .......????Latam ile wlezie (tylko jeszcze nie za daleko :oops:

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:16 pm ]
P.S. O autobusie to nie ma mowy chyba nigdy tam nie wleze a samochód to w skrajnych wypadkach (nie mam swojego) :?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki lęku...

Avatar użytkownika
przez jeannette 14 lut 2008, 15:54
Gosiulko i smuteczku naprawdę nie macie wsparcia w swoich mężach ?!! to smutne :( nie mam męża i może się nie znam, ale dobiła mnie ta myśl, że osoba najbliższa, najukochańsza, nie potrafi zrozumieć tego, co się z Wami dzieje... a przynajmniej nie próbuje!... u mnie tak jest z ojcem... on chyba nigdy nie przyzna się do tego, że jego córka może być "psychicznie" chora :/ w jego słowniku nie występuje takie słowo jak >nerwica<, nigdy nie usłyszałam od niego, że będzie dobrze, że nie mam się poddawać, nigdy nie poczułam zrozumienia w jego oczach... nigdy nawet nie próbował się dowiedzieć, dlaczego boję sie wyjść z domu, do kościoła lub gdzieś jechać :( zawsze ma odpowiedź, że za długo siedzę przy komputerze lub telewizji :roll: myślę, że to, jak bliscy podchodzą do naszej choroby, ma duży wpływ na nerwicę, na stany lękowe - w każdym razie u mnie tak jest. Może warto wybrać się razem do psychologa? Mój ojciec jest na takim etapie, że uważa, że psychiatra leczy wariatów, ale może Wasi mężowie dadzą się nakłonić na wspólną wizytę u psychologa, wtedy może zrozumieją Wasze potrzeby...
p.s. a swoją drogą ciągle się zastanawiam, jak z nerwicą lękową można poznać faceta :P przecież jak tylko się dowie, to ucieknie gdzie pieprz rośnie! :cry:
Ponosisz klęskę tylko wtedy, gdy się poddajesz i rezygnujesz!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
11 lut 2008, 13:04
Lokalizacja
śląsk

przez aga2627 14 lut 2008, 18:52
WITAM ja sie lecze juz 5 lat pisalam o sobie na ""moj dzisiejszy dzien"" tez mam meza i on chyba tez tak do konca nie rozumie mnie ale sie nie dziwie bo ten kto tego nie przezyl nigdy tego nie zrozumie ja funkcjonuje juz o wiele lepiej niz 5 lat temu nawet otworzylam swoj sklep a wtedy nawet z domu nie wychodzilam tez mam jakies tam sposoby na swoje leki zazwyczaj to licze od 40 do 1 ale teraz mam inny problem poniewaz po bioxetinie przytylam 35 kg zmieniam od jutra lek i ta mysl mnie dreczy bo nie wiem co mnie czeka jak zareaguje a tak wlasciwie to czuje sie juz w miare dobrze wiec moze nic mi nie bedzie sama juz nie wiem lepiej jak nie bede sie zadreczala tymi myslami tylko pujde i np posprzatam:))))
:))
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
14 lut 2008, 17:57
Lokalizacja
GORZOW

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 15 lut 2008, 12:25
Prosiłam kiedyś mojego małżona aby poszedł chociaż raz ze mną do psychiatry aby się dokładnie dowiedział co mi dolega (bo mnie nie słucha) no to puknął się w głowę i powiedział że jestem głupia i koniec na tym.Ale raz mu mówiłam że umówię go na wizytę samego do psychiatry (bo znęca się nade mna i dziećmi-psychicznie i fizycznie) to jeszcze gorzej mnie opierniczył.Chyba juz czas skoczyć tą męczarnię z nim :cry: :cry: :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Re:Ataki lęku..

Avatar użytkownika
przez jeannette 15 lut 2008, 13:47
U mnie nerwica lękowa pojawiła się przez ojca... owszem, były inne przyczyny, ale wszystko jak na ironię sprowadza się do jego osoby. On też znęcał się i nadal znęca nade mną psychicznie, od października chcę zacząć nowe studia i chciałabym wyjechać z domu, ale niestety nie zarabiam tyle, by się usamodzielnić i jestem nadal zależna od niego. W dodatku jestem słaba psychicznie i nie potrafię się mu przeciwstawić (za co jestem wściekła na siebie)... póki żyje się z taką osobą pod jednym dachem, choroba nie minie! To jest jakaś cholerna klatka! (przepraszam za wyrażenie, ale inaczej ująć się nie da!).

pozdrawiam
Ponosisz klęskę tylko wtedy, gdy się poddajesz i rezygnujesz!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
11 lut 2008, 13:04
Lokalizacja
śląsk

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 16 lut 2008, 18:52
U mnie to wygląda mniej więcej tak - czuję lęk, przeraźliwy. Oprócz tego kłuje mnie w sercu, kręci mi się w głowie, łażę jakbym była pijana, często staram się chodzić blisko ścian, ogrodzeń itp. Jak mam najcięższy atak to mam urojenie że wszyscy mnie znają i gadają o mnie za moimi plecami (pewnie to urojenia ksowne czy jakoś tak), potem mam myśli że to tylko urojenia i że zabiorą mnie pewnie zaraz do psychiatryka. Później, jak już się uspokajam, to sobie tłumaczę że to tylko mój umysł sobie wierzga.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Avatar użytkownika
przez Sweety 16 lut 2008, 21:24
zimbabwe napisał(a):łażę jakbym była pijana, często staram się chodzić blisko ścian, ogrodzeń itp


Mam dokładnie tak samo!
Jak idę to patrzę by iść jak najbliżej ścian budynków,siatki czy nawet głupiego krawężnika,tak jakby miało mi się cos stac gdybym szła normalnie środkiem drogi!ale to chore jest...
A wogóle to ostatnio mam taka jazdę,że nawet jak się nie boję że w danym miejscu dostnę napadu lęku to mam taki strach samozablokowania się,tzn.
boję się że np,jak będę w sklepie,czy na ulicy to stanie mi sie tak,że nagle nie będę w stanie się poruszyć albo powiedziec cokolwiek,miał tak ktoś???
ŻYĆ W LĘKU TO ŻYĆ POŁOWICZNIE!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
23 cze 2006, 21:08

przez Fantazja 18 lut 2008, 14:15
Sweety napisał(a):A wogóle to ostatnio mam taka jazdę,że nawet jak się nie boję że w danym miejscu dostnę napadu lęku to mam taki strach samozablokowania się,tzn.
boję się że np,jak będę w sklepie,czy na ulicy to stanie mi sie tak,że nagle nie będę w stanie się poruszyć albo powiedziec cokolwiek,miał tak ktoś???


Ja tak czasami mam, ze np. siedze w lawce w szkole i mam jakis lek i niby chce wstac i wyjsc do lazienki, ale boje sie ze jak wstane to sie przewróce albo nie bede mogla sie poruszac, dlatego nie wychodze i musze radzic sobie z moimi lekami bez wychodzenia. W ogle to zauwazylam, ze jak mam jakis napad paniki czy leku i koniecznie chce wyjsc z lekcji to to wyjscie do lazienki wcale nie pomoze. Kiedys wyszlam, bo chcialam sprawdzic czy ten sposób sie sprawdzi i niestety jak wróciłam na dalsza czesc lekcji bylo tylko gorzej, bo juz wiedzialam ze nie bede mogla wyjsc 2 raz i ze musze wysiedziec fo konca. Taka ucieczka jest bardzo zła, wiec nie wolno sie jej poddawac.



jeannette napisał(a):p.s. a swoją drogą ciągle się zastanawiam, jak z nerwicą lękową można poznać faceta Razz przecież jak tylko się dowie, to ucieknie gdzie pieprz rośnie! Crying or Very sad


ja mialam jednego faceta, któremu powiedzialam o swoich lekach i na poczatku wydawalo sie ze mnie rozumie, ale pózniej tylko poglebial moja chorobe i zle na mnie wpływał, przez co miałam ciagle poczucie winy. Zaraz potem poznałam wspaniałego faceta, z którym teraz jestem. On nie wie o moich problemach i wydaje mi sie ze tak jest lepiej, bo dzieki temu, on nieswiadomie wyciaga mnie z choroby. Pewnie gdyby wiedzial, to wykrecałabym sie przed np. wyjsiecm do kina albo wyjazdem do warszawy. a tak to poniewaz nie chce go stracic to walcze z moja nerwica. I to jets chyba najlepszy sposób.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
11 lip 2007, 22:24

ataki lęku. paniki

przez bubuu88 25 lut 2008, 13:34
tez miałam takie ataki lęku ja mialam z kolei problemy z oddychaniem i kiedy cos akiego mnie nachodzilo od razu strasznie panikowalam i nie wiedzialam co sie ze mna dzieje rodzicie jezdzili ze mna na pogotowie i co chwile dostwalam relanium ;/ az w koncu poszlam do psychiatry on przepisal mi lekasrtwa dzieki ktorym teraz funkcjonuje i leki ustopily zazywam cital juz od 4 miesiecy i jest dobrze tylko teraz boje sie je odstawic ale z tego co wiem to z takimi lekami nie mozna tak od razu przerywac zobaczymy co czas pokaze.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
25 lut 2008, 13:12

Re: ataki lęku. paniki

przez 1507 25 lut 2008, 13:54
bubuu88 napisał(a):tez miałam takie ataki lęku ja mialam z kolei problemy z oddychaniem i kiedy cos akiego mnie nachodzilo od razu strasznie panikowalam i nie wiedzialam co sie ze mna dzieje rodzicie jezdzili ze mna na pogotowie i co chwile dostwalam relanium ;/ az w koncu poszlam do psychiatry on przepisal mi lekasrtwa dzieki ktorym teraz funkcjonuje i leki ustopily zazywam cital juz od 4 miesiecy i jest dobrze tylko teraz boje sie je odstawic ale z tego co wiem to z takimi lekami nie mozna tak od razu przerywac zobaczymy co czas pokaze.


boisz sie odstawic bo boisz sie nawrotu lęków, normalka, ale takie leki to minimum 6-mcy zażywania, bez wiedzy lekarza nie wolno odstawiać, a skoro sie boisz odstawienia tzn że nie jesteś na to gotowa
1507
Offline

Avatar użytkownika
przez Zahn 28 lut 2008, 21:05
Wydawało mi się, że ataki dławienia i zawroty głowy już minęły... niestety ostatnio na próbą postanowiłem jechać w zatłoczonym pociągu i to był niestety błąd. Na początku było całkiem normalnie... ale z każdą chwilą traciłem kontrolę nad własnym ciałem. W jednej chwili przyszedł problem z przełknięciem śliny, a przez to z oddychaniem. Doszły zawroty głowy i musiałem się ratować ucieczką na pusty pomost, gdzie troszkę się uspokoiłem. Takie to życie, wydaje się, że jest OK, a tu taka niespodzianka :cry:
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

przez smutna48 01 mar 2008, 19:03
Zahn no coż z pomocą lekarza musisz pomału pokonywać te lęki moge sobie jedynie wyobrazić jak bardzo uprzykrzają zycie ale zobaczysz uda się. ;)
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do