Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez pfompfel 07 lut 2008, 23:34
Moniczka - mam to samo pytanie.

Odwiedziłam 2 neurologów, miałam rezonans, prześwietlenia kręgosłupa itp - tzw wszystko w normie...

Zawroty głowy, drgawki, trzęsące się ręce, nogi, napady zimna i ciepła, bóle głowy, jakiś dziwny, nieokiełznany strach przed CZYMŚ.... napady histerii, płaczu, gniewu, złości, mdłości nawet ......= nerwica (u mnie)
"boże na wysokości...może to pierwsza i ostatnia modlitwa,w ciemności niewypowiedzianego słowa,braku wiary. Niech się dzieje co się ma dziać i oto właśnie się modlę, skoro nie ja tworzę swój dzień i noc..."
A.Czekanowicz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
30 kwi 2007, 00:20
Lokalizacja
Opole // śląsk

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 07 lut 2008, 23:49
Moniczko ja sądzę, że mogło się zacząć od kręgosłupa a na nerwicy skończyć, po prostu my nerwicowcy każdy symptom nawet ten nie pochodzący od nerwicy bardzo szybko sobie rozkręcamy. Podam przykład z autopsji byłam przeziębiona zawalony nos zapuchnięte gardło budzę się w nocy od kaszlu wstaje przełykam ślinę i czuję, że mam strasznie spuchnięte gardło migdały jak dwa jajka kurze i co jak kretynka wpadam w panikę, że nie mogę oddychać i zaraz pewnie się uduszę i atak gotowy, nagle czuję ten paniczny strach, odruch wymiotny się pojawia parcie na pęcherz, rozwolnienie, drętwieją mi palce, uczucie gorąca serce wali jak oszalałe i co zwykłe przeziębienie doprowadziło do ataku lęku a przecież chore migdały to nie nerwica ;) tylko chore migdały :mrgreen: i tak to u nas jest każde odstępstwo od normy powoduje ataki i zachwiania emocjonalne gdybyśmy nigdy nie mieli nerwicy i ataków z pewnością nawet zbytnio byśmy się nie przejęli takim zawrotem od kręgosłupa czy nabrzmiałymi migdałami od każdy to miewa, ale, że my nerwicowcy to ciężko nam odróżnić objaw zwyczajny taki który każdy ma od tego nerwicowego ;)
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez Moniczka 08 lut 2008, 08:57
pfompfel napisał(a):Moniczka - mam to samo pytanie.

Odwiedziłam 2 neurologów, miałam rezonans, prześwietlenia kręgosłupa itp - tzw wszystko w normie...

Zawroty głowy, drgawki, trzęsące się ręce, nogi, napady zimna i ciepła, bóle głowy, jakiś dziwny, nieokiełznany strach przed CZYMŚ.... napady histerii, płaczu, gniewu, złości, mdłości nawet ......= nerwica (u mnie)


No coz,nie wiem jak to skomentowac kochana,mam identycznie jak Ty,co do joty!U mnie kazde pikniecie oganizmu nakreca taki lek,ze hej.Robie sie zielona,mdlo mi,trzese sie.Natomiast zawroty,no coz-psychiatra powiedzial,ze to od nerwicy,ja go spytalam czy nie od kregoslupa a on na to,ze jezeli nawet to co? Ze tysiace ludzi ma krzywy kregoslup i pogadaj z taka! Zauwazylam,ze z biegiem dnia zawroty narastaja,najgorsze sa poznym wieczorem,bardzo bym chciala dociec czy to cos z moimi kregami czy nerwicowe,ale laze po lekarzach i nie mam juz sily na kolejne przeswietlenia-w koncu od nich samych nabawie sie jakiejs bialaczki :(
Moniczka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez 1507 08 lut 2008, 10:51
Moniczka napisał(a):
pfompfel napisał(a):Moniczka - mam to samo pytanie.

Odwiedziłam 2 neurologów, miałam rezonans, prześwietlenia kręgosłupa itp - tzw wszystko w normie...

Zawroty głowy, drgawki, trzęsące się ręce, nogi, napady zimna i ciepła, bóle głowy, jakiś dziwny, nieokiełznany strach przed CZYMŚ.... napady histerii, płaczu, gniewu, złości, mdłości nawet ......= nerwica (u mnie)


No coz,nie wiem jak to skomentowac kochana,mam identycznie jak Ty,co do joty!U mnie kazde pikniecie oganizmu nakreca taki lek,ze hej.Robie sie zielona,mdlo mi,trzese sie.Natomiast zawroty,no coz-psychiatra powiedzial,ze to od nerwicy,ja go spytalam czy nie od kregoslupa a on na to,ze jezeli nawet to co? Ze tysiace ludzi ma krzywy kregoslup i pogadaj z taka! Zauwazylam,ze z biegiem dnia zawroty narastaja,najgorsze sa poznym wieczorem,bardzo bym chciala dociec czy to cos z moimi kregami czy nerwicowe,ale laze po lekarzach i nie mam juz sily na kolejne przeswietlenia-w koncu od nich samych nabawie sie jakiejs bialaczki :(


to zamiast rentgena popros o skierowanie na rezonans lub tomograf, da to lepszy pogląd na kręgosłup
1507
Offline

przez Moniczka 08 lut 2008, 10:56
Mialm juz rezonans z kontrastem i tomograf. Zawroty i uciski sa nadal, a nic nie wyszlo. Nawet denstysta powiedzial, ze to nie od zebow madrosci, ktore mi rosna. Czasami czuje taki sciska czola,oslabienie, mroczek w oku a bylam juz na wszystko badana-moze oprocz kregoslupa.............Ale i tak daje 99%,ze to nerwica bo jednak przeswietlenie kregow mialam. Zycie to koszmar.
Moniczka
Offline

przez 1507 08 lut 2008, 12:03
Moniczka napisał(a):Mialm juz rezonans z kontrastem i tomograf. Zawroty i uciski sa nadal, a nic nie wyszlo. Nawet denstysta powiedzial, ze to nie od zebow madrosci, ktore mi rosna. Czasami czuje taki sciska czola,oslabienie, mroczek w oku a bylam juz na wszystko badana-moze oprocz kregoslupa.............Ale i tak daje 99%,ze to nerwica bo jednak przeswietlenie kregow mialam. Zycie to koszmar.


Mogę ci dac tylko taką radę: Czas najwyższy zaprzyjaźnić sie z nerwicą, pogodzic sie z nią , przestac się szarpać, to jest taki efekt ryby w sieci im bardziej się szarpie tym bardziej ją ta sieć oplata, podobnie jest z bagnem. Nerwice trzeba na pewnym poziomie zaakceptować i uczyc się z nia zyć, jest to długi proces ale daje dobre efekty. No i na początku wspierac sie farmakologią ale bez przesady, chodzic do psychologa. Przestać ćzytać forum , zająć sie czymś, nie zwracac na siebie uwagi, a jesli już cię dopadnie coś to pozwolić się temu ponieść jednocześnie starac sie zachować spokój, jeśli tego sie nauczysz, to nastepne ataki bedą lżejsze i tak aż do całkowitego ich ustania. I prowadzić konstruktywny dialog wewnętrzny, ale nie taki który powoduje jeszcze wiekszy napad tylko dialog w którym akceptujesz to co teraz ci sie przytrafia. Też pomaga. Nerwica nie ustępuje sama, trzeba jej pomóc a to polega własnie na tym o czym piszę, nieustępliwość nerwicy bierze się przedewszystkim z błędnego jej rozumowania, niepogodzenia się z nią i błędnych nawyków, które ją pogłębiają. Jeśli ona trwa u ciebie latami to dam sobie :P jajka uciąć że masz złe nawyki, i one są głównym powodem twoich niedomagań. Terapia jest ci napewno potrzebna , po to by zrozumieć swój stan, i uczyć się z nim żyć. I tyle! Weź się do pracy, zamiast siedzieć w necie i czytać forum. Odezwij sie na priv jak chcesz pogadac dam ci gg , nie bedziemy upubliczniać
1507
Offline

przez Moniczka 10 lut 2008, 14:30
Kochani,idac za wasza rada staralam sie olewac objawy nerwicy-jakos okielznalam zawroty,powiedzialam im ze mam je gdzies i zmalalay ale od wczoraj nerwica (albo cos podobnego) znow atakuje: straszny ucisk w kazdej czesci glowy, dretwienie twarzy i ust i najgorsze, pustka w glowie i brak koncentracji.Nie moge pzreczytac ksiazki bo nie wiem co czytam,mysli jakby plyna mi wolniej,czuje sie fatalnie,jakbym zaraz miala stracic pamiec,trudno okreslic to uczucie i napiecie mozgowe....
We wtorek ide do psychiatry,nie wytrzymam tego,nie zniose dluzej.Dzis wmowilam sobie,ze trace pamiec,ze mam stwardnienie,alzheimera a co najmniej niedotlenienie,ze zaraz pewnie zapomne jak sie nazywam,w nocy w myslach powtarzalam rozne dane by to sprawdzic :cry: Dzisiaj w kosciel,e mialam zawroty i slabe i nogi,nie moglam sie skupic co mowi ksiadz i teraz tez nie wiem,co pisze....Czy Bog bedzie mi litosciwy....?
Moniczka
Offline

przez Fantazja 11 lut 2008, 23:44
Z tego co czytam to wiele z tych objawów o których piszecie mialam ja. Zawsze mialam zawroty glowy, napady goraca, nogi mi sie trzesły itd. Najgorsze jest poddawanie sie tym objawom i nakrecanie tego myslenia. Ja zawsze jak sie denerwuje np. na lekcji to strasznie trzesa mi sie niegi, czesto lamie dlugopisy i okropnie poruszam brwiami i mrugam. Ale staram sie, kiedy juz zaczne poddawac sie tym atakom uspokoic i stanąć tak jakby "obok" siebie. Wtedy to jest tak jakby moment w którym do glowy przychodza mysli " po co trzeseisz nogami, przeciez nic sie nie dzieje" i jaks sie uspokajam. Ja zauwazylam u siebie tzw. LĘK PRZED LĘKIEM., czyli zaczynam sama wpedzac sie w leki panike przed tym, ze moge miec atak. Cos strasznego. Ale teraz juz wiem, ze wszystko zalezy od naszego rozumowania, ze trzeba samemu przetlumaczyc sobie, ze jednak nic nam nie jest. NIe chodzilam na konkretna terapie i sama musze sobie radzic z własnymi problemami. W moim malym miescie nie ma za bardzo gdzie sie udac z takimi problemami, wiec nie mam innego wyjscia jak poradzic sobie z tym samemu. Dopiero po jakims czasie zrozumialam, ze wszystko jest do zrobienia,. Trzeba tylko chciec. NIe wolno wmawiac sobie róznych rzeczy. Czesto nerwica objawia sie w inny sposób. Np. ostatnio mam uczucie jakbym odlatywala, albo jakby wciskalo mnie w siedzenie, ale wiem ze to kolejny dziewny objaw, z którymtakze sobie poradze.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
11 lip 2007, 22:24

przez Moniczka 12 lut 2008, 12:47
Rozumiem, staram sie z tym zyc ale jest trudno...Bardzo, wlasnie musialam wziasc alprox na lek napadowy bo przy kazdym wdechu strasznie kluje mnie serce.
Na dodatek moj tata po 4 miesiacach od wylewu mial rezonans,wyglada na to,ze nie ma tej krwi,ktora sie rozlala po wylewie ale wyszlo mu cos takiego: "w obu platach czolowych podkorowo oraz obustronnie okolokomorowo widoczne sa hiperintensywne drobne ogniska o wielkosci do 0,5 cm o charakterze zmian naczyniopochodnych"
Tak sie martwie o tate,ze moje ataki sie poteguja bo wizyte ma dopiero w marcu.Czy ktos wie, co powyzsze moze znaczyc? Wylewy, alzheimer,miazdzyca a moze normalne zmiany z wiekiem?
Tata ma dopiero 53 lata.........
Moniczka
Offline

Trzeba mimo wszystko się przełamywać:)

Avatar użytkownika
przez smuteczekjestem 12 lut 2008, 22:07
Ja też się panicznie boję wyjścia z domu, ale jednak próbuję.Wychodzę chociaż na krótko-na zakupy.Nie pamiętam kiedy jechalam autobusem czy kolejką, dla mnie te slowa brzmią niczym fatamorgana!!.nieraz mam ochotę spać cały dzień, ale wtedy choć trochę krzątam się po domu, rozmawiam z córką, bądż klikam sobie przy komputerze.Jednak ciągle wierzę że i dla mnie zaświeci slońce, że na przekor pokręconemu światu wybiorę się na dlugi spacer, a łzy szczęścia niech sobie wtedy płyną.Bo z nerwicą to jest tak, raz jest lepiej, raz gorzej.Więc trzeba robić wszystko aby tych dobrych chwil bylo więcej.Tak.... fajnie się pisze siedząc w fotelu, trudniej to zrealizować.Wierzyć jednak trzeba :smile:

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:55 am ]
Ja mam tak samo, tylko u mnie to jest bardziej zaawansowane, nie wsiądę do autobusu czy kolejki, sam,a myśl mnie już preraża, może gdybym miala blisko to powoli, z duszą na ramieni i sercem w gardle bym szła, atak, to jedynie autem z corką jeżdzę.tak samo jest z kościolem, boję się ludzi, tlumu, zaduchu (mam agorafobię), Kieyś bardzo chętnie chodziląm do kościola, potem jechalam na cmentarz, ale od kiedy zmarli mi rodzice, owszem, zmuszam się się do odwiedzin ich grobu bo wiem że to im się należy, ale szybko stamtąd uciekam.tak jest wszędzie.W kościele, w markecie, tylko dom jest dla mnie bezpieczny, jest moja twierdzą.jestem jeden wielki strach i lęk, i żle mi z tym :(

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:56 am ]
Ja mam tak samo, tylko u mnie to jest bardziej zaawansowane, nie wsiądę do autobusu czy kolejki, sam,a myśl mnie już preraża, może gdybym miala blisko to powoli, z duszą na ramieni i sercem w gardle bym szła, atak, to jedynie autem z corką jeżdzę.tak samo jest z kościolem, boję się ludzi, tlumu, zaduchu (mam agorafobię), Kieyś bardzo chętnie chodziląm do kościola, potem jechalam na cmentarz, ale od kiedy zmarli mi rodzice, owszem, zmuszam się się do odwiedzin ich grobu bo wiem że to im się należy, ale szybko stamtąd uciekam.tak jest wszędzie.W kościele, w markecie, tylko dom jest dla mnie bezpieczny, jest moja twierdzą.jestem jeden wielki strach i lęk, i żle mi z tym :(
Łzy nie są oznaką naszej słabości, ale dowodem na to, że nasze serce nie wyschło i nie stało się pustynią..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
11 lut 2008, 23:24
Lokalizacja
Z zIELONEGO LASU

Nie poddawajmy się!

Avatar użytkownika
przez jeannette 13 lut 2008, 17:06
Tak czytam Wasze posty... i nie wiem, czy mam się cieszyć, że nie jestem z tym problemem sama na świecie, czy płakać, że tyle osób męczy się każdego dnia w swoim domu, w swoim świecie... w kościele nie byłam ... już nie pamiętam, kiedy ostatni raz tam byłam... teraz jest już lepiej, ale kiedyś także panicznie bałam się wyjść z domu, a jak już wyszłam, to moje mięśnie się tak napinały, a myśli tak wariowały, że nie wiedziałam, co się ze mną dzieje... po ataku paniki na wykładzie zaczęłam opuszczać zajęcia, a na tych, na których już się pojawiłam, zawsze siedziałam blisko drzwi, na skraju rzędu, żeby zawsze móc uciec... kiedyś tak lubiłam swoją samotność, a teraz jest dla mnie jednym wielkim lękiem... ale nie poddałam się, walczyłam, zaciskałam zęby (i wszystkie mięśnie) i czekałam, aż atak minie... i mijał! Nie za pierwszym razem, nie za drugim, trzecim, ale za czwartym było lepiej! Myślę teraz, że gdyby nie to, że się nie poddawałam, całkowicie pogrążyłabym się w lęku... a tak wiele ten świat - czasem okrutny, ale jednak piękny! - ma dla nas do zaoferowania, tak wiele rzeczy dla nas ważnych jest wokół nas, tak wielu ludzi życzliwych... choć lęk i ataki paniki odsuwają nas od tego wszystkiego, nie możemy się poddawać, bo wtedy nigdy nie zapanujemy nad chorobą... Trzy lata choroby spowodowały, że życie z tego okresu zmarnowało się bezpowrotnie, jak piasek przesypało się przez moje palce i wiem, że już nie wróci... ale wierzę, że mimo tego, że lęki powrócą (ile jeszcze wyzwań przede mną, ile wyborów, porażek i zwycięstw), ja dam z siebie wszystko i wygram z moim wewnętrznym potworem lęku. Życzę Wam, żebyście także znaleźli siłę do walki, bo przecież wszyscy jesteśmy warci tego, żeby być szczęśliwymi!
Ponosisz klęskę tylko wtedy, gdy się poddajesz i rezygnujesz!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
11 lut 2008, 13:04
Lokalizacja
śląsk

przez Moniczka 14 lut 2008, 09:13
Tez tak czytam te posty i troche mnie pociesza fakt,ze inni tez walcza ale moje 4 lata nerwicy przezywam jako koszmar,nie mam sily z tym walczyc,trace juz nadzieje.
Czy wy takze macie ciagle slabe rece i nogi? Ja pracuje przy komputerze i ciagle czuje jakby oslabienie miesni lewej stopy i lewej reki,jakby taki wewnetrzny paraliz....Boje sie tego,czuje sie wtedy jakbym tracila zdolnosc czucia i ruszania,nie wiem czy to kregoslup (zwykle lapie jak siedze) czy raczej kolejny chwyt wstretnej nerwicy:(
Moniczka
Offline

przez 1507 14 lut 2008, 12:52
Moniczka napisał(a):Tez tak czytam te posty i troche mnie pociesza fakt,ze inni tez walcza ale moje 4 lata nerwicy przezywam jako koszmar,nie mam sily z tym walczyc,trace juz nadzieje.
Czy wy takze macie ciagle slabe rece i nogi? Ja pracuje przy komputerze i ciagle czuje jakby oslabienie miesni lewej stopy i lewej reki,jakby taki wewnetrzny paraliz....Boje sie tego,czuje sie wtedy jakbym tracila zdolnosc czucia i ruszania,nie wiem czy to kregoslup (zwykle lapie jak siedze) czy raczej kolejny chwyt wstretnej nerwicy:(


Juz ci cos mówiłem na twój temat, masz nerwice i tyle , przestań myslec o objawach o tym że masz takie nogi albo rece, fajna laska jesteś i przestań marnować sobie zycie na skupianiu sie na swoich objawach i zagrożeniu jakie mogą spowodować, przez te wszystkie lata w których zmagasz się z nerwicą nic sie nie stało i nie stanie sie dzis , jutro, pojutrze za tydzień za miesiąc itd, CZAS ZACZĄĆ GODZIĆ SIĘ ZE SOIMI DOLEGLIWOŚCIAMI, NIE OLEWAĆ ICH ALE JE AKCEPTOWAĆ!!!!! Ile jeszcze czasu możesz płakać nad sobą, pomysl sama że ciągłe myślenie o tym co ci jest doprowadzi cie w końcu do depresji, napisałem ci że jesli sama nie djesz rady to zgłos sie do lekarza niech ci da skierowanie do kliniki leczenia nerwic, zobaczysz sama że przerwia twoje meki, albo sama zacznij coś z tym robić. Pierwszy krok to przestać zyc nerwicą a to oznacza nie czytać postów w których ludzie piszą co komu dolega, nie szukać objawów chorobowych u siebie, nie interesowac sie przesadnie swoim zdrowiem, co ma byc to itak sie stanie na pewne sprawy nie masz wpływu więc po co sie szarpać, lepiej idź sie dzis posexować z mężem sa walentynki ;) Niech doprowadzi cię do OOOOOOOOOOO i choć na chwile zapomnisz o tym co ci jest. A tak na marginesie to 3 razy w tygodniu by ci sie przydało, tak dla zdrowia i rozluźnienia :D Swoja drogą jak bym był doktorem to bym ci to na recepcie zapisał.
1507
Offline

Avatar użytkownika
przez smuteczekjestem 14 lut 2008, 13:23
Ja też mam lęki w kościele, boję się że zemdleję, pocę się, trzęsę, nie pamiętam kiedy jechalam autobusem czy kolejką, to straszne!! jak już muszę coś zalatwić to jadę tylko z córką autem bo sama się boj ę, idę znią pod rękę po mi się w glowie kręci.Przyjmuję leki ale z miernym skutkiem.Teraz zaczlęam brać Pramolan, jest o tyle lepiej że przestalo mnie boleć w klatce piesciowej>czuję się niezrozumiana, domownicy myślą że udaję i jestem leniwa, a to tylko moj stan pogarsza;(
Mam takie dni kiedy nawet ubrać mi się nie chce, nie jest dobrze.
Łzy nie są oznaką naszej słabości, ale dowodem na to, że nasze serce nie wyschło i nie stało się pustynią..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
11 lut 2008, 23:24
Lokalizacja
Z zIELONEGO LASU

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do