Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Moniczka 04 lut 2008, 11:37
Nie sadze,zeby mnie wyprowadzili w szpitalu;u mnie przyczyna jest zycie codzienne,porazki w nim i zaden szpital tego nie zmieni a mozna wpasc w gorsze kolo-jak moja kolezanka,ktora juz 5 raz wraca do szpitala i jest z nia gorzej.Musze znalesc sily w sobie,powiedziec sobie,ze nic mi nie jest no i isc po leki do psychiatry.Tyle razy juz mialam te ciezkie dni,ze i teraz musze wytrwac i koniec.
Moniczka
Offline

przez 1507 04 lut 2008, 13:39
Moniczka napisał(a):Nie sadze,zeby mnie wyprowadzili w szpitalu;u mnie przyczyna jest zycie codzienne,porazki w nim i zaden szpital tego nie zmieni a mozna wpasc w gorsze kolo-jak moja kolezanka,ktora juz 5 raz wraca do szpitala i jest z nia gorzej.Musze znalesc sily w sobie,powiedziec sobie,ze nic mi nie jest no i isc po leki do psychiatry.Tyle razy juz mialam te ciezkie dni,ze i teraz musze wytrwac i koniec.


to dlaczego błagasz o pomoc skoro wiesz że musisz zebrac siły, jak je zbierzesz to nawet leki nie bedą ci potrzebne, a o ośrodku którym ja piszę wyciągają ludzi nawet z ciężkich depresji bez leków a nerwice to pikuś, czytałem książke wydana przez jednego z tamtejszych lekarzy, rewelacja, tytułu nie pamietam. Dla przykładu dodam że na TVN style był rozmowa z jedną z aktorek która miała ciężka depresje, mówiła że nie była w stanie nic odczuwać, dlatego brała noża do ręki i się cieła nożem by poczuc cokolwiek. Jak mówiła 6 -8 tygodni pobytu w tej klinice postawiło ją na nogi bez dropsów. Mówiłą że dzis o tym może mysleć co z nią było a nie rusza ją to nauczyli ją nowego życia. I wróciła do zawodu.
1507
Offline

przez Moniczka 04 lut 2008, 14:08
Ha, pewnie. A pieniadze na taka klinike to z nieba spadna! Slyszalam o tej aktorce, ale ja na to stac. To jedna strona medalu. Druga jest taka, ze zawsze mi sie wydawalo ze przebywanie wsrod osob panikujacych jeszcze bardziej nasila nerwice. Mnie osobiscie dobil by fakt przebywania w takim szpitalu, wsrod ludzi tak chorych jak ja. Moze na innych by to podzialalo mobilizujaco, mnie natomiast samo myslenie o tym-przybija. Miotam sie, a owszem ale szukam sama, wierzac ze sie uda a forum stanowi forme tej pomocy.
Moniczka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez 1507 04 lut 2008, 16:14
Moniczka napisał(a):Ha, pewnie. A pieniadze na taka klinike to z nieba spadna! Slyszalam o tej aktorce, ale ja na to stac. To jedna strona medalu. Druga jest taka, ze zawsze mi sie wydawalo ze przebywanie wsrod osob panikujacych jeszcze bardziej nasila nerwice. Mnie osobiscie dobil by fakt przebywania w takim szpitalu, wsrod ludzi tak chorych jak ja. Moze na innych by to podzialalo mobilizujaco, mnie natomiast samo myslenie o tym-przybija. Miotam sie, a owszem ale szukam sama, wierzac ze sie uda a forum stanowi forme tej pomocy.


nie musisz płacic możesz czekac w kolejce chyba około 6-8 m-cy ale ponoc warto, a tam masz odpowiednio dobrana terapie i przebywasz w takim otoczeniu że napewno twój stan sie nie pogorszy
1507
Offline

przez Moniczka 04 lut 2008, 16:20
Chcesz znac moje zdanie poparte zyciem? Nerwica lekowa zawsze wroci, zawsze! Gdy tylko pojawia sie stresogenna sytuacja nawracaja mi takie objawy, ze swiat nie widzial. W wakacje czy np.jak jest spokojnie to jestem jak nowo narodzona i wtedy nie musze brac lekow ani chodzic do mojej psycholog. Niestety, kazdy stres znowu powoduje powrot kola, wiec nawet szpital nie pomoze chyba zeby sie bylo tam cale zycie, a tak to jakos nigdy wyuczone u psychologa sposoby radzenia ze stresem i tony tabletek nie pomagaly. My juz mamy taka osobowosc,nie ma sie co oszukiwac,jeszcze dwa lata temu sie ludzilam,teraz juz nie. Jeszcze jedna rzecz na poparcie:nie znam wsrod osob nerwicowych ani jednej, ktora sie wyleczyla, a kontaktuje sie z wieloma lekowcami. Mamy pecha, a moze to fakt, tylko my sie oszukujemy? Moze spojrzenie naprzeciw tym faktom to dopiero krok do zdrowia?
Moniczka
Offline

przez malaczarna_8 04 lut 2008, 17:09
1507 napisał(a):wiem ze pod Warszawą jest taki osrodek, potrafia człowieka wyprowadzić w 6 tygodni,


o jakim szpitalu mowisz??

Moniczka napisał(a):My juz mamy taka osobowosc,nie ma sie co oszukiwac,jeszcze dwa lata temu sie ludzilam,teraz juz nie. Jeszcze jedna rzecz na poparcie:nie znam wsrod osob nerwicowych ani jednej, ktora sie wyleczyla, a kontaktuje sie z wieloma lekowcami. Mamy pecha, a moze to fakt, tylko my sie oszukujemy?


jestem wlasnie na skraju zalamania, ostatnie kilka dni to jeden wielki koszmar-wieczna panika. prosze wiec nie wygaduj takich bzdur, bo nadzieja to jedyne co mi zostalo... mimo ze juz nie mam na nic sily, to jednak widze siebie za kilka, moze kilkanascie lat szczesliwa, wolna i bez nerwicy...
Now I'm lost and I'm screaming for help
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
02 lut 2007, 18:27
Lokalizacja
wawa

przez aldara.35 04 lut 2008, 19:29
Witajcie.Czytam i płakac mi sie chce:( Sama rowniez czuje sie koszmarnie,od samego początku tego roku.nie wiem co jest przyczyną takiego pogorszenia.Tez mam sprawe w sądzie(alimenty)ale nie chce mi sie wierzyc ze to tak mnie napędza.dzis ucieklam ze sklepu bo nie daje rady nawet stać!wydaje mi sie ze jest ze mną coraz gorzej.Objawy coraz silniejsze,w domu ciągle awantury.....Czasem mysle ile jeszcze zniosę:(
Ja rowniez mam jeszcze nadzieje....Myslalam o jakims osrodku gdzie poddano by mnie bardziej intensywnej psychoterapii niz ta na jaką uczęszczam.
Ps .O jaką aktorke chodzi?
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

przez Fantazja 04 lut 2008, 22:13
Witam! Kiedys juz wspominalam o moich lekach i problemach. Jakos sobie radzilam, ale ostatnio troche sie zalamalam i potrzebuje porady. Od jakiegos czasu, gdy jestem w szkole, bardzo sie denerwuje. Zauwazyłam ze taki atak trwa pare minut i najczesciej jest wywolywane prze to, ze o nim sama pomysle i sobie go wywołam. Ale najgorsze jest to, że gdy sie mu poddaje to zaczynam bardzo szybko poruszac brawiami, trzesa mi sie nogi i zeby sie uspokoic zaczynam sciskac cos w reku (np. dlugopisy, które juz niejednokrotnie przed te sciskanie połamałam) i szczypie sie po nogach, zeby poczuc czy to ja napewno tu siedze. Nauczylam sie juz w duzym stopniu nie poddawac lekowi i walczyc z nim, bo wiem ze nawet gdy przyjdzie taki atak to trwa on pare minut. Ale nie wiem jak pozbyc się tych objawów, które zaczynaja zauwazac moje kolezanki i nauczyciele. Wiem, że to okropnie wyglada jak poruszam brwiami i ze po szczypaniu zostaja siniaki. Okropnie sie tego wstydze, ale nie wiem co z tym zrobic. Prosze poradzcie mi cos. NIe chce, zeby postrzegano mnie jakos znerwicowanego dziwoląga.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
11 lip 2007, 22:24

przez 1507 04 lut 2008, 23:46
to czy wyjdziecie z nerwicy zależy tylko od was nie ma na to cudownego lekarstwa, jeśli myślicie że weźniecie tabletkę która za was przestanie się bać to życze szczęścia, nie ma takiego leku, w ogóle na nerwicę nie ma leku, nerwica to zespół objawów które leczy sie lekami czyli objawowo , po odstawieniu leków wraca, a dlaczego? Odpowiedzcie sobie sami na to pytanie bo ja nie mam siły, ludzie miałem jak wy palpitacje serca, zawroty głowy skoki cisnienia, słabo mi się robiło, jak szedłem do kościoła to na godzine przed wyjściem niemal się odwadniałem bo sikałem co dziesięć minut ze strachu, dostawałem trzęsawek, miałem skoki cisnienia jeździłem na pogotowie , jeśli coś pominąłem dopowiedzcie sobie jeszcze jakies objawy, zaczęłosię w 2004 roku , zacząłem leczenie lekami jak wy, po 4 m-cach byłe już w górach z rodziną na wakacjach , o 9 wieczorem wyszedłem sam z dzieckiem na krupówki do mcdonalda, o czym wcześniej nie było mowy, w ogle o wychodzeniu nie było mowy, każdy dzień w pracy to był koszmar a potem jeszcze doszedł mi do tego mobbing, pękłem jak bańka , ale wiedziałem jedno walcz! Co roku jestem na wakacjach , pracuje chodze na siłownie,w 2007 roku poleciałem do Francji samolotem!!!! a mam problem z wejściem na drabinę. Byłem na Małyszu, co roku jestem z kolegami z pracy w górach, nie mam ataków paniki, serce bije spokojnie, mam jeszcze pewne nerwicowe zachowania które wzięły sie ze złych nawyków które nabrałem podczas leczenia, jeżdżę na terapię , przyjmuję niewielką dawkę jednego leku, biorę suplementy i staram sie życ a nie płakać nad sobą, z nerwicy można wyjść i prowdzić życie jak dawniej na 100%, ja w tej chwili żyję na 70-80% i mam zamiar osiągnąć tą setkę. W nerwice wpędzacie się sami i tkwicie w niej rozczulając się nad sobą przyjmując kolejną dawkę leku lub leków, i narzekać że nic wam nie pomaga. Pewnie że nie bo niechcecie sami sobie pomóz. Psycholog mi powiedział jedną mądrą rzecz: Człowieku jestem bezsilny wobec ciebie, dlatego że nie mogę zrobić nic z tego co możesz zrobic dla siebie sam. Nerwica tkwi w waszych umysłach w waszym przekonaniu o niej, wy żyjecie nerwicą, innego zycia po za nią nie ma. Ja sobie to uświadomiłem niedawno, i otworzyłem oczy, przecież to ja sam produkuję kolejne objawy nerwicy, to ja ją trzymam przy sobie. I wy robicie dokładnie to samo!!!. A jeśli chodzi o klinikę pod W-wą to jest ona w Józefowie. Pisząc że z nerwicy nie można się wyleczyc udowadniacie sobie że w ten sposób że będziecie w nij tkwić latami. Ja miałem epizod depresyjno lękowy w wieku 17 Lat, pokonałem to bez leków. W wieku 33 lat powróciło po traumie i wierzę że znów to pokonam , wtedy się udało na 16 lat to teraz też musi się udać, i się uda, a wiecie dlaczego ? Bo w to wierzę i uświadomili mi to lekarze.Brakuje wam wiary.
1507
Offline

przez Moniczka 06 lut 2008, 12:35
A jezeli ktos nie chce chorowac na nerwice,na sile pracuje,spotyka sie z ludzmi,zyje towarzysko-wszystko byleby odgonic zle mysli i objawy,stara sie sobie nagmiennie tlumaczyc,ze wszystko bedzie ok,ze to tylko nerwy,ze nic mu nie grozi,ze zycie jest piekne i nie warto go marnowac,co jezeli nie chce sie faszerowac tabletkami,spedzac zycie u lekarza tylko zyc pelnia zycia-a mimo tego....nerwica narasta????To Ja...:(
Moniczka
Offline

przez 1507 06 lut 2008, 13:40
Moniczka napisał(a):A jezeli ktos nie chce chorowac na nerwice,na sile pracuje,spotyka sie z ludzmi,zyje towarzysko-wszystko byleby odgonic zle mysli i objawy,stara sie sobie nagmiennie tlumaczyc,ze wszystko bedzie ok,ze to tylko nerwy,ze nic mu nie grozi,ze zycie jest piekne i nie warto go marnowac,co jezeli nie chce sie faszerowac tabletkami,spedzac zycie u lekarza tylko zyc pelnia zycia-a mimo tego....nerwica narasta????To Ja...:(


to nie tylko ty, to też ja i 1500 inny osób mających zaburzenia lękowe, to że zyjesz na siłę wcale ci nie pomaga w w walce z nerwicą, trzeba tez umieć sobie odpuścić, ja robiłem podobnie, musiałem gdzieś iść musiałem coś zrobić musiałem zadziałać, ale czy to jest dobra droga , ciągle zmuszając się do wszystkiego, nie! To jest siłowanie się ze sobą, to jest brak akceptacji dla tego co sie z nami dzieje, trzeba czasem umieć zrezygnować z czegoś, i umiec się z tym pogodzić. To że bedziesz robić na siłe coś może tylko powodować kolejny atak paniki. Trzeba umieć sobie postawić poprzeczkę na takiej wysokości by módz spokojnie i bez wysiłku ją przeskoczyć, to jest trudny i długi proces w którym musisz nabrac nowych nawyków myślowych, nowych zachowań, bedąc w nerwicy reagujemy zazwyczaj źle , tak jak nam podpowiada umysł, i wpadamy w złe nawyki, co potęguje lęki. Jaki taki stan rzeczy osiągniesz to bedziesz miała od czasu do czasu dobry poranek potem dzień, póxniej może dwa , a za rok tydzień lub miesiąć, trzeba nauczyć się tez tego że zaburzenia lękowe będą wracać najczęściej wtedy gdy wydaje nam się że jest dużo lepiej ze zdrowiejemy że będzie juz dobrze. W tedy następuje krach, załamujemy sie myślimy że już nigdy z tego się nie wyzwolimy, a takie myslenie powoduje spadek nastroju kolejny lęk i wkrecamy sie w spiralę lęku na nowo. Trzeba nauczys sie też właśnie tego że lęki wracają ale jak toż zauważy że gdy pracuje nad soba są one zazwyczaj lżejsze. Ale gdy to pojmiemy to znaczy że juz jesteśmy na dobrej drodze do zdrowia. Może nie każdemu się to udać jedni bedą całe życie walczyć z lękami inni kilka lat lub miesięcy ale to juz zależy od indywidualnych predyspozycji danego człowieka. Piersi do góry Moniczka ;) przed nami dużo pracy ale przedewszystkim nauki.
1507
Offline

przez Moniczka 07 lut 2008, 08:40
A propos paniki,to chyba sie pochwalilam ze mi lepiej.Wczoraj wieczorem cos mi sie przydarzylo-nie wiem czy to byl atak.Nagle dostalam strasznych zawrotow,ale tak silnych ze przez mysl mi nie przyszlo przypisac to nerwicy,raczej pomyslalam ze to dysk mi sie wysunal,albo cos z kregoslupem.Normalnie nie moglam ustac na nogach,bujalo mna na wszystkie strony jak tylko poruszylam szyja,ale moze to juz mi sie wydaje ze przy ruszaniu.Do lazienki szlam po scianach,jak sie polozylam to znowu zawroty i plywanie,trwalo to ze dwie godziny jak nie trzy.Cisnienie mialam idealne,ale serducho zaczelo walic,nogi jakies slabe i drzace, rece zaczely mi latac,wychodza mi teraz 3 zeby trzonowe,jeden zaczal mi uciskac wiec znowu zaczela dretwiec twarz.Nie wiem,co to bylo ale znowu nakrecilo moja straszna spirale leku.W poniedzialek ide do dobrego (podobno) psychiatry bo ten obecny nie dal mi rady przez 4 lata.... :cry:
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 07 lut 2008, 16:24
Moniczko to oby ten dobry Ci pomógł!!! Ja osobiście uważam, że dobre lek plus terapia by postawiły Cię na nogi Ty po mimo wielu lat choroby masz nadal bardzo niską jej świadomość świadczy o tym sposób w jaki nakręcasz się podczas ataków!!! Moja dr twierdzi, że pobycie się nerwicy nie polega na całkowitym wyeliminowaniu ataków a na spokojnym podejściu do nich bez wpadania w panikę bez nakręcania się i coś w tym jest bo ja właśnie jestem na takim etapie gdy pojawia się napad lęku ( atak) nie panikuję nie gonię po tabletkę przyjmuję ten atak na sucho nie zagłębiam się w niego przecież nie umrę od tego przyszedł to i pójdzie i tak jest takie ataki zdarzają mi się bardzo rzadko i trwają około1 minuty, ale ja pracuje ciężko nad tym na terapii i to daje efekty. Ja wiem, że to łatwo się pisze bo jeszcze dwa, trzy lata temu byłam pewna, że umrę któregoś dnia i nikt ani nic nie było mnie w stanie od tego odwieźć. Dziś z perspektywy czasu uważam, że moje obecne ataki to pikuś przy tym co miałam kiedyś, sądzę, że duży wpływ ma na to właśnie samoświadomość tej choroby. Trzymam kciuki!
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez Moniczka 07 lut 2008, 18:32
Wiec te silne zawroty to tez....nerwica? Po czym poznac zawrot nerwicowy a ten od kregoslupa? :cry:
Moniczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do