Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Jovita 28 sty 2008, 18:13
1507 napisał(a):co to znaczy że ledwo przeżyłaś? silne to u ciebie było?czym się objawiało, jakie myśli miałaś, jak sobie z tym poradziłaś?



ledwo przezylam bo nie reagowalam na swiat czulam sie jak wariatka i ze jestem sama na ziemi , dostawalam dziwnych stanow (byly doktor az przepisal mi lek dla schizofrenikow)widzialam w ludziach tylko mieso.. szok , do tego bylo potworne zle samopoczucie i okropne lęki i mysli samobojcze tak silne ze az caly czas na zmiane ktos musial przy mnie siedziec i nawet kilkakrotnie mialam wypisywane skierowanie do szpitala.Trwalo to jakis miesiac moze dluzej to bylo najgorsze stadium mojej choroby.
Jak widac bylo bardzo silne lekarz powiedzial ze nikt jeszcze z jego pacjentow nioe przeszedl takiego stanu silnego i pochwalil mnie ze to przetrwalam w domu. Zawsze bylam odporna na bol i zawsze potrafilam zniesc okropne rzeczy ale to byl koszmar mojego zycia !
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez aldara.35 28 sty 2008, 18:45
Cleo27.Wiesz najgorsze w tym wszystkim jest to ze ja juz nie mam nadzieji,dlatego ze ja juz doczekalam sie poprawy,moze nie było idealnie ale przynajmniej atakow nie było.Zle sie czulam ,caly czas w napięciu ,ale jakos funkcjonowalam.Niestety wszystko wrócilo i dlatego jestem taka zalamana.Przeraza mnie mysl ze nie dam rady nigdy sie wyleczyc tak do konca.Czy Ty przyjmujesz jakies leki?Ja od 2 lat nic nie bralam i jakos było...a teraz czuje ze znow są mi potrzebne,więc nastąpil nawrot:(
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

przez cleo27 28 sty 2008, 19:27
aldara.35 napisał(a):Cleo27.Wiesz najgorsze w tym wszystkim jest to ze ja juz nie mam nadzieji,dlatego ze ja juz doczekalam sie poprawy,moze nie było idealnie ale przynajmniej atakow nie było.Zle sie czulam ,caly czas w napięciu ,ale jakos funkcjonowalam.Niestety wszystko wrócilo i dlatego jestem taka zalamana.Przeraza mnie mysl ze nie dam rady nigdy sie wyleczyc tak do konca.Czy Ty przyjmujesz jakies leki?Ja od 2 lat nic nie bralam i jakos było...a teraz czuje ze znow są mi potrzebne,więc nastąpil nawrot:(


Aldaro35 ,nie nie przyjmuje ani nie przyjmowałam zadnych leków z bardzo prostego powodu -mam wielki strach przed lekami na recepte ( poprostu kiedyś dostałam lek na tarczyce po którym się o mało nie przekręciłam) i nie biore takowych a wiec musiałam się męczyc z tą nerwicą bez leków,brałam tylko kalms albo jakis walerin.
Ja tez nie miałam juz nadzieji,ryczałam całymi dniami,bałam się kazdej nocy,ale przeszło....to wszystko siedzi w naszej głowie i myslę,ze tylko my sami możemy sobie pomóc ...musisz znależc w sobie tą siłę i samozaparcie do uzdrowienia siebie. Ja wiem,ze to jest cholerenie cięzkie ale to chyba jedyna droga.
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez aldara.35 28 sty 2008, 21:04
Witaj,jak czytam Twoje wypowiedzi to są one niemal identyczne z tym co sama bym napisala.Tez mam ogromny lęk przed lekami,wiele razy zamiast pomóc dołozyły mi klopotow,ale w najgorszym czasie bralam Tranxene,Coaxil.najgorzej jest w trakcie atakow bo wtedy chcialabym zazyc cos co momentalnie przerwie napad,tylko czy istnieje taki lek....Jak Ty sobie poradzilas? jak znalazlas sile?
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

przez cleo27 28 sty 2008, 21:25
Aldaro35....ja sama nawet nie jestem w stanie zliczyc ile razy "upadałam psychicznie" przez ta sukę nerwice az w końcu kiedys powoiedziałam sobie dosyc tego,nie moge przecież stracić najlepszych lat mojego życia na siedzeniu w domu i ryczeniu całymi dniami,bo to wegetacja a nie życie,zaparłam się na ta nerwicę na maksa i zaczęłam się modlic taka modlitwa o uzdrowienie( ona gdzies tu jest bo ju tu na forum przepisałam zeby i inni mogli skorzystać) i z akazdym razem kiedy cos sie zblizało to poprostu wmawiałam sobie,ze nie nic mi nie jest,zajmowałam się czyms,modliłam się i przechodziło no i tak w końcu coraz rzadziej i rzadziej az w końcu zanikły i mam nadzieję,ze tak zostanie już. Jedyne co mi pozostało to taka nadwrazliwosc serca na stres....byle co i puls mi skacze odrazu ,ale lekarz powoedział,ze to juz tak chyba zostanie bo poprostu mam nadczynny układ nerwowy i tyle.
W czasie ataków nawet gdybym cos miała na to to nie byłabym w stanie wziąc nic wtedy,ja poprostu stałam w oknie i czekałam wystraszona na maksa kiedy mi to minie ,jak mijało to miałam pózniej takie dreszcze przez 0k 20 minut no i pózniej zasypiaam i tak co drugi dzien miałam...:-(
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

przez aldara.35 28 sty 2008, 23:06
Mam nadzieje ze Twoje rady pomogą mi.Ja podczas atakow nie moge ustac w miejscu,jestem tak pobudzona ze czasem obawiam sie czy czegos sobie nie zrobie..Czy Ty korzystalas z jakiejs terapii? Najgorsze jest to ze nawet jak atak mija i przez dlugi czas nie wraca ja i tak bardzo zle sie czuje,caly czas odczuwam objawy,czuje sie jak pijana,trzęse sie i nie jestem w stanie spokojnie stac.Cięzko sie zyje....
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

przez Mafju88 29 sty 2008, 18:11
prosze Was napiszcie mi co to jest waszym zdaniem bo mam takie lęki z tym zwiazane od kilku dni ze tragedia.

Jade autobusem i wydaje mi sie ze mam wrazenie jakby wszyscy ludzie byli chorzy psychicznie (od kiedy wyczytalem to jako objaw schizy) dodatkowo staram sie slychac wszystkieo i czasami wydaje mi sieze cos nie tak slysze jakies glosy, jak klade sie spac to mi samemysli po glowie chodza i wogole mam wrazenie ze lapie schize albo ze juz mam, dodatkowo czasami powtarzam zdania w myslach. Czy moge to miec?;. prosze o odpowiedz
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

przez aldara.35 30 sty 2008, 12:17
Przede wszystkim jak sam zauwazyles lęki sie wzmogły kiedy sobie poczytales ze tak sie zaczyna choroba.Wydaj mi sie ze to co odczuwasz to jest czysty lęk przed tym.A te obserwacje ,nasłuchiwania,mają Cie uspokoic ze tak nie jest.Mają Cie przekonac ze reagujesz ,,normalnie,,Niestety tak sie boisz ze rozne rzeczy będą Ci sie wydawac.Człowiek ktory zapada na chorobe psychiczną raczej nie jest swiadomy ze takie objawy w tej chorobie występują.Taki czlowiek długo wierzy ze nic mu nie jest.Ja wiadomo w nerwicy ,,chorujemy,,na wszelkie choroby,teraz u Ciebie kolej na schize:)
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

przez Moniczka 31 sty 2008, 21:32
Blagam was pilnie o pomoc bo przed chwila byla o krok od dzwonienia po pogotowie :cry: Dzisiaj ok.godziny 14 w pracy poczulam dziwny lek,wewnetrzne drzenie,rece zaczely mi latac;jakos to przezylam ale w domu zlapaly mnie zawroty-taki brak rownowagi,dziwne uczucie w glowie,czulam ze cisnienie mam wielkie-bylo 131/104,wiedzialam wiec skad zle samopoczucie.Teraz jednak siedze w domu i jest jeszcze gorzej,uszy mam cale czerwone i piekace,dlonie jakies mrowiace a moj nowy cisnieniomierz wskazuje 157/91!Polezalam troche ale nie moge sie uspokoic,mimo ze wzielam tabletke na lek napadowy.Boje sie,ze z takim cisnieniem dostane zaraz wylewu,maz krzyczy ze znowu panikuje ale fakty sa jasne.Co mi jest.......czy ja nie umre na snie z takim cisnieniem,czy wziasc tabletke? :cry: :cry: :cry: :cry:
Moniczka
Offline

przez Mafju88 31 sty 2008, 22:27
nie martw sie nic Ci sie nie stanie. Kazdy kto ma skoki cisnienia i inne objawy, powiedzmy sobie szczerze... fizyczne objawy nerwicy, nic mu sie nie stanie. Wiec mysle ze mozesz sie smialo uspokoic bo nic Ci sie nie stanie i nie ma sensu trwac w panice.
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

przez cleo27 31 sty 2008, 22:52
Moniczka napisał(a):Blagam was pilnie o pomoc bo przed chwila byla o krok od dzwonienia po pogotowie :cry: Dzisiaj ok.godziny 14 w pracy poczulam dziwny lek,wewnetrzne drzenie,rece zaczely mi latac;jakos to przezylam ale w domu zlapaly mnie zawroty-taki brak rownowagi,dziwne uczucie w glowie,czulam ze cisnienie mam wielkie-bylo 131/104,wiedzialam wiec skad zle samopoczucie.Teraz jednak siedze w domu i jest jeszcze gorzej,uszy mam cale czerwone i piekace,dlonie jakies mrowiace a moj nowy cisnieniomierz wskazuje 157/91!Polezalam troche ale nie moge sie uspokoic,mimo ze wzielam tabletke na lek napadowy.Boje sie,ze z takim cisnieniem dostane zaraz wylewu,maz krzyczy ze znowu panikuje ale fakty sa jasne.Co mi jest.......czy ja nie umre na snie z takim cisnieniem,czy wziasc tabletke? :cry: :cry: :cry: :cry:


Moniczko prosze Cie uspokój się....nie dostaniesz wylewu,ten wzrost cisnienia jest typowy dla ataków nerwicowych i pewnie każdy z nas je miał.Połóz sie i zajmij czyms mysli a to samo gdzies odejdzie,może wyjdz na dwór,mnie zawsze powiew powietrza usakajał . Jak nie mozesz wyjsc to otwórz okno i postój w nim... a i jeszcze jedno jaki masz cisnieniomierz? bo jeżeli automatyczny albo pół automatyczny to one zawyżaja wynik!!!!!!!
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

przez aldara.35 31 sty 2008, 23:02
Witaj.Z takim cisnieniem raczej nie dostaniesz wylewu,moj tata mial 240 na 180 i na szczęscie nic mu sie nie stalo,poza tym ze stwierdzono nadcisnienie i teraz jest na lekach.Inna sprawa ze z takim cisnieniem czlowiek bardzo zle sie czuje.Ja ogolnie dobrze sie czuje jak mam 110 na 80 a jak mam 130 to juz odczuwam dziwne pobudzenie.Radzilabym Ci zazywac jakis lagodny lek na nadcisnienie,ja biore Metocard,mimo ze nie cierpie na takie skoki cisnienia ,ale jak mam napad lęku to mi wzrasta,jest to lek bardzo dobry ,bezpieczny,zadnych ubocznych objawow.ja zazywam bardzo małą dawke 2 razy po pół tab,troszke uspakaja serce i lęk mija.Gdy mam napad to on najczęsciej mi pomaga.Pozdrawiam.
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 01 lut 2008, 00:11
Moniczka jak wzięłaś coś na atak to musisz troszkę poczekać aż zadziała... to nie magiczna tabletka chwilkę to trwa..
Ja ostatnio miałam dwa ataki i oba przetrwałam bez leków mało tego minęły zadziwiająco szybko fakt, że zaczęłam mieć do nich stosunek bardziej luzacki i dzięki temu lepiej je znoszę nie wkręcam się to i ataki szybko ustępują, wcześniej miałam tak, że łyk hydro w syropie od razu mi pomagał ( siła sugestii jak nic) kiedyś wydawało mi się, że atak paniki to już koniec i najgorsze co może być dziś po woli uczą się to znosić.
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez Moniczka 01 lut 2008, 08:45
Kochani,dziekuje wam za pomoc-jakbyscie widzieli,co to byl za atak wczoraj!Ja chyba jedna noga bylam juz na tamtym swiecie,od meza zero wsparcia bo juz sobie wytlumaczyl,ze to moja histeria,serce zaczelo mi biec jak szalone,nie moglam oddychac,uciski we lbi, zawroty i mdlosci,ze az maz mi przyniosl miske bo chcialo mi sie wymiotowac.Cisnienie 174/105,koszmar.W nocy spalam niespokojnie czuwajac,czy nie dostane wylewu,rano wstalam z walacym sercem i cisn.150/120 co juz spowodowalo,ze musialam wziasc diuresin na nadcisnienie,trudno!Teraz siedze w pracy,czuje sie wyzuta z wszelkich sil,nadziei,zawiedziona mezem ktory od rana sie nie odzywa jakby obrazony na to co mi sie stalo wczoraj!Gadal,ze powinnam sie leczyc psychicznie,ryczec mi sie chce,nie wiem czy to przezyje :cry:
Moniczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do