Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 27 lis 2013, 22:59
no zawsze mam dobry humor ale dziś pękam na robocie DżejnRołs, no tym że każdy ciągle ma objawy tego i że te leki to też nie sielanka itd itd itd
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 27 lis 2013, 23:01
nerwosol-men, Wiesz co, ja wiele lat temu bylam na takiej grupie dyskusyjnej, gdzie wszyscy mieli agorafobie i nie wychodzili z domu. Po kilku latach - praktycznie wszysyc juz sa zrobi - co i raz zdjecia widze, ze w maratonach biegaja, albo wyjezdzaja gdzies. Wiec duzo osob zdrowieje, tylko takich tu nie widac :-/
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez DżejnRołs 27 lis 2013, 23:02
Taki czas jest. Życie jak sinusoida raz w górze a raz na dole ..
"W życiu piękne są tylko chwile"||••
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1740
Dołączył(a)
18 lis 2013, 23:25
Lokalizacja
Tarnów

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 27 lis 2013, 23:03
nerwa, nie no ja wierze to wyjście z tego się da itd

-- 27 lis 2013, 22:06 --

dobra chyba na mnie pora przyszła w dołek wpadłem spadam trzymajcie się
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 27 lis 2013, 23:06
DżejnRołs, hehhe :D wlasnie - sinusoida. Przypomnialo mi sie, jak moj kolega z pracy niedawno zostal wezwany "na dywanik". Dostal opiernicz od szefa, ze nic nie zroibl przez ostatni czas. A on na to... ze no tak, bo zycie to sinusodia, raz jest czas efektywnej pracy, a raz wszystko idzie w dol, i on teraz w ostanich dniach wlasnie był na dole :D
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Rebelia 27 lis 2013, 23:08
Mnie się wydaje, że takie uprzedzenia o których pisaliście były, są i będą, niezależnie od tego, jaki PR się zafunduje danej chorobie. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie się bał lub szydził. No i tego się nie zmieni.
no zawsze mam dobry humor ale dziś pękam na robocie DżejnRołs, no tym że każdy ciągle ma objawy tego i że te leki to też nie sielanka itd itd itd

A tam, tu na forumie też były wątki o radosnych wyjściach z choroby. Fajno, że zdarzają się użytkownicy, którzy widzą coś pozytywnego w chorobie, udało im się to czy tamto.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 27 lis 2013, 23:10
wlasnie, myslcie sobie co chcecie, ale jak mnie kiedys dopadla nerwica, z ktora sie meczylam 2 lata, z domu nie wychodzilam wcale - to po tym czasie, ja bym nie chciala tego cofnac (tzn. zebym nie przezyla tego co przezylam), bo duzo mi to dalo! Doceniam zycie teraz bardziej i takie tam :) Wiec po czesci jestem troche tez zadowolona, ze mi sie to przytrafilo, ze moglam isc na terapie, dowiedziec sie sporo o sobie.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez DżejnRołs 27 lis 2013, 23:11
nerwa, Lata w góre i w dół a nie wiadomo w którym momencie się jest;-) pytałam wcześniej jak wam się ujawniła choroba?. Czy były ku temu jakieś specjalne okoliczności?
"W życiu piękne są tylko chwile"||••
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1740
Dołączył(a)
18 lis 2013, 23:25
Lokalizacja
Tarnów

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Rebelia 27 lis 2013, 23:14
Są cienie i blaski każdej choroby. Tak samo, jak i dwie strony medalu życia bez żadnych schorzeń. W sumie to wszystko może człowieka czegoś nauczyć, sęk w tym, że ciężko jest wypracować dobre podejście. Znam ludzi, którzy wszystko postrzegają przez pryzmat "łomatko jaka tragedia mi się przytrafiła, jak żyć, dlaczego ja", ale też takich, którzy umiejętnie wyciągają sobie korzyści z paradoksalnie dupnych sytuacji. W sumie to po jakimś czasie choroby najprościej jest usiąść i narzekać, co mnie szczęśliwie przeszło szybko.

-- 27 lis 2013, 23:18 --

pytałam wcześniej jak wam się ujawniła choroba?. Czy były ku temu jakieś specjalne okoliczności?

A bo ja pamiętam. W sumie nie wiem za bardzo, wydaje mi się, że nie było żadnych specjalnych okoliczności, że to działo się powoli, coś jak równia pochyła w dół, stopniowo nastrój się pogarszał, zdarzały się flashbacki z przeszłości, które dodatkowo dołowały, zaczęły się jakieś smętne refleksje, pierwsze oznaki, że te dołki to jednak nie zwykła chandra jesienna, a fakt, że boję się jakiś rzeczy nie jest normalny, w stylu strach przed jakimiś lekcjami w czasach mrocznego liceum i krętactwo, żeby tylko czegoś nie zrobić, bo sam fakt myślenia nawet o tym powodował nudności i wymioty. Tak się w sumie zaczęło, powoli, bez kontroli, prosto na dno.
"Szybka" reakcja uchroniła mnie przed nieszczęściem, więc zaczął się powolny podjazd w górę i po jakimś czasie było na tyle ok, że leki poszły w odstawkę, terapia też i spokój był przez długi czas.

Jakiś czas temu znów zaczął się zjazd, ale już świadomy, co pozwoliło na reakcję w trybie ekspresowym, celem zapobiegania wcześniejszym przykrym doświadczeniom.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 27 lis 2013, 23:18
DżejnRołs, no więc - 10 lat temu uaktywnila mi sie jak zaczelam studia (ktore mnie tak naprawde nie interesowaly), bylam zmuszona je przerwac (przez lęki) - z czego sie bardzo ciesze :) potem poszlam na inne, bylam zadowolona, skonczylam je i przez te wszystkie lata czulam sie super!!! Takie normalne zycie, podroze itp. Potem wyjechalam za granice, i na poczatku bylo fajnie, ale jednak po jakichs 2 latach, juz zaczynalam miec dosyc, brakuje mi tu rodziny, znajomych, siedze sama w domu caly czas, w takiej izolacji troche zyje. I tu wlasnie po tych 2 latach znowu mi sie "uaktywnilo". Chociaz z pol roku przed nerwica juz mialam dosyc bycia tutaj i wbrew sobie w sumie zgodzilam sie przedluzyc kontrakt (bo znajomi mowili, ze glupota byloby nie skorzystac z takiej okazji), wiec jak juz zostalam mimo, ze nie chcialam tego - no to nastapil caly wybuch, z lękami, aforafobia i wszystkim po kolei.

Wiec np. ja wierze, ze nerwica tak naprawde "mowi" mi, ze cos jest nie tak w moim zyciu. Ze robie cos czego nie chce (na przyklad). I ze czas na zmiany. I mysle, ze dopoki tego nie pozmieniam i nie poogarniam w glowie - to dalej beda te objawy.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez DżejnRołs 27 lis 2013, 23:18
Rebelia, ja mam przeważnie takie epizody załamań wieczór. Później jest ok;-)

-- 27 lis 2013, 22:21 --

To u mnie czegoś takiego nie było. Wszystko zaczeło się pod koniec września w Niemczech gdzie pojechałam sama po zapaleniu marichuany.. i od tego czasu tak mnie meczy.
"W życiu piękne są tylko chwile"||••
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1740
Dołączył(a)
18 lis 2013, 23:25
Lokalizacja
Tarnów

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez gosiulek 28 lis 2013, 09:17
Witajcie!
Znowu miałam walenie serducha wieczorem...myślałam,że zejdę...tchu złapać nie mogłam ani wstać bo zawroty głowy i drętwienie rąk...koszmar...starałam się zachować spokój...już jakiś czas nie miałam i znowu to samo...na zewnątrz panują jakieś ciemności i pada...cały czas wydaje mi się,że to nie nerwica,że mam chore serce :why: i dostanę zawału lub udaru :why:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1782
Dołączył(a)
17 sty 2013, 15:31
Lokalizacja
Mazowieckie

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Enii 28 lis 2013, 09:24
gosiulek, nie dostaniesz zawału, serce tez w porządku masz. Jak Ciebie to uspokoi to może wybierz sie do kardiologa
Ty kreujesz swoją własną prawdę. A „prawda” to jedynie to, w co wierzysz.
A „to, w co wierzysz” to jedynie to, co myślisz”.

Jerry Hicks
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6099
Dołączył(a)
20 paź 2013, 12:10
Lokalizacja
SZ

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez gosiulek 28 lis 2013, 09:27
enii już kiedyś byłam miałam nawet holtera ale akurat wtedy nic się nie stało...kilka pojedynczych uderzeń...kiedyś mnie telefon tak w nocy wybudził i było to samo...takie samo walenie...
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1782
Dołączył(a)
17 sty 2013, 15:31
Lokalizacja
Mazowieckie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 14 gości

Przeskocz do