Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Megi_ 03 lis 2013, 17:46
nerwa, bardzo bym chciała osiągnąc taki stan, ze wiem co i kiedy jest ważne i ważniejsze...Dla mnie zawsze jest "za mało", zawsze zle zawsze brudno i bałagan...Przychodze z pracy i od progu jestem mega wnerwiona bo wiem ze czeka mnie mnostwo sprzatnia, żadnych przyjemności... Na pewno mam troche zaburzone pojecie czystości ale nie wiem co musi sie stać, zebym odpuściła...
A dzis mam mega doła bo przecież ludzie mogą wyjśc z domu, robić co chcą kiedy chcą, połozyć sie na drzemkę popołudniową a ja jestem "zniewolona" dzieckiem... Kurcze kocham córe nad życie wiadomo, ale sa takie chwile jak dzis ze chce sie wyłaczyć a nie mam mozliwosci...Mąz akurat tez poza domem...I chodze wnerwiona, zle sie czuje ogolnie taka rozbita...zmęczona...
..."Troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało..." ( Łk 10, 42)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
466
Dołączył(a)
29 paź 2013, 16:08
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 03 lis 2013, 18:34
Megi_, Co jest z tym sprzątaniem? Ja też jak mam bałagan jestem mega zła inie udaje mi się nad tym zapanować.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Megi_ 03 lis 2013, 19:02
Victta, masakra! Mnie ma rozniesc i wyzywam sie na wszystkich podczas sprzatania...u mnie w domu byl porzadek ale bez przesady. U mnie sie zaczęło tak przesadnie po slubie. Babcia mojego meza jestt bardzo wyczulona na porzadek i zawsze musi być posprzatane. Moja szwagierka zawsze maa idealnie. Ja zeby sprostac wymaganiom zrobilam sie taka "skrzywiona"...zle mi z tym bo robie to na prawde za wszelka cene
..."Troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało..." ( Łk 10, 42)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
466
Dołączył(a)
29 paź 2013, 16:08
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 03 lis 2013, 19:12
nerwa, dla mnie temat zmian jest tematem trudnym. faktycznie łatwiej sie pisze o objawach - mailem napad, albo masakryczne
napiecia, deralka niz o samym życiu. Jest pare rzeczy które chciałbym zmnienić, ale wygaja sie dla mnie niewyobrażalnie trudne. A to sa tylko zwykle rzeczy.Mieszkaniem na spokojniejsze, samochód na sprawny, prace na mniej obciażająca,
ale obawiam sie zmiany bo to stres i stach o przystosowanie sie do nowego no i takie poczucie, ze to niczego w sensie objawow i tak nie zmieni. A bylem
ostatnio w dobym warszawskim osrodku terapeutycznym i psychoterapeutke powiedziala dokladnie to samo co Ty. No moge się tutaj wymądrzac - zmiana na to co bardziej chce, czego bardziej potrzebuje. itp. ale człowiekzyje tak nabuzowany objawami, że nie ma kiedy sie na tym zastanawiac no i mysli sobie, niemożliwe
ze takie zwykłe rzeczy mogą spowodować wyjście z nerwicy. Zresztą nie wiem, czy takie "techniczne" zmiany mogą cokolwiek zmienić. Moze o inne zmiany chodzi.

Nawet ostatnio jak bylem na ognisku z tymi znajomymi to chcialem po tym wszystkim pójść na herbatę z nimi, ale kolega sie wstydził bo byliśmy okopceni dymem.
Ale w sumie nie chciało mi sie przerywać tego fajnego stanu bycia z ludzmi. Pamiętam, że poczułem się wtedy taki samotny i zazdrościłem i tego że sa para i moga
sobie razm wrocic. Pojechałem wtedy na parking porozmawiać z gościem, to jednak nie bylo to, odczuwalem taki niedosyt. W sumie dużo bardziej
wolbym pojechać z piwikem do koleżanki, czułbym się taki radośniejszy. No ale z powodu nerwicy z koleżanami jest lipa.

Zadzwiwiajace jest to, że kiedy coś tak relanie na przyklad smutek, żal itp to wtedy objawy na jakiś czas zanikaja.

Victta, Intensywana kompletnie nie wiem dlaczego, moze interesowanie pracuje sie nad problemem?
Megi_, Też nie lubie sprządanie mieszkania, i zawsze mnie to doluje. Co sie tyczy przyjemnosci to mozesz brać kompiele jak masz wanne. Najlepiej
takie z pianą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7735
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 03 lis 2013, 20:59
Kurcze co do tym zmian w życiu... jest to trudne bo ja szczerze mówiąc na chwilę obecną nie wiem co miałbym zmienić nad czym pracować by było ok... i to jest problem bo mam np. kilak dni ok, później przychodzi jakiś gorszy coś pomęczy i dalej jest ok, a tak nie może być w kratkę... nie wiem już co mam przepracować.
A tak z innej beczki jak często medytujecie, robicie relaksację? A może jest coś innego co daje Wam rozluźnienie i wyciszenie zamiast relaksacji? Ja chyba więcej czerpię ze sportu (bieganie, a dodatkowo znów siłownia i basen) ogólnie sport.
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 03 lis 2013, 22:22
no własnie, bo gdyby te zmiany były łatwe, czy nie sprawiały nam trudnosci to nie mielibysmy nerwicy, czy różnych objawów. Wg. mnie najwazniejsze sa dwie rzeczy:
1. Miec wglad w siebie - w swoje emocje, pragnienia itd. Czyli znac siebie. A duzo ludzi tego nie umie. Albo tylko wydaje im sie, ze maja kontakt z samym sobą :) I to jest w ogole najwazniejsze, bo dzieki temu, wiemy kim jestesmy i czego chcemy.
2. Zmiany w zachowaniu. Dążenie do tego co nam daje jakis spokoj, szczescie, zadowolenie i życie w zgodzie ze swoimi odczuciami. I tutaj wiadomo, czasem trafiaja sie sytuacje, ktore trzeba jakos przejsc. Nigdy nie bedzie idealnie - nigdy nie bedziemy miec super spokoju dookola, spokojnej pracy i w ogole wszystkiego co najlepsze. Ale jesli mamy na cos wplyw i mozemy to zmienic - to pewnie warto to zrobic wlasnie dla samego siebie.

wieslawpas, ja mam dokladnie takie same obserwacje jak Ty (odnosnie tego, ze jak odczules realnie smutek i zal to objawy byly mniejsze czy zniknely). Ja u siebie zauwazylam to samo - kiedy np. bylam na kogos bardzo zła, albo tez przykro mi bylo - to wlasnie nagle lęk calkowicie znikał. Wiec akurat wiem, ze dla mnie wazne jest myslec duzo o emocjach, uswiadamiac je sobie - bo wtedy sie lepiej czuje.
Ale inni moga miec oczywiscie inne problemy i inne rzeczy do rozwiazania. A najpewniej to jest ich w ogole kilka na raz.
Dlatego takie terapie ciagna sie czasem latami, bo zanim sie wszystko "przerobi" , "przegada" czy uswiadomi no to niestety zajmuje to sporo czasu (a dodatkowo ludzie maja czesto wiele mechanizmow obronnych, i czasem nawet taki terapeuta moze widziec w czym jest problem, ale czlowiek zaprzecza temu i mowi, ze on nie ma takiego problemu, ze jego to nie dotyczy. A np. po pol roku dochodzi do wniosku, ze faktycznie... :) no niestety, tak jestesmy skonstruowani...

michalb, u Ciebie to pewnie sie moglo tez dolozyc to oczekiwanie na dziecko? No nie wiem, ale mi sie wydaje, ze to moze jednak powodowac spore obawy roznego rodzaju.

A co do medytacji - ja robie co kilka dni, kiedys robilam nawet codziennie. Dla mnie to jest fajne - taki relaks, ale mam taki problem - ze nie wiem czy to przeklada sie na takie zycie codzienne... Tzn. teraz mam taki plan, robic relaksacje regularnie i wbic sobie do glowy ten relaks w miesniach, zebym mogla go uzyskac w kazdym momencie dnia - moze cos z tego bedzie :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3827
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 03 lis 2013, 22:44
Wydaje mi się, że nerwicę powoduje nieumiejetność radzenia sobie ze stresem. Czytałam gdzies, że zbyt nudne, monotonne zycie ponizej możliwości danego człowike rodzi stres, jak i odwrotnie zbyt ambitne, szybkie, obciazajace rodzi stres. Kazdy czlowiek powinien znaleźć swój punkt równowagi. I dobry kontakt z emocjami naprowadza czlowieka na ten punkt. Następna rzecz to elastyczność. Czujemy trudne emocje jak lęk czy złość i możemy reagować. Opcji jest pewnie nieskoończona ilość. My nerwicowcy nie mamy kontaktu ze swoim wnetrzem, tego naturalnego radaru, ani nie jestesmy elastyczni. Gdy czujemy trudność, automatycznie włacza się mechanizm obronny, który blokuje odczuwanie trudności, ale jednoczesnie nie daje nam wolnosci, prawa wyboru, elastycznosci. Ta sztywnośc powoduje, że sytuacja stresowa nie ustepuje i koło się zamyka.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 03 lis 2013, 22:57
A w ogole nie wiem czy ogladacie serial "Bez Tajemnic" ? Ten ktory teraz reklamowany jest na forum :)
Ja ogladalam zagraniczna wersje, a teraz zaczelam tez polską. Fajny! Pokazuje wizyty pacjentów u terapeuty - jakie maja problemy, jak je rozwiazują itd.
Jest na kinomaniaku! :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3827
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 03 lis 2013, 23:14
nerwa, Dzięki, poogladam sobie, może coś pomoże, fajnie by było.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 04 lis 2013, 00:01
Fajnie sie Was czyta , wszyscy zdrowsi i pełni radości ..spijcie spokojnie.. :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 04 lis 2013, 00:12
hania33, a nie prawda, mnie atakuje jak cholera dzis :D to sucz podła, w głowie mi sie kreci, jakos tak dziwnie uciska, a jaaaaak mi zajebiscie duszno to juz mowic nie chce!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 04 lis 2013, 00:16
dusznomi, to nie jestem sama :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez PJT 04 lis 2013, 00:30
polozylem 1mg alprazolamu przed sobą ;)
Restate my assumptions: One, Mathematics is the language of nature
I know the pieces fit.
Avatar użytkownika
PJT
Offline
Posty
5592
Dołączył(a)
01 paź 2013, 12:19

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ala1983 04 lis 2013, 01:11
PJT, Po co?
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3513
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do