Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 25 paź 2013, 11:07
nerwa a czy w tym czasie jakieś L4 miałaś czy jak to wyglądało?
Co do wyjazdu w dzicz, dokładnie trzeba mieć zajęcie. Na własnym przykładzie wiem jakie to ważne. W tym roku miałem remont łazienki i na urlop dwa tygodnie pojechaliśmy tylko na działkę. Dom w lesie cisza, spokój, łąki, rzeka. Gdyby nie wycieczki rowerowe, spacery, i wymyślanie dodatkowych prac byłoby ciężko jak nic nie robiłem i leżałem na hamaku starając się relaksować zaczynałem zaraz wsłuchiwać się w siebie i było jeszcze gorzej.
Ostatnio edytowano 25 paź 2013, 11:13 przez michalb, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 25 paź 2013, 11:09
hania33, Bralam moze ze 3 miesiace. To byl moj pierwszy lek, zanim poszlam na terapie i zaczelam robic cokolowiek innego. W sumie nie widzialam zadnej poprawy po nim.. juz nie pamietam czy jakies skutki uboczne wieksze byly, bo ja wtedy nie wiedizalam, czy to od leku, czy od nerwicy - tak sie czuje.

Oddzial zamkniety to pewnie zupelnie inna bajka, ale tam nie trafiaja raczej ludzie z nerwicami... Oddzialy leczenia nerwic są moim zdaniem super!
Tam trafiaja ludzie ktorzy chca sie leczyc i pracowac nad soba, a nie tacy ktorzy są zmuszeni, przypinani pasami itd. Dla mnei to takie cos troche, jak wyjazd na warsztaty pracy nad sobą jakies :) Chociaz na tym co ja bylam, no to tylko pare godzin dziennie wiec tak super nie bylo. Ale tez bardzo milo wspominam, fajna mialam grupe, zintegrowalismy sie, nawet potem co chwile ktos imprezy urzadzal i cala grupa przychodzila. Naprawde fajnie bylo.
I mimo, ze mi nic nie dalo - bo grupowa chyba nie jest dla mnie, malo sie odzywalam wiec i nie skorzystalam za specjalnie, to i tak uwazam ten czas za dobrze spedzony.

-- 25 paź 2013, 10:10 --

michalb, nie mialam bo nie potrzebowalam - ja wtedy przerwalam studia i nie pracowalam. Ale ogolnie - chyba moglam miec bez problemu :)

-- 25 paź 2013, 10:14 --

W ogole wiecie co, mam kilku znajomych ktorzy byli na takich roznych oddzialach (i dziennych i takich calodobowych - leczenia nerwic) i naprawde kazdy byl zadowolony. To jest taka po prostu skondensowana terapia (bo zazwyczaj codziennie), a dodatkowo masa innych zajec - jakeis tam muzykoterapie pewnie, rysunek itp. Fajne to musi byc. Jak jeszcze w jakiejs przyjemnej okolicy. Np. pod Warszawa jest w Komorowie taki osrodek, i widzialam go tylko na zdjeciach ale wyglada swietnie : http://pl.wikipedia.org/wiki/Oddzia%C5% ... _Komorowie
Zobaczcie tam zdjecia, park, jeziora, zielen! Znajoma byla i chwalila.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3827
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez PJT 25 paź 2013, 11:15
hania33 napisał(a):PJT, Właśnie , raczej nie pomogą...nie byłam nigdy w szpitalu wiec nie wiem.. :roll:

-- 25 paź 2013, 11:01 --

PJT, na nerwice lękowa by mnie zamknęli?

-- 25 paź 2013, 11:02 --

To ja dziękuje , nigdy nie zgodzę się na szpital..wole sama sobie pomoc.


nie widze mozliwosci pomocy Tobie przy Twoich objawach, albo by Cie faszerowali chemia tak że byś ledwo mówiła, albo nie robili nic.

-- 25 paź 2013, 11:15 --

Idź na dzienny, na dziennym masz różne zajęcia, to pomaga.
Restate my assumptions: One, Mathematics is the language of nature
I know the pieces fit.
Avatar użytkownika
PJT
Offline
Posty
5592
Dołączył(a)
01 paź 2013, 12:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 25 paź 2013, 11:19
PJT, Nie wiem , jak jest tutaj w Niemczech..kto by mi tłumaczył zdania..języka nie znam.

-- 25 paź 2013, 11:24 --

Lecz leki dopiero biorę 2 i pol miesiąca są to moje pierwsze leki..z tej grupy ..po co mi od razu szpital?
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 25 paź 2013, 11:34
hania33, nie no spokooojnie :) hehe - nikt Cie nie bedzie zamykal w szpitalu ani nic ;)
Moim zdaniem to jest o tyle dobre czasem, ze jak np. ktos akurat moze pozwolic sobie na np. miesiac czy dwa urlopu, to wtedy moze uzyskac szybicje pomoc czasem - bo to jest skondensowane, a nie rozciagniete np. na terapie raz w tygodniu. Ale to nie jest konieczne wcale. I tez wcale nei jest tak,z e na taki oddzial to jakeis juz beznadziejne przypadki trafiaja (i ciezkie) - jak ja bylam, byli roznie ludzi, i sporo z nich calkiem dobrze funkcjonowala, ale zdecydowali sie po prostu na taką "intensywna" terapie i tyle.

Bez paniki!!! :D
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3827
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 25 paź 2013, 11:43
nerwa, :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 25 paź 2013, 11:56
uff, udalo sie spokojnie przeslac noc. mialem nawet bardzo fajna chwile uspokojenia. ale to wszystko daja rozmowy z ludzmi wieczorem, musze o nie zabiegac.
czlowiek wyspany to i sampoczucie od razu lepsze. Wczoraj mialem chyba z godzina prawdziwego uskokojenia kiedy zaczalem pisac posta nie mialem sily go skonczyc ze zmeczenia. Dzisaj czuje sie ok, ale juz na starcie zaczalem myslec o stresach ktore mnie dzs czekaja. Chcialbym sie kirys obudzic i pomyle sobie
to bedzie fajny dzien.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7735
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez buczi79 25 paź 2013, 13:06
Nie dramatuzujcie , to tylko szpital i tu właśnie mozna znaleźć pomoc . Odszukajcie moj temat pobyt w szpitalu psychiatrycznym dzien po dniu . Tam opisuję wszystko i może to rozwieje Wasze wątpliwości.
Czy jeśli byś wiedział , że porodzisz sobie z wszystkim co Cię w życiu spotka , to czego byś się bał ??? NICZEGO !!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
03 paź 2013, 22:52
Lokalizacja
dln śląsk

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez platek rozy 25 paź 2013, 14:31
Hey:)
U mnie bez zmian... A co do oddzialow dziennych czy szpitali to ja akurat z oddzialu dziennego sie wypisalam w gorszym stanie jak poszlam.Masakra bo ludzi dobieraja bynajmniej nie pod katem zaburzenia.Grupy sa za liczne a ludzie laduja tam po 5. 6 razy albo byl pan ktory chodzil juz poltora roku. No i ludzie z roznymi chorobami psychicznymi opoowadajacy jakies rzeczy w stylu ze glosy slysza ktore im mowia ze sie maja zabic Jak nic pozniej ja tez sie zastanawialam czy juz slysze glosy czy jeszcze nie... :bezradny:

-- 25 paź 2013, 14:32 --

A maz mojej kuzynki byl na oddziale zamknietym to tak go faszerowali lekami ze chlop bidny by dostal zapasci ... Nikt nie zwracal uwagi czy on wstaje je , czy sie goli . Porcja lekow i sru do wyra z nim.
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15803
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 25 paź 2013, 14:42
platek rozy, może akurat buczi79, to pomoże..
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 25 paź 2013, 15:46
michalb, słuchaj, mojego męża babcia wylądowała w szpitalu psychiatrycznym z ciężką depresją, kobieta ponad 70 lat i jakieś samobuje i inne akcjie, cieżka sprawa. Sama mam nerwicę i czułam, że z babcią się dogadam, jeździłam tam tak często jak mogłam, to ponad 80km drogi, raz za kółkiem dostałąm takiego ataku, że myślałam że umrę. Jeszcze sama i w środku lasu, żywej duszy, ale se myśle "ło ty k*rwo boisz się co? jedziesz tam gdzie cie straszy" i nie chciało za cholere przestać. Trzymało całą drogę, robiłam przystanki co chwila. Bałam się ze zemdleje i jeszcze się zabiję! I co.... ogólnie, ten szpital, bajka, super ludzie, miła atmosfera, a babcia do dziś dnia, czuje sie jak nastolatka, ma jakieś chwile załamania, ale ogolnie inny czlowiek. Sama tez kiedys rozwazalam opcje hospitalizacji. Mysle ze to tez jest jakies wyjscie, jak juz czlowiek nie jest w stanie sam wlaczyc.
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez platek rozy 25 paź 2013, 15:48
Mnie jakies mega leki dopadly ... i nie umiem sobie poradzic.

hania33, Mam nadzieje ze Jemu pomoze :) Moze lepszy to szpital jak ten u mnie ;)
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15803
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 25 paź 2013, 15:52
Mialem dzis spotkac sie z kolega w pubie, ale to odwołal dostałem napiec. Nie lobie takich pustych samotnych wieczorów, kiedy nie ma z kim pogdac.
Wczoraj na terapii, kiedy powiedziałe o swoim rozżaleniu z powodu opuszczenia innego spotkania, i odczuwanym napięciu terapeutka powiedziała, przyczyna tkwi w sytuacji ktrora to napięcie generuje. Co możne zrobic Wiesiek, aby nie dporowadzac do sytuacji w której generowane sa takie napięcia. Na przyklad ostatnio
pojechalem do goscia na parking i kiedy zobaczyłem ze juz spi zezwloszczony wrocilem. A według terapeutki powinienem go wcześniejszej zapytać, "sluchaj o ktorej godzije moge do ciebe najpożniej przychechac, żeby pogadac"? No takie pytanie nie przyszło mi w ogolę do głowy. No to co zrobić, aby nie czuc takich stanow w piatek kiedy nie ma co robić wieczorem? Mieć wcześniejszy plan na piątek, zapisać sie na jakiś kurs, coś cyklicznego co nie trzeba za każdym razem
od poczatku organizować. Sorki, ze nie o objawach, ale właśnie takie sytuacje generują objawy teraz widzę ze nie sa "z powietrza".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7735
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 25 paź 2013, 15:58
jeszcze wam coś dopisze w temacie tego szpitala, wiadomo, ze sa tam rozni ludzie i z roznymi problemami... Ogolnie jak sie szlo w odwiedziny, to nie na sale, ale do takiej swietlicy, no i tam przekamazali sie inni pacjeni takze. SIedzimy z babcia, ja maz, tescie, kuzynka i oczywiscie babcia... a tu wchodzi taka staruszka, jak z filmu. Siwa starsza pani, w okularkach w szlafroczku, lekko zgarbiona i pyta " przepraszam drodzy panstwo o ktorej odjezdza pociag do wrocławia".... tamci w śmiech ( a ja ze sama z glowa mam cos nie tak, mowie...a pogadam se z babuszka" i mowie do niej "pani, gdzie bedzie pani stad jechac, niech se pani za okno wyjrzy, zimno, pada, eee.... nie ma co, lepiej siedziec jak cieplo". Babuszka sie smichnela i sie polozyla na kanapie i po chwili usnela. Za jakies 20 min wstaje, wzuwa kapcioszki i do mnie podchodzi pytając "powiedz mi dziecinko o ktorej bedzie ten pociag", a ja mowie "babcia, tu pociagi nie jezdza" na co ona " a busiki?", "niestety tez nie", "a dziecko jakas taxi?", mówie "też nie, przykro mi"... na co babuszka głowa w dół, machnela reka i mowi "nosz K*rwa nie ma jak stad spier*olić" :D:D:D:D
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 27 gości

Przeskocz do