Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 25 paź 2013, 10:30
hania33, u mnie wlasnie tak sobie teraz - nie rozumiem dlaczego takie zwykle (chyba) przeziebienie, tak mnie rozwala. Po prostu czuje sie tak beznadziejnie i oslabiona jestem - jakbym jakas grype miala. Ale chyba nie mam, bo ws umei goraczke jesli mam to dosc niska no i stanrdowo, mega katar, bol gardla i wszystko mnie boli. Ale jakos to wszystko razem sprawia, ze po prostu nie mam sil :( I to juz od poniedzialku trwa!
Wczoraj niby do pracy poszlam ale tez po drodze srednio sie czulam, oslabiona bylam to i sie denerwowalam.
Dzis zasnelam o 5 rano... obudzilam sie potem to juz nie chcialam dalej spac bo taki troche lęk czułam i wiem, ze takie ranne cyz dzienne spanie koncyz sie u mnie potem roztrzesieniem. I dzisiaj powinnam isc bo jakies spotkanie mamy, ale chyb anapisze do szefa, ze nie dam rady - no bo nei dam...

michalb, super! moze Ci sie juz odmieni! :) i pewnie od razu lepiej sie czujesz dzisiaj, po takim wyspaniu, nie?

Co do mieszkania w gluszy tez sie nad tym zasntanawiam. Ja tak myslallam, ze podczas urlopu pojade wlasnie na dzialke, ktora jest na totalnym zadupiu, i wtedy odpoczne od wszystkiego. Ale wcale mi objawy nie minely wtedy :( zreszta wszedzie tez pisza, ze w przypadku nerwicy lękowej najwazniejsze to mieć zajecie, zeby nie myslec - bo myslenie o sobie, o objawach nakreca wszystko. Wiec tak jak pisze Michal, moze gdyby tam caly dzien miec robote, drewno zbierac w lesie itd. To moze ok, bo zajecie by bylo a jednoczenie brak takich stresujacych bodzcow zewnetrzych?

Ja tez bylam na oddziale dziennym w szpitalu, ale to dla mnie nie bylo jak szpital w ogole. Przyjezdzalam tam na jakas 9, sniadanie, potem terapia do jakies 14 i do domu.. i nawet nie za specjalnie w ygladalo to jak szpital (oprocz tego , ze wypiske, ze szpitala dostalam). Ale fajnie bylo :) tez milo wspominam ten czas. Potem jeszcze bykam na wolontariacie, na oddziale dziennym zwiazanym z leczeniem schizofrenii, i tez super klimat tam byl.
Ja jakos lubie takie oddzialy psychiatryczne.. nie wiem dlaczego, jakos tak fajnie :) tak bezpieczniej sie tma czuje :D hehe.
A dodatkowo te oddzialy leczenia nerwic czesto nie są takie "szpitalne", tylko jest np. jakis budynek gdzies wsród zieleni, i troche jak takie wakacje (oprocz tego, ze ciezko trzeba pracowac nad sobą). No ale to pewnie roznie to wylgada - zalezy gdzie. Troche tez bym chciala do takiego isc :)

-- 25 paź 2013, 09:36 --

michalb, ja bylam na takim, ze wygladalo to tak - przychodzilo sie na 9:00 i tam w pokoju jakims bylo sniadanie, i cala grupa przygotowywala sobie jedzenie i wspolnie przy stole jedlismy. Potem sie szlo do innego pokoju i tam terapia grupowa (z przerwami) i tak do 14. Jeszcze w ktores dni, byly takie zajecia ruchowe, zabawy jakby takie rozne :) No i potem do domu.
Ale tam za duzo sie nie dzialo. Chyba w innych miejscach jest to bardziej urozmaicone i są wlasnie tkaie rozne zajecia terapeutyczne.
W sumie fajnie tak isc na jakis czas (nawet do takiego, calodobowego, i tam sobie żyć, chodzic na zajecia rozne). Taki oddzial leczenia nerwic nie wyglada chyba tak jak taki szpital, gdzie są ostre przypadki z psychozami, i gdzie zapinają ludzi w pasy.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3987
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 25 paź 2013, 10:39
nerwa, Tez byłaś w szpitalu?
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 25 paź 2013, 10:41
hania33, tak - ale wiesz ja tego tak nei kojarze jako "bycie w szpitalu" bo dla mnie to bylo chodzenie codzienne na terapie grupowa (przez miesiac czy tam dwa) :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3987
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 25 paź 2013, 10:44
nerwa, Ale brałaś wtedy jakieś leki? czy tylko terapia?
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 25 paź 2013, 10:49
hania33, To bylo tak, ze najpierw bralam leki (fluoksetyne) - ze 2 miesiace wczesniej. I jak poszlam tam na rozmowe pierwszy raz, to ten psychiatra mnie zapytal, czy mam mysli samobojcze. Bo jesli nie, to on sugeruje odstawienie leków, bo wtedy terapia jest skuteczniejsza i trwa krocej. Wiec ja mialam mega lęki, ale mysli takich nie mialam i odstawiłam je. I tam chyba byly 2 rodzaje grup, wlasnie jedna bez leków - i trwala krocej (chyba 2 miesiace), a drugia z lekami, 3 czy 4 miesiace.
Pameitam, ze jezdzilam codziennie rano taksowka, bo nie dalam rady inaczej tam dojechac. Wtedy niezle sie zrujnowalam na te taksowki....
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3987
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 25 paź 2013, 10:52
nerwa, Nie wiem dlaczego , ale ja się boje szpitali..lecz jeżeli już nie ma innego wyjścia..cóż. :roll:
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez PJT 25 paź 2013, 10:54
i słusznie że się boisz!!!
Restate my assumptions: One, Mathematics is the language of nature
I know the pieces fit.
Avatar użytkownika
PJT
Offline
Posty
5593
Dołączył(a)
01 paź 2013, 12:19

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 25 paź 2013, 10:55
nerwa, fluoksetyna nie pomogła Tobie? ile ja brałaś?

-- 25 paź 2013, 10:56 --

PJT, Az tak strasznie tam jest?
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez PJT 25 paź 2013, 10:56
W zamkniętym ? Tak.
Restate my assumptions: One, Mathematics is the language of nature
I know the pieces fit.
Avatar użytkownika
PJT
Offline
Posty
5593
Dołączył(a)
01 paź 2013, 12:19

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 25 paź 2013, 10:57
PJT, boje sie , ze jak nie dam rady pokonać do końca lęków tez tam trafie..a nie chce ..muszę walczyć ..

-- 25 paź 2013, 10:58 --

PJT, Ale na oddział zamknięty to już chyba ciężkie przypadki?
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez PJT 25 paź 2013, 10:59
i myślisz że jak Ci pomogą ?
konkrety ?
Restate my assumptions: One, Mathematics is the language of nature
I know the pieces fit.
Avatar użytkownika
PJT
Offline
Posty
5593
Dołączył(a)
01 paź 2013, 12:19

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 25 paź 2013, 10:59
Jest tak jak pisze nerwa. Ja wspominam ten czas bardzo miło, ponieważ po pierwsze, ktoś potwierdził moją dolegliwość, a ponieważ u mnie w domu rodzinnym, nikt za bardzo się mna nie przejmował, to poczułam się taka objęta opieką, po drugie znalazłam się wśród podobnych mi ludzi, więc poczułam coś w rodzaju wspólnoty, a ponieważ zawsze czułam się sama, więc to było dla mnie cenne uczucie. Poczułam się też zrozumiana, nikt nie kwestionował tego co czułam, nikt mnie nie poniżał, nikt nie ośmieszał mnie i moich lęków.
Sama się dziwie, że musiałam sie tak mocno pochorować, żeby nareszcie poczuć się dobrze, niestety w takim, a nie innym miejscu.

Z tą głuszą macie racje, żeby nie myśleć o objawach trzeba by było mieć zajęcie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
127
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez PJT 25 paź 2013, 10:59
Nieciężkie też
Restate my assumptions: One, Mathematics is the language of nature
I know the pieces fit.
Avatar użytkownika
PJT
Offline
Posty
5593
Dołączył(a)
01 paź 2013, 12:19

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 25 paź 2013, 11:01
PJT, Właśnie , raczej nie pomogą...nie byłam nigdy w szpitalu wiec nie wiem.. :roll:

-- 25 paź 2013, 11:01 --

PJT, na nerwice lękowa by mnie zamknęli?

-- 25 paź 2013, 11:02 --

To ja dziękuje , nigdy nie zgodzę się na szpital..wole sama sobie pomoc.
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 39 gości

Przeskocz do