Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez pimpek82 24 paź 2013, 20:43
milly93 nerwa ,dzięki dziewczyny!
dusznomi,milej pracy
Offline
Posty
187
Dołączył(a)
28 mar 2013, 10:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 24 paź 2013, 21:06
Tak myślę, że skupiając uwagę na objawach, wzmaga się napięcie, które wzmaga lęki, które wzmagają objawy. I tak w kółko. Pewne jest, że gdybyście puścili/ły objawy, coś na zasadzie powiedzenia sobie: "Ok, źle się czuję, ale mam nerwice, więc złe samopoczucie jest zrozumiałe" po tygodniu wszystko by przeszło, albo zmalało. Poprostu nie byłoby koła zamknietego. Ja to przynajmniej będę wypróbowywać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
127
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 24 paź 2013, 23:56
Victta,
"Ok, źle się czuję, ale mam nerwice, więc złe samopoczucie jest zrozumiałe"
dokładnie tak walcze z ta franką.... i pomaga. Mam ataki, ale w porównaniu do tych wcześniejszych, to pikuś, a jak mam atak, to po wszystkim mówię: "dziękuje kochana, że znów mnie odwiedziłaś, co tak słabo, nie jadłaś śniadanka?", albo "zjedz snikersa bo gwiazdorzysz" :D:D:D nauczyłam się też, nie siedzieć w miejscu, jak atakuje to ja się biore do roboty i pewnie to tłumaczy fakt, że jest 23:50 a ja właśnie czekam, aż moje ciasto czekoladowe się skończy piec! Pezynajmniej taki pozytek z tej całej nerwicy :) teraz nie dość że bede znerwicowana, atakowana, to jeszcze gruba :P
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 24 paź 2013, 23:59
dusznomi, utucz frankę! nie bedzie miała siły się ruszyć i powodować żadnych atakow :P
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3988
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 25 paź 2013, 01:19
Byłem dzis na terapi i czuje sie lepiej niz rano. boje sie tylko ze nie bede spal w nocy. ale jestem spokoniejszy, wiec jesli sie jeszcze czyms nie zestresuje
to moz uda sie zasnac o jakies normalnej godzinie. Bardzo jestem zmeczony i dzis nie napisze nic dlugiego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7887
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 25 paź 2013, 08:31
Myślę, że nerwica składa się z dwóch części. Pierwsza część to taka, że mnóstwo energii psychicznej, zuzywa się na radzenie sobie z wewnętzrnym bagienkiem typu nieuświadomione konflikty, emocje i potrzeby i to się właśnie wałkuje u psychoterapeuty. Jak się 80% siły psychicznej powięca na wnętrze to trudno sobie potem radzić z trudnościami w świecie zewnętrznym i jakieś większe problemy, z którymi normalny człowiek jakoś sobie radzi, nas rozwalają na łopatki.
A druga częśc to sama nerwica, czyli podrażnienie nerwów i to wymaga czasu, żeby doszło do równowagi. Njalepiej byłoby się zaszyć w głuszy, najdalej od cywilizacji i czekać.
Problem jest w tym, że ta pierwsze część wpływa na tą drugą i dlatego cały czas to cholerstwo wraca i te nerwy nie mogą się uspokoić.
I jedyne co człowiek może zrobić to nie podsycać objawów. Na czas nie mamy wpływu, na wewnętrzne konflikty też nie (choc oczywiście nalezy nad tym pracować), ale jedyna nasza broń to nie podysycac objawów.
Nerwica karmi się naszą uwagą. Należy albo zabić ją śmiechem jak robi to dusznomi, albo ignorancją. To jest jedyny sposób.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
127
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez molis 25 paź 2013, 08:34
witajcie
wczoraj wieczorem mnie złapało na zasadzie akcja - reakcja
czułam już ten ból rozrywający przełyk, więc wzięłam połówkę spamilanu, ubrałam i się i poszłam z psem na spacer
pomogło, po powrocie było lepiej
mimo, że nie był to mocny atak, to zmęczenie czuję jeszcze teraz :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
20 paź 2013, 12:39

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez buczi79 25 paź 2013, 08:44
A ja lecę do szpitala , trzymajcie się cieplutko . Nasmaruję czasem jakiegos posta jak mnie tam leczą pozdr
Czy jeśli byś wiedział , że porodzisz sobie z wszystkim co Cię w życiu spotka , to czego byś się bał ??? NICZEGO !!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
03 paź 2013, 22:52
Lokalizacja
dln śląsk

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 25 paź 2013, 08:44
moje ataki sa lecz czuje , ze przez lek są bardziej do wytrzymania..lek je powstrzymuje a ja się nie dam , będę walczyć o siebie z ta nerwicha.

-- 25 paź 2013, 09:05 --

buczi79, Powodzenia , pisz...

-- 25 paź 2013, 09:07 --

dusznomi, Ja tez zaczynam piec ciasta , zajmuje sie czymś innym ..

nerwa, U Ciebie jest dobrze widzę.. :D

-- 25 paź 2013, 09:08 --

buczi79, myślę , ze pomogą tam Tobie pokonać ta nerwice..
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 25 paź 2013, 09:30
Cześć
A ja wczoraj 22 łóżeczko i 15min chłopa nie ma... nawet jak żona kuchenne rewolucje oglądała to mi nie przeszkadzało... bez spinki zasnąłem :) Może wieczorne bieganie mi pomogło... bieganie i basen bieganie i basen... tak jak dusznomi z gotowaniem trzeba coś robić :)

Victta napisał(a):Njalepiej byłoby się zaszyć w głuszy, najdalej od cywilizacji i czekać.


Myślę, że nie jest to dobry pomysł. Cisza spokój i nic nie robienie wzmaga myślenie... No chyba, że wyjedziemy do lasu bez środków do życia i będziemy sami musieli sobie radzić (uprawiać warzywa, polować, szukać wody, utrzymywać ogień) i tak cały dzień zajęć to może i byłby sens.

buczi79 Do jakiego szpitala co się dzieje? Chyba nie jestem w temacie.
Offline
Posty
371
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 25 paź 2013, 09:37
michalb, buczi79, idzie do szpitala psychiatrycznego , nie dal rady sam , miał dość...

-- 25 paź 2013, 09:44 --

Czasem sobie mysle , ze ja kiedys tez nie dam rady, taki glupie mysli mnie nachodza a do szpitala bym nie chciala isc , tez tak macie?
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 25 paź 2013, 09:47
Ja zaliczyłam szpital, odział dzienny leczenie nerwic i to był jeden najszczęśliwszych okresów w moim zyciu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
127
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 25 paź 2013, 09:48
Victta, Pomógł Tobie szpital?
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 25 paź 2013, 10:28
O kurcze :/ może nie poruszajmy takiego tematu... choć z drugiej strony jak musi być źle że kończy się szpitalem psychiatrycznym?
Victta, aż tak było źle? Leki, psychoterapia, szpital i nadal się męczysz :/
Wytłumaczcie mi na czym polega oddział dzienny w psychiatryku do leczenia nerwic?
Offline
Posty
371
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do