Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 23 paź 2013, 23:20
Victta, chyba jakies 2 misiace. Dobrze ze udalo mi sie zmniejszyć dawke. W końcu spotlam kogos kto reguje jak ja - napiecami,
Bo leku wolnoplynacego nie mam. Ale ten skurczybyk chyba bylby jeszcze gorszy...

-- 23 paź 2013, 23:22 --

jade teraz pogadac z gosciem na parkinku, takie mam przyzwyczajenie, bede po polnocy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7735
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 24 paź 2013, 00:09
buczi79, nie no, jasne, że tak. Ja wiem, że leki sa konieczne czasem. Najgorzej, ze to jest takie błędne koło. Zeby nie miec objawów i moc poukladac sobie wszystko trzeba brac leki, z kolei po lekach albo są efekty uboczne i znowu meczarnie, albo jakies zaczynają sie inne rzeczy - i np. zmiejsza się lęk ale jest mega sennośc czy otumanienie - i tez życ ciezko. Ehhh :-/ Ciągle coś.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez buczi79 24 paź 2013, 00:24
Trudo inni mają raka,aids , czy są przykuci do wózka . My damy radę z nerwcą. Fajnie ,ze trzymamy się razem i jeden stara się pomoc drugiemu i to bezinteresownie ,a w dzisiejszych realiach to skarb. Tacy ludzie jak Wy dają mnóstwo energii do walki o każdy dzień i dziękuje Wam za to.
Czy jeśli byś wiedział , że porodzisz sobie z wszystkim co Cię w życiu spotka , to czego byś się bał ??? NICZEGO !!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
03 paź 2013, 22:52
Lokalizacja
dln śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 24 paź 2013, 00:27
Pojechalem przed chwila do gościa, który pracuje na parkingu. Ale on ma taki zwyczaj, ze kładzie się na leżance. Jak siedzi na krześle to go widac z zewnatrz a jak lezy to go nie widac. Ostatnio pomysłem sobie, ze jak go nie będzie widać to znaczy ze juz leży i nie bede mu zawracał głowy, bo trochę sie wstydze tak pozno
przychodzic. Ale z drugiej strony te pogawędki w budce dużo mi daja, czlowiek sie pośmieje ,pożartuje. Czuje sie tak jakby ktos odebral mi przyjemność na ktorą czekalem. No i mam nieplanowana ilosc wolnego czasu. No tak fajnie sie z tym gosciem rozmawia... Zawsze rozmawiem tak gdzies do pierwszej w nocy, pozniej przyjedzam do mieszkania i loguje sie na nerwica.com i to rozumiem. Wszytko w swoim czasie. Nasetpym razem bede jechal wcześniej, zanim sie położy albo jak zwykle
zastukam do budki, nawet jak bedzie leżał. Nie ma co odbierac sobie takiej frajdy. Jedyna pociecha to fakt, ze jutro jest inny gosciu, i na te okazje wezme sobie 3 bezalkoholowe lechy, a nie 2, no i pojade do niego na kawe za dnia. Takie dobne zeczy a jak ciesza... Mnie po prostu brakuje kontaktu z ludźmi wieczorami. Moze to dziwne, ale czuje sie tam fajnie, swobodnie i jak stamad wyjedzam to czuje sie taki rozluzniony i poztywnie doładowany.
A w sumie gadamy o bdurach, o tym jak sie gotuje zupe, albo tarym o tunelu ktory jest wybudowany z al. Wilanowskiej az do Wyścigów i wielu innych takich tematach... I znwou wygenerowalem sobie napiecia na noc, a juz bylo tak spokojnie i ciekawie.

-- 24 paź 2013, 00:30 --

buczi79, no trzeba sie jakos wzajemnie wspierac. Tobie tez naleza sie podziekowania.

-- 24 paź 2013, 01:20 --

juz mi te żale przeszły na szczesice. Jest jednak tak jak pewna dziwczyna pisala o emocjach akceprowac wszytkie traktowac przelotnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7735
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mika211 24 paź 2013, 02:34
Hej co u Was?
Ja miałam trochę stresujący dzień i kiepsko dziś spałam, taka rozbita teraz jestem.
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
05 cze 2013, 23:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 24 paź 2013, 02:55
mika211, Wczoraj mialem taki dzien, non stop jazdy i nerwy i pobudzenie, dzisaj jestem spokoniejszy troche. Te stany rozbica tez dobrze znam. Wszystko sie uspokoi.

-- 24 paź 2013, 04:50 --

no kurcze nie moge spać, za bardzo jestem pobudzony. a jesze o polnocy bylo calkiem ok, nie wspminajac o godzinach wczesnieszch. chyba za bardzo sie spinam tym ze nie moge zasnac....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7735
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 24 paź 2013, 08:19
buczi79, Ja trzymam za Ciebie kciuki , dasz rade, musisz dać...


wieslawpas, Ty znów nie spałeś?

-- 24 paź 2013, 08:32 --

nerwa, Masz racje , lecz innym leki pomogły , żyją normalnie , uboki mieli i później przeszło.Nie wiem od czego to zależy , od doboru leku czy od psychiki...nie chce brać leku cale życie , chociaż się podleczyć na tyle by mieć sile walczyć..
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 24 paź 2013, 08:54
Po ostanich przemyśleniach doszłam do wniosku, że my nerwicowcy od ludzi zdrowych różnimy się nie świadomością przeżywanych emocji, konfliktami wewnętrznymi czy stresami, które każdego dopadaja (chociaż to wszystko ma oczywiście wpływ).
Różnimy się głównie sposobem reakcji, którym jest NAPIĘCIE i to ono powoduje problemy. Nie lęk, który szybko mija, nie inne emocje, ale napięcie. Człowiek zdrowy w sytuacji stresowej czuje lęki i napięcie pewnie też, ale to się nie nakręca i on szybko wraca do równowagi. Natomiast nerwicowcy, jak coś się wydarzy reagują lękiem i ogromnym napięciem psychiki i ciała. Lęk wkrótce mija, bo fizjologicznie nie może się utrzymywać długo, ale napięcie pozostaje. Po jakimś czasie lęk wraca, bo skoro jest napięcie, to dla organizmu sygnał, że coś się dzieje więc nalezy się bać, to oczywiści podtrzymuje napięcie i koło się zamyka. I tu jest pies pogrzebany. Potem to przedłużające się napiecie i wracający lęk atakuje bólem w różne organy i mamy objawy ( duszności, kłucia, mrowienia).
Więc podsumowując należy nauczyć się radzić sobie z napięciem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 24 paź 2013, 09:33
nerwa, Jak u Ciebie ?
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 24 paź 2013, 09:53
nerwa, Przeczytałem linka spoko... tylko jak pracować nad sobą i znaleźć te konflikty, problemy.
Victta, Jak radzić sobie z tym napięciem? Relaksacje, sport? Biegam, pływam jakaś poprawa jest co do relaksacji może i za mało ją robię i nie widzę poprawy.
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 24 paź 2013, 10:14
Właśnie , jak pracować nad sobą?
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 24 paź 2013, 10:31
Avatar użytkownika
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 24 paź 2013, 10:54
Victta, kiedys tez wyczytalam, ze w napadach paniki to jest lęk przed lękiem, a w uogólnionych lękach - to jest lęk przez zamartwianiem się. Wiec tez czesto jest tak, ze tak jak napisalas - inny czlowiek tez sie boi, tez sie zamartwia, tez ma noce podczas ktorych tylko mysli. Tylko to sa jakies pojedyncze rzeczy, mijaja i czlowiek przechodzi do dalszego życia normalnego. A u nas jest caly czas taka obawa, ze to wroci, ze to znowu sie pojawi - i jak tak jest, to i sie niestety pojawia czesciej.

hania33, ja dalej chora, chociaz katar mi mija ale chyba przerzucilo sie bardziej na gardlo... :-/ Ale powiem Wam... w tej chorobie lepiej mi sie chociaz spi :) bo czasem troche goraczke mam, i taka oslabiona jestem i jakos latwiej zasnac.

A jak pracowac ze soba - najlepiej na terapii :) Oczywiscie z jakims sensownym terapeutą ktory jest w stanie Was poprowadzic tak, ze dojdziecie do konfliktów itd. A nie ktory jest tylko do "wygadania sie".
Bo zobaczcie, np. taki prosty przyklad: Ktos mial nadopiekuncza matke, i oczywiscie czesto ludziom trudno byc zlym na takie cos, bo wiaodmo, ze ta osoba robi to w dobrej wierze. Ale jednoczesnie był na to zły (gdziestam wewnetrznie). To od razu zostalo stlumione (ta emocja) - bo jak moza byc zlym na matke, ktora chce dla Ciebie jak najlepiej, a poza tym przeciez ją kochasz. Wiec taka osoba nie odczuwala tej zlosci, ale.. ona gdzies zostala. Nawet na cale lata. Stworzyl sie taki konflikt wewnetrzny: złość vs miłosc. I to sie czesto objawia jako np. stany lękowe. I teraz samemu, np. trudno do tego dojsc i to odkryc. A podczas takiej rozmowy z terapeutą (jak jakis ogarniety), to potrafi podczas rozmowy naprowadzic nas na jakis temat i potem np. wychodzi, ze mimo, ze najpierw osoba mowi - "nie no, kocham matke - jest dla mnie wazna, wszystko dla mnie zrobi", ale potem z czasem jakos zaczyna odkrywac, ze gdzies pod tym wszystkim jest jednak też złość. Ona zaczyna byc juz swiadoma (i to juz duzo daje, jak sie ma swiadomosc emocji czy konfliktow), i już nie tworza się od niej lęki.

Albo np. ktos pod presja rodziców idzie na studia i zostaje prawnikiem , ma kupe kasy, dobra prace - ale pojawiaja mu sie tez stany lękowe. I np. moze sie okazac, ze tak świadomie, jest zadowolony z pracy, nie ma na co narzekac itd. Ale potem po uswiadomieniu sobie roznych rzeczy wychodzi, ze np. on nie chce chodzic w garniturze codziennie, chce zalozyc powycierane spodnie i pojezdzic sobie po świecie z plecakiem na plecach. Takie są jego pragnienia - i przez to, ze były stłumione i przez presje otoczenia przez lata robił co innego - znow, mamy lęki.

Na tej zasadzie to działa (ja tak przynajmniej uwazam i pasuje mi ta teoria :) ), I praca nad soba polega na odkryciu tych swoich pragnien, emocji ukrytych, konfliktow. I teraz tak - najlepiej byloby to zrobic samemu, i jak ktos umie, no to super! TYlko problem w tym, ze czesto my sami nie umiemy dojsc do tych nieusiwaodmionych rzeczy. Ktos z boku latwiej moze to widziec i nawet jak nie powie nam wprost (bo nie moze tego zrobic, nie wie na 100% jak jest, moze tylko podejrzewac), to chociaz zadajac umiejetnie pytania zmusza nas to zastanowienia sie nad pewnymi sprawami i byc moze do odkrycia czegos o sobie.

Ja na chwile obecna robie tak, ze zaczynam sobie o czyms mowic, co sie wydarzylo lub ogolnie o pracy czy czymkolowiek, i tak sama sobie staram sie zadawac pytania :) Moze to glupie, wiem - ale tez kilka razy udalo mi sie cos "odkryc" samej. Wiec tez mozna jakos tak probowac.

-- 24 paź 2013, 09:58 --

Oczywiscie to nie dotyczy tylko przeszlosci, bo lęki moga wynikac np. tez z obawy przed przyszloscia. Ktos np. jest mega pracoholikiem, i tak naprawde niczym sie nie przejmuje. Az tu nagle pojawily sie stany lękowe n ie wiaodmo skad. A ma stałą prace i wszystko. I np. moze się okazac, ze taka osoba, niby zadowolona z zycia, ale jednak ma jakies wielkie obawy co do przyszlosci, jak to bedzie itp. tlumi je pracą wiec nei są one świadome - ale swoje robią (produkują np. lęki).

Njgorzej, ze takich powodow mogą być dosłownie tysiące.

-- 24 paź 2013, 10:04 --

sorry, za taki dlugi post, ale juz chcialam napisac wszystko co mam do powiedzenia w tej sprawie ;)

Jeszcze - zazwyczaj jest tak, ze to nie jest jedna rzecz, jeden konflikt do odkrycia. Przwaznie z jedbym moze nawet dalo by sie żyć. Tylko problem powstaje, gdy np. na roznych plaszczyznach pojawiaja sie rozne rzeczy i juz pewnie jakos organizm nie wytrzymuje.

A teraz mysle (w dzisiejszch czasach) jest i bedzie coraz gorzej z nerwicami i depresjami, bo ludzie nie maja ze soba kontaktu, zyja w wirtualnych swiatach i mają potlumione baaardzo duzo rzeczy. A dookla pęd, presja itp. i takie efekty... :hide:
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 24 paź 2013, 11:10
nerwa, Tylko widzisz, ja do tej pory myślałam, że jak porozwiązuje te wszystkie konflikty, odkryje potrzeby i uwrazliwie się na własne emocje (chodziłam na terapie), nerwica - objawy miną.
A tak się nie stało i nie dzieje. Dlaczego?
Ponieważ, na życie (stresy,wewnętrzne impulsy), reaguje napięciem umysłowym, które powoduje lęki, które powodują napięcie, które powoduje lęki itd. A to znowu wywołuje objawy.To jest u mnie schemat, program, automatyzm. I to działa niezaleznie od wszystkiego co nieuświadomione.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do