Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez inez3 13 cze 2007, 09:48
aleks-23 widze, ze jestes z wawki (ja tez). slyszalas o centrum psychoterapii na sobieskiego? mi tam bardzo pomogli i terapia grupowa i indywidualna. z tego co czytalam to jest to jeden z najlepszych ośrodków. tel. 841 26 13. zadzwon i idz. aha, tam sie nie placi, bo to panstwowe

co do prochow to tez nie chcialam i jak je dostalam to wylam, ze ja ktora zawsze sobie radzila i pomagala innym teraz sama musi brac leki.

ale z tego co piszesz wcale nie potrzebujesz lekow, bo niezle dajesz rade, wiec moze tylko psycholog?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez aleks-23 13 cze 2007, 10:46
inez3 dzieki za tel. słyszałam cos, ale szczerze mówiać nie jestem pozytywnie nastawiona do panstwowje słuzby zdrowia... ale kto wie? skoro mówisze ze pomagaja to czemu nie spróbowac?? tylko ile tam trzeba czekac na wizytę?? teraz jest w pracy to dzwonic nie bede na sobieskiego bo jeszcze pomyśla ze jakas "psychiczna" .... heheh
a co do leków to długo je bierzesz?? jaka skuteczność?? i do kiedy?? a wogóle jakie masz rezultaty terapi?? tak na przestrzeni czasu??
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 cze 2007, 14:41
Lokalizacja
Warszawa

przez Moniczka 13 cze 2007, 10:58
Widze, ze tutaj teraz tylko rozmowy dwuosobowe miedzy aleks a inez,wiec nie ma sie co wtryniac ze swoimi problemami.
Moniczka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Dąbrówka 13 cze 2007, 11:05
Dołączam do grona z napadami lęku. Ostanie tygodnie mnie nie rozpieszczają i czuję sie fatalnie - nie mówiąc już o atakch leków, które to psują nie tyle moje życie ale utrudniają życie mojej rodzinie i znajomym (gdzie nie pójdę to marudzę, że źle się czuję i szybko uciekam do domu)a to nie wpływa pozytywnie na kontakty międzyludzkie. Aktualnie robię sobie "kurację", a mianowicie biorę: 2x po 2 tabl. magnezu, 3x po 1 tabl. kompleksu wit. B i 3x dziennie po 2 tabl. ziół uspakajających.......i wiecie że pomaga. Czuję się psychicznie lepiej a i ataki się wyciszyły nie mówiąc o drgających mięśniach, odrętwieniu i innych takich. Z tego co mówiła mi kiedys psychiatra my nerwusy powinniśmy stale uzupełniac dietę w magnez i wit. B a ziółka na ukojenie nerwów też nie zaszkodzą.
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

przez aleks-23 13 cze 2007, 11:09
Moniczko może zmien lekarza? i wlaśnie dlatego pytałam tu na forum czy ktos ma jakies sprawdzone poradnie bo jak bym miala trafic do takiego co mi powie,ze nie wie skad to sorry ale tyle to ja sama wiem! zawsze to sie bierze z jakiegoś powodu!! nie ma, że z nikąd!
a jak mąż Twój sobie radzi z tym?? jełśi wolno spytac, bo może cos podpowiem swojemu chlopakowi... on bardzo mi pomaga, przy nim sie uspokjam ale czasem uwża że sie nad soba użalam i ze wszystko "zwalam na nerwicę" ....... moze cos w tym jest??
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 cze 2007, 14:41
Lokalizacja
Warszawa

przez Moniczka 13 cze 2007, 11:28
Ale aleks,obie z lekarka wiemy skad to sie wzielo:pogrzeby moich babc,tylko ona miala na mysli ze nie wie czemu mnie to tak dlugo trzyma,ze nie jestesmy w stanie powiedziec czemu jednego to dotknie,a innego nie-takie predyspozycje.Wielkie g...za przeproszeniem.Lekarki nie ma sensu zmieniac,bo to ona wlasnie mi ze wszystkich najbardziej pomogla,dzieki niej ponad rok zylam jak czlowiek.Wczesniej inni lekarze wmawiali mi depresje,stwardnienie,serce,cukrzyce itd.Moim problemem jest chyba to,ze kazdy dziwny objaw organizmu biore jako zapowiedz smierci.Maz sobie nie radzi,nie wierzy w te nerwice,przytuli a le nie wie,co mi jest...Wkurza mnie,ze siedze np.w gronie znajomych,wesolo jest,mamy jedzonko,zartujemy,muzyczka anagle odejmuje mi nogi,robie sie blada,nie mam sily sie podniesc i juz wiem,ze cos nie tak:(Mnie to nigdy nie dopada w sytuacjach stresu,tylko po nich-jakby organizm z opoznieniem odreagowywal....
Moniczka
Offline

przez aleks-23 13 cze 2007, 12:01
Moniczko to akurat normalne, ze dopiero po sytuacjach stresowych...... ja tez tak zawsze mam ze cos sie dzieje a ja dopiero mam objawy i napady paniki pare dni później jak wszystko jest ok....... ale warto w takiej chwili uświadomic sobie (o ile to mozliwe) jaki może byc powód złego samopoczucia?? może coś Ci sie zle kojarzy w danej sytuacji?? ja kiedyś tez tak mialam, ze siedzieliśmu sobie ze znajomymi na dzialeczce, grilik, piwko...a ja nagle dostaje zawrotów glowy, rece sie trzęsą, przestaję sie odzywac... chwile sie zastanowilam co to spowodowalo i juz wiem ze taka sceneria mi sie zle skojarzyła z ppoprzednim wyjazdem jak pokłociłam sie ze swoim chlopakiem(organizm podswiadomie sie tego obawia) ... i w moment zniknęło!! potrzeba tylko uświadomic sobie co wywołuje w tobie sutuacje stresową... ja wiem, ze to czasem najtrudniejesza rzecz zwłaszcza ze człowiekowi moze nawet do głowy nie przyjśc jakie moga byc powody... mnie tak uświadamiała psycholog.. u mnie to akurat konfilkty z ojcem.... do tej pory sie stresuję przy spotkaniu z nim ,nie mowiac o tym co było jak byłam mała... świadomośc tego bardzo pomaga...
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 cze 2007, 14:41
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez inez3 13 cze 2007, 13:56
aleks-23 przepraszam, ze dopiero teraz pisze, ale mialam sporo rzeczy do robienia w pracy...

no wiec tak, ja akurat mieszkam blisko sobieskiego wiec sienawet nie zastanawialam gdzie mam isc. mialam tam terapie grupowa i tam zaczelam brac leki - a w zasadzie asentre 50 mg. poczatki, znaczy 3 tyg. to byl koszmar czulam sie gorzej 100%, ale potem bardzo szybko mi sie poprawialo. skonczylam terapie i przestalam brac asentre. bylo spoko przez 6 miechow, a potem wrocilo, wiec od razu na sobieskiego i znow asentra. tym razem boradzilam sobie o wiele szybciej i juz po miesiacu znow wszystko wrocilo do normy. teraz asentre biore nie caly rok, ale stres, pogoda no i nieregularnosc brania spowodowaly, ze cos sie ze mna dzieje. nadal chodze do psychologa i do psychiatry i zblizam sie do kolejnego odstawienia.

od razu mowie, leki nie lecza, pomagaja tylko sie "unormowac" zeby moc zabrac sie za terapie. to co ja biore nie otumania, nie czuje sie dziwnie i co najwazniejsze nie ualeznia. oczywiscie na mnie tak to dziala, ale moze byc roznie... dodam tez, ze biore najmniejsza z mozliwych dawek asentry (50mg) - 0,25 mg czasem daje sie dzieciom albo osobom starszym, ktore maja wolniejszy metabolizm.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez aleks-23 13 cze 2007, 14:09
inez3 o ja tez chyba niedaleko bo na stegnach... nie wiem dokladnie gdzie to sie znajduję .. jeśłi możesz podaj mi adres, bede dzwonic tam dzisiaj po pracy :shock: ..co do tabletek to w jakich przypadkach sie je dostaje?? ja narazie sobie radzę, ale czasem oczywiście przychodzi taka mysl, ze a nóz bedzie gorzej.... hmm... może objawy sa uzaleznione od rodzaju problemu wewnetrznego?? tzn. im wiekszy tym silniejsze objawy?? tak sie zastanawiam.... no nic. nie bede gdybać tylko w koncu ruszę do przodu... i do lekarza!
Pozdrowionka ;)
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 cze 2007, 14:41
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez inez3 13 cze 2007, 14:34
ul. sobieskiego 112, za taki trójkątnym nowym budynkiem, zaraz przy skrzyżowaniu z chełmską i dolną. budynek obskurny i moze sie czasem okazac przygnębiający... ale ja uwazam, ze warto.

leki kiedy? wtedy kiedy ty czujesz, ze inaczej juz nie dasz rady. ja np. mialam tak, ze nie wychodzilam z domu nawet do sklepu 100 m pod domem, nie moglam chodzic do szkoly (nawet przenioslam sie na zaoczne studia) i dlatego poprosilam o leki (a dokladnie opowiedzialam moja historie psychologowi i ten mnie skierowal do psychiatry). jezeli ty dajesz sobie rade bez nich to nie ma po co ich brac...

Moniczka dokladnie tak jest, ze atak jest dopiero po jakims stresujacym wydarzeniu, ale u mnie bylo tak, ze i przed i czasem (bardzo rzadko w trakcie) - wlasnie to jest dziwnie, ze zazwyczaj kiedy jest juz w koncu sytuacja, ktorej tak sie boje to nic sie nie dzieje, no moze chwile, a potem przechodzi... tylko, ze jak nastepnym razem znow ma byc ta sama sytuacja to i tak sie denerwuje - to takie kolko...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez aleks-23 13 cze 2007, 14:46
dzięki za info ... przejadę sie może dziś zobaczyc gdzie to!
milego dzionka!!
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 cze 2007, 14:41
Lokalizacja
Warszawa

przez Moniczka 13 cze 2007, 15:20
A chcialam sie Was tez spytac,czy przezywacie np.bardzo emocjonalnie muzyke?Ja bardzo,az mna trzesie,czesto chodze do opery czy na balet,a jak slucham plyty typu "But Seriously" Phila Collinsa czy "Oj Da Da Na" Grzegorza z Ciechowa,jak slysze kazdy genialny dzwiek,slowo to az mna trzesie,placze,mam atak-niby przyjemnosc a mnie ona az doprowadza do nerwicowej ekstazy.
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez inez3 13 cze 2007, 16:41
ja tak nie mam, ale np. bardz przezywam filmy, potworni sie wczuwam i zazwyczaj placze na takich na ktorychktos inny by nawet nie uronil lezki :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez ToMeK 77 13 cze 2007, 16:47
witam
u mnie ataki lęku uciszyły sie:)
Są ale taki do opanowania i duszności takie słabe ze wystarczy jak wezmę kilka oddechów i jest dobrze.
Narazie od 3 dni nie brałem tabletek i sam jakoś daje rade,
może wygrałem wojnę z nerwicą??
Nawet jak sie zdenerwuje to za 15 min wraca wszystko do normy kilka głębokich oddechów jak jest mi duszno i maszeruję dalej:)
Jak narazie to jestem zadowolony z życia:)
Pozdrawiam
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
16 maja 2007, 12:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do