Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 21 paź 2013, 15:13
platek rozy
Dobrze mieć na podorędziu jak zaczyna się wdrażać leki psychotropowe jakieś benzo. Tak na wszeli wypadek. W razie wpadania w schizy można wziąć. Poza tym trzeba się oszczędzać, super by było być w tym czasie w domu. Ja byłam na L-4 wtedy i głównie w łóżku. Należy ograniczyć na maksa czynniki stresujące, oglądac lekkie filmy, czytać lekkie książki, słuchać muzyki co kto lubi. Ja w tym czasie oglądałm filmy, na których i tak nie mogłam się skupić, bo lęk był wielki, ale jakoś czas szybciej leciał. Dobrze też mówić o swoich stanach na forach innym ludziom, albo komuś bliskiemu. To pomaga, przynosi ulgę w cierpieniu. Po dwóch tygodniach poziom chemii w mózgu się wyrównuje i człowiek zaczyna wracać do żywych.
hania 33Proszę bardzo Cieszy mnie, że mogę komuś pomóc
Avatar użytkownika
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez platek rozy 21 paź 2013, 15:35
Victta, mnie ja poniewiera to lacznie z wymiotami albo taka jestem ze nie daje rady wstac z lozka mam deralke straszna do tego zawroty okropne a nie mam mozliwosci lezec tylko . Umarlabym z glodu i smrodu w ten czas ;)
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15801
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Enii 21 paź 2013, 16:42
dusznomi skonsultuj to koniecznie jeszcze z innym weterynarzem. Mojemu łapę chciał amputować. Miał takjakby cos wbite w nią. Maści, zastrzyki nic nie pomagało, ropiło, pęczniało. Kupa kasy wtedy poszła ( ok.600 zł. 7 lat temu). Miał już umówiony zabieg, wycinki miał iść do Krakowa na badania. Co sie okazało : wystarczyło tylko nacisnąć, miał wbite źdzbło trawy. Przez czyjąś chciwość mój pies zostałby bez tylniej łapy.
Ty kreujesz swoją własną prawdę. A „prawda” to jedynie to, w co wierzysz.
A „to, w co wierzysz” to jedynie to, co myślisz”.

Jerry Hicks
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6099
Dołączył(a)
20 paź 2013, 12:10
Lokalizacja
SZ

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 21 paź 2013, 18:16
Enii, już 3 oglądało, badania krwi potwierdziły, biopsja... niestety diagnoza jest jednoznaczna ;/ no coz, bedziemy walczyc o sukę i tyle!

kiepski dzień... a jak mi duszno... boże chyba sie przekrece
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez szy123 21 paź 2013, 18:42
Wczoraj dziwne uczucie, chyba atak paniki, nie mam pojęcia co to było nagle jakoś świat stał mi sie obcy wszystkie mysli jakoś inaczej przetwarzane przez mózg. Czułem, jakbym nie mógł ze soba wytrzymać, bardzo silne uczucie. Czułem sie jakbym śnił na jawie. Bardzo nieprzyjemne na szczęście minęło po jakiejs godzinie :/
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
24 kwi 2011, 20:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 21 paź 2013, 19:03
Victta, Napisz jake zmiany masz na mysli, co to oznacza ta praca nad soba. Czy to oznacza, ze zmieniasz rzeczy które cię stresują, na przyklad masz głośnie mieszkanie, psujacy sie samochód itp, mniej stresujaca prace? Czy sa to takie zmiany w sobie? Na czym polega ta przemiana?

-- 21 paź 2013, 19:04 --

szy123, Miałeś derealizacje, typowy objaw nerwicowy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7731
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Nadie 21 paź 2013, 20:09
Hej. Pisałam parę dni temu na temat bóli głowy, może ktoś pamięta mój wpis. Dzisiaj wróciłam od lekarza i okazało się,że mam po prostu migrenę. Oczywiście jako,że w nerwicy nic nie może o tak sobie przepaść siedzę teraz z nerwobólami rąk i nóg (zakładam,że to przez to) i jak to teraz piszę,to zaczęły mnie boleć żebra. Uroczo.

szy123 To jest taki stały element nerwicy, chyba każdy przez to przechodzi.
Od 2007 roku depresja, od Września 2013 nerwica lękowa
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
24 kwi 2013, 01:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez PJT 21 paź 2013, 20:19
u mnie to trwa chwile i potem mam atak, ale nauczylem sie to rozpoznawać i tłumić w zarodku
Restate my assumptions: One, Mathematics is the language of nature
I know the pieces fit.
Avatar użytkownika
PJT
Offline
Posty
5592
Dołączył(a)
01 paź 2013, 12:19

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez platek rozy 21 paź 2013, 20:24
Znow mi rece i nogi wykreca . Koszmar jakis.Pomijam ze caly dzien na tym mobemidzie tragiczny w samopoczuciu.ja chyba do dawki terapeutycznej to dojde za dwa lata jak bede go brala w takim tempie jak teraz.

-- 21 paź 2013, 20:26 --

Nadie, Tez mam czesto migreny niestety. Nerwica je jeszcze poglebia.
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15801
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 21 paź 2013, 20:55
No i dolecialam :)
Troche nerwy na poczatku byly, ale takie do zaakceptowania. W sumie bardziej przeszkadzala mi sennosc i otumanienie. I raczej taki silny niepokoj mialam (ale nie panike). I tylko przed odlotem i na poczatku lotu, wiec tak standardowo.
I wiecie co... tak siedzac sobie w tym samolocie, wysoko nad ziemią, pomyslalam patrzac w okno : pier#$%le tą nerwice!
Bo tak, mam niby lęk wysokosci, klaustrofobie, boje się latac, ale co... siedze sobie spokojnie w samolocie, lecącym mega wysoko, w zamknieciu i jestem spokojna! Nawet sobie puls zmierzylam: 85 , to na takie warunki to tez calkiem niezly.
I potem jak jechalam pociagiem z lotniska (godzine drogi) pomyslalam po raz drugi! "pier%$$le tą nerwce!" Siedze sobie w pociagu, wszyscy znajomi, rodzina sa ze 2 tys km stad, jestem sama i czuje sie spokojna.
A kurde 2 dni temu umieralam ze strachu jadac z kims samochodem albo bedac w pobliskim markecie! To po prostu sie kupy nie trzyma :) dlatego chyba zaczynam mam gdzies to wszystko, te objawy, lęki i stresy!

-- 21 paź 2013, 19:58 --

wieslawpas napisał(a):Victta, Napisz jake zmiany masz na mysli, co to oznacza ta praca nad soba. Czy to oznacza, ze zmieniasz rzeczy które cię stresują, na przyklad masz głośnie mieszkanie, psujacy sie samochód itp, mniej stresujaca prace? Czy sa to takie zmiany w sobie? Na czym polega ta przemiana?


To ogolnie polega na tym, zeby miec tzw. wglad w siebie - w swoje emocje, uczucia, potrzeby itd.
Czesto sie zdarza, ze niestety tego nie mamy. I trzeba pracowac nad tym, zeby poznac to swoje wnetrze itd. Rzeczy nieswiadome zamienic na swiadome, i czasem tez zmienic cos w swoim zyciu, jesli nam nie odpowiada.
Ogolnie ciezka i mozolna praca, bo zazwyczaj wiekszosc rzeczy jest niezle poukrywanych...
Ale ja tam uwazam to za jedyna opcje na wyleczenie nerwicy. Leki nigdy jej nie wylecza, pozwola tylko "zaleczyc" objawy i jakos funkcjonowac...
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 21 paź 2013, 22:05
nerwa napisał(a): To ogolnie polega na tym, zeby miec tzw. wglad w siebie - w swoje emocje, uczucia, potrzeby itd.
Czesto sie zdarza, ze niestety tego nie mamy. I trzeba pracowac nad tym, zeby poznac to swoje wnetrze itd. Rzeczy nieswiadome zamienic na swiadome, i czasem tez zmienic cos w swoim zyciu, jesli nam nie odpowiada.
Ogolnie ciezka i mozolna praca, bo zazwyczaj wiekszosc rzeczy jest niezle poukrywanych...
Ale ja tam uwazam to za jedyna opcje na wyleczenie nerwicy. Leki nigdy jej nie wylecza, pozwola tylko "zaleczyc" objawy i jakos funkcjonowac...


Całkowicie się zgadzam. Praca nad sobą jest mozolna, bardzo, ale jest to jedyna droga na pozbycie się nerwicy.
Polega na wzbudzeniu w sobie motywacji do zmian, ciekawości siebie i akceptacji cierpienia, jakie wywołuje nerwica.
Gdy ktoś pozbędzie się na lekach 100% swoich objawów nie ma nad czym pracować.
Praca nad sobą polega na zadawaniu pytań samemu sobie. Jeśli jest objaw (bóle, lęki itp) to znaczy, że jakas emocja je wywoluje, lub jakas potrzeba,która jest niezaspokojona, trzeba dojsc jaka i co ja wywoluje, dlaczego jest tak gwałtowna, moze nie chcemy jej czuc, a dlaczego nie chcemy itd. Po nitce do kłębka. Dobrze to robić pod okiem terapeuty. Ja z tego korzystałam, ale najwazniejsza jest motywacja. Zauwazylam tez, że nie chodzi o to by dane odpowiedzi wymyslec, niejako intelektuanie.Nie chodzi tylko o to, by powiazac fakty, ale przezyc objaw, zadac pytanie i czekac na odpowiedz z podswiadomosci. I te odpowiedzi sie pojawiaja. Nalezy zaufac sobie, swojej psychice, która robi wszystko, zeby przepracowac wypawarte czy stlumione czesci naszego "JA". Przydaje się tez swiadomosc relacji w rodzinie. To bardzo pomaga, przynajmniej mi to pomoglo.
Do tego dużo czytam na temat nerwicy, rozwoju, swiadomosci, rodziny itp. To mi tez pomaga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 21 paź 2013, 22:16
dusznomi, Nie nerwuj się kochana..

-- 21 paź 2013, 22:16 --

nerwa, Masz racje...
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez PJT 21 paź 2013, 22:18
Hania masz gorszy wieczór czy poranek ?
Restate my assumptions: One, Mathematics is the language of nature
I know the pieces fit.
Avatar użytkownika
PJT
Offline
Posty
5592
Dołączył(a)
01 paź 2013, 12:19

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 21 paź 2013, 22:22
PJT, poranek..tzn, tak ok . 12 w południe i popołudnie ok.15.
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do