Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 19 paź 2013, 19:19
Powiem wam.... przezylam fryzjera, ale lekko nie bylo!!! ojjj nie! Po tej nie przespanej nocy jak wsiadlam do samochodu, po paru metrach doszlam do wniosku, ze nie ma opcji - nie moge jechac bo takie zawieszki lapie, ze sie w ogole boje, ze nie dojade! (+ lęk oczywiscie z tego powodu). Nie wiedzialam co robic. Na szczescie znalazl sie ktos, kto mnie zawiozl - po drodze.... meeega leki, balam sie że tam nie wysiedze. A wiecie balejaż to jednak trzeba liczyc 2-3h roboty. Tam na miejscu, tez co chwile taki lęk, slabosc i w ogole... ehhh, teraz jak wracalam, to juz sie scieminlo i czulam sie duuuuzooo lepiej. Takze pewnie znowu, niewyspanie bylo podatnym podlozem na lęk i tak to wygladalo. Ale sie wymeczylam :( Juz bylam bliska w sumie nie jechania tam nawet, ale pewnie bym zalowala troche.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez brum 19 paź 2013, 19:59
Hej, miałam dziś taką sytuację: siedzę w pracy, dosyć luźna atmosfera, toczy się gadka na tematy szokujących niusów z mediów :P Akurat jedna sprawa była dosyć interesująca i chciałam na jej temat wypowiedzieć się. No i powiedziałam, co miałam powiedzieć i.. tak zaczęły mi się trząść ręce, ze myślałam, że się spalę ze wstydu. Teraz nawet nie wiem, czy ktoś zauważył, bo siedziałam w pewnym oddaleniu od współpracowników, ale wtedy poczułam się okropnie i nie wiedziałam co robić. Czym prędzej uciekłam do toalety i poczekałam, aż trochę się uspokoję.
Często się denerwuję przy publicznych wypowiedziach, raz bardziej, raz mniej, no ale to było przy osobach, przy których mogę czuć się w miarę swobodnie ze swoimi wypowiedziami i właściwie nie miałam powodów do zdenerwowania. I takiej akcji dawno nie miałam.
Mam prawie 30 lat, a w pamięci ciągle mam podobną sytuacje z liceum, kiedy musiałam przeczytać zadanie z kartki na lekcji polskiego. Ręce tak mi się trzęsły i drżał głos, ze cała klasa się ze mnie śmiała :/
Miewacie tak? Jak sobie z tym radzić doraźnie? Czasami czuje niemal fizyczna potrzebę, żeby wyrazić swoją opinie na jakiś temat, a tu organizm mi takie bonusy serwuje, że każda moja poważna wypowiedź może zamienić sie w niezłe przedstawienie :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
06 wrz 2013, 21:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 19 paź 2013, 20:28
nerwa, Ale przeżyłaś i to jest najważniejsze..

-- 19 paź 2013, 20:37 --

nerwa, odpocznij sobie.przykro mi , ze tak się czujesz :(
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 19 paź 2013, 20:45
hania33, no, dobrze ze jakos dalam rade. Ale kurde straszny jest taki stan... ja pamietam, ze nawet kiedys jak sie lepiej czulam, to po imprezach nie tyle mi przeszkadzal kac z powodu alkoholu, tylko wlasnie ten stan po niewyspaniu. Ja sie czulam, jakbym w kazde chwili miala stracic swiadomosc doslownie :-/ ehhh... co za zycie. No ale oby coraz mniej takich dni bylo u nas!
Ocyzwiscie troche mam stresa, ze po tym "incydencie" caly czar z ostatnich dni prysnie i znow bedzie beznadziejnie, ale nie moge tak chyba myslec...

brum, witam w klubie! od zawsze mam z tym problem...
Zawsze jak mam jakies publiczne wystapienie, to po prostu spac nie moge, denerwuje sie od rana (albo i pare dni wczesniej), tuz przed - nawet nie wiem jak sie nazywam. Strasznie mi to przeszkadza, bo akurat czesto powinnam miec takie rozne prezentacje, ale unikam jak ognia. Dodatkowo jak np. ktos cos prezentuje, a ja chce zadac pytanie - to od razu tak mi zaczyna serce walic, ze nie jestm w stanie zapytac - bo bym slowa nie wydusila z tych nerwow. No ale.. jak mysialam, to powiem Ci, dwa lata temu mialam wystapienie na konferencji, przed 150 osobami i jakos poszlo ;)
Ogolnie zawsze biore kawalek benzo, nie wiem, pewnie troche pomaga.
A ja to nawet sie denerwuje jak nie mam czym kompletnie, bo np. nie jestem oceniana ani nic, albo sa sami znajomi.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 19 paź 2013, 20:51
nerwa, Masz racje trzeba myśleć pozytywnie..
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez brum 19 paź 2013, 21:06
nerwa, jeszcze tak mam przy rozmowach kwalifikacyjnych (raz tak mi z nerwów zaschło w ustach, ze ledwo mogłam mówić), wizytach u lekarzy wszelkiego rodzaju itp. A teraz to naprawdę nie wiem, czemu i po co się denerwować, a samo przyszło.
Ja nie biorę teraz żadnych leków, nie chodzę do psychiatrów ani psychologów, ratuję się ziołowymi tabletkami na tony, ale swego czasu to w razie potrzeby brałam hydroksyzynę (tej mi brakuje chyba bardziej niż paroksetynki).
A propos wystąpień publicznych, ostatnio w radiu słyszałam coś na temat filmu o aktorze, który ma nagłą psychiczną blokadę przed wystąpieniami publicznymi (ale oczywiście nie pamiętam tytułu)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
06 wrz 2013, 21:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 19 paź 2013, 21:11
brum, dokladnie - bo ja rozumiem, moze byc strach przed ocena, ze cos sie zle powie czy cos - no nie wiem. Ale ja to mam wrazenie, ze gdybym miala przeczytac strone ksiazki przed publiką, to bym miala dokladnie to samo :) Mnie tez mecza te fizyczne objawy - ze sie glos trzesie, ze rece, ze ciezko sie mowi, serce wali itd. Chociaz... ja sie denerwuje baaaardzo. Wszystko opowiadam naokolo przed prezentacja jaka to jestem zestresowana, a oni potem mowia, ze totalnie NIC nie bylo po mnie widac. Wiec dziwne to wszystko.
Aha, i tez musze powiedziec, ze jak prowadzilam kiedys zajecia ze studentami, to bylo duzo lepiej. Jakos mowilam o tym na czym sie znam i tak sie wtedy nie denerwowalam. A moze po prostu studentow sie nie balam? :P
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 19 paź 2013, 21:14
Kurcze czytam sobie wasze posty i powiem jedno, że to jest horror. Ja ataki miałam rok temu i czułam się tak jakbym miała postradać zmysły, jednocześnie chciałam uciekać,ale nie wiedziałam gdzie, potworne pobudzenie, adrealiny mnóstwo w krwi, gonitwa myśli. Horror.
Bez benzo było cieżko. Teraz już rok jestem na SSRI i dzięki temu jakoś funkcjonuje, bo z atakami nie wyobrażam życia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 19 paź 2013, 21:16
Victta, No właśnie , ciężko jest.. :( Ja mam te paskudne duszności do tego..
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez brum 19 paź 2013, 21:25
oo, właśnie, duszności też, ale nie bezpośrednio podczas takiej akcji nagłej, tylko wcześniej, jak wiem, że coś się ma wydarzyć. Albo tez czasami bez wyraźnego powodu (mam tak od dzieciństwa).
nerwa, ja tez często mówię i o swoim zdenerwowaniu częstym i o "słabej psychice", przeważnie słyszę, że uchodzę w oczach moich rozmówców, za osobę twardą, niedostępną, nawet czasami mówią, ze pewna siebie :P (hehe, nie sądziłam, że mam takie zdolności kamuflowania się).

-- 19 paź 2013, 21:28 --

czasami mi się marzy publiczny występ, jakikolwiek, taki bez zdenerwowania.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
06 wrz 2013, 21:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 19 paź 2013, 21:29
brum, bo pewnie najstraszniej to wyglada u nas w glowie... i tam odczuwamy ten najwiekszy stres i lęk (a to jest akurat niewidoczne dla reszty). Zreszta tak jak w czasie ataku lęku czy nawet paniki - zaloże się, że bywa tak, ze w ogole NIC nie widac po ludziach, bo wszystko rozgrywa sie tylko w ich glowach....
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 19 paź 2013, 21:30
brum, Jak sobie przypomnę , gdy byłam mala również miałam te duszności..
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 19 paź 2013, 21:30
zreszta na tym wystapieniu co ja mialam i tak nie bylo widac, prezentowala tez jedna dziewczyna, ktora wygladala mi na calkowicie spokojna. A potem powiedziala, ze tak sie denerwowala , ze ledwo oddech lapala :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez brum 19 paź 2013, 21:39
hania33, jak byłam dzieckiem miałam nie-fajnie w domu, bałam się awantur pijanego ojca itp. to pewnie stąd mi się to brało, pamiętam, że brałam wtedy nerwosol (znaczy mama mi dawała, jak dusiło).
nerwa, może i rzeczywiście tylko my o tym wiemy, że panika strach i trzeba uciekać gdzie pieprz rośnie ;), a inni nie widzą, bo czasami jednak trzeba włożyc spory wysiłek, żeby nie dać nic po sobie poznać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
06 wrz 2013, 21:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do